Przerwanie cyklu

W tym rzecz, o czym pisze @marek: czy radość z życia w swoim fajnie poukładanym świecie nie jest kusząca na tyle, by uzasadniać bierność wobec otaczającego zła?

W postawie Ghandiego, Mandeli, Matki Teresy, Alberta Chmielowskiego czy birmańskiej noblistki Aung San Suu Kyi, chińskiego działacza Chen Guangchenga, czy żyjącego buddy, jak wierzą Tybetańczycy – Dalajlamy XIV, lub XVII Karmapy Thaye Dorje i setek innych ludzi –  jest świadomość, że ofiara staje się sprawcą. Sprawca rozsiewa ofiary.

Skrzywdzony w wyniku odwetu, doznanego cierpienia, a nawet aktu obrony, która wydaje się najsłuszniejsza – wcześniej, czy później staje się sprawcą. Rośnie w nim poczucie krzywdy, gniew i chęć zemsty, a potem pragnienie odwetu. Na tym polega przekleństwo rozwoju cywilizacji bezwzględnie wykorzystywane przez polityków. Zdaniem antropologów i filozofów jak Renè Girard, czy Alfred Kroeber, Ken Wilber, Fred Donaldson, czy Erich Fromm: zawsze ktoś powołuje się na słuszną sprawę by użyć słusznie, w swoim mniemaniu, przemocy, wyciągnąć miecz, oddać cios za cios.

Córka Kroebera Ursula K. Le Guin napisała dawno temu wspaniałą książkę, w polskim tłumaczeniu – Oko czapli. Lud dominujących macho mieszka za rzeką, wszelkie konflikty rozwiązuje walką; ich celem jest ekspansja; ich metodą jest poniżenie przegranych. Po drugiej stronie mieszka lud rządzony przez kobiety. Ich sposobem wyrażania sprzeciwu i obrony jest  marsz i siedzenie na ziemi. Siadają na przeciwko wojownikom ruszającym do walki. Ci dziwacy wiedzą, że sprawcy tylko czekają żeby złożyć swoje ofiary, zasiać gniew i odwet. Karmią się testosteronem i adrenaliną, nasycają się krwią i zemstą. Pewien oficer, który wrócił z Afganistanu powiedział mi kiedyś, że na wojnie muszą być ofiary, to mobilizuje żołnierzy, to budzi gniew i chęć odwetu. To konieczna siła, bez niej armia traci morale. Traci też sens. Zbigniew Boniek powiedział też o remisie w footballu, że lepszych jest dwóch rannych, niż jeden zabity. Football to też wojna.

Z powodu zaklętego kręgu, cyklu ofiarniczego, ofiary, która staje się sprawcą i sprawcy, który wcześniej czy później stanie się ofiarą, z powodu krzywdy, która zamienia się w winę i winy, przekształcanej w krzywdę nie ma innej drogi  jak przerwanie tego przekleństwa. Jak dotąd innej drogi nie poznał żaden z proroków ani mędrców. Tymczasem w ciągu ofiarniczym poczucie winy jest tak nieznośne, że lepiej czuć się skrzywdzonym. Poczucie krzywdy jest tak upokarzające, że lepiej czuć się winnym. Poczucie winy jest tak dołujące, że lepiej czuć się skrzywdzonym. Upokorzenie z powodu skrzywdzenia jest tak bolesne, że… Błędne koło.

Powszechnie uznaje się kodeks Hammurabiego, babilońskiego króla, który panował ponad 1700 lat przed naszą erą, za początek cywilizacji opartej na prawie, a jego kodeks za pierwszy krok ludzkości do usystematyzowania relacji społecznych. Tymczasem, o czym wspomina się rzadziej, Hammurabi z dumą ozdobił swoją salę tronową skórami zdartymi żywcem z pokonanych wodzów. Ilekroć komuś udaje się ten cykl przerwać na Ziemi pojawia się szansa i nadzieja. Często o tym zapominamy, że pokojowe, trudne, niewydolne, żmudne, zbyt powolne zmiany gospodarcze i pokoleniowe w Polsce po 1989 roku odbyły się właśnie dzięki temu, że przez nasz kraj nie przetoczyła się wojna domowa, światowa, ani kolejne powstanie, ani rewolucja.

