Przesłanie Himilsbacha

Bocian ojczysty,choć drewniany
Bocian ojczysty, choć drewniany

Społeczność? Mam taką w pobliżu. Małe mieszkania w mojej okolicy staniały, bogatsi i ci, którzy mają starsze dzieci wynieśli się bliżej centrum, gdyż dojazdy na przedmieście, to upierdliwa rzecz. Sporo ludzi tu wynajmuje mieszkania, gdyż jest taniej, sporo przyjezdnych kupuje na przedmieściu – bliżej do domu, gdy mieszka się przy wylotówce i znów cena gra rolę. Populacja zmieniła się w ciągu kilku lat i..ku memu zaskoczeniu okolicę zdominowało towarzystwo grillowe. Na czym polega grillowanie? Na piciu strumieni alkoholu w sposób nad wyraz kulturalny, gdyż przy dymiącym węglu, przy stoliczku, kiełbasie i najrozmaitszych ciastach. Dzieci radośnie biegają w kółko, gdy w tym czasie rodzice raczą się żartami, dobrym nastojem, coraz lepszym nastrojem i ciastami z domowego wypieku, oraz oczywiście kiełbasą i trunkami. Ostatnio wieczór w wieczór. Może jeszcze nie doganiają Irlandczyków ale…kto wie, lato dopiero przed nami. Zastanawiam się czasem jak dają radę w pracy następnego dnia, lecz widocznie jakoś dają radę. Odpalają swoje samochody [na przedmieściu bez samochodu trudno] i heja, do korporacji, organizacji, w trasę, do sprzedaży, na stanowisko, na etat. Dzieci uczą się od małego jak to przy grillu społeczność budować. Na początku picia, w wieku lat dwudziestu, trzydziestu – do czterdziestki, próg upojenia jest dość wysoki – można wypić więcej, kace są słabsze, gdyż organizm silniejszy. Później – równia pochyła. Ale kto by o tym myślał, gdy do świętowania jest weekend, Dzień Dziecka, deszczowa pogoda lub piękna pogoda, Dzień Matki, Ojca i mecz.  

Tarasy, które tak mnie cieszyły teraz stały się przekleństwem, wpada przez nie dym papierosowy oraz węglowy, zapach smażonej kiełbasy, przypalonego tłuszczu, w dodatku wpada przez nie również biesiadny hałas. No cóż, przez większość dni w tygodniu, często łącznie z weekendami spotykam się z wieloma ludźmi, w ich intensywnej edukacji, przeżywaniu, emocjach, potrzebach, wraz nimi przeżywam, nazywam, uczę ich i siebie. Gdy wracam do domu potrzebuję resetu, izolacji, spokoju, wyciszenia – a tu kolejna imprezka, grill, biesiada. Krzyki, a niekiedy wycie, piski dzieci i gryzący dym. Polska ludyczna, Polska grillowa, bogata i biesiadna, muzyka disco i seksualne żarty, łubu du, łubu du.

