Pytania w gorączce

dziewczynka, mama i lama

I znowu jestem w podróży, czyli w terenie  :) Sporo wyjeżdżamy, każda wyprawa to dla mnie swoista podróż coachingowa, spotkanie ze sobą inne niż w lutowej Polsce, spotkania z ludźmi tak odmiennymi od nas, jak lama różni się od kozy. Nie jesteśmy zawodowymi podróżnikami, ale kilka razy w roku wyjeżdżamy. W czasie podróży i po niej poddajemy się tak zwanej: refleksji  :) Wyprawa jest zorganizowana, zbyt wiele jak dla nas, jest tu zmiennych/nieznanych. W grupie atmosfera polsko-alkoholowa, owiana dymem z papierosów, co pomimo mojej markoaureliuszowo-stoicko-taoistycznej postawy przeszkadza mi. Może dlatego, że choruję, jak nigdy doskwiera mi choroba wysokościowa i żołądek. W Andach to ponoć normalne. Jeden z uczestników mówi: Nie rozumiem abstynentów, to ludzie pozbawieni wyobraźni. Uśmiecham się, jako ten pozbawiony wyobraźni i pytam: Czy w takim razie rozumiesz rolnika Aymara, który roczne zarobki wydaje na fiestę dla całej wioski w czasie święta Matki Boskiej Gromnicznej Candelaria? Nie rozumie, bo to głupota, mógłby indianiec postawić dom. I wtedy odkrywam rzecz niesłychanie interesującą, jakbym wciąż od nowa wyjawiał samemu sobie, że ludzie są różni :)  śmieję się do własnych myśli – pułapek. Część uczestników wyprawy  przyjechała tutaj nie z potrzeby poznawczej, nie z ciekawości świata i ludzi, jak zakładałem a priori,  ale z powodu prestiżu. Do Polski wysyłają zdjęcia z egzotycznych, upalnych miejsc żeby inni zazdrościli, podziwiali, doceniali, ale tutaj ich zainteresowanie światem jest powierzchowne. Niektórzy tak źle radzą sobie z trudami podróży i własnym uzależnieniem, że piją cały dzień.

Dotykam tych miejsc magicznych ostrożnie, jakbym się bał spłoszyć młodą wikunię. Na niebie króluje kondor, on symbolizuje ducha, na ziemi króluje wąż, jego domeną jest głaskanie matki ziemi Paczamamy. Ziemię należy głaskać, wtedy jest przyjazna, nie zaś orać, szarpać, wywiercać. Pomiędzy kondorem i wężem jest królestwo jaguara albo pumy. To świat łączący niebo i ziemię: zwinność, elastyczność, odwaga, samotność. Człowiek tutaj jest istotą samotną, zdaną na siebie, jak puma.

Cały czas towarzyszy mi retoryczne, naiwne pytanie: Co by się stało z krainą Inków, gdyby 600 lat temu pewien świniopas, analfabeta Francisco Pizarro zaginął w drodze z Panamy i nigdy nie dotarł w te rejony? Zginął w końcu zaszlachtowany przez swoich, jednak po wykrwawieniu całej tej krainy, po rozpętaniu wielowiekowej gorączki bogactw, która w końcu Hiszpanii i Portugalii przyniosła upadek a Inkom zagładę. Albo jeszcze wcześniej, jak potoczyłby się losy ludzi, gdy okręty Kolumba zatonęły na Atlantyku? Ot, pytania w gorączce.

Pytania w gorączce
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

12 komentarzy

  1. Fajnie realizujesz swoje życie. Ten artykuł pokazuje jak wiele tracimy siedząc w naszych domach. Ty wyszedłeś do świata, aby go odkrywać. Gratuluję. Ja też staram się nie pozostawać w tyle. Powodzenia w kolejnych wyprawach. I żebyś spotkał na swojej drodze wielu ciekawych ludzi.

  2. A ja dorzucę, poza serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich podróżników : i tych w czasie i tych w przestrzeni oraz dla pewnej Super Grupy Wyprawowej , pewną, tak zwaną mądrość narodów, która mi się tu nieodparcie nasuwa, że lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć….

  3. Peruwianskie jedzenie…eh…zjadlbym troche swiezych owockow…grenadina, chirimoya, guanabana! polecam sporobować jak już żołądek dojdzie do siebie!:)
    p.s. Cortez prawdopodobnie padł ofiarą ówczesnego spisku politycznego…

  4. Polecam wycieczki z Anglikami. Holendrami lub Niemcami. W sumie te same pieniądzę, ale lepsza organizacja, inne hotele i ludzie rozumieją, że się nie pali i nie pije w autokarze i w samolocie. Byłem w Egipcie z Polakami, byłem z Anglikami i różnica ogromna. Przeżycia dużo lepsze. Można mieć ciekawą dyskusję o wrażeniach, przemyśleniach, różnicach kulturowych.

