Robaczek

robaczek
robaczek

Robaczek, nawet nie wiem czy to robaczek [moja wiedza biologiczna jest zbyt wyrywkowa], mieszka w nieczytanej książce. Przez chwilę zakłóciliśmy jego spokój. Papier to spilśniona masa organiczna, celuloza. Papier można robić z drewna, lnu, bawełny, trzciny, konopi,  bambusa, makulatury. Same pyszności dla robaczka. Hektary lasów i tony papieru. Ludzie od czasu Gutenberga zwykli na nim zapisywać swoje myśli, odkrycia, pragnienia, fobie, mistyczne ekstazy, religijne uniesienia, a nawet bzdury, banały, nadzieje, wynalazki, iluzje, porady, przepisy, instrukcje a nawet żale, żałoby i depresje. W naszym kraju literacko cenione są zwłaszcza te ostanie.

Depresja, beznadzieja, obrzeża egzystencji stają się dla krytyków literackich najbardziej atrakcyjnym wyrazem literackim, który należy docenić. Najbardziej prestiżowa nagroda literacka Nike jest w tej kwestii najlepszym dowodem.  Rok 1997, pierwszy rok nagrody – Wiesław Myśliwski, Widnokrąg – książka o przemijaniu, zawiedzionych nadziejach, depresji i rozpaczy.  Rok 1998,  Czesław Miłosz,  Piesek przydrożny –  niepokoje i obsesje starego poety. Rok 2000 Tadeusz Różewicz,  Matka Odchodzi –  jak zwykle u tego poety: smutek, śmierć, rozpacz. Rok 2001, Jerzy Pilch, Pod mocny aniołem – alkoholizm, depresja, samobójstwo, rozpacz. Rok 2004, Wojciech Kuczok, Gnój – toksyczna rodzina, depresja, rozpacz. Rok 2005, Andrzej Stasiuk,  Jadąc do Babadag – smutek materii, smutek prowincji, smutek i rozpacz niespełnienia. I dalej kolejne lata: smutek, depresja, przegrana, straszne wspomnienia i bolesna doświadczenia, umieranie: Rok 2007 Dorota Masłowska, Paw królowej,  rok 2007 Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli; Rok 2009 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Piosenka o zależnościach i uzależnieniach, rok 2010 Tadeusz Słabodzianek, Nasza klasa; rok 2011 Marian Pilot, Pióropusz; rok 2013 Joanna Bator, Ciemno, prawie noc. Niektóre lata pominąłem, gdyż są tam wspomnienia i książki poetyckie lecz ich nastrój chwilami wcale nie jest bardziej krzepiący ani optymistyczny. Masakra depresji, depresja masakry, czyli rzeź jak mówią młodzi. Przeczytasz dwie z nich jedna po drugiej i oczywiście rodzi się refleksja, niekiedy silne emocje lecz również emocjonalna padaka czyli smutek smutny bardzo i żyć się chce jakby nieco mniej.

Robaczek żywi się papierem, w książce zbudował sobie mały domek. Z lewej toaleta, z prawej małe, wygodne gniazdo, w głębi – wylęgarnia. Dzieci będą miały raj, tyle celulozy. Zamykam ostrożnie jego dom, przypadkiem tam wtargnęliśmy, ja i moja ręka, obiektyw i moja, ludzka ciekawość. Odstawiam ostrożnie książkę, głęboko chowam za pierwszym rzędem żeby nikt robaczka nie niepokoił, książki nie czytał, nie wertował, wszak to jego dom. Ktoś inny mógłby robaczka zabić, wydłubać, rozgnieść i wtedy być może byłby to materiał na kolejną, być może nagrodzoną, w Polsce książkę.