W gruncie rzeczy pięknie się bawią. Przy jedzeniu, w gromadzie, na bogato, gościnnie, całymi rodzinami, przy grillu wielkim jak szafa. Dymią te tłuste kiełbasy i karkówki, chlupią te piwa złociste i wódki czyste. Myślę sobie – nie zabierają dzieci na spacer, ale po co, kiedy świeże powietrze przedmieścia a dzieciaki szaleją naokoło grilla do nocy. Nie czytają książek, lecz po co, kiedy w telewizji po 900 kanałów. Nie liczą się z takim odmieńcami jak ja, lecz po co, wszak z daleka widać, że cudak, więc jak tu takiego rozgryźć? I co mam im powiedzieć? Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu. Z pewnością ci nie podziękuje, a w najlepszym razie, oberwiesz. Co mam powiedzieć? Zły wzór dzieciom dajesz? Lepiej byś poczytał im bajkę? Zabrał do Centrum Kopernika? Pokazał jak w lesie drzewa rosną? Ulepił pierogi, namalował misia, wytłumaczył co wydarzyło się 4 czerwca 25 lat temu. Co za bzdura, wszak matka i ojciec przy grillu nie mają pojęcia co wydarzyło się  25 lat temu i nic ich to nie obchodzi. Mają po dwadzieścia kilka, trzydzieści kilka lat i w dzieciństwie nikt im tego nie powiedział, wkuwali jakieś geografie i algebry a teraz handlują armaturą, sprzedają telefony, księgują faktury – życie. Ciężko pracują, chcą spłacić kredyt i kupić nowe meble. Niestety – psychologia transpersonalna, holistyczna, Gestalt, proces work i inne – stwierdzają bezwzględnie, że jeśli coś dzieje się z dzieckiem, trzeba natychmiast poddać terapii rodziców. Ojczyzna, to przecież kraj rodziców, dziedzictwo dziadków. Każdy z nas miał dwoje rodziców, czworo dziadków, ośmioro pradziadków, i gdy cofnąć się o 500 lat mamy ponad 1 050 000 przodków. Nie można im wszystkim zrobić terapii! Dawno temu umarli!

Myślę sobie – taka właśnie jest ta nasza Polska – biesiadna, grillowa, z wysokim progiem tolerancji na alkohol, płaska, kiełbasiana, uproszczona i ludyczna. Najedzona i napita, zajęta sobą, czyli tym, co w garnku. Przerzucam kanały szukając informacji. W telewizji aktor Andrzej Grabowski. Zatrzymałem program, kabareton w Sopocie. Grabowski opowiada anegdotę. Wiele lat temu znany aktor, naturszczyk, alkoholik – Jan Himilsbach kompletnie pijany wszedł do kawiarni SPATIFu, kultowego miejsca w Warszawie, w którym spotykali się znani intelektualiści tamtej doby, między innymi: Słonimski, Konwicki, Brandys, Kisielewski, Mazowiecki, Holoubek. Himilsbach wszedł na krzesło i krzyczy na głos: „Inteligenci, wypierdalać!” Wówczas, na te słowa wstał Gustaw Holoubek i powiedział: „Nie wiem jak Państwo, ale ja wypierdalam”.

Przesłanie Himilsbacha
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

27 komentarzy

  1. Odnosnie meskosci i damskosci polecam dobry artykul w ostatnich „Wysokich obcasach extra”-„Dowod przy zlewozmywaku”
    ;)))))

    artykul mowi m.in. ,ze
    … w partnerach pociagaja nas przeciwienstwa i wlasnie te cechy z panelu drugiej plci…rozwijajac go w sobie przestajemy byc atrakcyjni seksualnie dla siebie nawzajem..;
    upadabniajac sie do soiebie -mamy lepsze partnerstwo-ale znika pozadanie….

    ja mysle ,ze sprawa jest bardziej skomplikowana niz przedstawila AgaWa z tym rozwijaniem aspektow…bo rozklad tych cech jest inny roznych osob …macho to tylko skrajny rozklad tego zestawu…niejeden mezczyzna powinien ruszyc po meskosc w swiat ,a nie po aspekt zenski…to nie jest jednakowo nadane wszystkim z urodzenia

    mnie zycie caly czas zmusza do rozwijania aspektu meskiego….a chcialabym bardziej …poczuc sie kobieta;)))))
    nazywam to „tesknota za rozowa torebka”

  2. Serdeczny Pawle,

    Bardzo chcialabym odwiedzic Krakow w czasie tego pobytu, wiec dam znac. Mysle, ze sporo ludzi czytajacych tego bloga jest z okolic Krakowa, wiec moze dolacza:)

    Pozdrawiam

    Dorota

  3. Hej Macku:)

    Pewnie nadszedl czas znalezienia nowego miejsca do zycia.
    W koncu to my tworzymy nasze swiaty.
    Radosnych poszukiwan i najlepszych dla Was wyborow:).