Pewien dziennikarz francuski spytał Aung San Suu Kyi, czy to dobra strategia odradzać ludziom rewolucję i protesty, ale zanim Aung odpowiedziała Francuz zawstydził się. Mówił do matki cierpiącego narodu, kobiety pozbawionej praw, codziennie słyszącej o mordach, aresztowaniach i represjach. Pochodził z bogatego kraju, w którym codzienny komfort i dostatek jest naturalny. Identyczne przeżycie miał amerykański dziennikarz rozmawiający z Dalajlamą XIV, gdy pytał go zbyt ugodową postawę wobec Chin. Potem uświadomił sobie ile tysięcy Tybetańczyków żyje w obozach koncentracyjnych, uświadomił sobie również, że Dalajlama wie o tym wszystkim doskonale, doświadcza tego bólu codziennie. Sam sobie odpowiedział. Jaki był efekt próby wzniecenia powstania w Lhasie w 2008 przed Olimpiadą? Znamy tylko szczątkowe wiadomości, a i te są straszne…

Przerwanie cyklu
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

29 komentarzy

  1. Aniula,
    kara za kradzież 16 latka powinna być współmierna do jego czynu. Piętnowanie, przez pokazywanie twarzy, to stanowczo za dużo.

  2. Można odebrać człowiekowi wszystko oprócz kotrolowania myśli i wolnej woli. Chociaż jak patrzę na wojnę i wojsko i ich wdruki to zaczynam się zastanawiać…

  3. A jeżeli ten drugi policzek to tylko przenośnia? Kołczołąn – opanuj emocje, wnikliwie przyjrzyj się sprawie. Czasem tak jest, że to co widzimy “nie jest prawdziwe” – iluzja:) Tak jak bójka kiboli , która podobno rozpoczęła się od uderzenia reportera przez rosyjskiego kibica, a niby to polscy kibole zaatakowali. To tak jak z udzielaniem pomocy: czasem nam się wydaje, że pomagamy w dobrej sprawie, a okazuje się że trafiliśmy na naciągacza. Myślę , że ten drugi policzek to umiejętność obserwacji, słuchania i wydawania rzeczowych ocen sytuacji. A trudne to , oj trudne………

  4. wg Łazariewa-to wlasnie nieodpusczanie powoduje gromadzenie “zlej karmy”….
    pytalam Autorytetow /to pytanie towarzyszy mi dlugo/cco w takiej sytuacji nalezy zrobic-jesli nie wchodzic w role ofiray ani kata…jakie wyjscie?i za kazdym razem slyszalam w roznych wersjach -to samo:pomodl sie za tego,kto ci krzywde robi.jednym slowem-nadstaw policzek.
    jak juz bede swieta,moze bedzie mi latwiej;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

  5. Aniula,jasne ,jak widac z Macka wpisu,wybitne ,moze nawet swiete jednostki sobie z tym -w tym zyciu poradzily;)))przecietny smiertelnik puka sie w glowe.choc rozumiem sens jezusowego przeslania,trudno ,w pewnych sytuacjach zareaguje tak wlasnie ,jak napisalam wczesniej.stane w obronie slabszego,zwroce uwage,wyraze sprzeciw.
    Staram sie odpuszcac na tyle ,ile moge,czasem przyjdzie latwiej ,czasem trudniej mi sie pogodzic.Z natury ,niestety,uparty i hardy ze mnie typ;((((a takiemu trudniej pochylic glowe…..caly problem jak znalezc rownowage miedzy skrajnosciami-jak odpusczac,a nie byc biernym,nie zamykac oczu,jak stawiac granice a nie wywolywac wojny….
    a i Jezusowi tez zdarzalo sie pogonic kupcow zw swiatyni;))))))))))))

  6. Kochani o przerwaniu cyklu moglibyśmy mówić gdyby ludzie mieli równo pod sufitem, ale niestety nie mają. Mówimy o Jezusie, o tym czego nauczał i super, ale poniekąd inkwizycja bazowała na świętym piśmie. Cykl zostanie przerwany jak Ziemia się wkurzy i wybije ludzi co do jednego.

  7. ani wspolczesni Chrystusowi,ani wiekszosc wspolczesnych nam nie potrafi zrozumiec sensu nadstawienia drugiego policzka,gdy uderza w twarz.

    a o to wlasnie chodzi-o nieodpowiadanie tym samym….o przerwanie, o wybaczenie katowi,bo nie wie,co czyni ,bez wchodzenia w te chora relacje,/a tym samym nieprzyjecie ani roli ofiary ,ani kata…/
    to ,co mi osobiscie w tej sytuacji sprawia trudnosc,to godnosc,a czasem nawet duma.nie zaczynam wojen,ale jesli juz ktos chce mi noz wbic w plecy-zawsze odwracam sie przodem i patrze prosto w oczy;((((konsekwencja jest taka ,ze zawsze znajdzie sie okazja ,zeby takiego hardego sprzatnac…..no i czego mnie to uczy????

