Przerażające oddziaływania na odległość. 2

IMG_0162
bozony, lepiony, kwarki, cuda…

Jednym z ostatnich wielkich odkryć fizyków było eksperymentalne potwierdzenie istnienia bozonu Higgsa w mega akceleratorze CERN pod Genewą. Wielki Zderzacz Hadronów, gdyż tak nazywa się to urządzenie, 4 lipca 2012 umożliwił ogłoszenie wyników, które potwierdzano następnie przez kolejny rok zanim zderzacz padł. Całe szczęście znów działa i lada dzień może przyczynić się do ogłoszenia kolejnej rewolucji.

Wielki Zderzacz naprawdę jest wielki, to największa maszyna świata! Wyposażony jest w detektory umożliwiające wykrywanie i rejestrowanie cząsteczek elementarnych o wysokich energiach. W zderzaczu wpadają na siebie rozpędzone wiązki protonów, zaś fizycy, trochę jak chłopcy puszczający swoje samochodziki na plastikowym torze z dwóch przeciwległych stron, sprawdzają co się wydarzy? Oczywiście tor jest dłuższy a zamiast machboxów zasuwają bardzo, bardzo, bardzo, bardzo rozpędzone małe kawałeczki atomów.

Czym jest ów bozon Higgsa? Sprawia, że bezmasowe cząsteczki nabierają masy. Jest jak powietrze, którego nie widzimy a jednak działa z wielką mocą wywołując na przykład tarcie gdy obiekt, na przykład kapsuła lądownika statku kosmicznego, wchodzi w gęstsze obszary atmosfery. Ów bozon między innymi sprawia, że materia jest. Jednak sprawa nie jest taka prosta, gdyż cząstki elementarne tworzące materię są znacznie bardziej skomplikowane. Są tam zatem kwarki i antykwarki, przenoszące kolor, choć nie jest to znany nam kolor a raczej metafora ładunku. Wszystko to trzyma się kupy dzięki oddziaływaniom silnym – w obrębie hadronu. Hadron? To proton i neutron – podstawowe składniki atomu. Tak dotarliśmy do tajemniczej nazwy urządzenia w CERN, (Europejska Organizacja Badań Jądrowych, pierwotna nazwa, fr. Conseil Européen pour la Recherche Nucléaire – w skrócie CERN). Uff!

Kiedy chodziłem do podstawówki, rzecz działa się w Polsce w latach 60-tych XX wieku, a więc w czasach po użyciu broni atomowej przeciwko ludziom i to dwukrotnie – w Hiroszimie i Nagasaki, uczono mnie, że najmniejszym, tyciusieńkim składnikiem materii jest atom. Nie rozbiera się go na części, jest nierozbieralny! Parę lat później w latach 70-tych na lekcjach pojawiły się tajemnicze elektrony, protony i neutrony jako ostatecznie i definitywnie najmniejsze składniki materii. Chociaż już od lat 30 – tych ubiegłego wieku stworzono tak zwany model standardowy czyli podstawy mechaniki kwantowej. (Edukacja powszechna w Polsce ma jeszcze wiele do nadrobienia od czasów mego dzieciństwa). Dopiero w latach 90- tych, w wolnej ekonomicznie Polsce, zaczęły pojawiać się książki i artykuły tłumaczące zjawiska kwantowe. Do dziś jest to wiedza niemal ezoteryczna, którą posługuje się kilka tysięcy naukowców na całym świecie, rozpoczynając swoje wywody od stwierdzeń typowo asekuracyjnych w języku nauki, której przecież nie wolno gdybać, stwierdzeń w rodzaju: o ile bozon Higgsa istnieje, to jego masa powinna przekraczać…, itd.

Wyobraziłem sobie ludzi, dla których cała ta skomplikowana wiedza od dawna jest oczywista, a co więcej potrafią praktycznie stosować jej założenia. Tak powstała moja powieść „Przerażające oddziaływania na odległość”. Jak wyglądałaby rzeczywistość, gdyby tak zwani zwykli ludzie byli oddzielni od tej wiedzy i technologii, podobnie jak uczniowie z mojej podstawówki, którzy nie słyszeli o Einsteinie? (Niektórzy koledzy być może do dziś dnia pozostają w tej zniewalającej nieświadomości). Jak funkcjonowałby świat, gdyby fizyka kwantowa była tak oczywista jak prąd elektryczny w naszych gniazdkach – jednak dostępny tylko dla nielicznych? Jaki wpływ na nasze życie miałaby władza oparta na wiedzy? (Jak zawsze z resztą w historii ludzkości wiedza jest monopolizowana i długo służy nielicznym zanim stanie się powszechna i może służyć wielu ludziom). Jak wyglądałaby rzeczywistość, gdyby czary fizyki kwantowej można by stosować bez przeszkód, gdy możliwa byłaby np. teleportacja albo cofanie się w czasie? Czy nazywalibyśmy je czarami, cudami, magią? Jak zareagowaliby ludzie gdyby sto lat temu pokazać im przesyłanie wiadomości mailem lub zdjęć z komórki na komórkę? Czy internet uchodziłby za czary, w czasach gdy jedynym dostępnym urządzeniem z tej kategorii była szklana kula?

Cdn.

Przerażające oddziaływania na odległość. 2
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. Dziękuję bardzo Ania. Trzymam też kciuki za twój plan. Coaching działa!

  2. Hej Magda!!!!
    to jak u mnie.
    dawno przemielony na warsztatach coachingowych, wymagajacy waznych decyzji i odwagi do zmiany, dlugo trwajacy w przygotowaniach plan zostal wprowadzony w zycie.
    marzenia sie spelnily. wyzwania trwaja.
    radosc dodaje energii.

    i gdy sie czasem ogladam wstecz;))))) mysle sobie -udalo sie, dokonalam tego.
    potrafie.nie tylko jestem dumna z siebie,ale tez wierze ,ze jestem w stanie sprostac zadaniu ,ktorego sie podjelam.
    powodzenia!!!

  3. Za oknem znów te obłędne widoki. Wyzwania związane z nową pracą, powoli je zaczynam ogarniać. Marzenia się spełniły. Teraz pora otworzyć się na trwałą zmianę, to zawsze jest dla mnie najcięższe. Ale idę. Jak się lizie, to się wlezie, jak mawiał mój narzeczony.

  4. Mam video-tel. i nie mam czasu z niego korzystac. Mam problem..Czas…

Komentarze są wyłączone.