  4. Serdeczna Doroto,
    to jeszcze jest dużo czasu, Kraków jest ok. Dla mnie wakacje to czas zwiedzania, ale z przyjemnością się spotkam.
    Pozdrawiam

  5. Paweł,
    to nie jest moje postrzeganie meżczyzn, bo mężczyźni są różni.
    O tym, co ja sądzę o facetach będzie kiedy indziej (być może) ;-)

    Chciałam tylko powiedzieć, że romantyczni też
    są i że wcale nie jest to gatunek wymierający.

  6. Serdeczny Pawle:)

    Rzucam wyzwanie innym:) Spotykamy sie z Pawlem ( Pawel, prosze, daj znac, kiedy Ci pasuje) – dzien i miejsce do ustalenia. Ja jestem z Bielska Bialej, lubie Krakow, ale jesli dojazd bedzie ok to moge rownie dobrze gdzie indziej dojechac. Mamy nawet Intercity z gor do Warszawy, ha;) Bede w Polsce od 7-14 lipca. Takie mam marzenie, ze mam duzo kasy i organizuje miejsca – kluby – kawiarnie, gdzie zaprasza sie ciekawe osoby do dyskusji, robi sie piekne rzeczy zwiazane z tworczoscia artystyczna, gra dobra muzyke, je i pije zdrowo. Taki pomysl przyszedl mi do glowy juz dawno, po przeczytaniu jednej z ksiazek Paulo Coelho, chyba „Alef” gdzie ludzie przychodzili do klubu i opowiadali, a inni sluchali. To moglyby byc prawdziwe opowiesci z zycia, metefory, bajki, poezja.

    A poki co to mozna zaczac od spotkania:) Tak bardzo lubie te dyskusje na blogu, ze mysle, ze warto by bylo sie spotykac na zywo, nawet co kilka miesiecy, zalezy jak komu pasuje. po prostu cos robic i trzymac sie razem.

    Pozdrawiam wszystkich kosmitow z ksiazki Pana Bennewicza :)

    Dorota

  7. Pawle,
    W takim razie cieszę się, że zgadzamy się :-)
    PS. Nie zauważyłem tej ironii, chyba zbyt powierzchownie to odczytałem.
    Pozdrawiam!

  8. Serdeczna Doroto,
    ten wpis to tak naprawdę o mnie? Oj męska duma wylała mi się z filiżanki, oj tam filiżanki, kieliszka;)
    Mówiłaś, że przylatujesz. Ja nadal uważam, że warto się spotkać nawet we dwoje jeśli Inni udają, że nie było takiej propozycji ;).
    Pozdrawiam

  9. Dzieki Wam wszystkim, ze dzielicie sie z innymi swoimi doswiadczeniami, wiedza, emocjami i spostrzezeniami. Zaczelam czytac tego bloga niedawno, czytam wstecz – jestem dopiero przy listopadzie 2011 i tak wiele juz skorzystalam. To fascynujace opowiesci o zmianie.

    @ AgaWa
    „Mądry jeden Lama powiedział kiedyś, że warto się spotkać ze starymi znajomymi po paru latach, aby zobaczyć, w jakim punkcie rozwoju własnego się jest. No, ja jestem w jakimś innym punkcie niż znakomita większość osób, z którymi parę lat temu siedziałam z własnej woli przy tym grillu. Większość ma nadal te same problemy. Żadnego progresu na przestrzeni dekady. Dosłownie – żadnego. Jakby czas stanął w miejscu.

    Ten sam Lama powiedział, że jak wejdziesz na ścieżkę, to będziesz musiał zostawić swoich przyjaciół. Kiedyś tego nie rozumiałam :-)

    Większość znajomych, przyjaciół musiałam zostawić gdzieś po drodze.”

    Czuje to samo i mi smutno bo czuje pustke. Nie mam juz o czym rozmawiac z moimi starymi przyjaciolmi poza nic nie istotnymi bzdurami.

