Quna i Tao

na wodzie, twarzą do nieba

Quna nie rozumie pojęcia i zasad Tao. Karolcia miała nawet podejrzenie, że Quna troszkę się zgrywa oraz intelektualnie nas kokietuje. Skąd u ośmiolatki zwrot: intelektualnie kokietuje? Rzecz jasna zasłyszała u cioci Lidki.

Tao nie można zrozumieć – tłumaczymy. Określanie słowami, wsadzenie w ramy naszych ograniczonych pojęć zamyka umysły, zaprzecza Tao, które jest wolne, otwarte, spontaniczne. Quna nie rozumie. Karolcia się złości, gdyż ona rozumie, ba – ma się nawet za ekspertkę od Tao i w pewien sposób „nawraca swoje” koleżanki. Odradzałem jej ten misyjny zapęd ale potrzeba Karolci jest silniejsza. Wpadła na pomysł żeby Qunę oświecić metaforą. Quna lubi pływać. Oboje z Karolcią także pływamy, nie tak znakomicie jak Quna, ale na tyle dobrze by trafnie, zdaniem Karolci użyć metafory.

Gdy położysz się na wodzie na wznak, pływając w morzu, możesz rozrzucić nogi i ręce jak pajacyk. Słona, ciepła woda z łatwością utrzyma cię na powierzchni. Możesz nie odwracając głowy zobaczyć na końcu wyprostowanej ręki swój lewy kciuk, a potem prawy, możesz zobaczyć wystające na powierzchnię stopy. Po kilku powtórzeniach zobaczysz wszystko na raz, jednocześnie. Mózg nauczył się nowych funkcji. Przywykł do analizowania obrazów widzianych na wprost, a teraz potrafi rekonstruować obrazy panoramiczne. Lewy kciuk, prawy kciuk, stopy i całą kopułę nieba oraz powierzchnię wody, wszystko to spostrzega jednocześnie, w jednym obrazie. Lecz gdy zaczniesz ten proces kontrolować, nazywać, unosić głowę – natychmiast się przytopisz. Ciało straci równowagę, zmieni się środek ciężkości i fala zaleje twoją głowę.

Już rozumiesz Quna? Niestety Quna nadal nie rozumie. Metafora tylko zaciemniła obraz. Bo ty Quna nie potrafisz właśnie tego, o czym mowa jest w metaforze, przestać myśleć o tym, że myślisz – stwierdziła Karolcia. I ma rację, chociaż jest ośmiolatką.

Quna i Tao
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Są takie metafory, które potrzebują pewnej głębi doświadczenia życiowego, żeby raz–zrozumieć, a dwa(co chyba ważniejsze)–przejąć się nimi. Kiedy „przerabiamy” z uczniami Mickiewiczowski liryk „Nad wodą wielką i czystą” (uważam, ze jest to absolutna taoistyczna perła polskiej romantycznej poezji, bo jakbyście chcieli wiedzieć, to Adam Mickiewicz wielkim taoistą był), to dostrzegam ile wody musi jeszcze upłynąć, żeby klasa mogła się trochę zanurzyć, a moze potem troche popłynąć wraz z Poetą.

  2. Wygląda czasem tak, że im więcej wysiłku tym marniejszy w sumie efekt.

  3. Byłam na warsztacie Vedic Art. Na razie „poznałam” cztery słowa: linia, kształt, kolor i forma:) Podoba mi się w tym, że nikt nie oczekuje nic konkretnego, trzeba się wyłączyć i malować i tyle:) To właśnie tak jakby położyć się na tej wodzie. Fantastyczne uczucie.

Komentarze są wyłączone.