Rycho i Nova Vicosa

Nova Vicosa
Nova Vicosa

Najważniejsza pointa z przemyśleń noworocznych, którymi chciał się ze mną podzielić Rycho dotyczy emerytury. Szok jaki przeżyłem nie trafia mi się zbyt często. Rycho zamierza bowiem w ciągu kilku lat rozwinąć swój warsztat a potem go sprzedać i uwaga…przenieść się do regionu Goa i zamieszkać na wybrzeżu w pobliżu Chombala lub na jakieś wysepce blisko brzegu na Ocenie Indyjskim lub, co równie ciekawe, na wybrzeżu Oceanu Spokojnego, czyli z drugiej strony świata, gdzieś pod Nova Vicosa. Indie i Brazylia. Upatrzył sobie działkę, domek a nawet ze trzy. Oba miasta są zbyt duże,  Rycho mówi o nich tylko orientacyjnie, szuka czegoś w odległości kilkunastu kilometrów od ośrodków miejskich. Na uboczu, wioseczka, niezbyt duży domek albo apartament, samodzielne mieszkanko. Oprócz tego jeśli znajdzie coś równie atrakcyjnego w innym regionie świata – rozważy i to. Antypody – proszę bardzo! Brazylia i Indie są jednak stosunkowo tanie, zwłaszcza na prowincji.

Był zdziwiony, że się dziwię? Jest Internet, w którym nawet fotki 360 stopni można obejrzeć, są ceny, domy, koszt jedzenia, prądu, średnia opadów rocznych, pobliskie szpitale i koszt ubezpieczenia zdrowotnego. Wszystko można sprawdzić, policzyć, dowiedzieć się i zaplanować. Jeśli mam tutaj marnieć, za kiepskie grosze w ciężkim klimacie jesienno-zimowym i w kolejkach do przychodni, to wolę w klimacie umiarkowanym lub gorącym – stwierdził Rycho. Następnie dodał, że tyle opowiadam i piszę o zmianie nawyków i wzorców, że nie powinienem się dziwić nawet wtedy, kiedy głupi staruch, niepijący alkoholik planuje zmianę. W dzisiejszym świecie nie jest to z resztą zmiana bardzo radykalna, trzydzieści lat temu owszem ale dziś, gdy są tanie loty, wielkie porty przesiadkowe jak Frankfurt czy Londyn – co za problem? Kiedyś Rycho przeczytał o badaniach, w których dowodzono, że gen starości nie jest jeszcze zbyt dobrze poznany. Nie wiemy dlaczego ludzie się starzeją, jednak istnieją dowody psychologiczne, które można by streścić w dość jednoznaczny sposób. Starzejemy się, gdyż inni się starzeją. Umieramy ze strachu, na diagnozy i wyroki współczesnych Pytii jakimi są lekarze, odchodzimy w niepamięć rodzin i znajomych, gdyż traktują nas jak niepotrzebny kłopot, ciężar, chorego staruszka, który się nie liczy. Próg starości  zresztą bardzo się podwyższył. Teraz filmy, reklamy, produkty mają zainteresować 20-latków. Jeśli jesteś + 30 a nie daj boże  + 40 to rozpacz – zmarszczki, stawy, impotencja, bóle, cholesterol – otwórz telewizor albo gazetę, mówi Rycho, + 50 w przekazie mediów to już kaplica. Fakt – społeczeństwo polskie starzeje się obiektywnie, jako populacja gwałtownie a tryb życia i konsumpcjonizm cywilizacji, zatrucie biosfery w ostatnich latach, niezdrowa żywność, tony leków, wszystko to  – spowoduje wydłużenie kolejki do szpitali i do lekarzy w najbliższej przyszłości.

Żaden rząd ani ten, ani inny, ani stary ani starszy, twierdzi Rycho, nie miał odwagi powiedzieć, że system opieki zdrowotnej jest niewydolny ekonomicznie i z tego powodu szwankuje jako usługodawca. Mamy wielką sieć, nieefektywnie działającej służby zdrowia, w której pieniądze nie idą za pacjentem, tylko do różnych kieszeni. Nie ma konkurencji wśród lekarzy, gdyż sami lekarze bronią wszelkich reform, gdyż czy lekarz dobry, czy zły, skuteczny czy nie, zarabia tyle samo. Jeśli dzięki feudalnym stosunkom, które panują w wielu miejscach – dochrapie się dobrego etatu i dyżurów, to zarabia krocie, nawet kilka tysięcy za dyżur. Bez względu na swoje realne umiejętności i co najważniejsze wyniki. Żaden lekarz nie jest wynagradzany od zdrowia lub wyleczenia ale od wykonania procedury! Informatyk, menedżer, coach, kucharz, aptekarz, weterynarz, piekarz, mechanik – traci zlecenia a nawet pracę, gdy jego wyniki są marne, gdy leczony kot jest nadal chory lub gdy samochód szwankuje. Wielu specjalności lekarskich brak – zatem lekarz specjalista jest na wagę złota, jeśli w ogóle jest. Ponadto koncerny farmaceutyczne zarabiają krocie na lekach. W dość biednym kraju, na dorobku, powstał jeden z największych rynków lekarstw i to refundowanych z budżetu państwa. Kto odważy się zadrzeć z taką potęgę i zakręcić kurek?

