Rosa Parks

1.Rosa Parks 1 grudnia 1955 w Alabamie, w mieście  Montgomery, jadąc autobusem miejskim odmówiła ustąpienia miejsca białemu mężczyźnie. Została aresztowana. Chociaż konstytucja Stanów Zjednoczonych [weszła w życie w 1789] znosiła niewolnictwo, w wielu stanach był to w zasadzie zabieg formalny. Segregacja rasowa niemal do końca XX wieku była w USA faktem, a do dziś odczuwalne są jej społeczne skutki. Postawa młodej Rosy zapoczątkowała w USA proces zmian, który znosił segregację rasową i formalne podłoże rasizmu.

2.Wcześniej postawę obywatelskiego nieposłuszeństwa prezentował między innymi Emile Zola w sprawie pokazowego procesu przeciwko oficerowi armii francuskiej Dreyfusowi, w którym jego pochodzenie Żydowskie było wykorzystywane jako argument prokuratora, a spreparowane dowody stały się podstawą oskarżenia. Protestowali Henri David Thoreau w kwestii inwazji USA na Meksyk, losu Indian, a także niewolnictwa. Sprzeciwiali się Lew Tołstoj, Mahatma Gandhi, Charles de Gaulle, Martin Luther King, a jeszcze wcześniej Marcin Luter i Jan Hus w kwestiach wiary, Giordano Bruno i Galileusz w kwestiach nauki. Niektórzy z nich płacili cenę życia. Obecnie działają rozliczne instytucje, organizacje i grupy budujące samoświadomość społeczną: począwszy od Amnesty International, Greenpeace, czy kapitana Paula Watsona z Sea Shepherd, lub Julliet Gellatley z fundacji Viva. O niektórych z nich pisałem już na blogu. Jest ich wiele – Sprawiedliwy handel, Lekarze bez granic, Noam Chomsky – filozof i Naomi Klein – ekonomistka i Polska Akcja Humanitarna z Janiną Ochojską, Anna Dymna ze swoją fundacją, a nawet ruchy antyglobalistyczne i alterglobalistyczne. Jedni reagują na jawną niesprawiedliwość, inni walczą o swoje prawa, jeszcze inni upominają się o słabsze istoty.

3.Wrzuciłem tu do wspólnego worka różne instytucje, ludzi, organizacje, niektóre z nich mają charakter lewicujący inne skrajnie anarchistyczny, albo radykalny, inne prawicowy. Ich ideologiczne oblicze jest dla mnie kwestią wtórną – chodzi mi o samoświadomość. Jakże wiele dzieje się na świecie w tej kwestii. Ilu żyje ludzi coraz bardziej świadomych, refleksyjnych, niegodzących się na medialną papkę i uproszczoną wizję świata. W krajach skandynawskich instytucje państwowe przejęły sposób myślenie i działania, który zapobiega, na przykład dyskryminacji dzieci i kobiet, a każdy, nawet najmniejszy, niepokojący sygnał płynący od dziecka jest natychmiast monitorowany.

4.Wydarzenia z naszego przedszkola, w którym nauczycielki krzyczą na dzieci, zawstydzają je, poniżają, a nawet maltretują psychicznie nie mogłyby mieć miejsca w Finlandii lub Szwecji. Z tej prostej przyczyny, że tamtejsze społeczeństwa, niegdyś przecież biedniejsze od Polski, niewykształcone, gospodarczo zakorzenione w znojnym rolnictwie, myślistwie i rybołówstwie, zmieniły swoją mentalność. To było zadanie narodowe wielu współczesnych społeczeństw – odmienić mentalność. Ów proces najlepiej udał się chyba Skandynawom. Tymczasem nauczycielki, które poproszono o komentarz do ich wyzwisk skierowanych do malutkich dzieci, nie widziały w nich nic niewłaściwego. Podobnie jak nie ma w tym nic niewłaściwego, że wyrzuca się śmieci do lasu, wypompowuje szambo na łąkę, przywiązuje psa do budy, pije codziennie, bije dzieci i wykonuje usługi „jak dla siebie”, czyli lepiej, niż gdy by zrobić coś na sprzedaż, dla obcych. Dla obcych mamy przecież inne standardy. Nie ma nic niewłaściwego w kopaniu, ranieniu i głodzeniu zwierząt, jeśli wiezie się je na rzeź. Co ma być zarżnięte musi być uprzedmiotowione, a nawet uszambiowione, bo przecież wobec przedmiotów mamy nierzadko wielki szacunek, a z odrazą pozbywamy się śmieci i szamba. Nienawiść pomaga zabijać.