    Magda Turek: nocne Polakow rozmowy… W Anglii pustynia emocjonalno-intelektualna:)

    Pawle, imponujesz odwaga! To tylko podkresla Twoja meskosc i sile.

    Serdecznosci dla smutnego Pana Macka!!!

    Dorota

  10. Serdeczny Damianie,
    chyba moja ironia nie została rozpoznana, no i dobrze… Zgadzam się z Tobą i Serdeczną AgaWa. Oczywiste jest, że faceci lubią przed sobą prężyć muskuły, a nawet jeśli tego nie lubią archetyp zrobi swoje. Jestem fanem reklam z lekami, gdzie „gapcio” tatuś nie wie jak połknąć tabletkę. Kobieta jako matka, zawsze wie najlepiej, a w innej reklamie jest już głupiutką blondynką. Wtf? Właśnie przez podobne sytuacje z życia wyjęte czuję się jak mały sfrustrowany chłopiec, który w domu pada w ramiona (piersi) swojej żony ;).
    Pozdrawiam

  11. Inteligent to w ogóle rzadkie zjawisko pod każdą szerokością geograficzną. Ludzie w swej masie wszędzie grillują, piją, oglądają mecze i gadają o pierdołach. Tutaj w Irlandii tej upitej w trupa tzw zabawy jest koszmarna ilość.
    Wczoraj syn moich szefów pochwalił mi się, że wydał w piątek na drinki 250 euro. Czyli kasę ,za którą niektórzy w mojej rodzinnej Łodzi żyją przez cały miesiąc. Naprawdę tutaj ludzie w masie żyją nawykowo. Zero głębszej refleksji, zero przemyśleń, zero zatrzymania się.
    A ja podobnie jak pan Maciej potrzebuję wyciszenia, izolacji, refleksji. Czasu tylko dla siebie. Współczuję tych pijanych grillowiczów panie Macieju.
    Ja póki co tkwię w tym szalonym świecie po uszy i nie sądzę, żeby gdzieś tutaj udało mi się znaleźć bratnią duszę.
    Rozmowy o meczach, o serialach TV, o pokrowcach na meble, o tym, kto więcej wypił.
    Okolica tu przepiękna i sprzyja wyciszeniu, ale nikt z tego ni korzysta.
    Czasem myślę, że łatwa kasa, podobnie jak skrajna bieda, demoralizuje. Ludzie gonią, pracują na umór, bawią się na umór, nie zatrzymują się na chwilę, żeby coś przemyśleć.
    Wczoraj rozmawiałam na czacie z koleżanką ze studiów, która zrobiła oszałamiająca karierę zawodową, mieszkała w kilku krajach, teraz mieszka w Madrycie. I obie zgodnie stwierdziłyśmy, że nie ma to jednak jak Polacy. Są głębsi, bardziej refleksyjni, po prostu mądrzejsi niż inne nacje. Słowiańska dusza. I nie ma nic ciekawszego niż nocne Polaków rozmowy. A grille z ich ludyczną kulturą, są wszędzie.
    Szkoda, że muszę wybierać między kasą a ciekawymi rozmowami z ciekawymi ludźmi.
    Szkoda, że kasa też jest ważna.
    Myślę, że książki pana Macieja by się tu nie przyjęły.
    Potrzebny jest wrażliwy, ambitny odbiorca.
    A w Polsce znajdują swoich odbiorców.

  12. AgaWa – w zupełności zgadzam się z Tobą w kwestiach pełni i odkrywaniu w sobie energii męskiej (u kobiet) i energii kobiecej (u mężczyzn).

