Pytania o wzorce 2

wzorce i maski

Pytań o wzorce, z których potem powstają nasze przekonania nie ma zbyt wiele. Tylko kilka obszarów buduje nasz osobowościowy fundament. W poprzednim poście były to pytania:

  • O stosunek do własnej płci, z której potem wynika stosunek do drugiej płci, seksualności, miłości, małżeństwa, wierności, rozstania, dzieci itd. Seksualność jest związana z bazową potrzebą i fundamentalnym instynktem dotyczącym posiadania potomstwa, czyli przekazania genów kolejnemu pokoleniu.
  • Pytanie o stosunek do  jedzenia, gdyż związana z nim potrzeba decyduje o naszym być albo nie być biologicznym, o naszym życiu i zdrowiu. Realizacja potrzeby jedzenia jest co najmniej tak samo ważna jak potrzeby seksualne, budzi też podobne przyjemności. Często też jedzenie zastępuje seks, odwrotnie zdarza się rzadziej :) choćby, dlatego że bez seksu można żyć, a bez jedzenia nie.
  • Trzecie pytania dotyczyło pieniędzy, gdyż pieniądze to symbol energii. W dzisiejszych czasach to one umożliwiają realizowanie wszystkich potrzeb pochodzących od seksualności i biologiczności. Wszelkie bardziej wysublimowane, nazywane wyższymi, potrzeby wymagają energii. Przyszła matka zanim zdecyduje się na współżycie z partnerem, potencjalnym ojcem swoich dzieci ocenia jego energię, czyli zdolność do wychowania potomstwa, stworzenia szans, dzięki którym jej dzieci przeżyją w dostatku. Energia pieniądza to w istocie symbol naszej witalności i dostępu do dóbr utożsamianych ze szczęściem. Jasne, pieniądze szczęścia nie dają, staramy się ewoluować z tej ewolucjonistycznej, deterministycznej pułapki, ale o tym kolejnym razem.

Jeśli zastanawia cię ten funkcjonalno-ewolucyjny język spójrz na swoją rodzinę, inne rodziny, sąsiadów, znajomych. To nie przypadek, że znacząca większość poddaje się temu rytmowi. Poszukiwanie partnera, stworzenie rodziny, urodzenie dzieci, zapewnienie dzieciom jak najlepszych szans na przetrwanie, rywalizacja o miejsce w grupie – ewolucyjne mechanizmy przystosowania i przetrwania. Zdaniem ewolucjonistów jesteśmy ssakami, które zdominowały swoją planetę, agresywnie podporządkowały inne gatunki, jedne tępiąc, inne traktując jako surowiec dla własnych potrzeb, jeszcze inne hodując dla zabawy. Najniebezpieczniejszy gatunek. Welociraptor to przy nas pestka :) on nie hodował swoich ofiar. Wciąż realizujemy ewolucyjny schemat nie mając nawet pomysłu, co dalej z własnym gatunkiem, który rozrósł się do granic samozagłady. Gatunek wewnętrznie zwalczający się i skonfliktowany w walce o najlepsze miejscówki. W myśl tej koncepcji nie mamy nawet samoświadomości, dokąd prowadzą drogi ekspansji ani czym się skończy ów dominacyjny wyścig.

Z kolei reprezentanci licznych szkół psychologicznych stwierdzą: Powiedz mi, jakie było twoje dzieciństwo, a powiem ci, kim jesteś, a nawet, kim będziesz. jest w tym również myślenie ewolucyjne, gdyż mózg to najpotężniejsze narzędzie przystosowania. Jak zatem w tym kontekście brzmią kolejne dwa pytania coachingowe ujawniające nasze wzorce z dzieciństwa, z których potem wyłaniają się przekonania?

  1. Co to jest dobro a co to jest zło? W jakich banalnych sprawach codzienności masz ochotę powiedzieć: to jest złe, a w jakich: to jest dobre? Co to jest złe zachowanie? Jak zdefiniujesz złość, a jak dobroć? Za jakie zachowania należy się kara, a za jakie nagroda? Czy ludzie z natury są dobrzy, czy źli? Skąd pochodzi zło, a skąd dobro? Kim jest dobry człowiek? A kim zły? W jakich sprawach masz poczucie winy, a w jakich krzywdy?
  2. Co to jest stabilizacja? A co to jest zmiana w twoim życiu? Co powinno zostać po staremu? Co powinno się zmienić? Czego jesteś ciekaw? Do jakich spraw zabierasz się z entuzjazmem?  Co lubisz poznawać, czego lubisz się uczyć? Jakie zmiany lub nowości cię denerwują? Czego ostatnio się nauczyłaś? Co nowego poznałeś?
Pytania o wzorce 2
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Tak sobie myślę, że w świecie, który pobudza bez przerwy do współzawodnictwa; ciągle chce zmiany, wymusza najlepsze maski i te nagradza; w świecie, w którym wygrywa ten kto wie (no i przede wszystkim inni – ci ważni inni widzą, że wie i błyszczy) w pracy, polityce; w świecie i realności, która zachodzi na wirtualność i tworzenie dodatkowych obrazów siebie, w którym zwykłe kłótnie na chodniku i w sklepie wypiera czasem flaming (tylu przekleństw i wyzwisk się prosto w twarz sąsiadowi na poczekaniu nie wymyśli, co przed własnym kompem).
    W świecie, na którym obok dobrych i ważnych rzeczy, doświadczeń, których się jest głodnym, dzieje się wiele tych nie mieszczących się w głowach, strasznie cenne pozostają słowa Steve’a Jobsa: “stay hungry, stay foolish”.