5.Jeśli w mentalności społecznej nie ma powiązania między życiem, żyjącą istotą, która czuje i cierpi, a kiełbasą na stole, to nie ma również powiązania między biciem dzieci i zabijaniem się przez nastolatków, nie ma związku między kłamstwem w rodzinie a okłamywaniem kontrahentów w czasie budowy autostrad,  szacunkiem do kobiet i poszanowaniem wszelkich form życia. Dlatego samoświadomość i zmiana mentalności są największym zadaniem społeczności, a wcześniej pojedynczych ludzi. Współcześnie nie tyle potrzebujemy skoku technologicznego, co skoku samoświadomości, żeby to miejsce, w którym żyjemy, zostawić naszym dzieciom lepszym niż je zastaliśmy jako dziedzictwo dziadków i rodziców. Oni nie byli od nas ani mądrzejsi ani lepsi, zgotowali nam dwie światowe wojny, Holokaust, broń masowej zagłady, Hiroszimę i Nagasaki, Czarnobyl, rasizm i apartheid, oraz zimną wojnę, komunizm, faszyzm i imperializm, zatrutą planetę i gospodarkę opartą na wyzysku.

6.Każda kropla drąży skałę, każda pojedyncza Rosa Parks i Julian Gellatley może odmienić mentalność ludzi już na zawsze. Bezradny i rozczłonkowany, wielosetmilionowy lud, który nie czuje się narodem, zjednoczyć może jeden człowiek, jak Gandhi. Małe rzeczy, małe gesty, pojedyncze akty odwagi, czasem proste słowa – potrafią zmieniać, tworzą bowiem przestrzeń samoświadomości, czynią świat troszkę lepszym miejscem.

Rosa Parks
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

16 komentarzy

  1. Wszyscy wiemy po co to…, obliczyłem, że przy dzisiejszym wieku emerytalnym będę pracował 49 lat…

    Dowcip:

    Przychodzi dziennikarz do sejmu, zdejmuje w szatni płaszcz i słyszy śpiew „Sto lat, sto lat…. Pyta szatniarki: Co, ktoś urodziny dziś ma? Nie, przegłosowują wiek emerytalny…

    Śmiać się? Płakać? Do Kukiza się zapisać, nad JOWami się zastanowić?

  2. Szczerze? Uważam podobnie. Minister, aby działać i rozumieć swoje posłannictwo powinien zarabiać jak społecznik. Słowa „czasy są trudne i zaciskaj pasa” z ust ludzi, którzy mają bezpieczne, zagwarantowane emerytury, wysokie pensje, wykorzystują po cichu lobbing i prywatne interesy są policzkiem wymierzonym w twarz każdego kto z trudem usupła najniższą krajową :(
    Oburza mnie gdy Pani minister mówi o tym, że sześciolatek szybko się zaczyna w szkole dobrze czuć i później już się dobrze tam czuje. Szkoła jest miejscem mega stresującym, obciążającym młode umysłem kuciem i uczeniem się tego kucia. Na wszystko jest czas i miejsce. Dla siedmiolatka wrzesień to biegunki, wejście w grupę i stres jakiego do tej pory nie znał. Sześciolatek powinien być jeszcze pod ochroną.
    Chciałabym aby w szkole było więcej życia i przygotowania do życia. Stopniowego i z głową.

