Zabawka

Myślał o puchatości. Puchate koty, puchate szczeniaki, puchate owce, puchate kocyki, puchatość. Wziął do ręki drogą zabawkę. Pluszak patrzył na niego szklanymi ślepkami. Przypominał kota. Spojrzał na metkę. Ktoś zabił królika żeby jego sierść udawała kota, żeby dziecko mogło udawać, że pluszak jest żywy, że ma prawdziwe zwierzątko, żeby rodzice mogli udawać, że dziecko jest szczęśliwe i żeby nie mieć kłopotu z prawdziwym kłopotliwym, żywmy, królikiem albo kotem. Życie jest kłopotliwe – pomyślał głaszcząc martwego królika, który udawał żywego kota.

Zabawka
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. wydaje się,że ten kołczan można rozpatrywać także tak- że zadowala nas “puchata” imitacja życia, fałszywka , która tylko pozornie zapewnia nam szczęście

  2. z innej strony…rodzice udaja,kupujac zabawke ,
    czy mniej udaja,kupujac prawdziwe zwierze?
    czy prawdziwe zwierze kupione dziecku jest szczesliwe?bo w odroznieniu od zabawki, ono czuje.
    czy ewolucja postepuje na tyle szybko,zeby zywy krolik mogl byc szcesliwy pomiedzy kablami komputera?zmiast w trawie….a wykastrowany kocur za szyba w oknie?moze jakby mogly mowic,to wolalyby wciaz buszowac na wolnosci,a do ludzi przychodzily tylko wtedy,gdyby mialy interes i zaufanie,albo potzrebowalyby pomocy…..patrzylam kiedys na zwierzeta w zoo i probowalam zgadnac ,jakie mialy mysli……..o czym snia,czy pamietaja inne zycie?najszcesliwsze wydawaly mi sie wroble-jedzenia pod dostatkiem,wolnosc,radosc ,zadnych oczekiwan.jakbym miala zyc w zoo,to chcaialbym byc wroblem;))))))))))))))

  3. Moje dzieciaki mają wiele zabawek z odzysku, wypatrzonych w lumpexe albo w spadku po dzieciach znajomych. Wszystkie bez wyjątku muszą poddawać się systematycznemu praniu ze względu na syna alergika i co się okazuje dają radę :) Teraz mam przyszykowany worek zabawek dla koleżanki, która niedługo rodzi. Ktoś powie, że dzięki takim wymianom biznes zabawkarski nie zarabia, z drugiej strony jakie odciążenie dla wysypisk śmieci:) Nie mamy zabawek tzw “wystawowych” czyli drogich i postawionych na półce żeby się nie zniszczyły. Zabawka ma bawić, jak się łapka urwie “temu misiu” to miś idzie do lekarza czyli do mnie i robimy operację zszywania. Zasadniczo mój syn umie się bawić dwoma kamieniami, więc nie martwię się o jego wyobraźnię. Syn miał swego czasu okres psucia zabawek i dostał na gwiazdkę Szeryfa z Toy Story. Jak ktoś nie zna historii to w skrócie: mały chłopiec Andy posiada zabawki, które ożywają jak nikt nie widzi i mają fantastyczne przygody. W jednym z odcinku Szeryf pomaga zabawkom z sąsiedniego domu ukarać chłopca, który o zabawki nie dba i je niszczy. Jak mój malec znów zaczął pomiatać swoimi zabawkami to zapytałam czy pamięta co Szeryf zrobił z zabawkami sąsiada:) To wystarczyło, w sumie to nie wiadomo czy lalki ożywają czy nie:)

  4. w stosunku do zwierzat boli mnie to ,ze czasem ludzie przygarniaja,bo male ,zabawne,puchate…i wyrzucaja,gdy wyrasta z dziecinstwa,staje sie duzym kotem ,albo psem….

  5. Kiedy moje dziecko bylo male,mielismy wyjatkowo cierpliwego kota.Pozostal u nas ,mimo mojej toksoplazmozy w ciazy i wdziecznie znosil pozniejsze “czulosci”dwulatka.
    “Kotek mnie podlapal” zalil sie maly….”ciagnales kotka za ogon?””ciagnalem”,plakal,nie rozumiejac konsekwencji;)))))…na tym etapie zabawka jest dobrym wprowadzeniem do wspolzycia z innymi…zywe zwierze to trudniejszy stopien nauki ,bo uczy tez ,ze ma swoje potzreby,swoje zycie,swoje humory,ale jest zalezny od nas.Czasem tez klopotlwy-wakacje ,wyjazdy,choroby,starosc.,koniecznosc karmienia i sprzatania..ale to domownik,jak kazdy….z czlowiekiem jeszce trudniej ,bo ma wolna wole i czasem kochac ,to pozwolic odejsc;)…nie mowiac juz ,ze “klopotliwosc”wzrasta proporcjonalnie do metryki….
    jak patrze na zabawki mojego dziecka,”zycie”otzrymuja przerozne przedmioty :,pluszaki,gumowe piszczalki,kawalki metalu,skorupki slimakow…nie wszytskie sa miekkie i przypominaja male kochane,bezbronne dziecko. milosc i opieke dostaja tez rozne “dziwadla”,dla ktorych stworzony i przystosowany zostal dom./z kartonu/
    “Dzieci “sprawiedliwie zabierane sa do spania w lozku i na wakacje/wszystkich na raz sie nie da/.O dziwo ,zadne z nich nie ma “metki”,choc i takie zabawki sa w domu i sa uzywane do zabawy…mysle ,ze wielkim darem jest wyobraznia,ktora pozwala poczuc najprawdziwsze emocje do zupelnie niepuchatych stworzen ,a przeziez jako dorosli zdecydowanie przestajemy byc puchaci….

  6. Jestem wrażliwy na punkcie zwierząt. Moja bratanica miała już około 10 zwierzaków. 9 poprzednich zdechło. Raczej wolę, żeby miała pluszaka ( oczywiście bez elementów natury). Eufemistycznie powiem, że denerowowało mnie gdy dowiadywałem się o nowej “żywej zabawce”.

Komentarze są wyłączone.