  2. Chleba z maslem sobie zjem i po brzuchu sie poklepie. Nie samym chlebem czlowiek zyje.Chce byc kochana i dawac milosc.
    Niech moja praca bedzie pozyteczna i niech inni to docenia.
    Rownowaga, zdrowie i milosc….Kochaj blizniego swego jak siebie samego-to trudne ale mozliwe.

  3. Pamiętam w dzieciństwie, często słyszałam jak tata mówił, że o moją siostrę się nie martwi, bo sobie poradzi , nie wie jednak co będzie ze mną. Był to przejaw troski ale oparty na tym, że siostry zawsze było wszędzie pełno i umiała sobie zjednywać ludzi a ja cicha spokojna siedziałam w książkach. Ma wrażenie, że to wpłynęło na mój sposób podchodzenia do wielu rzeczy, ciągle udowadniałam, że daję sobie radę. Wszystko musiało być perfekcyjne i w szkole i w pracy i w związkach. Uważałam, że w życiu wygrywają tylko ci, co potrafią wokół siebie narobić zamieszania. Oceniałam siebie jako nudną osobę, ponieważ nie byłam duszą towarzystwa, miałam kilkoro przyjaciół. Jakoś nie potrafiłam zauważyć, że mam umiejętność słuchania i jest to zaleta, której wszyscy nie posiadaj. Koleżanki na studiach, czasem obce osoby opowiadały mi swoje historie. Odbierałam to jako potrzebę wygadania się, mówiłam im o swoich doświadczeniach ( teraz wiem że kołczołany im opowiadałam ;) i wiele osób odnajdywało drogę dla siebie. Myślę, że było kilka przełomów, sytuacji, które uelastyczniły tą moją drogę perfekcji zmieniły sposób myślenia. Czasem jednak ni stąd ni zowąd wraca natrętna myśl, czy sobie poradzę……

  4. Andrzeju,
    tak mi się też zdaje—wystarczy zmienić ”tylko” jedno przekonanie i cała paleta mieni się w innych barwach. Ale uświadomiłam to sobie, jak o tym napisałeś. Dzięki.

  5. No właśnie “tylko kilka obszarów buduje nasz osobowościowy fundament”. Mi się to kojarzy jakbyśmy mieli kilka podstawowych przekonań a reszta to jej pochodne. Jak z farbami- 3 podstawowe a reszta powstaje z wymieszania. To co Pan pisze potwierdza, że wystarczy dokonać najczęściej jednej, dwóch zmian w przekonaniach by na ich podstawie budować inne.

    A mnie się nasuwają pytania: Skąd wiesz co jest dla kogoś dobre, lepsze? Skąd wiesz co jest dla kogoś gorsze, złe?

    Przebudzenie to też ewolucja. Ewolucja umysłowa. Jest sporo ludzi, którzy mają odpowiedź na pytanie: dokąd zmierzamy?

  6. Ja za św. Augustynem—zło jest brakiem dobra. A zatem każde ”złe zachowanie” jest pewnego rodzaju biedą i nie kara się za nie należy, ale skuteczna pomoc.
    Poczucie winy mam wtedy, kiedy robię coś tylko dla siebie, ale tak naprawdę mało jest takich sytuacji, prawie zawsze pracujemy dla innych, nawet o tym nie wiedząc.
    Poczucie krzywdy? Już go nie miewam na szczęście, a jak się przelotem pojawia, to uważnie obserwuję, dlaczego i po co i się ulatnia. Poczucie krzywdy prawie zawsze dotyczy obszaru posiadania.
    Zmiany w moim życiu są ważne, dają mi więcej przestrzeni do realizacji mojej zyciowej misji. Stabilizacja też—dach nad głową, praca, etc—zapewniają możliwość tej misji, tworzą grunt.
    Jestem ciekawa uczuć—jak się pojawiają, kiedy, co warunkuje, co bezwarunkuje. Uczuć, nie emocji. Chetnie się uczę o uczuciach, dlatego lubię poezję.
    Ostanio, przedwczoraj byłam w Darnkowie, ośrodku buddyjskim na i nicjacjach. Było około 100 ludzi i Rinpocze i mnisi. Dobrze się działo, ludzie współpracowali ze soba, odgadywali swoje potrzeby ”ponaddżwiękowo” i odpowiadali na nie. Dostałam to, czego chciałam od pewnego Lamy, pojawił się wtedy, kiedy trzeba było i bez gadania dał mi przekaz na to, czego teraz potrzebuję. Ludzie to potrafią. Jak bardzo wdzięczna jestem za to ludziom.

Komentarze są wyłączone.