    Szanowny Pawle – AgaWa nawiązała bardzo dobrze do stereotypu męskości – znieczulony twardziel, który pije paliwo rakietowe o poranku. Polecam ciekawą książkę Steve’a Bidulpha „Męskość”. Faceci bez znieczulenia mogą nie wiedzieć, że okazywania emocji można się nauczyć, a zewnętrzna pomoc w postaci piwa nie jest potrzebna :-)

  13. Serdeczna AgaWa,
    Nie będę cie utwierdzał w twoim przekonaniu, ale z twojego tekstu sporo się dowiedziałem o Twoim postrzeganiu relacji damsko-męskich. Jestem młodym facetem, pantoflem :).
    Pozdrawiam
    Paweł

  14. Maciek,

    Pytania: co teraz zrobisz? Przeprowadzisz się? Uszczelnisz okna? Wyciszysz dźwięki?

  15. Wczoraj byłam na szkoleniu z programów lojalnościowych. Z kolegami mieliśmy w ćwiczeniu stworzyć firmę i wymyślić takowy program. Popłynęliśmy z marzeniami , wymyśliliśmy cuda lojalnościowe, na koniec stwierdziliśmy że trzeba jechać za granicę z pomysłem, ponieważ w Polsce nie ma na to klientów. Uśmialiśmy się przednie przy wymyślaniu, tak się nakręciliśmy, że nawet krytyka drugiej grupy nie była w stanie popsuć nam humorów i zaangażowania. Oczywiście w realu, trzeba by to dokładnie przeliczyć, ale sam pomysł tak pozytywnie zadziałał, że do dzisiaj o nim myślę :) W sumie to była dla mnie dobra wprawka w prezentacji, okazuje się , że umiem wyzwolić pozytywne emocje. Fajnie jest spotkać ludzi zrównoważonych emocjonalnie, którzy chcą współpracować. Nie wiem jakby się zachowywali na niwie zawodowej, bo tam często dochodzi jednak do przeistaczania się w korporo-potwory, ale mam nadzieję , że nie wszyscy :)

  16. Kobieta rozwija się odkrywając w sobie cechy męskie: aktywność, determinację, skuteczne działanie, podejmowanie decyzji.
    Mężczyzna rozwija się odkrywając w sobie cechy żeńskie: współczucie, rozwagę (mądrość), przewidywanie, opanowanie, delikatność.
    Dopiero połączenie tego wszystkiego tworzy całość. Dlatego męski mężczyzna i kobieca kobieta potrzebują się nawzajem, aby się od siebie uczyć przez naśladownictwo tych cech, które są u nich ukryte.
    O tym buddyzm wie od bardzo, bardzo dawna, ale nasza psychologia współczesna w końcu też do tego doszła ;-)

  17. Maska twardziela non stop napalonego na seks.

    To jest moim zdaniem jeden z najgorszych stereotypów krzywdzących mężczyzn.
    Zwłaszcza że, z tego, co widzę, mężczyźni nierzadko potrafią być zaskakująco romantyczni, czuli, wyrafinowani, i jednocześnie potrzebujący głaskania po głowie, po twarzy, czułego dotyku, zakochują się w wizji czułej, kobiecej, zwiewnej kobiety (!!! nie kucharki czy sprzątaczki !!!!! – uwaga dla kobiet). Wiele wierszy i piosenek, które faceci piszą, o tym właśnie mówi. Seks owszem, bardzo fajnie, jako DOPEŁNIENIE tych w/w. I w ogóle faceci często wolą być zakochani i nie uprawiać seksu niż nie być zakochani a go uprawiać.
    Hmmmm ….
    I o ile sama kobieta tej wizji nie popsuje, to facet może być zakochany w niej latami.

    No ale weź tu, chłopaku jeden przyznaj przed drugim, że uwielbiasz głaskanie po główce :-) i że w związku z kobietą najbardziej brakuje ci elementu romantycznego, czułości, ciepła i przede wszystkim dotyku, a wcale nie wyrafinowanych figur z kamasury (no, ok, tego może trochę też,).
    Faceci w ogóle żyją w jakimś bezdotykowym, rywalizacyjnym świecie.