  8. ha! wlasnie wymyslilem jak mozna przerobic pewna sentencje:

    “kochaj blizniego swego jak siebie samego…
    …bo on jest czescia ciebie a ty czescia jego”

    i oto jak chrzescijanstwo i buddyzm mozna sprowadzic do wspolnego mianownika :)

  9. Trzeba uczyć ludzi kochać innych ludzi.
    Jak by nie brzmiało to trywialnie, nie znajduję prawdziwszej prawdy.
    Kochać także tych, co czynią źle.
    Co nie znaczy, że na czynienie zła należy pozwalać.

    Niesamowite jest to, że już 2.000 lat temu dostaliśmy tą podpowiedź…

  10. Zosia to jak oduczyć 16 latka kraść, jak oduczyć go zachęcania małych dzieci do kradzieży? Nie ma kary, nie ma strachu, nie ma zmiany. Kradnie bo co mu mogą zrobić. Jeszcze jak dziad jest agresywny ( rodzice bardzo dbali żeby taki był) to jak nad nim zapanować ? Policja – oleje kradzież batonika , gościa znają i nic nie mogą mu zrobić, póki człowieka nie zabije albo czegoś powyżej tysiąca złotych nie rąbnie. Jak się bronić?

  11. Czy można uznać, że małe dziecko maltretowane (psychicznie i/lub fizycznie) w domu, które odreagowuje przemoc na innych jest złe?
    Nie – ono zachowuje się źle, ale trudno obarczać go za to winą.
    To dziecko stanie się dorosłym i jeśli nie pozna innego świata, będzie tkwiło w swoim systemie. Czy można go winić za to, że nie zna innego?
    Czy zatem ten dorosły człowiek jest zły?
    Nie zaryzykowałbym takiego stwierdzenia. On czyni źle, bo w jego układzie współrzędnym wartości zło jest uzasadnione – od dziecka dobrze znane.
    Czyniąc źle prawdopodobnie nigdy nie będzie tak naprawdę szczęśliwy, ale jeśli nie pozna i nie uwierzy, że można inaczej to będzie tkwił w swoim przekonaniu.
    Czy można winić go jednak za to, że został tak zaprogramowany?

    Czy nie należy raczej winić tych, którzy “widzą”, ale nie robią nic, by “rozsunąć kotarę” przed “niewidzącymi”?

    I tak z pokolenia na pokolenie…

  12. Jeżeli dobro miałoby byc tak słabe jak Dziewczyny piszecie, to to nie jest dobro, ale strach o własne, niemoc i co tam jeszcze chcecie. To, że w Polsce jest bieda i niejeden dzieciak z tej biedy kradnie , to nie jest jeszcze powód by tego dzieciaka w imię świętego prawa własności gnoić na samym początku i pokazywac jego twarz. To, co było dobre w średniowieczu, niekoniecznie teraz. W sredniowieczu był feudalizm.

  13. Marku,
    “oswajać się z nim” nie znaczy, że pozwalam by ktoś lał moje dziecko, czy mojego wychowanka, ale —jeśli jesteśmy już na gruncie praktyki—z całą świadomością, że też potrafię “przy…lić” bronić dziecko lub wychowanka, ale nie kosztem piętnowania sprawcy, pokazywania jego twarzy, moralizowania, bo wszyscy jesteśmy sprawcami, a ja osobiście nie chcę żyć w społeczeństwie “słusznego, a może nawet świętego odwetu w imię dobrego człowieka, a może nawet boga”.

