Przerażające oddziaływania na odległość 3.

mistrz
mistrz

Oczywiście inspirującą postacią dla mojej prozy jest niedawno zmarły sir Terry Pratchett i jego literatura, zwłaszcza świat dysku. Piszę oczywiście, gdyż wiele razy cytowałem jego teksty i o samym Pratchett’cie pisywałem. Ci, którzy znają jego styl wiedzą, że nie o tzw. fantazy w nim chodzi lecz raczej o satyrę, ironiczny obraz współczesnej rzeczywistości. Wszystko jest w tej pratchettowskiej opowieści wyolbrzymione i dosadne, pomieszane i wysycone do granic. Są wilkołaki i krasnoludy, skrytobójcy i wiedźmy, są też złodzieje i magowie oraz setki innych niesłychanych bytów na czele ze ŚMIERCIĄ (pisaną z dużej litery). Również wszystkie wypowiedzi ŚMIERCI w dialogach pisane są dużymi literami – jeden z przykładów pratchettowskiego humoru. Zamiast tzw. postaci charakterystycznych mamy postaci fantastyczne, które na kartach powieści żyją obok siebie jakby nigdy nic. Lecz po chwili orientujemy się, że to historie o nas samych. Nieoczekiwanie dochodzimy do wniosku, że nasz sąsiad jest jak troll, posterunkowy zachowuje się jak zombi, koleżanka z pracy jest podstępną wiedźmą. My sami – czytelnicy choć chcielibyśmy utożsamić się z jakimś pozytywnym bohaterem, dostajemy za przykład tchórzliwego maga nieudacznika (Rincewind) lub naiwnego turystę (Dwukwiat) albo zagubioną, samotną dziewczynkę (Esk).

Po jedynym z wywiadów z mistrzem dziennikarz Neil Gaiman stwierdził, że sir Terry wcale nie jest rozbawiony, ani zabawny, on jest wściekły! Wściekły na porządek społeczny, wyzysk, głupotę, oportunizm ludzi, na ich ignorancję i małostkowość. W swoich powieściach Pratchett opisując zakłamanie mieszkańców miasta Ankh-Morpork próbuje uratować resztki ludzkiej godności, jakby sam przed sobą starł się zachować nadzieję. Humor jest zasłoną, dzięki której stara się uchronić czytelnika (i pewnie również siebie) od goryczy. Pojawiają się zatem postacie takie jak komendant straży Samuel Vimes, czy Żelaznywładsson Marchewa, babcia Weatherwax a nawet dwuznaczny patrycjusz lord Vetinari, wykształcony w gildii skrytobójców, postacie które próbują ocalić świat od szaleństwa, w które popada. Jako czytelnicy śmiejemy się lecz tylko przez chwilę zadając sobie wciąż te same od stuleci pytania o uczciwość, naturę ludzką, rolę polityki, znaczenie manipulacji i rolę prawdy. Wcześniej jednak pada pytanie: czym u licha jest prawda? Postaci takie jak Vimes, Vetinari czy babcia – nie mają złudzeń co do natury ludzkiej, jest słaba i skłonna do hipokryzji, a jednak potrafią zachować ludzką godność, nawet jeśli wydaje się to karkołomnym zadaniem wobec naporu bezdusznej głupoty.

Przerażające oddziaływania na odległość napisałem zatem z humorem, tym arcyludzkim sposobem na złość i gorycz. Dzięki humorowi widać więcej, rzeczy trudne można pokazać prościej i mówić o nich nieco łatwiej. Nie sposób w książce popularnonaukowej lub poradniku powiedzieć o pewnych złożonych zjawiskach językiem potocznym. W powieści, zwłaszcza fantazy, wszystko staje się możliwe. Można ujawnić symboliczne fundamenty kultury, lęki i cienie, można mówić o rzeczach trudnych i poszukiwać rozwiązań, które na co dzień wydają się nie do przyjęcia z powodu kulturowych stereotypów.  Moi bohaterowie są Polakami. O Polsce i naszych problemach staram się mówić i pisać od lat, jednak w formie metaforycznej można niekiedy powiedzieć więcej, mocniej, wyraźniej – zachowując jednocześnie coachingowy dystans i, paradoksalnie, brak ocen. Polska, to jeden z najważniejszych moich tematów, a nawet obsesji, to moja ojczyzna, a więc sprawa tożsamości.

Oceny, które padają w metaforze są opisem zjawisk nie zaś etykietą, z metafory czytelnik może sobie wziąć co chce, podobnie jak z coachingowego ćwiczenia, czy też coachingowego feed-backu. Czym jest metafora? Aluzją, pobudza sieć skojarzeń, lecz przede wszystkim jest opowieścią, której celem jest zainspirowanie odbiorcy. Co sobie bierzesz z mojej opowieści? – to jedno z najważniejszych pytań coachingowych. Uczę tego modelu od lat. Najpierw pojawia się metaforyczna opowieść, następnie pytanie, na końcu refleksja osobista. Pytanie oznacza zaproszenie – teraz piłka jest po twojej stronie czytelniku, teraz czas na twoje refleksje. Co sobie weźmiesz z opowieści, to twoje. Niektóre opowieści odmieniają nasze kroki, sprawiają że wybieramy inne drogi.

Cdn.

Przerażające oddziaływania na odległość 3.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. A ja przebrnąć przez twoje powieści nie mogę… a mam dwie. Być może jeszcze nie mój czas na nie.

  2. Ja biorę sobie “poczucie humoru jako arcyludzki sposób na złość i gorycz”.
    Kto to jeszcze dobrze bawi czy rozśmiesza? Rowan Atkinson, który jako nomen omen naukowiec, fizyk potrafi aktorsko stworzyć Jasia Fasolę, ale i przebiegłego Czarną Żmiję. Być może by w punkt śmieszyć a nie po chamsku ośmieszać trzeba samemu sobą coś reprezentować i mieć do siebie dystans? Brakuje takiej lekkości jakoś w życiu publicznym i codziennym?

  3. Lubię tu zaglądać…

  4. Czytam właśnie Pana książkę “Bogactwo i Szczęście” – dziękuję :-)

  5. nie znam za bardzo twórczości prachetta, ale z tego co pan piszę, są to dla mnie odległe światy mnożące niepotrzebne byty fikcyjne :) z takich “rzeczy” bliżej mi zdecydowanie do klasycznego dicka, choć nie byl on mistrzem pióra co ładnie oddaje np. jerzy sosnowski, to zdecydowanie jego wizje były ciekawsze wg mnie przynajmniej.

  6. Ja już sobie wzięłam mnóstwo z Pana powieści. I ciągle czerpię garściami. Dziękuję bardzo.

Komentarze są wyłączone.