Oczywiście nikt losem jakiegoś tam robaka nie przejąłby się w Polsce, tu wrażliwość na los innych istot jest niewielka. Robaczek to musiałby być człowiek, mieszkaniec Kalisza, Krosna lub Słupska, mieszkający w kwaterunkowym lokalu, w budynku, który przejął właściciel i w jego imieniu działający administrator uprzykrza mu życie. W budynku mają powstać biura. Kapitalistyczna pazerność dobrze skontrastuje się z bezradnym bohaterem. Bohater rzecz jasna z tej rozpaczy pije i po pijaku molestuje swoje dzieci wraz z miejscowym księdzem, który okazuje się być Żydem z pochodzenia. Spowiedź w konfesjonale zamienia się w spowiedź księdza, zaś przypadkowym spowiednikiem jest nasz bezradny bohater, który w finale podpali kamienicę a potem plebanię…Nike już blisko…

Robaczek
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

21 komentarzy

  1. Temat jak znalazł dla mnie. Otóż właśnie przeszłam kolejną fazę fascynacji twórczością Doroty Masłowskiej. Przeczytałam kilka książek, pooglądałam sobie jej teledyski z muzyką. I nadal twierdzę, że ona jest swego rodzaju geniuszem polskiego słowa. Sęk w tym, że jej twórczość przedstawia taki właśnie świat: depresyjny, pusty i bez sensu.
    I mimo, że pisze w taki sposób, że nie sposób się nie śmiać, ta jej depresyjność ogarnia człowieka jak kożuch i nie sposób potem dostrzegać piękno tego świata.
    Dlatego obiecałam sobie trzymać się z daleka od Masłowskiej. I właśnie lgnąć do książek i spraw, które sieją optymizm i podsuwają dobre rozwiązania. W sprawie M. Bennewicza dla mnie też arcydziełem jest Coaching Tao.

  2. Do Losu
    no to jeszcze jeden przyklad

    Miłość mi dałeś, młodość górną,
    Dar ładu i wysokie żądze.
    I jeszcze na uciechę durniom,
    Raczyłeś dać mi i pieniądze.

    Płonącą kroplą obłąkania
    W mózg szary mój sączyłeś tęczę.
    Miraże wstają wśród mieszkania,
    Palcami w stół na lutni dźwięczę.

    I gdy poniosło, to już niesie,
    Roztrącam dni i rwę na części,
    I w zgiełku wieku, i w rwetesie
    Ubrdało mi się jakieś szczęście:

    Rytmowi przebieg chwil powierzać,
    Apollinowym drżąc rozmysłem,
    Surowo składać i odmierzać
    Wysokim kunsztem słowa ścisłe.

    I wtedy kształt żywego ciała
    W nieład rozpadnie się plugawy,
    Ta strofa, zwarta, zwięzła, cała,
    Nieporuszona będzie stała
    W zimnym, okrutnym blasku sławy.

    Smutku! Uśmiechu! Melancholio!
    W bęben żałobny bije gloria…
    I smutnie brzmi: “Dum Capitolium …”
    I śmieszne jest: ” Non omnis moriar”

    czy znacie ten wiersz Tuwima?????
    byl na egzaminie do gimnazjum
    dla trzynastolatkow………………….
    jedno z pytan : podac tlumaczenie senetncji ” Non omnis moriar”

    czy znacie zdrowego 13latka rozumiejacego ten wiersz????
    wyslalabym do psychiatry obawiajac sie o depresje……

  3. aaa…i ksiazki Magdaleny Samozwaniec…ale to juz tez nie wspolczesne….

  4. a cos mloziezowego moze byc????
    Minkowskiego “Dolina światła” dla mlodziezy…Sat-Okh” Złoto Gor Czarnych” i wszelkie przygody Tomka Fiedlera….

  5. Bennewicza niezmiennie najwyzej cenie “coaching tao”

  6. czy aby Wiedzmin byl wspolczesny?;)))))ale glosuje na tak.

  7. AgaWa
    Mam nominacje:
    1. Maciej Bennewicz: “Prawda jest hipnoza”
    2. Andrzej Sapkowski: “Wiedzmin”
    To kawal dobrej literatury.