  14. Ja tam dalej obstaję przy tym, że dobro chce być za dobre i zawsze akuratnie i wtedy zło rozpościera swoje płaszczysko.Oglądałam wczoraj “Królewnę Śnieżkę i Łowcę” i nasuwa mi się jedno: Dobro przez własną głupotę daje złu wolną rękę ( król poślubia kobietę bo jest piękna??!!! po jednym dniu znajomości a ta go truje i przejmuje władzę), potem to już tylko pożoga i zniszczenie, następnie dobro przegląda na oczy ( Królewna dorasta w lochu, udaje jej się uciec i widzi co się stało z krajem i ludźmi) , dobro zbiera siły z tego co pozostało w miarę aktywne (pomaga jej łowca , który na początku ją tropił, i karły, które straciły wiarę , że coś się zmieni) , oczywiście zło chce dobro dobić ( Zła Królowa podrzuca zatrute jabłko) , dobro choruje ( Śnieżka przeżyw tylko dzięki pocałunkowi Łowcy) , dobro walczy, ponoszone są duże koszty, ginie wiele osób ( oblężenie zamku) , dobro zwycięża ( Śnieżka zostaje królową). No i tak w kółko. To jest historia, która nigdy się nie kończy a dlaczego bo pozwala się złu w ogóle odbić od ziemi.

  15. Coś się kompletnie ludziom w głowach porobiło.
    Dzisiaj czytałam artykuł w Wyborczej nt agresji w szkole, agresji dzieci, agresji nastolatków.
    Agresja kiboli.
    GW ubolewa nad tym, że przegraliśmy walkę o reputację, czyli, że nasz zły image, kraju w którym jest pełno przemocy, pełno gniewu, pójdzie w świat.
    Nikt się na zastanawia skąd w ludziach tyle agresji, gniewu i przemocy, martwi ich tylko witryna, czyli, że źle wypadniemy w rankingach.
    A ja sobie myślę, że jak system jest tak urządzony, że kucharka w Polsce europejskiej zarobi na godzinę mniej niż kosztowałaby ją herbata w dworcowej kawiarni, to jej dziecko, jeśli w ogóle będzie je miała (w tej sytuacji mało prawdopodobne), na pewno będzie stosować przemoc w szkole, palić książki i się buntować, a potem skończy jako agresywny kibol.
    To jest też proste prawo karmy.
    Ciekawe dlaczego kibice futbolu w Irlandii przyjeżdżają na Euro ze swoimi małymi dziećmi.
    Bo nie mają świadomości tego, ile w Polsce jest przemocy i agresji na każdym kroku.
    Bo dla nich mecz futbolowy, to jest dobra zabawa – ludzie idą pokibicować całymi rodzinami, potem wychodzą razem z piłkarzami na murawę i śpiewają piosenki.
    OK, ich futbol jest na przedpotopowym poziomie.
    Ale ich system społeczny dba o ludzi, zatem tych wykluczonych jest naprawdę niezbyt wielu.
    Mało tego – oni się czują odpowiedzialni za biedę i frustrację i agresję innych.
    Polska jest cała dumna ze swoich stadionów, autostrad, defilad, biurowców, postępu, itd, itp.
    A moje miasto rodzinne to jest kompletna ruina – ludzie mieszkają w walących się kamienicach czynszowych, jężdżą rozklekotanymi tramwajami z wydrapanymi szybami,pracują gdzieś za nędzne grosze, zarabiają na życie zbieraniem złomu, piją. Z drugiej strony wyrastają na obrzeżach miasta jakieś zbrojone wille, systemy monitoringu, posiadłości tzw klasy średniej. Ci z kamienic czynszowych są pijani, apatyczni i agresywni, ale ci z willi też nie mają lepiej poukładane w głowach. Kiedyś na jakiejś imprezie jedna podpita tzw ‘biznesmenka’, już tak nad ranem, zaczęła mi się przechwalać jak to gnoi swoich pracowników.
    To jest Tao i ja się mam przyłączać.
    Tzn, co konkretnie?
    Jedyny pomysł jaki mi przychodzi do głowy, to po prostu ucieczka z tego systemu.

  16. Ja też nie łapię tematu oswajania zła. I dlaczego nie piętnować złodziei pokazując ich twarze? Kiedyś dłonie odcinano i to było piętnowanie. Ktoś musi ciężko pracować, wstawać o 4 rano, żeby przywieźć towar a taki jeden z drugim po prostu wynosi i cwaniakuje. Niska szkodliwość czynu też zachęca do kradzieży. Potem taki jeden z drugim śmieją się ludziom uczciwym w nos bo nic nie można im zrobić. Dlaczego nie mamy nic robić i oswajać? Dlaczego jak nieudolny zarząd spółdzielni zagarnia nasze ciężko zarobione pieniądze mamy siedzieć i nie reagować? Co znaczy oswajać zło????