  3. Z ostatniej chwili: minister Boni kombinuje coby biblioteki szkolne połączyć z publicznymi i będą dzieciaki czytać harlekiny…….( rozpacz) Przeczytałam potęgę teraźniejszości Tolla i wiem na pewno , że szacowny autor nigdy nie miał okresu ani dzieci w polskiej szkole……teraźniejszość jest mroczna…..

  4. Dżo-ann blady strach to mało powiedziane. Niektóre 7 latki do pierwszej klasy się nie nadają a co dopiero taki szóstak!!!!! Ja nie będę się wyrażać, bo jeszcze pani minister pozwie mnie o znieważenie i blog zbyt kulturalny na wulgaryzmy. Politycy mają problem z przyznaniem się do błędu, bo zaraz konkurencja ich odstrzeli i dobrą kasę stracą, więc przekonują wszystkich do bzdur w rytmie oklasków swoich kolegów z partii co też się boją kasę stracić. Ja jestem za referendum , żeby przyznać politykom najniższe krajowe, to się założę, że z 10 zostanie co rzeczywiście czuje powołanie do działań społecznych. A i na to, żeby działać będą musieli organizacje społeczne pozyskiwać fundusze :) Ale jaja by były:) Normalnie materiał na książkę. Dżo-ann ja jestem w stanie wspomóc moje dzieci w nauce ale nie nakręcę ich do gotowości emocjonalnej. To, że dziecko umie obsługiwać komputer nie znaczy, że emocjonalnie jest dojrzałe, a tam w szkole same egzaminy egzaminami poganiają. Dorosły by się wykończył.

  5. Samoswiadomosc i odwaga bycia soba na codzien czyni nasze zycie napewno ciekawszym ( nie mylic latwiejszym)To co mnie rowniez intryguje, zaraza w coachingu to wlasnie praca nad samoswiadomoscia najpierw wlasna a potem ( oczywiscie za zgoda) klienta. Nie kazdy z nas moze byc janina Ochojska lub Anna Dymna . Kazdy z nas moze natomiast dokonywac swiadomych wyborow polaczonych z odwaga bycia soba wyzbyciem sie niepotrzebnych ocen i osadow.
    Zaobserwowalam u siebie ze jestesmy jakby dwie – ja i moja swiadomosc. I najlepiej czuje sie jak trwamy w bliskim zwiazku. Wtedy moje reakcje sa z dystansem do tego co mnie otacza z pelna mozliwoscia do przezywania ale i dystansem umozliwiajacym redukcje stresu.
    Dzisiaj juz wiem ze zawsze mam wybor, a to na co mam najwiekszy wplyw to ja i moja swiadomosc( moja reakcja na to co sie wokol mnie dzieje)Mam swoje zdanie , mam prawo je komunikowac , pytanie czy chce i czy zawsze ma to sens?
    I poniewaz jestesmy dwie obserwujemy siebie.
    Z tym jest najtrudniej bo jest to obecnosc 24 godziny na dobe bez chwili wytchnienia – no chyba w czasie snu kiedy zapominamy o sobie.
    jak tu zaakceptowac bezwarunkowo siebie zeby potem moc nieoceniac innych?
    To co jest cudownie inspirujace w coachingu , to pytania . Panie Macku przy okazji dziekuje za wszystkie pytania i te na blogu i te w ksiazkach !
    Im wiecej pytan do siebie tym wieksza szansa na szczere , przemyslane odpowiedzi lub chwile milczenia , przemyslen, ciszy………….
    Poczucie ze mamy ( my dwie ) odwage byc soba – daje sile.
    Wewnetrzne przekonanie ze to co robie jest „…najlepszym z mozliwych w tym momencie wyborow…”i poradze sobie w kazdej sytuacji – wzmacnia.
    Zawsze jest wyjscie i nie chce tkwic w ukladach ktore mi nie pasuja – wybieram droge po ktorej ide :-)