    Postuluje o przetlumaczenie pozycji nr 1:) i innych dziel ww Autora :) To bylby dobry wklad w poszerzanie ludzkiej swiadomosci!

    Wraz z rozwojem przemocy, zniewolenia i wyzysku, eksploatacji przyrody wzrasta przeciez poziom swiadomosci – wiele ludzi wraca do natury, powolnego trybu zycia, minimalizmu, uczy sie jak wykorzystywac swoje zapomniane umiejetnosci, zdobywa wiedze o medycynie naturalnej, energii. Poscig wcale nie jest potrzebny. Czas jest o wiele cenniejszy niz kolejny pasek, torebka.( Ksiazek sie tylko nie wyrzekne:)
    Dach nad glowa, cieplo, proste jedzenie, ubrania to juz sa skarby, ktorych czesto nie doceniamy. Czasem mysle, ze nadmiar rzeczy zajmuje nie tylko przestrzen fizyczna, ale rowniez kradnie moj czas, bo tym rzeczom go poswiecam.
    Mysle, ze nie wolno sie poddawac zlym myslom bo generujemy zbyt duzo fali beta ktore dla swiata nie sa korzystne.
    Zmiana sie zaczela, kregi swiadomosci rosna. Powoli, choc w roznych srodowiskach.

  8. A może podobnie jak inni na świecie i Polacy chcą się czuć wyjątkowi w jakimś obszarze….w tej depresyjności rzeczywiście jesteśmy całkiem niezłymi zawodnikami. Myślę, że w top 3. Martyrologia wszechobecna… wszędzie źle… paradoksalnie sporo w tym prawdy.

  9. Niedługo robaczki nie będą miały coś jeść… bo wchodzi era elektronicznych książek. Chyba że się przerzucą na elektronikę, jej też sporo zalega. :)

    Tak w ogóle to ja jestem ze słupska i trochę to miasto jest czasami depresyjne jak się w nim zalęgnie na dłużej… Perspektyw brak.

  10. W Bydgoszczy kibole okradli 12 letnie sportsmenki i komentują sytuację, że dziewczyny były niehonorowe, ponieważ nie chciały stawić się na “ustawce” dlatego zostały pozbawione emblematów i mundurów……. Ja się zastanawiam, czy tych dżentelmenów nie trzeba by zamknąć w psychiatryku, bo na resocjalizację to już chyba za późno. My tu o czytaniu, rozwoju itp itd a Czarnobyl niektórym przed porodem już mózgi wyżarł….

  11. Pozwolę sobie pociągnąć temat zaczadzeń ;-)

    Reportaż wygląda zwykle tak: w Pcimu śmiertelnemu zatruciu czadem uległa matka z trojgiem dzieci. Sparaliżowany ojciec na rencie teraz został sam z pozostałą piątką dzieci. Wypowiada się sąsiadka, jakaż to była wspaniała matka, oraz ojciec chrzestny szóstego dziecka na temat jakież to te piece gazowe są niebezpiecznie. Cała wieś składa się po złotówce na rodzinię itd.. Na dodatek dziadek zaczadziałej matki zginął w obozie koncentracyjnym, mówi ksiądz. Klątwa przez wieki ściga rodzinę.
    Przez 15 min utrwala się obraz tragedii, niemocy, siły wyższej, złej woli producenta piecyka gazowego oraz rządu Tuska, który nie zapobiegł a powinien, i ojciec na koniec reportażu pyta się premiera “jak żyć” …..

    A można by pokazywać przez 15 min rozwiązania proste i tanie. Mówić, że czujnik, że można, że należy, że w Finlandii 99% domów ma itd.itp.
    No ale wtedy zaczadzenie przeniosłoby się z rejonów medialnej tragedii w rejony zwykłej głupoty, nieodpowiedzialności i niewiedzy z powodu niezainstalowanego czujnika. Nie byłoby na kogo zwalić winy, a w szczególności nie byłoby reportażu.