  17. “Dlatego nie trzeba go piętnować ale oswajać się z nim” – czy dobrze rozumiem Zosiu, że jak widzisz np. swoje dziecię gnębione przez rówieśnika w szkole to nie działasz by to przerwać a oswajasz się z tym faktem?

  18. Pokazywanie twarzy “złych ludzi” i stygmatyzowanie ich przez nas–jak piszesz—“dobrych” (ja nota bene nie jestem “dobra”) to jakaś paranoja i objaw strachu. “Zło ” było i będzie, bo świat jest dualny, żeby było dobro, w tym świecie, musi być i zło. Dlatego nie trzeba go piętnować ale oswajać się z nim, co nie znaczy, że poddawać złu (są prawa, policja, sądy. etc).

  19. zgadzam się “koszmar pantofelka i innych dziwacznych rzeczy w szkole :) Zło :) Dlaczego nie uczy się komunikacji a po co, lepiej jak ludzie mają dużo problemów to się do rządzenia nie pchają.

  20. Jak czesto jestesmy swiadkami lub uczestnikami dyskusji jak w tym watku?
    A jak czesto jestesmy inspirowani do dzialania po takiej dyskusji?
    Co jest wazniejsze – znalezienie chocby czesciowej odpowiedzi na dylematy jak ten, czy wynik meczu, kot Kaczynskiego czy mina Palikota?
    Dlaczego dzieciom kaze sie pamietac budowe pantofelka a nie uczy skutecznego komunikowania, dyskutowania?

  21. Zośka jak oswajać zło? Zło trzeba piętnować, tak jak filmiki o małym kibolu i znęcaniu się nad kotem. Nie reagując na zło dajemy mu przyzwolenie rozrastania się. Dla mnie paranoją jest niemożliwość pokazania twarzy przestępcy zarejestrowanego np na wideo. Widać dziada jak kradnie to dlaczego nie pokazać go wszystkim? Dlaczego my dobrzy tak się cackamy ze złem? Dlaczego tak trudno zaakceptować ludziom ustawę , że dzieci się nie bije? Bo jest na to przyzwolenie, bo zawsze tak było. Pozwalamy no to mamy. Ja wiem, że skądś to zło wyłazi, ale po to mamy policję i służby społeczne by szukały i drążyły. Nie ogarniemy wszystkiego, ale jak widać po amerykańskich programach np: remontach ekstremalnych , są ludzi, którzy swoją pracą z dziećmi potrafią wyciągnąć je z problemów. Potrzebują jedynie pomocy w organizacji miejsca i możliwości jego utrzymania. Myślę że na to powinny iść pieniądze a nie na zasiłki dla pijaków.

  22. Aniula,
    to mnie uspokoiłaś:)
    z mojego doswiadczenia z dziećmi wynika (pracowałam kiedyś trochę w przedszkolu), że jeśli już dziecko jest na etapie znęcania się nad zwierzętami, to właściwą reakcją–prócz rozmowy z dzieckiem–jest przyjrzenie się, co się dzieje w domu, środowisku dziecka. Najczęściej to dziecko jest juz “zarażone” i ten zarodek zła tkwi głębiej, niż to widzimy. Zło ma to do siebie, że nie tak łatwo go “wyplenić”, bo nie tak łatwo go zidentyfikować, nie jest też jednoznaczne, mieni się, rozdwaja i roztraja. To są codzienne “biesy” nasze własne. Zło, moim zdaniem, bardziej trzeba oswajać, niż dusić w zarodku.l

  23. ale ja nie o ludzkim zarodku :) o zarodku zła czyli np; małe dziecko kopie zwierzęta, bije rówieśników a dorośli nie reagują. To jest najlepszy czas , żeby dziecko nauczyć szacunku do innych, jeżeli dorośli zareagują właściwie jest szansa że dziecko jako dorosły człowiek nie będzie krzywdzić innych :)

  24. Aniula,
    ale pojechałaś po bandzie… Sw. Augustyn powiad a, ze “zło jest brakiem dobra”, a Jezus “kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień”.
    Kto ma osądzać, które zarodki są złe, by je dusić w zarodku? Na pewno nie zrobi tego Dalajlama, który jest autorem słow–“życzliwość wobec w s z y s t k i c h zmienia karmę”

  25. Mała dygresja od wielkich dysput o sprawcy i ofierze.

    Zielona herbata w kawiarni w podziemiach pięknie odremontowanego Dworca Centralnego w Warszawie kosztuje 7.50 PLN. Drożej niż w Starbucks w Dublinie.
    Szefowa mojego ulubionego baru z polskim jedzeniem w Łodzi przyjmując do pracy nową kucharkę, oferowała jej 6 złotych za godzinę.
    Dobro?
    Ofiara?
    Sprawca?
    Przemiany w Polsce?