  6. Gdy słyszę, że trzeba posłać wszystkie sześciolatki do szkoły to opadają mi witki i wpadam w bezwład. Uzasadnienie? Dziś dzieci rozwijają się szybciej (by mogły pracować obowiązkowo do 67 roku muszą przecież wziąć „duży rozpęd” na początku?). Jest to absurd i głupota, niezgodny z rozwojem dziecka w tym wieku (jeśli któreś rzeczywiście rozwija się szybciej, zawsze rodzice mogą puścić je do szkoły wcześniej). Zupełnie nie rozumiem co państwo ma do tego i dlaczego to rząd ma to regulować prawnie?
    Nie dziwię Ci się Aniula, że się martwisz. Blady strach szczerze powiedziawszy :/

  7. ania z mężem ostatnio się tak zastanawialiśmy co jest z nami nie tak. Mamy potrzebę porządku, jesteśmy empatyczni ( aż za bardzo chyba), chętni do współpracy , lubimy robić rzeczy dobrze, nie mamy potrzeby pogoni szczurów i wciąż spotykamy na swojej drodze ludzi chcących nas stłamsić emocjonalnie , obrazić, pogrążyć. Czy nasz wewnętrzna niezależność budzi w ludziach złość, strach , niezrozumienie? Nie mam pojęcia, bo nie ma dialogu. Skąd w ludziach tyle cwaniactwa, przyziemności i tępoty? To tak w sferze zawodowej. Prywatnie mamy fajnych znajomych ale też mających podobne problemy z niby kształconymi ludźmi „opóźnionymi umysłowo”. Ania naprawdę nie jesteś sama ( jeśli to cię pocieszy), najlepiej byłoby zmienić miejsce, bo w starym nic się nie zmieni póki wszystkich nie wywalą i nie przyjmą nowych, niestety. Ludzie nie chcą zmian, wolą tak jak jest ale jest. Zmiana niesie niepewność i brak pieniędzy. Ludzie żyją z dnia na dzień , od serialu do serialu i tyle.

  8. wiele ostatnio Maciek pisal o transie……….

    wczoraj w tv obejrzalam „Wojne polsko-ruska”
    mocno „ruszyl”mnie ten film,mimo ,ze nie dotyka moich osobistych obszarow zwiekszonej wrazliwosci.
    swietna gra aktorow /Szyc,Bohosiewicz/,kadry i ujecia,i wpleciona w film Dorota Masłowska.temat aktualny i spolecznie istotny,czy to alkohol ,czy to dragi,czy kasa ,czy inne uzaleznienia,mozna zycie przezyc w transie………
    …….
    ilekroc buntowalam sie w „slusznej sprawie”,konczylo sie to dla mnie zwolnieniem z pracy,w najlepszym wypadku utrata premii,bylam niewygodnym pracownikiem,wiec dla mnie osobiscie konczylo sie to zle-czy inni skorzystali z mojego glosnego wyrazania sprzeciwu????ja do dzis ponosze konsekwencje tego,chocby w postaci utarty zdrowia….. wracajac po czterech latach w to samo miejsce….nie widze zmian na lepsze…….nie ma zmian w mentalnosci,wszystko toczy sie tak ,jak toczylo…..ci sami ludzie ,te same stawki i zasady…………

