Pytania graniczne

Pytania graniczne to bardzo silny element coachingu, a także self coachingu. Mają w sobie moc i energię zachęcającą do zmiany. Kiedy przychodzi odpowiedź życie zyskuje nowy, lepszy wymiar.

 

Pytania graniczne
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. pozdrowienia Agnieszko Hawajko!
    i wielu pasjonujących przygód na „nowej drodze życia”;
    witamy w kraju : )

  2. Witajcie stare i nowe dusze,

    Wpadłam na chwilę, zatęskniłam, koło się toczy dalej. Ale ja już całkiem inna. Nie wymachuję chaotycznie rękoma, żeby w kole się utrzymać, teraz raz w kole, raz poza nim, ale grzecznie się toczę do przodu.
    Pytanie graniczne, które towarzyszyło mi od paru tygodni: czy zostawić WSZYSTKO, co znam, wyjść ze strefy komfortu i… wyjechać do Indii na 4 miesiące ;-) Za co żyć po powrocie? Gdzie mieszkać po powrocie? Co robić i czy to samo? ;-)
    Ale od początku. Dla tych, którzy pamiętają miałam lecieć na Hawaje. Tak się złożyło, że wylądowałam z Indiach na 2 miesiące … cele medytacyjno-zdrowotne. Dotrzeć głębiej, zrozumieć siebie lepiej, ale dlaczego w Indiach? Toć hawaje były… No sama nie wiem, jak to wyszło… Tu już nie była moja wola, ale Boga, bo choć się stawiałam mocno, jednak wyleciałam… Trafiłam na Nauczyciela, który uczył mnie za darmo jogi (bo mam dobrą karmę :)), medytacji i radości. Który zaprosił mnie do swojej rodziny i tam zostawiłam serce. Który pokazał mi Boga… I teraz wracam do kraju, który totalnie mnie odstraszał, ale jednocześnie w nim spotkałam siebie, jakiej nie znałam. Tam znalazłam rodzinę, akceptację, miłość, siebie, Boga.
    Dziś jestem sama z sobą i różnie mi jest. Stres związany z porzuceniem wszystkiego co znam (wierzcie mi WSZYSTKIEGO) jest kolosalny, okazuje się, że boję się wszystkiego ;-) Ale ten strach popycha mnie do tego by iść dalej, nie podcina skrzydeł, tylko zachęca żeby wejść do świata magii wewnętrznej, mądrości, siły. I tak, bywa, że nie mogę spać, że boli mnie ciało, że płaczę okrutnie żegnając stare. Dziś wiem, że pierwszy krok zrobiłam 2 lata temu odchodząc z pracy etatowej. I tak kolejny krok za krokiem, powstaje marsz, czasem zatrzymuję się w cieniu drzewa by odsapnąć, a czasem przyjaciółka mówi, zobacz ile osiągnęłaś, gdzie jesteś dziś…

    Wczoraj przeprowadziłam się do nowego mieszkania, które nie jest moje, które mam za darmo, które jest moją oazą na czas burzy i naporu, które zesłała mi opatrzność bo zaufałam, choć brzuch do dziś się trzęsie wewnętrznie ze strachu ;-). I tak jestem w nowym, pożegnałam ze łzami stare, w którym przeżyłam boskie chwile, ale też dużego osamotnienia, weszłam w nowe, które zapowiada chwilową (bo miesięczną) odnowę psychiki :) I wczoraj kiedy jechałam moim 14-letnim małym cudnym autem z rzeczami zapytałam Boga: czy to dobra decyzja? czy ja już zwariowałam całkiem? i nagle widzę plakat: Dalekie podróże to bardzo dobra decyzja! – niesamowite jak szybko Bóg nam odpowiada! Uśmiechnęłam się wdzięcznie i od razu lżej na sercu się zrobiło.
    I to nic, że pieniądze się kurczą i przez najbliższe 5 miesięcy nie będę zarabiała. I to nic, że Internet tylko w kawiarni, że ciało domaga się spokoju i relaksu, to nic, że mało jem, to nic, że wiatr dziś mocny wieje, to nic, że boli głowa (jak zwykle na darmo…:-)) i to nic, że wrócę do mieszkania sama. To nic. W sercu czuję, że granice przeskoczyłam i to nie jedną ostatnimi czasy i że nawet za pieniądze nie wróciłabym do chwil gdzie miałam tych pieniędzy dużo… I to nic, że zaraz wysiądzie mi bateria w laptopie ;-) to nic, bo wiem, że idę przed siebie, że już nic mnie nie zatrzyma, że pokonałam takie demony o jakich nie śniłam, że mam…
    Kiedyś marzyłam o podróżach, o osobistym mistrzu ;-) czytałam o tym, śniłam. Dziś to JEST. Nie wiem jak, jest. Przychodzi taki moment, kiedy już nie da się czytać o innych i Bóg mówi, chcesz – masz, zobacz, że to nie takie usłane różami wcale… I mam, i dobrze mi, strasznie, radośnie, tęskno, samotnie, twórczo, magicznie, boleśnie, luźno, lekko, bardzo lekko ;-) Pełna paleta życia…

    PS I jestem z siebie dumna bo mało która kobieta spakowałaby cały dobytek w 2 godziny i w pół godziny wniosła do nowego lokum ;-) a w nowym lokum stwierdziła, że jeszcze ma za dużo i trzeba rozdać trochę tego i owego.

  3. Moje pytanie graniczne na dzisiaj było: co mogę zrobić dziś (jeden krok), aby przybliżyć się do mojego celu.Cel mam jasno określony. Praktycznie codziennie mam takie samo, tylko jedno pytanie graniczne. Czy to nie dziwne….