    Bardzo często pod maską macho ukrywa się będący kłębkiem nerwów mocno sfrustrowany chłopiec.
    Zaś pewny siebie, stabilny samiec nie musi udowadniać, jaki jest dzielny, bo on jest dzielny. A co za tym idzie, może się rozluźnić i przyznać (głównie przed samym sobą), że on wcale nie lubi być macho, bo on najbardziej lubi wsadzić nos w kobiece cycki i zasnąć głaskany po tej główce. Zaś jak by przyszło co do czego, to w razie nagłego zagrożenia, napadu czy coś, on tych cycków …. yyyy…. kobiety, oczywiście, będzie bronił do upadłego.

    „Małe psy szczekają, duże nie muszą”
    znowu cytat z Olego

    Panowie, co powiecie?
    Jak to jest?

  18. „Chodzi o to, aby z wiekiem być nie tylko coraz starszym, ale także coraz mądrzejszym.”
    Ole Nydahl

  19. Serdeczny Damianie,
    ja mam 29 lat. Spotykam się z osobami przy piwie pijąc herbatę. Faceci bez znieczulenia paroma piwami mają spory problem mówieniem o emocjach. Trudno zdjąć maskę „twardego maczo z Teksasu”. Warto się zdystansować, dystans uwalnia. Jak chcesz pogadać przy herbie, zapraszam. Jeśli żona mnie puści :).

    Odnośnie tekstu Pana Macieja, super prawdziwie smutny. Ja uważam, że czasem zawieszonemu lunatykowi warto pokazać inny świat. Ostatnio na męskim grillu zaproponowałem, że przeczytam wiersze Szymborskiej. Zostałem wyśmiany, ale nie odpuściłem. Z każdym kolejnym wierszem wszyscy się wkręcali. Cześć znajomych myślała, że to będą smęty, a tu miłe zaskoczenie. Dzisiaj dostałem email od kumpla, który po pamiętnym grillu wkręcił sie na dobre w wiersze Szymborskiej. Warto wpływać na swój świat.
    Pozdrawiam
    Paweł

  20. Mam 23 lata i w kręgach studenckich nie ma już spotkań po prostu, na herbatę. Są spotkania na piwo, przy piwie, z piwem. Bez piwa to tak sztywniacko. Nie wypijesz na imprezie?! Ale urodziny! Ale zdany egzamin! Obroniony magister! Obecność dziś można kupić za 2.49 w biedronce. Oczywiście ów słowa niosą ze sobą pewne generalizacje.

    AgaWa
    „Jak już wejdziesz na ścieżkę, będziesz musiał zostawić swoich przyjaciół” – uniwersalne, prawdziwe, dziękuję :-)

  21. Jakiś mistrz biznesu wymyślił ostatnimi czasy grilla jednorazowego. Można na ławeczce w parku już coś upichcić. Nie wiem czy kiełbachę dorzucają ;) Jestem ciekawa czy płaci większy podatek od zanieczyszczenia środowiska. Już tak nie narzekajmy, kulturalnych ludzi nadal można spotkać :)

  22. ania,
    oczywiście że w miejsce znajomych, których już nie znam (jak śpiewał M. Grechuta) wchodzą nowi, i że na grillu można spotkać fajną osobę. Jasne.

    Zaś na nawiedzoną duchowość jestem uczulona. Silnie. Wręcz reaguję wstrząsem anafilaktycznym i czuję potrzebę intubacji :-)

  23. jak trafnie ujelas….najwiekszy dylemat -wybor modelu nowego auta albo lodki,nowego telewizora albo modelu komorki,kafelkow do kuchni i drewna na taras…..wybor prestizowej szkoly dla dzieci, wybor kurortu na wakacje zimowe czy letnie, wybor sukienki z tego czy innego znanego sklepu albo malzenskie problemy znudzonych soba partnerow….oto tematy rozmow wyksztalconego pokolenia w wieku30-40 lat…..