    W Polsce ten schemat braku odpowiedzialności siedzi głęboko w mentalności ludzi, także tych robiących reportaże. Nie potrafią oni wyjść poza schematy zassane przez lata..

    PS.
    czekam cały czas na propozycje polskich książek godnych polecenia Hiszpanom :-)
    “Pan Tadeusz” znakomicie spełnia warunek, że ma to być współczesna powieść ;-) ;-)

  12. AgaWa,
    “PanaTdeusza”proponuje….
    ;))))))
    reszta bylaby zupelnie niezrozumiala

  13. Dokładnie tak!
    Nie pokazuje się rozwiązań.
    Np.w zimie standardowa info ileż to osób zatruło się dzisiaj czadem. Szkoda że ani razu nie słyszałam od reportera, żeby sobie zainstalować czujnik czadu za 50 zyla. :-/
    Itd.itd.itd.

  14. rzadko ogladam polskie tv .w weekend jednak z przyczyn wyzszych obejrzalam jeden film-kod niesmiertelnosci-bajka o alternatywnych rzeczytwistosciach;))))))dwa programy rozrywkowe-jak wszystkie inne -znane osoby spiewaja,tym razem takze przebieraja i rywalizuja o nagrode na cel charytatywny,a wszystko to przeplecione niekonczacym sie ciagiem takich wlasnie reportazy….depresyjnych,beznadziejnych,biednych….tudziez seriali o lekarzach…gdzie ani zewnetrzna ani wewnetzna atmosfera nie odpowiada rzeczywistosci…no i jeszce przeciez samolot ze smolenska mozna odgrzebac….

    takie ksiazki ,takie programy w mediach….zycie celebrytow z pudelka albo zycie pokrzywdzonych przez los i kapitalizm…
    zastanawiam sie ,po co przedstawia sie takie historie???
    cala te beznadziejnosc sytuacji????
    czy autor chce dac upust swojej frustracji czy moze naglosnic sprawe dla znalezienia jej rozwiazania???
    rzadko jednak ,gdy takie sie znajduje,reportaz ma ciag dlaszy…nikt nie pokazuje ,jak znaleziono i jakie rozwiazanie ,jakie sa sposoby na wyjscie z biedy i beznadzieji,jak radni i poslowie rozwiazuja uwierajace problemy spoleczne???
    dlaczego rubryka pod tytulem “zrobilismy” nawet na tym blogu nie cieszy sie popularnoscia?
    narzekamy ,jeczymy,cierpimy i tkwimy w frustracji.
    napedzamy sie programamai i literatura.
    i nie zmieniuamy nic….martyrologia mniejsza i wieksza,na skale smolenska i codzienna…

    skad brac inne wzorce i energie do zmiany?gdzie szukac rozwiazan i pozytywnych przykaldow ,ze mozna i ze to ma sens????i wsparcia ,ze jest to mozliwe ,ze sie uda,ze mozna to rozwiazac nie kradnac ,nie oszukujac i nie dajac lapowek,nie krzywdzac innych?

    lgne do takich ludzi,jak tylko moge
    zmieniam ,ile sie da
    i nie czytam takich ksiazek ,chocby dostaly nagrode nobla,bo niedobrze mi sie robi.

  15. To nawet nie chodzi o to, że książka ma być wesoła i optymistyczna.
    Książka ma być dobra.

    Praca domowa:
    Wymień dwie współczesne polskie powieści które można by bez większej żenady zarekomendować obcokrajowcowi hiszpańskojęzycznemu.