  4. Andzreju,tak z leczeniem duszy jak i ciała,nie wyzdrowieje,kto tego nie chce…i tu ,za Maciejem powtorze jak echo…..zadne czary mary…kto naprawde chce,ten znajdzie właściwego lekarza,weźmie od niego recepty,podejmie wysiłek,schudnie,zmieni dietę,myslenie..,zmienia sie tez jego emocje ,a za tym uklad odpornosciowy zacznie dzialac inaczej ,sprawniej,mniej obciazony,odtruty…..to wszystko jest jednak praca,swiadomym wysilkiem dla tego ,kto naprawde chce .sama wizyta ,nawet u najlepszego ,z powolania specjalisty ,tego nie zalatwi;)))))

    a czesto na tym sie konczy,no moze jeszce przez tydzien wezmie wypisane lekarstwo…..a potem leniwy mozg ,a za tym leniwe cialo wskoczy w stare koleiny i pozostanie juz tylko narzekac;)))))))))))))))))

    mlode „napalone na zbawianie swiata” doktory czesto szarpia sie z pacjentem”pan musi….to i tamto”i denerwuja sie,ze pacjent patrzy bezradnie jak dziecko….pacjent nic nie musi,moze,jesli chce,jesli mu zalezy,jesli znajdzie wlasna motywacje
    czasem wiecej daje uswiadomienie korzysci,czasem strach ,gdy zobaczy sie konsekwencje zaniedban….i wtedy ,zmotywowany pacjent-osiaga sukces-zdrowie…..;)))))o ile oczywiscie nie jest za pozno
    podobnie z coachingiem,szansa dla tych ,ktorzy aktywnie szukaja zmiany ,ktorzy gdzies w przestrzeni umiescili swoja potzrebe,wczesniej czy pozniej obije im sie o uszy haslo coach,aktywnie poszukaja w necie,albo uslysza od innych….
    nie wiem ,ajk jest np w j Warszawie…ale mniejsze miasta,w ktorych ruszyly rozne projekty szkolace coachow,za to srodowisko biznesowe nie jest rozwiniete,problemem moze stac sie nie brak dobrych ,wyszkolonych coachow,ale wlasnie brak klientow;))))))))))))

  5. Andrzej bo to jest tak, jak coś się wie to nie zawsze znaczy , że się do tego dojrzało :)

  6. Aniula, na początku chce się zbawić cały świat, potem przychodzi otrzeźwienie i teraz jedynie proponuję ćwiczenia, eksperymenty. Doświadczenie uczy :)

  7. Z mojej tegotygodniowej praktyki: zanim dojdziemy do ćwiczeń związanych bezpośrednio z tematem, pytań granicznych dobrze jest podgotować klienta – pomoże mu powiedzenie sobie spójnie: Tak, zmiana jest możliwa. Bez tego można odbić się jak od ściany.
    Trzymajcie kciuki, etap pierwszy zrobiony, etap drugi nadchodzi.

  8. Andrzej przeczytałam i wcale się nie dziwię , że coaching jest tak postrzegany. To tak jak z lekarzami jeden ma powołanie a inny tylko studia. Czytając książki Pana Macieja czuje się powołanie, zadowolenie z życia ( i nie słodzę wcale Panie Macieju). Nie chodzi o to, że coach ma być idealny, on ma mieć doświadczenie życiowe ale nie może swojej mapy narzucać wszystkim. Niestety z opinii pod tekstem przebrzmiewało ciągle , że ktoś kogoś pouczał czyli sesja wyglądała na zasadzie ” Dzień dobry panie Kowalski, w czym problem, to ja mam taką rade.” Andrzej skoro znajomi wiedzą co robisz to pewnie przyjdzie czas , kiedy poproszą o rozmowę. Nic na siłę. Przekazuj w różny sposób ludziom czym się zajmujesz, potem najlepszą reklamą jest polecenie przez kogoś. Problem z coachingiem jest jeszcze jeden, nie może być narzucany, tak jak to robią w firmach. Nie każdy czuje taką potrzebę i idzie bo musi, to powoduje frustracje i jak jest , słaby pseudo coach to żeby się wykazać zaczyna gadać głupoty. Ja zaryzykowałam i skorzystałam z coachingu u praktykujących studentów. Ania moja coach była super, ja gadałam, bo gadułą jestem a ona z niesamowitą cierpliwością udzielała informacji zwrotnych. Zero wymądrzania się, jakie cuda z tego mojego gadania wyciągała to mnie samą dziwiło. Potrafiła to jakoś tak fajnie złożyć w sensowną całość. No niby to ja robiłam ale świetnie trzymała mnie na konkretnej ścieżce. Jeżeli Ania gdzieś będzie praktykować to zapewne polecę ją zainteresowanym.

  9. Aniula w sekcji „Twoje” wrzuciłem linka z artyukułem o coachach i ich postrzeganiu przez dzisiejszy świat. Choć z zasady nie czytam opinii, tym razem się pokusiłem…
    Pytanie na dzisiaj to: czego mnie ten artykuł nauczył?

  10. Aby pytanie graniczne zadziałało, osoba musi być gotowa na zmiany. Ci co są gotowi doznają olśnienia , ci co nie są, mieszają sobie w życiu jeszcze bardziej. I to jest sedno Coachingu, trzeba umieć używać narzędzi. Ludzie myślą, że wystarczy pogadać i już się jest coachem.

Komentarze są wyłączone.