  5. Bardzo lubię podróże z tych samych powodów co autor bloga. Ciekawość i chęć poznania. Marzę i wiem, że to nastąpi, że będę wyjeżdzać ,tak jak p. Maciej, do miejsc zupełnie innych od naszego kraju. Narazie (jeszcze przez kilka lat) mam inne priorytety finansowe :) Tymczasem wykorzystuję każdą okazję do podróży i zgłaszam się na ochotnika do wyjazdu służbowego nawet tam, gdzie nikt z firmy nie chce jechać, bo potem wiąże się to z ogromną pracą dodatkową ;) Poza tym jeżdzę nawet na krótko do miejsc w Polsce, które uwielbiam, a są niedaleko…
    Ulubionym elementem każdego mojego wyjazdu są powroty :)

  6. Przypadek Cortesa to rewelacyjny przyczynek do tematu ” Realizacja marzeń, realizacja mrzonek”. Niektórzy ludzie marnują kawał życia w pogoni za czymś co kompletnie do nich nie pasuje. Wiadomo, że życia nie ułoży się idealnie, ale jak odczytywać prawidłowo własną drogę na mapie życia. :)

  7. dzięki bart;
    każda wyprawa ma swój przełom :) fizyczny i psychiczny, z wysokością jest już ok.; niestety jeszcze nie z żołądkiem „ale to stara kontuzja” z Maroka; która szybko się odnawia, w Peru jest pyszne jedzenie, jaka szkoda :) :) :)

    ps. Hernan Cortes, no cóż…po powrocie z Meksyku przez siedem lat czekał na audiencję u króla w nadziei na docenienie zasług i się nie doczekał; wtedy inni grabili już Meksyk i Peru, a Cortes zmarł rozgoryczony i zapomniany

  8. jak potoczyłby się losy ludzi, gdy okręty Kolumba zatonęły na Atlantyku? też ostatnio zadawałem sobie te pytanie. Pewnie została by odkryta później tak jak Australia i pewnie nic by to nie zmieniło losów rdzennych mieszkańców Ameryki. Myślę że lepiej by było gdyby Ameryka była odkryta 100 lat wcześniej.

  9. I był taki świetny film „prestiż” z 2006 roku z Christianem Bale’m.

  10. Dla prestiżu ludzie zniosą wiele:) ale to ich sprawa, widocznie taka karma . Moja koleżanka jak spadła z pieniężnego piedestału to zaczęła gadać ludzkim głosem. A jak ktoś dużo pije to znaczy, że jest alkoholikiem a nie, że ma wyobraźnię :) Pamiętam jak zaczął się w biurach podróży szał na opcję „all inclusive” w Egipcie i temu podobnych krajach. Urlopy wyglądały tak, że ekipa chlała ile mogła w nocy, a w ciągu dnia leczyła kaca w basenie. Gdzie tu wyobraźnia? Ja widocznie na Andy się nie nadaję, ponieważ mój żołądek płata dziwne figle i raczej nie byłby dzielny tam wysoko. Co do historii , nie ma już co gdybać , było minęło . Życzę zdrówka :)i dobrych łączy.

  11. Powstają pytania Ile zależy od przypadku a ile od naszych wyborów? Relacja procentowa? Da się to jakoś określić?
    Odnośnie „wyobraźni alkoholowej” Panie Macieju nie padło słynne stwierdzenie – „ze mną się nie napijesz” ?
    Szał chwalenia się innym tym co się ma, tym gdzie się było, tym kim sie jest opanował już dawno portale społecznościowe. Ot często (lecz nie zawsze) potrzeba dowartościowania siebie i maskowanie kompleksów… idealnie oddaje to umiescowienie naszej wartości na zewnątrz.
    Ja marzę o podróżach, marzę żeby zobaczyć jak inni ludzie żyją, myślą, jedzą, jak postrzegają świat. Chcę na własne oczy zobaczyć ich przekonania, wzorce.

  12. Zawsze się zastanawiałem, czy ja, młody adept coachingu i tych wszystkich mądrych rzeczy będę mógł poradzić coś Panu Maciejowi. A jednak:) przez kilka lat pracowałem jako przewodnik m.in. w Peru. Wydaje mi się, ze zdjęcie z Kanionu Colca, z drogi do Cruz Del Condor…
    Ale wracając do Pana problemów. Herbatka z koki i z munii! ale nie zalewana herbatka ekspresowa tylko liscie zalewane wrzatkiem (da sie dostac na kazdym targu).Pomaga, z czasem ale zawsze! jesli tabletki przeciwbolowe to tylko na bazie aspiryny, a nie paracetamolu (on zweza naczynia krwionosne).
    Prawdopodbna przyczyna – za szybka zmiana wysokosci. Jest to najwieksza bolaczka polskich biur podrozy – nieprzemyslana trasa i za szybka zmiana po to, zeby „zaliczyc” jak najwiecej atrakcji….ale nad tym sie nie bede rozwodzil tylko dodam hiszpanskie powiedzenie, ktore jest uzywane w przypadku soroche: „camina lentito, come poquito y duerme solito” – chodz powoli, malo jedz i duzo spij. wiem, ze na wycieczce wypakowanej do granic mozliwosci atrakcjami to ciezko…ale moze jednak:)
    Powodzenia!
    p.s.
    Pizarro Pizarrem, ale kto mu zdradził taktykę i wiele innych informacji? Inny z hiszpańskich chłopów, który wcześniej podbił Meksyk, pan Cortez…

Komentarze są wyłączone.