Różewicz, Mindell i inni

Tadeusz Różewicz
Tadeusz Różewicz

Miałem napisać kilka słów o szkoleniu,  na którym jestem prowadzonym przez Amy i Arnolda Mindellów pod tajemniczą nazwą Wróżenie z ognia. Rzecz jasna chodzi o metaforę, pod którą Mindell ukrył pomysł na rozwijanie swojej metody pracy z symptomami. Tymczasem zmarł inny wielki szaman Tadeusz Różewicz. Dramaturg i poeta. Urodził się 1921 roku, w innej epoce. Na losach jego pokolenia a także twórczości swój straszliwy cień położyła wojna i lata komunizmu.  Mindell dziś, w bardzo osobistym ćwiczeniu, też mówił o swoich przeżyciach wojennych. Urodził się w roku 1940. Gdy Mindell był dzieckiem ostrzeganym przez matkę przed nalotami, Różewicz walczył z bronią w ręku jako członek Armii Krajowej. Czy można zabijać drugiego człowieka wierząc, że z tego zabijania zrodzi się nowy ład? Różewicz postawił takie pytanie na początku swej poetyckiej drogi.

.

Czy można pisać


o miłości


słysząc krzyki


zamordowanych i pohańbionych
czy

można pisać


o śmierci


patrząc na twarzyczki


dzieci

napisze  w wierszu Świadek

a w tomiku Matka odchodzi  wywróży nam przyszłość:

Polityka zmieni się w kicz, miłość w pornografię, muzyka w hałas, sport w prostytucję, religia w naukę, nauka w wiarę.

Arnold Mindell
Arnold Mindell

Mindlell mówi o głębokiej demokracji, o potrzebie przemiany świata, choć jego poglądy są krytykowane, niekiedy ostro. Zwraca się uwagę na nierealistyczne podejście do choroby jako zjawiska wyidealizowanego w jego koncepcji [symptom zawsze wiedzie do psychologicznego źródła i w efekcie do uzdrowienia], za propagowanie newageowych koncepcji, tworzenie sekty. W stanie Oregon, w którym mieszka jego metoda nie jest uznawana za oficjalnie dopuszczoną do stosowania. Co więcej społeczność miejscowości Yachats, w której mieszkają Mindellowie niechętnie przyjęła chęć zbudowania ośrodka obawiając się, że powtórzy się sytuacja z innym gurtu – Bhagwan Shree Rajneesh zwanym Osho, który na teranie Oregon w Wasco County zbudował swój ośrodek w latach 80-tych XX wieku. Osho został zmuszony do opuszczenia USA w wyniku ugody, po postawieniu mu ponad 30 zarzutów także natury kryminalnej, a jego współpracowników aresztowano i skazano za przestępstwa kryminalne.

Mindell, Osho, Różewicz i jeszcze papież. Ludzie uznawani za autorytety niekiedy uwikłani, często krytykowani, zwalczani, kontrowersyjni, winni, niewinni, obwiniani. Polacy w tym zwalczaniu autorytetów celują, nie tylko wrażliwi na swoje chrześcijańskie wartości oregończyńcy. Wałęsa, Miłosz, Szymborska, Jan Paweł II – atakowani, kontestowani, zwalczani. Z pośród wielkich Różewicz zawsze z boku, w cieniu, w depresji, mocnym głosem jakby ze studni woła:

Ocalony

 

Mam dwadzieścia cztery lata

ocalałem

prowadzony na rzeź.

 

To są nazwy puste i jednoznaczne:

człowiek i zwierzę

miłość i nienawiść

wróg i przyjaciel

ciemność i światło.

 

Człowieka tak się zabija jak zwierzę

widziałem:

furgony porąbanych ludzi

którzy nie zostaną zbawieni.

 

Pojęcia są tylko wyrazami:

cnota i występek

prawda i kłamstwo

piękno i brzydota

męstwo i tchórzostwo.

 

Jednako waży cnota i występek

widziałem:

człowieka który był jeden

występny i cnotliwy.

 

Szukam nauczyciela i mistrza

niech przywróci mi wzrok słuch i mowę

niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia

niech oddzieli światło od ciemności.

 

Mam dwadzieścia cztery lata

ocalałem

prowadzony na rzeź.

o Paweł Gużyński
o Paweł Gużyński

W telewizji zapowiadają wojnę. Na granicy, nie tak odległej przecież, ustawiają się czołgi. Ukraina. Mindell mówi: za dużo ognia w nas, ogień płonie w gazetach w telewizji, ten ogień zamiast otwierać, oczyszczać – niszczy. Za gorąco. Cóż za synchroniczność, koincydencja, zbieżność dzisiaj – jak chciałby Mindell. Różewicz; Ukraina; ogień; śmierć; papież; kanonizacja; siostra Boromeuszka co katowała dzieci; mądry, cierpliwy ojciec Paweł Gużyński w rozmowie z jakimś tam posłem; pojęcia są tylko wyrazami; autorytety zabijamy obojętnością; zazdrością; poczuciem własnej małości; autorytety same się przewracają; w księgarni z tanią książką kupiłem woluminy, których nikt nie czyta; za gorsze; wspaniale wydane; wśród nich tomik wierszy Różewicza w czerwonym suknie; w telewizji słyszę, że umarł; co za koincydencja; co za nieoczekiwana zbieżność; stary poeta umarł; pusto…

Szukam nauczyciela i mistrza

niech przywróci mi wzrok słuch i mowę

niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia

niech oddzieli światło od ciemności.

 

Różewicz, Mindell i inni
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Napisał kiedyś “jej oczy nie widziały” – te słowa Różewicza od liceum towarzyszyły mi juz zawsze, uświadomiły rolę i doświadczenie przodków w moim życiu. Dziadkowie to rocznik 20. Babcia wyniosła z powstania moją matkę, dziadka zabrali z kościoła. Nie wrócił z obozu.
    Moje oczy nie widziały, ale pamięć przodków żyje we mnie.
    Wielcy Szamani też żyją we mnie, w słowach, w wierszach i baśniach.
    Oby moje oczy i oczy dziecka nie zobaczyły. Radio podało, czołgi stoją kilometr od granicy sąsiadów. Dzieli nas step, nie tak znów szeroki.

  2. Jeśli na pseudo-szkoleniach robi się ludziom papkę z mózgu, buduje sztuczne poczucie wartości, na maksa wyostrza egoizm, to jak opanować ogień? W domu też nie lepiej bywa….. Rodzice zostawiają swoje dzieci na wiele godzin w przechowalniach w markecie. Dzieci przeszkadzają, więc jak ma się nawiązać więź? Ostatnio uczestniczę często w warsztatach hellingerowskich… dużo żalu do rodziców tam wypływa, nigdy ich nie było, nie mieli czasu, nie umieli okazywać uczuć a jeśli już to wyżywali się na dzieciach…. Dorośli ludzie szukają swojego wewnętrznego dziecka, ukojenia , wybaczenia…. Ich emocje przekładają się na związki, pracę , kontakty z innymi ludźmi…..

  3. “..Lezalem w ubraniu na lozku i myslalem o tym,ze stoja tu rozne meble,leza ksiazki, wisza obrazy, ale to wszystko nie ma sensu.Ja tez tu leze i tez nie mam sensu…/ Tadeusz Rozewicz,Slowo po slowie/

Komentarze są wyłączone.