  9. Kochani my tu o Rosie Parks, Ludwiku Pasteur i wielu innych „wielkich”, a w naszym szacownym kraju nie przestrzega się prawa dzieci do normalnego rozwoju. Szkoły są nieprzystosowane do przyjmowania sześciolatków do pierwszych klas. Nagle pedagodzy i psycholodzy zostali pozbawieni głosu w sprawie dojrzałości emocjonalnej dzieci. Już są pierwsze ofiary cudownego pomysłu minister edukacji i to nie są odosobnione przypadki. Mój syncio na szczęście mógł zostać jeszcze w tzw przedszkolnej zerówce, dopiero w tym roku widzę jego emocjonalne przygotowanie do pójścia do szkoły. Co będzie z dzieci na siłę przepychanych z klasy do klasy nie nadążającymi za rok starszymi rówieśnikami, którym wszystko przychodzi „łatwiej”. Poczucie ciągłego bycia gorszym, od samego początku edukacji, będzie procentowało poczuciem bycia gorszym w innych dziedzinach życia. TO JEST MALTRETOWANIE EMOCJONALNE, siniaków nie widać i ciężko udowodnić. I tu nie trzeba być kształconym psychologiem , żeby do tego dojść. Poniżej raporty Rzecznika PRAW RODZICA. jestem ciekawa czy to coś zmieni. Córcia ma szansę załapać się na ten idiotyczny projekt ministerstwa.

    http://www.rzecznikrodzicow.pl/ratujmy-pieciolatki-raport
    http://www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=214&Itemid=156

  10. Pozwolę sobie zacytować Osho
    „Żaden człowiek nie przyszedł na ten świat, by stać się maszyną. Jest to poniżające i degradujące. Oznacza odebranie człowiekowi jego godności i dumy, zniszczenie jego duchowej istoty i zredukowanie do poziomu mechanizmu.”

    Ustanowienie człowieka jako modelu działającej maszyny ma dość interesujące skutki. Dobrą stroną takiego spojrzenia jest łatwość współpracy, modelowanie jego reakcji, możliwość niesionej pomocy poprzez „odinstalowanie” zbędnego oprogramowania. Ciemna strona jawi się jako odebranie godności istoty duchowej, która przecież na tej płaszczyźnie winna rozwijać się i to nie w bagatelnym stopniu.

    Może warto zadać sobie pytanie – „mogę zmienić świat?” – chyba najprędzej zmieniając swój mały świat. Tak jak pani Parks, zmieniwszy uprzednio własną wewnętrzną krainę (pozbywając się blokad uwarunkowanych przez programowanie społeczne), wpłynęła na krainę zewnętrzną (i to z jakim skutkiem!), należącą do wszystkich i zarazem do nikogo.

    Pozdrawiam :)

  11. Byłam z moją młodzieżą artystyczną na poniedziałkowym spektaklu K. Warlikowskiego „Apollonia” w Warszawie. Ten teatr tak wrażliwy na kwestie społeczne, ludzkie, ogólnoludzkie, nie ferujący wyroków, operujący dostępnymi medialnymi środkami, często nimi „porażający”; ten teatr gwałtowny, ale i refleksyjny, jeśli zechcemy być uważni i przenikliwi, spędził sen z oczu najwrażliwszym spośród mojej grupy. „Obywatelskie nieposłuszeństwo”? Odsyłam zawsze do dobrej sztuki.

  12. Samoświadomość, najpierw jednostki, później całego społeczeństwa…. kiedy Polska do tego dojrzeje ? Nie znam odpowiedzi na tak postawione pytanie, co więcej, ja byłam zawsze fanem przyglądaniu, poznawaniu zjawisk z perspektywy jednego człowieka, a nie całego społeczeństwa. Socjologia jest dla mnei bardzo ciekawą dziedziną ale co jest przyczyną a co skutkiem, a co tylko ze sobą współwystępuje..pewnie można się spierać:) Jednak jak obejrzę wieczorne wiadomości, czytam informacje na stronie gazety, słucham „klasy” politycznej etc. to nie jest mi wesoło, zupełnie nie. I coraz bardziej mam ochotę się z tego wyłączyć, zajmować tylko swoim najbliższym środowiskiem.