  26. Powiem wam tak , ta dobroć to i ślepa i opóźniona jest i za dużo wolności daje. Nie reagujemy na wykluwającą się patologię , która wykorzystuje wszystkie słabości dobra. A jak patologia się rozrośnie to już klapa i siedzenie i dumanie już nic nie daje. Jak dobro może mieć słabości? A ma. Wierzy , że wszyscy są dobrzy. Niestety nie są, w niektórych główkach mózg nie funkcjonuje tak jak powinien . Gdyby funkcjonował nie byłoby maltretowanych, gwałconych i poniżanych ludzi. Izolacja przestępców, u niektórych daje efekty, resocjalizują się  inni nie i popadają w większą patologię. Jestem jak najbardziej za pokojowym załatwianiem spraw, rozmową, szukaniem wyjścia, ale jak się ma do czynienia z tchórzem obwarowanym siłą , pieniędzmi i czymś tam jeszcze, to nie liczmy na to, że zacznie racjonalnie myśleć. No i Dalajlama sobie jeździ po świecie i co? I nic . Ile pokoleń musi wymrzeć, żeby ludzie zapomnieli że są uciskani? No dobrze kto mi zagwarantuje kolejne życie? Nikt. Gdyby nie Solidarność, internowani ludzie, gro którzy nie przeżyli katowania w więzieniach, zastrzeleni górnicy to może nadal rządził by nami Putin i tyle. Dobro musi sobie kupić okulary i być bardziej krytyczne, żeby sobie potem siedzieć i dumać. Zło trzeba dusić w zarodku, bez względu jakby na początku pięknie wyglądało.

  27. “Mecz to wojna minus strzelanie”–to, o ile pamiętam, słowa Georga Orwella. Jednak trudno się z nimi zgodzić, zwłaszcza dzisiaj gdy nacjonalizmy odchodzą w przeszłość, drużyny są wielonarodowe, a sport zaczyna przypominać sztukę za duże pieniądze. I pierwsza sprawa—na meczu jest sędzia, są prawa, na wojnie—nie. Mecz to widowisko, nie wojna. Piękny mecz wczoraj zagrali nasi chłopcy.
    Nie wydaje mi się, by było słusznym—jak pisze Marek—podsuwać “sprawcy” narzędzie przemiany pod nos. Zwłaszcza, jeśli to jest w “naszym” zywotnym interesie. Z tej prostej przyczyny, że z niego nie skorzysta. To nie tak działa.

  28. co do meczu – i znow trudno nie zgodzic sie z de Mello – rywalizacja, ktora płodzi wygranych i przegranych z natury rzeczy nie sluzy ludziom. Albo raczej sluzy, jak gra w pokera na pieniadze. Dzieli ludzi – jednym dajac poczucie sily, innym poczucie krzywdy.
    A gdyby tak ludzie nagle obudzili sie i spostrzegli, ze sa czescia tej samej tkanki?
    Gdyby tak doznali olsnienia i spostrzegli, ze krzywdzac innych szkodza sobie?…

  29. Czy brak biernosci – czyli aktywne, celowe dzialanie przeciw zlu musi oznaczac “odwet”?
    Czy Jezus (ktoremu raczej trudno zarzucic biernosc) wykorzystywal destrukcje?
    Mello napisal, ze kazde zlo wyrasta ze strachu i braku swiadomosci.
    Ale skoro “sprawca” sam rzadko kiedy siegnie po narzedzie zmiany (przebudzacz), czy nie jest nasza sprawa i naszym zywotnym interesem, aby to narzedzie podsunac mu pod nos?
    To wlasnie mialem na mysli piszac o braku biernosci.
    Czyz nie jest to postawa zgola inna od mniej lub bardziej wytlumaczonego przed soba “odwracania glowy”?
    A jesli tak. Jesli zgodzimy sie, ze warto dzialac. Dlaczego nie dzialac razem? Dlaczego nie spolaryzowac na jak najwieksza skale dzialania w strone odzłoszczenia swiata?
    O tym wlasnie pisalem na tym blogu wiele wpisow temu, niestety bez echa…

Komentarze są wyłączone.