Rozmowa – uważność

...ów stan bierze się z uczucia, z głębokości intencji...
...ów stan bierze się z uczucia, z głębokości intencji...

Ty mówisz, wtedy ja milczę i słucham. Zamiast reagować, uruchamiać w myślach odpowiedzi – słucham, patrzę, zaczynam odczuwać ten rodzaj wibracji, gotowości, z której rodzi się uważność. To ciekawe, ale ów stan bierze się z uczucia, z głębokości intencji, której jeszcze nie znam. Dopiero przeczuwam jej obecność. Rodzi się odpowiedź. Nie znam jeszcze swoich myśli. Czuję jak we mnie otwiera się przestrzeń, reakcja na twoje słowa i gesty.

Niczego nie zakładam wszystko przyjmuję, jeśli jestem w jakieś części świadomy siebie, to przede wszystkim jestem świadomy swojej ciekawości. Co zdarzy się dalej, co powiesz, co jeszcze usłyszę, dokąd to nas zaprowadzi? Zamiast się koncentrować na myślach pozwalam im odpłynąć, a jeszcze lepiej, nie zaistnieć. Po prostu słucham ciebie, silniejsza jest ciekawość. Milkniesz. To pauza na zebranie słów na końcu języka, przełknięcie śliny. Twoja pauza. Jeszcze nie czas na moją odpowiedź.   Spojrzenie. Mówisz dalej. Przepełnia mnie jeszcze większa ciekawość. To czas dla ciebie, lecz również chwila, w której tyle korzystam z tego, co do mnie mówisz, ze nawet nie zmierzam niszczyć tego jakimś wtrętem. Teraz w pełni to czuję, mówisz do mnie, poświęcasz swój bezcenny czas życia na kontakt ze mną, dla mnie tu jesteś – jakąś swoją ważną częścią. Korzystam. Odbieram twoją pasję i zaangażowanie. Wzrok. Krótkie gesty wystarczają by utrzymywać połączenie. Ten moment jest jak taniec. Reaguje na twoje gesty, a ty na moje. słowa nadają rytm, zdania tworzą muzykę. Taniec, choć prawie nie ma ruchu. Słowa: las się skończył, dojechaliśmy na miejsce słyszę jako ostatnią frazę. Kolejna pauza. Teraz moja kolej.  Jeszcze nie wiem co chcę powiedzieć, to znaczy nie ma myśli, argumentów, fraz. Potrafiłbym oczywiście je zastosować, przekrzyczeć ciebie lub zareagować słowem na słowo, coś przeinaczyć, przekrzywić, nadać pointę, ośmieszyć, zripostować, dodać cyniczną uwagę, mógłbym coś ocenić, coś małego, czemuś przypiąć zgrabną łatkę, ale nie zrobiłem tego. To już daleko po za mną. Przynajmniej w naszej rozmowie.  Odpowiadam z głębi, z czegoś, z ciemności, z intencji, z wewnętrznego świata, który we mnie zarezonował na skutek twojej opowieści. Tak jest, chodzi o opowieść. Jest jak opowiadanie bajki.

...a potem przed oczami mam obraz morza kiedy...
…a potem przed oczami mam obraz morza kiedy…

Reaguję. To pochodzi z moich obrazów, które klarują się, gdy mówię, a słowa sklejają się same. Nie potrzebuję, nawet nie chcę powiedzieć, że ciebie rozumiem po prostu jestem, odpowiadam. Rozumienie to nie ta kategoria, to jakieś przytakiwanie, jakieś słowa za słowa, tymczasem we mnie grają obrazy. Nagle otwiera się we mnie przestrzeń skojarzeń i wspomnień, mam ochotę opowiedzieć ci o nich. Biorę oddech. Przypominają mi się lasy spalskie. Sekretarze komunistyczni mieli tam leśniczówkę. Przyjeżdżał Gierek z wnukami. Po zmianie ustroju zrobiono tam mały osadek szkoleniowy. Hektary lasu, odludzie, mała leśniczówka, mała grupa ludzi. I kiedyś nocą wyszedłem na spacer… a potem przed oczami mam obraz morza kiedy podobnie, jak wtedy, w lesie  zdziwił mnie… Moja opowieść toczy się. Setki słów. Oddycham, wymieniam się z tobą. Mówię o rzeczach tak niesłychanie intymnych, a jednocześnie tak prostych jak wzruszenie księżycowym niebem, przestrach, a potem radość, z powodu spotkania w lesie dzikiej łoszy, a potem opowiadam o panice, gdy nie potrafię odnaleźć drogi. Przychodzą mi do głowy inne drogi, inne zagubienia, znów dziele się tym lękiem, zdziwieniem, odkryciem. Opowieść przenosi nas setki kilometrów od Spały. Robię pauzę.

Staję się uważnością...
Staję się uważnością...