  13. Jednym z pierwszych ludzi przełomu umysłów był Ludwik Pasteur. Samotnie obalał podręcznikowe „mądrości”, zmieniał świat, odkrył wpływ i rodzaje żyjątek, które były poza zasięgiem ludzkich technologii, myślenia, życia.
    Poza genialnym umysłem (m.in. potrafił rysować portrety bliskich, ryciny biologiczne, badał kryształy -gdyby się tylko im poświęcił, popchnąłby naukę tej dziedziny mocno do przodu, parał się chemią laboratoryjną). Największą cechą genialnego uczonego była…?
    „(…)uczony szuka, więc błądzi. Chce, ale mu się nie udaje. zaczyna i przestaje, odchodzi i wraca. Myli się i poprawia. Nie udało się, bo zrobił jeden mały błąd albo brakuje mu czegoś, albo mu przeszkodzono. Już zdaje mu się, że znalazł, odkrył i wie; ale widzi, że się omylił. Może jutro, może za rok będzie, tak, jak chce? Może ktoś inny poprawi jego błąd i zawoła wiem.zgadłem.znalazłem *
    Największą cechą Ludwika była: upartość, niepoddawanie się, pomimo ciosów od życia (śmierć ukochanych córeczek – tym bardziej szukał przyczyn chorób), szukanie i badanie by zmienić świat: Naprawić dawne bzdurne myśli w książkach. Poprawić jakość życia ludzkiego. Także za ciężką cenę utraty przyjaźni z wybitnym dr. Biotem.
    * Janusz Korczak „Uparty chłopiec”

  14. Cieszę się na nasze dzisiejsze spotkanie i rozmowę. Nie wiem, co wezmą z tego później wszyscy ubezpieczeniowcy, ale sądząc po Pana blogu, ja sama na pewno. Do zobaczenia. :-) PS Miałam pół roku, kiedy Rosa Parks nie ustąpiła miejsca w autobusie.

  15. Konformizm. Wszystko co opisałeś dzisiaj wynika z pojęcia konformizmu. Normatywny wpływ społeczny; bezrefleksyjny konformizm; indukowanie; informacyjny wpływ społeczny; psychoza tłumu; Te pojęcia warto znać i rozumieć.

    Historia Ghandiego i Rosy Parks doskonale pokazuje, że od czegoś zaczyna się rewolucja mentalna. Ktoś musi zacząć. Ktoś trafia na gotowość innych do zmiany. Ktoś zaczyna inspirować.
    Zresztą oni wymyslili nowe formy protestu oparte na pokojowych rozwiązaniach bez przemocy. I się udało. Cholernie się udało. Przypominam, że Ghandi zgromadził tłumy ludzi bez internetu, bez FB czy innych masowych środków komunikacji.

    Nie możesz uczynić człowieka z owcy postawionej na tylnych nogach. Stawiając jednak w ten sposób stado owiec, możesz utworzyć tłum ludzi. Sir Max Beerbohm

  16. No ale co zrobić jak co jakiś czas panoszą się różne firmy żerujące na tym, że ludzie nie mają pracy. Nie rzucę nazwami ale przeważnie związane z produktami finansowymi, albo układami niby współpracy partnerskiej. Pewni ludzie wmawiają, że są dobrzy , chcą pomagać i to co robią jest „etyczne” , ci co potrzebują zarobić , bo długi i rachunki w tą „etykę” wierzą. „Żerownicy” na ludzkiej biedzie obcujący wielkie zyski, epatujący bogactwem pewnością siebie, bufony zakłamane. Mnie to nie rusza, ale przykro patrzeć jak znajomi w to wchodzą. Wiem , że za jakiś czas będę ich emocjonalnie reanimować, bo teraz nie widzą jeszcze nic złego, albo nie chcą widzieć. Ktoś powie, sami chcieli to mają. To nie tak do końca, człowiek potrzebuje czasem zaczepienia, gdy nie ma wsparcia w rodzinie może polegać tylko na sobie. Czyli trzeba przetrwać. Właśnie, u niektórych ludzi włącza się instynkt przetrwania i przeważnie nie ma on z etyką nic wspólnego.

Komentarze są wyłączone.