Zaparcie się Piotra

wnioski

Rozważania powielkanocne. Zaparcie się Piotra

Przyczyny zaparcia się Piotra wydają się psychologicznie uzasadnione i w gruncie rzeczy dość oczywiste inaczej jak postawa Judasza Iskarioty. Nocą Jezus został pojmany w Ogrodzie Oliwnym a dalsze wypadki potoczą się tak szybko, że nie będzie już szans na Jego uwolnienie. Za kilka godzin Rabbi będzie martwy. Nie ma żartów ani z rzymskim okupantem ani z ortodoksyjnymi Żydami, dla których głoszone przez Jezusa nauki o wyraźnie mesjanistycznymi znaczeniu, brzmią jak herezja. W dobie Rzymskiej hegemonii ruchy rewolucyjne, samozwańczy prorocy, a zwłaszcza mesjanizm żydowski, (oczekiwanie na nowego króla Izraela, który kolejny raz ocali naród) – są powszechne. Ich nagminność jest wprost proporcjonalna do nieufności władz zarówno żydowskich (król Herod), grup i struktur religijnych (sanhedryn, saduceusze i faryzeusze) jak i rzymskiego patriarchatu.

 

Samotność

Spośród apostołów tylko Piotr odważył się przyjść na dziedziniec, na którym toczył się sąd nad ubiczowanym Jezusem. Tłumowi jednak kara ubiczowania nie wystarczyła, ludzie zażądali śmierci Jezusa. Jakaś kobieta w tłumie rozpoznaje Piotra. Kiedy pada oskarżenie, że Szymon Piotr jest jedynym z uczniów Jezusa, apostoł wypiera się znajomości z Mistrzem. Piotr jest sam, w stresie, wśród wrogo nastawionych ludzi, jeszcze chwila a mógłby podzielić los mistrza. Trzykrotnie pytany o znajomości z Jezusem trzykrotnie wypiera się tej znajomości, kategorycznie zaprzecza, bez wahania neguje.

 

Doświadczenie każdego z nas

Ileż to razy w codziennym życiu zdarza się nam dyskutować z kolegami o niesprawiedliwości szefa, o niedotrzymaniu słowa przez firmę, z pracownikami o nieuczciwości znajomych lub kontrahentów, z rodziną o irytującej cioci lub wrednym sąsiedzie i kiedy przychodzi do konfrontacji nagle ktoś zmienia zdanie, wycofuje się ze swoich opinii – pozostajemy sami. Doznajemy nieoczekiwanego braku wsparcia. Mamy poczucie, że „wyszliśmy przed szereg”, że się wygłupiliśmy – wsparcia nie będzie. Gdy przypomnimy sobie sprawy ważniejsze – pracę, pieniądze, rozstania, rozwody, spory – wówczas niemal zawsze spotykamy się z postawą „zaparcia się”, wypierania się, zaprzeczenia, negowania – nierzadko oczywistych faktów przez osoby, na których polegaliśmy lub od których oczekiwaliśmy wsparcia. Zdradzani przez kolegów, mężów, narzeczone, sąsiadów, siostry i braci, szwagrów i kuzynów żyjemy dalej. Zabliźniamy rany. Czasem rozstajemy się na zawsze, niekiedy godzimy po czasie.

Rzecz nie dotyczy jedynie małych kłamców, nawykowych oportunistów, osób zdemoralizowanych. Lęk, konformizm, tak zwane „mniejsze zło” sprawiają, że ludzie kłamią w różnych sytuacjach – małych i dużych. Czasem jest to po prostu wygoda, niekiedy unikanie kłopotów, innym razem obojętność lub przeciwnie – strach. Konformizm jest mechanizmem dostosowawczym, pozwala przetrwać w grupie, zyskiwać aprobatę lub choćby przyzwolenie grupy. Bycie aprobowaną częścią i potrzeba przynależności do grupy to jedne z ważniejszych potrzeb ludzkich. Potrzebujemy czuć się akceptowani, szukamy punktów odniesienia, chcemy być rozpoznawalnymi członkami grupy, nawet za cenę rezygnacji z własnych, indywidualnych potrzeb a także wartości, zwłaszcza jeśli mogą one napotkać dezaprobatę lub ostracyzm. Bycie w grupie przez tysiące lat dawało jednostce szansę na przetrwanie. Nie inaczej dzisiaj – jakaś posadka, kredyt, szansa na kontakt z lekarzem specjalistą, operacja bez kolejki, intratna działka budowlana, stypendium dal córki lub choćby nowy samochód służbowy uruchamiają mechanizm „zapierającego się Piotra”.

 

Kłamstwo

W zaprzeczeniu celują nierzadko przedstawicie całych grup społecznych lub zawodowych – politycy, prawnicy, celebryci, biznesmani a nawet nauczyciele, księża, menedżerowie sprzedaży, negocjatorzy. Popularne stało się słowo „postprawda”, które oznacza w istocie – kłamstwo lub czyjąś opinię, interpretację, która uchodzi za prawdę, gdyż wypowiedział ją ktoś znany lub uznawany za opiniotwórczego. Jeśli dodatkowym czynnikiem jest silny lęk, zwłaszcza o własne bezpieczeństwo a nawet życie wówczas „zaparcie się”, kłamstwo, fałszywe oskarżenie – bywa reakcją obronną. Kłamstwo wielu osobom wydaje się niezbyt wygórowaną ceną za własne bezpieczeństwo lub możliwość uzyskania korzyści.