Teraz twoja kolej. Staję się uważnością. To uważność bez słów i myśli, moje obrazy zgasły, teraz podążam za twoimi. Oddycham. Jestem uważny, jestem w środku pusty, żadnego hałasu, bełkotu, interpretacji, przyjmuję. Słucham, rodzą się we mnie nowe, nieznane uczucia. Jestem. Jestem uważny i pusty. Robisz pauzę. Teraz moja kolej.  Otwieram usta. Słowo spływa na język. Rozmawiamy. Otwierają się nowe przestrzenie. Opowieść. Teraz twoja kolej…

Rozmowa – uważność
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. rozmowa to jak morze ..
    raz gładkie ..bez fali , spokojne , rzekome nie “mówiace ” …a jak się wsłuchamy …to ..tyle dżwięków ..tyle energii
    raz spokojne fala za falą …tak jakby jedna czekała ..na drugą …
    a raz gwałtowne , głośne , pełne emocji …wzburzone …ciemne …trochę straszne …
    a rano …cicho …fala za falą …uważnie czekając na swoją kolei …na ruch tej poprzedniej ..na jej energie …na jej siłę ..dżwięk …zapach …emocje …aż …aby miękko spłynąć …na piasek …obmyć …schłodzić …oczyśić …lub gwałtownie zabrać w głąb morza …wyrzucić kamyki ..kawałek drewna ..na brzeg a potem znowu cicho ..spokojnie płynie dalej fala za falą …

  2. Cieszę się, że mam dookoła siebie kilka istot, z którymi mogę tak rozmawiać. Nasze rozmowy zaczynają się w ciszy. W ciszy rodzi się między nami wspólne pole relacji, przestrzeń obrazów, wizji, emocji, słów, westchnień i znowu ciszy. Ta cisza jest święta, bez niej nie byłoby rozmowy, czasem w ciszy dzieje się więcej niż w słowach.

    Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, a w zasadzie zachwycałyśmy się obie cudnym widokiem. Stałyśmy jak urzeczone i patrzyłyśmy na zamarzniętą zatokę, ośnieżoną, błyszczącą, białą, jasną, magiczną, boską i nieograniczoną, taką wolną. Daję głowę, że gdyby nas tak ktoś zobaczył, zdziwiłby się, że nie wydobywa się z nas żaden dźwięk, a jednak słyszy nasze ochy i achy, i westchnienia tęskne, i podziw, i radość.

  3. udaje mi sie czasami tak rozmawiac z dwoma osobami na swiecie, jedna to moj kumpel druga dziadek; jak dotad nikt inny tego nie potrafi, a duzo obracam sie miedzy ludzmi i w zasadzie głownie z nimi rozmawiam, najczesciej przerywaja, staraja sie wejsc w slow byle tylko cos swojego dodac, moga mówic bez przerwy itd. ale przede wszystkim same oceny, oceny i oceny, zawod krytyka to chyba nalatwiejszy do wykonywania zawod na swiecie, wiem to ocena. ale zeby wyprodukowac film, buty albo sok trzeba sporo umiec,

  4. ‘To uważność bez słów i myśli, moje obrazy zgasły, teraz podążam za twoimi. Oddycham. Jestem uważny, jestem w środku pusty, żadnego hałasu, bełkotu, interpretacji, przyjmuję. Słucham, rodzą się we mnie nowe, nieznane uczucia. Jestem. Jestem uważny i pusty. ” – i do takiej rozmowy, która jest rzeczywistym dialogiem, bez ocen, bez własnych kreacji, należy się ćwiczyć. Wtedy następuje wymiana myśli, spostrzezen, emocji. Wtedy dowiadujemy sie o tym jak różne azarazem tożsam moga być nasze światy. Uczymy tolerancji i akceptacji. Wtedy czuć nasza obecność.

  5. Słuchać – “odłączając” mózg od oceny.
    Jak dzieciaki w przedszkolu słuchać z “rozdziawioną” buzią;)

  6. A dla mnie najpiękniej jest wtedy, kiedy nie musimy nic mówić. I to milczenie nie jest krępujące i krzyczące. I dobrze nam z tą ciszą. Nie zagadujemy jej niepotrzebnymi, wymuszonymi słowami, paplaniną. Komunikujemy się za pomocą ciszy. Chociaż rozmawiać warto :))).
    W moim ogródku już wyłażą krokusy. Niech wyłażą i niech słońce świeci. Pozdrawiam.

  7. to co piszesz Maćku jest takie niby oczywiste że aż niezauważalne. rozmowa jako proces. nie musisz mówić “uhm..”, “rozumiem..” “bo ja też”… im więcej sobie w rozmowach przerywamy, nie słuchamy a tylko układamy w głowie odpowiedź tym więcej używamy słów zapewniających , że słuchamy, że rozumiemy ale tym częściej tez mamy wrażenie że druga osoba w ogóla nas nie słucha. nie ma przestrzeni, ciszy. Bo jak może słuchać skoro po mojej 10minutowej wypowiedzi nie musi nawet 3 sekund się zastanowić co chce powiedzieć. Mój wdech żeby dokończyć zdanie traktuje jak przekazanie głosu – next one, zapraszamy. Niesamowiye jest że przy takim nadtłoku słów, gestów, wchodzenia sobie w słowo – nie dowiadujemy się nic więcej o drugiej osobie, nie zbudowaliśmy żadnej relacji. Trochę pogimnastykowaliśmy język, przetestowaliśmy refleks i ew. zasób wiedzy. Jeśli oboje wykazaliśmy się elokwencją powiemy – jaki super gość, świetnie się z nim gada.
    A kiedy rozmowa jest uważnością to mimo że mało słów, mało gestów, to odnajdujemy się w tej przestrzeni i słyszymy się w tej ciszy. Zamiast refleksu jest poczucie relaxu. Dla mnie najcenniejszy jest w tym stan “nie wiem”. I w życiu prywatnym i zawodowym. Ten stan “nie wiem”, który daje mi również przestrzeń, że nie muszę mieć gotowych odpowiedzi, nawet pytań, żadnych przygotowanych tematów. Po prostu jestem uważnie tutaj i teraz.
    pozdrawiam :)

Komentarze są wyłączone.