    z tego powodu przestalam chodzic na dyskoteki /chyba,ze naprawde ide potanczyc,a nie tepo spijac drinki przy barze i gadac o niczym / na imprezy zeglarskie z przystani-chyba ze naprawde poplywac…. a nie podziwiac lodki / na imprezy narciarskie-chyba ze naprawde pojezdzic na nartach zamiast licytowac sie na najnowsze modele ….i tak dalej i tak dalej

    dla odmiany w osrodkach nastawionych na rowoj duchowy az mnozy sie od nawiedzonych idealistow…lub guru o ego duzym jak biznes robiony jak nie takiej ,to na innej religii…….;))))))))))))))
    z przyzcyn poltycznych powinnam pojsc na grillowe spotkanie kolezenskie z pracy…w pelni swiadoma,ze zaden z tych tematow mnie nie dotyczy

    czasem jednak ku zaskoczeniu okazuje sie ze kolega fotografuje ,a kolezanka maluje,znajomi wakcje spedzaja z plecakiem w Gorcach…ogladaja dobre filmy i czytaja ksiazki…nie tylko gazety napedzajace sprzedaz ubran sieciowkom ;)))))))))

    i tak jak ja,chocby z przyczyn politycznych bywaja na spotkaniach grillowych ….choc nie przepadaja za piwem i karkowka
    wszedzie saludzi autentycznie,oddani pasji ,rozwijajacy sie,ciekawi….do takich lgne i takimi chetnie dziele moj czas
    ;)))))))))))

  24. AgaWa

    milosnikow „posiedzenia przy zubrze” dawno zostawilam na jakims grilowym zakrecie, bez zalu ” jedna chate rzucajac za soba” jak mawial poeta….;))))))))))

    koniecznosc utraty pewnych znajomych ,a nawet bliskich osob z powodu rozbieznosci drog i tempa rozwoju rozumiem-ja tez dzis nie rzucilabym wszystkiego by wyjechac do Tybetu czy wstapic do klasztoru….. dzis wiem ,ze nie wszystkie zwiazki ,przyjaznie sa na zawsze…..choc rozstania i utraty bola.

    ci ktorzy sie rozwijaja, tez dzis sa daleko….. i za nimi najbardziej tesknie.

    w przyszlym tygodniu jade do Wawa, z powodu zawodowego kursu-najbardziej jednak cieszy mnie mozliwosc spotkania z jednym z nich ;)))))) mam nadzieje,ze poza metą do spania bedzie okazja zapytac jak dawnych lat „co u Kena, co u Dalajlamy”

    mam szczescie w zyciu do wartosciowych przyjazni.

  25. U mnie to samo.
    15 lat temu – owszem, spotkania weekendowe ze znajomymi i dziećmi przy grillu. Ale po 2-3 sezonach … no ile można … bla bla bla bla o niczym …. jakie walory smakowe ma jedno piwo a jakie inne piwo, co tam, panie, w polityce, kto ostatnio upił się najbardziej, i co robił później …. nieeee!!!!!!

    W tym czasie można:
    poleżeć na hamaku i słuchać muzyki
    poleżeć na hamaku i czytać
    poleżeć na hamaku i patrzeć od dołu jak muchy latają pod gałęzią
    pojechać na wycieczkę rowerową
    zbudować wiatę na te rowery
    uprawiać inne hobby (no ale trzeba je mieć, rzecz jasna)
    pójść na medytację
    iść z psami do lasu
    posiedzieć na tarasie z mężem
    wyrywać chwasty spod azalii
    i in.

    Ja już dawno wyszłam z towarzystwa, wzorem rzeczonego aktora.
    I na prawdę nie mam ochoty na grilla z kiełbasą i piffkiem.

    Mądry jeden Lama powiedział kiedyś, że warto się spotkać ze starymi znajomymi po paru latach, aby zobaczyć, w jakim punkcie rozwoju własnego się jest. No, ja jestem w jakimś innym punkcie niż znakomita większość osób, z którymi parę lat temu siedziałam z własnej woli przy tym grillu. Większość ma nadal te same problemy. Żadnego progresu na przestrzeni dekady. Dosłownie – żadnego. Jakby czas stanął w miejscu.