Tak oto Jezus zostaje całkowicie sam, choć jeszcze przed chwilą był otoczony rodziną, rzeszami ludzi i grupą wiernych uczniów. Sam pozostaje również Szymon Piotr. Przestraszony, bezradny, spanikowany. Ocenił, że nic nie może zrobić dla swojego Mistrza i nic nie zrobił, tym samym dopełnił proroctwo. W tej szczególnej sytuacji, jak w kropli wody skupia się tysiące doświadczeń ludzkich. Ileż to razy doświadczamy osamotnienia. Ileż to razy czujemy się pozostawieni i oszukani w małych i dużych sprawach. Ileż to razy ze strony najbliższych osób doświadczamy obojętności a nawet zaparcia się i wyparcia. Ileż to razy nieprawdopodobne przewidywania stają się prawdą o nas lub o sytuacjach, które nas dotyczą, kiedy mówimy np. „oni tego nie zrobią, nie posuną się tak daleko”. Tymczasem robią, posuwają się jeszcze dalej – znajomi, krewni, współpracownicy, politycy.

 

Mechanizm winy

Wczoraj np. minęła 74 rocznica wybuchu powstania w warszawskim getcie. Osamotnione getto wykrwawiało się w środku tętniącej życiem Warszawy. Pomoc z zewnątrz była minimalna. Hitlerowscy okupanci wymordowali kilkanaście tysięcy dzieci, kobiet i mężczyzn. Cel powstania był w zasadzie jeden – umrzeć godnie walcząc. W trochę ponad rok później wybuchło Powstanie Warszawskie i ponownie samotnie zostało wykrwawione. Pomoc z zewnątrz również była minimalna.

Jaka z tego nauka dla współczesnego człowieka? Wniosków jest bardzo wiele – od ostrożności wobec zapewnień i deklaracji nawet ze strony osób bardzo lojalnych, po wyrozumiałość wobec osób poddanych presji wynikającej z lęku lub konformizmu; od przestrogi jaka płynie z tragicznych losów wielkich proroków, którzy giną w imię sprawy, po poczucie winy jakie napędza uczniów, którzy zdradzają. Wnioski są rozliczne. Mechanizm nieustanny – choćby dziś widoczny na szczytach władzy. Analitycy życia politycznego starają się zazwyczaj wyciągać skomplikowane wnioski, doszukują się strategicznych zamysłów, makiawelicznych intencji, spiskowych teorii, piętrowych point, gdy tymczasem sprawy mogą być, jak zaparcie się Piotra, motywowane lękiem.

 

Cdn.

Rozważania powielkanocne. Zaparcie się Piotra
5 (100%) 3 votes

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Miałem w rodzinie ciotkę i wujka. Wybuchła druga wojna światowa. Wujek należał do POW więc hitlerowcy go szybko aresztowali. Ciotka stanęła w obronie swego męża i udała się do gestapo. Nie przekonała okupanta. Wujek i ciotka zostali zamordowani. Zostały dzieci. Rodzina powiedziała, że ciotka była po prostu głupia. Przypadek biblijnego Piotra nie jest historią o zabiciu mistrza ani o lojalności, ani o stalowych jajach. Piotr nie wykorzystuje wakatu po Jezusie. Nie zajmuje jego miejsca tylko wraca do swych dawnych nawyków. Piotr nie zrozumiał tego co się stało. Wcześniej był świadkiem kilku spektakularnych akcji w wykonaniu Jezusa. Jeśli Jezus to Syn Boży, to dlaczego zamiast cudownego uwolnienia jest śmierć ? Dlaczego Ojciec Jezusa nie zdzielił Piłata gromem z jasnego nieba ? Jego mentor, Bóg dał się złapać i do tego okazał się śmiertelny. Piotr nie rozumiał samobójczej misji Jezusa. Tak jak i ja. Kmicic, chłop z tytanowymi jajami, wyrzekł się swego mentora Radziwiła bo usłyszał i zobaczył coś co nie było zgodne z jego wcześniejszym wyobrażeniem o księciu.

  2. Tym samym “zabić coacha” jest symbolicznie wyrażone w zaparciu Piotra. Zabił go swoją nielojalnością. Jak czytam o lojalności w tym tekście to jest w tym coś chłodnego, oziębłego, wręcz groźnego. U mnie lojalność jest na szóstym miejscu wśród wartości. A tutaj… czytam, że lojalność wobec mistrza jest do czasu. Do czasu gdy uruchomi się lęk. W trudnej sytuacji zatem zanika i pojawia się potrzeba bezpieczeństwa. To niestety niezbyt dobra wiadomość dla mistrza. Uczeń w końcu musi zabić coacha. Choć i z tym się nie zgadzam. Uczeń może też chronić mistrza jako młodszy, silniejszy, dynamiczniejszy. Jednakże w tej historii zupełnie to się nie potwierdza.

    Piszesz o wychodzeniu przed szereg. Wielokrotnie doświadczałem sytuacji kiedy to robiłem a zaraz za chwilę byłem za to karany. W obliczu godziny prawdy, mało kto ma jaja.

  3. Umiesz liczyć,licz na siebie-zawsze aktualne.

Komentarze są wyłączone.