  16. Dziekuje, panie Macieju, rozsmieszyl mnie pan tym tekstem. To wlasnie uwielbiam w panskiej tworczosci.
    Wczesniej jako nastolatka raczylam sie takimi depresyjnymi ksiazkami w stylu Marka Hlasko i ciekawe, ze myslalam, ze istota zycia jest smutek. Bo przeciez tym sie karmilam! Teraz na szczescie dla mnie istota zycia jest radosc co nie znaczy, ze nie widze ciemnych stron zycia ale energia podaza za uwaga.
    Krytycy dla mnie to oceniacze a ja nie potrzebuje ocen innych ludzi i zazwyczaj co im sie podoba, nie podoba sie mi i na odwrot. Same smutasy. A ja lubie jak jest pieknie, smiesznie, madrze, optymistycznie, Moze wlasnie jakbysmy to zaczeli promowac, to byloby wokol nas lepiej. Jesli tv i inne media pokazuja zlo, przemoc, glupote to w jakis sposob apoteozuja to i rozpowszechniaja powodujac ze inni biora przylkad.

    A ja chce tak jak w panskich ksiazkach.

  17. No właśnie jestem ciekawa co każą czytać teraz w średniej. Pamiętam, że na maturze wypisałam sobie 20 pozycji do jednego tematu ( oczywiście pozycji również poza kanonem) , z tego koledzy znali może po dwie….. a ja uważałam, że to i tak za mało te 20 , że szkoła nie dała mi czasu na porządne czytanie……… no ale kosmici tak mają ;) Nie uważam, że wszystko muszę przeczytać co z Noblem związane, czy bo ktoś polecił. Czasem coś za bardzo smutne jest, albo jakieś takie odrealnione. Czasem wolę ekranizację…

  18. Nagroda owa jest tak niszowa, że nie ma żadnego znaczenia.
    I tak tych nagradzanych smutów prawie nikt nie czyta.

    Są za to bardzo fajne polskie książki np. fantasy, jeśli ktoś lubi ten gatunek.

    A w ogóle to polska literatura jest tak niszowa, grafomańska i depresyjna (żeby nie powiedzieć, że beznadziejna) że szkoda na nią w większości czasu. Lepiej jest czytać powieści zagranicznych autorów, tworzących zwykle po hiszpańsku lub angielsku czy rosyjsku, bo są to książki zwyczajnie lepsze, światowej klasy dzieła, które u nas jakoś nie powstają (z nielicznymi wyjątkami, które wiosny nie czynią).

    Ponieważ mam dzieci w szkołach różnych, to po raz kolejny ‘przerabiam’ kanony literatury polskiej i po raz kolejny dochodzę do wniosku, że poza “Chłopami” to szkoda czasu na te polskie książki niestety. A są przecież na prawdę wspaniałe dzieła literatury światowej które warto by było z młodzieżą omówić.

    A potem narzeka się, że ludzie w Polsce książek nie czytają.

    No nie dziwne, bo przez cały proces szkolny mogą się wielokrotnie przekonać usiłująć zmordować jakąś lekturę, że książki są nudne, głupie, nie da się ich ani zacząć czytać ani skończyć, i w kółko martyrologia, jakbyśmy byli jedynym narodem we wszechświecie dotkniętym jakąś wojną itd. bleeee ….
    A jest tyle wspaniałych książek, wciągających, mówiących o wielu niezwykle ciekawych problemach itd.
    Ale to nie są książku napisane po polsku.

    No nie jest Polska potęgą literacką, nie ma co ukrywać.

    PS.
    Robaka z książki wyciełabym z fragmentani kartek tak, aby mu nie zniszczyć domu i wyniosłabym jednak na dwór celem ochrony księgozbioru. No chyba że zawartość książek nadaje się wyłącznie dla robaków :-)

  19. Ale zbieg okoliczności! Mam takie cuś u siebie w książeczce komunijnej :) Myślę, że jest szczególnie uduchowiony, więc miejsce jakie sobie wymościł jego na wieki wieków :-)

  20. Mól….

  21. Hmmmmm a jak to mol…… co zżera książki? To ja nie wiem , czy to dobre dla księgozbioru :)

Komentarze są wyłączone.