    Ten sam Lama powiedział, że jak wejdziesz na ścieżkę, to będziesz musiał zostawić swoich przyjaciół. Kiedyś tego nie rozumiałam :-)

    Większość znajomych, przyjaciół musiałam zostawić gdzieś po drodze. Są ze mną nadal tylko dwie osoby które znam ze studiów (nie liczę kontaktów zawodowych). Reszta pije piwo w coraz to nowych barach i męczy się podejmując trudne decyzje dotyczące wyboru nowego auta. Kobiety męczą się z facetami, mężczyźni z kobietami …. a dajcie spokój … i jeszcze pomóc im się oczywiście nie da, chociaż nieraz jak na dłoni widać przyczyny kłopotów.
    Czy ja muszę ten cały teatr oglądać w swoim ogrodzie i udawać, że mnie to bawi ???

    Ale jest takie miejsce, które gromadzi ludzi wśród których czuję się znakomicie, wśród których odpoczywam. Gdzie nie ma przymusu rozmowy o niczym, można sobie pomilczeć wspólnie albo porozmawiać o przebudzeniu i innych istotnych kwestiach. Gdzie kobiety i mężczyźni czerpią wielką frajdę bycia ze sobą i z okazywania tego. Aż przyjemnie popatrzeć. No i działa to inspirująco :-) Albo można sobie posiedzieć w kąciku z kawką. Ale imprezy huczne owszem, też są :-) a większość osób na nich jest trzeźwa. Można? Można! To miejsce to Stupa House w Warszawie. Podobna atmosfera jest w innych ośrodkach medytacyjnych. Warto tam zajrzeć, jak ktoś szuka takiego miejsca.

  26. lecz mimo ,ze lepilismy pierogi ,czytalismy ksiazki, organozowalismy dzieciom alternatywne rozrywki na łonie przyrody….reklamy robia swoje….

    mecz nie ma nic wspolnego z meczem i pilka,to spotkanie przed ekranem ,gdzie pije sie piwo….facet bez puszki to jak facet wykastrowany….

    poszukujacy meskiego wzorca nastolatek zapowiada : dzis jest mecz, kupilem „tymbarka „i ogladam…tak robia wszyscy faceci ,jakich znam.

    niestety, znajmi, co robili inaczej….poszli w slady Gustawa Holoubka…..

  27. bolalam ostatnio nad naszymi utraconymi imprezami ogrodowymi….z grillem czy bez grilla-nie chodzilo o kielbase i piwo,lecz o okazje do spotkania w starym zielonym sadzie ,w sloncu lub w cieniu,gdzie dzieci mogly buszowac wsrod drzew ,a my ,rodzice-podyskutowac ,posiedziec w „rezerwacie”,pobujac sie w hamaku, zapytac co nowego u Kena Wilbera, a Golemana, na dyzurze,w resocjalizacji,o naturze ludzkiej ,o tym co nas cieszy a co oburza.
    to bylo 10 lat temu,mielismy po 30 lat ,male dzieci ,otwarte specjalizacje ,doktoraty, plany,nadzieje i choc nikomu sie nie przelewalo-w czerwcu kwity poniemeickie piwonie i roze, i kazdy z nas mial uczucie sytosci i pelni,mimo ,ze wcale latwiej nie bylo.

    podobnie jak u Macieja zycie zatoczylo kolo…po chorobie troche odrestaurowalam ogrod i zielona laweczke…piwonie i roze przyciete i zadbane znow kwitna,jka dawniej…
    ale laweczka stoi pusta

    inteligenci poszli w slady Gustawa Holoubka…a amatorow posiedzenia przy zubrze…jakos nie mam checi zapraszac

Komentarze są wyłączone.