Rycho doskonale zdaje sobie sprawę również ze znaczenia słowa paradygmat, czyli obowiązujący pogląd. Na skutek wzorców utrwalonych w paradygmacie – działa system. Nic, co nie pasuje do tego standardu, nie prześliźnie się przez ciasny kordon obowiązujących procedur – żadna tam holistyka, psychologia, indywidualny człowiek. Liczy się przypadek – serce, nerka, kolano, nieżyt, albo jak powiedział mu doktor na kontroli – starość, na to nic się nie da poradzić. Rycho wie co to szpital, cierpienie, dializy, powikłania, jedna nerka i stragane zdrowie, głównie przez picie i palenie. Zawsze podkreśla też, że miał więcej szczęścia niż rozumu, podkreśla wdzięczności i wymienia nazwiska lekarzy, gdyż ze dwa razy uratowali mu życie. Jednak  nie ma złudzeń, nie doczeka standardów opieki jak w Niemczech lub  Szwecji. Nie ma też zamiaru czekać i przyglądać się jak inni się starzeją. Znikąd też nie dostanie pomocy. Nie chce jak sąsiad przekupywać własnych dzieci, żeby zechciały go odwiedzić lub co gorsza z łaski przynosić i lekarstwa i w końcu umieścić go w domu opieki. Rycho chce zniknąć na wybrzeżu Goa, gdzie za pieniądze, które sobie wyliczył będzie miał wielokrotnie lepszy standard życia i opieki zdrowotnej niż ten, jaki w najśmielszych marzeniach mógłby uzyskać w Polsce.

Poprosiłem Rycha o przemyślenie i przeliczenie oraz zastanowienia i takie tam bzdury, które mówi się w takich razach. Bąknąłem coś o Polsce i patriotyzmie oraz śniegu na Boże Narodzenie ale jakoś to głupio  zabrzmiało i nieadekwatnie, że zawstydzony podziękowałem za herbatę i naleśniki i poszedłem. Oczywiście od razu w domu otworzyłem komputer i dalej sprawdzać rewelacje Rycha. Zanim kliknąłem na Nova Vicosę zadzwonił Rycho. Usłyszałem jego głos w słuchawce:  I co sprawdzasz jak pięknie jest nad oceanem, przyznaj się? 

Rycho i Nova Vicosa
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

18 komentarzy

  1. ja bym na przyklad chciala wsrod takich sasiadow mieszkac…i jest mi ganz egal,w jakim jezyku beda mowic.
    tylko ze za budowanie takich wiezi moze trueba zabrac sie wczesniej niz w wieku emerytalnym,mysle sobie..biorac pod uwage ,ze mozna nawet tej emerytury ne doczekac, zyjac w niezdrowym srodowisku….

  2. @ania ja wokół siebie jak widziałam powrót to na krótko , może taka specyfika Wrocławia…

  3. co do pomyslu Rycha…pozyjemy,zobaczymy.
    obserwuje sie raczej tendencje do powrotow do haimatu niz ucieczki z niego na stare lata.

  4. Ag,drugi raz juz dzis sie z toba zgadzam.
    choroby nie zjawiaja sie znikad,nawet jesli maja tlo genetyczne….nie mowe o tych dziedziczonych zgdnie z prawem Mendla…wiekszosc jest wieloczynnkikowa i 50% odpowiedzailnosci za ie lezy w rekach pacjenta.Ruch ,zywienie,wlasciwe,niepoplatane emocje i zyczliwe otoczenie…
    Powiedzialabym ,ze to cudne odkrycie…tyle w naszych wlasnych rekach.
    :))))))))))
    kilka dni temu rozmawialam z 89 letnia sasiadka ,przy odsniezaniu chodnika….
    jaka jest szczesliwa,nic ja nie boli, jka trzeba- wsiada w auto i jedzie do miasta (500 tys mieszkancow) zalatwia sprawy….i cieszy sie zyciem,choc na co dzien mieszka sama,nie jada za wiele,wspomina czasy ,gdy uprawiala sporty,a dzis juz tylko poodsnieza chodnik i bardzo dziekuje ,ze jej pomoge….,))))))) i w ogoel za wszytsko.
    kosmitka ,nie????????????????

  5. @ Ag trzeba by poczytać statystyki. Mam do czynienia z grupą osób chorych na hashimoto, to ręce opadają , kiedy się okazuje, że lekarze oszczędzają na pacjentach i nie dają skierować na podstawowe badania, przez co osoba chora nie może wrócić do pionu bo cały czas coś szwankuje. Dopiero jak za namową koleżanek porobi badania na własny koszt ( i to duży czasami) to wie w którą stronę iść i do pionu staje. Nie życzę nikomu przebywać w fazie zombi, kiedy nawala układ nerwowy. Panuje chory system, gdzie lekarze dostają jakieś pule, limity i jak zbędzie pacjenta bez badania to ma większy zarobek. To rzeczywiście jest motywujące do leczenia…. ania już pisała jak to wyglądają umowy w szpitalach, dyżury lekarzy, którzy ciągną ile się da … Ja wiem , że się można do wszystkiego przyzwyczaić, wydeptać ścieżki, wejść gdzieś bokiem… Ja bym chciała tak normalnie po prostu….

  6. Nie przesadzajmy.
    Większość chorób ma przyczyny oczywiste: wieloletnie przeżeranie się, palenie papierosów i brak ruchu. Te trzy przyczyny opędzają zdaje się 90% „chorób” (raki płuc, nadciśnienie, cukrzycę, zawały, udary, miażdżycę no i wszelkie ich konsekwencje)

  7. Tak patrząc po sobie to mam wrażenie , że lekarze w Polsce kompletnie nie mają potrzeby szukania przyczyny choroby tylko zalecają objawy. Póki nie połączy się cielesności z duchem to dobrze nigdy nie będzie. Od lat nic się nie zmienia, ciągle ktoś wyjeżdża za chlebem do innych krajów, ludzie w Polsce są smutni, zmęczeni ciągłą walką, niskimi zarobkami, pustymi obiecankami. Rodzice sami wypychają dzieci za granicę, bo wiedzą że skoro przez ostatnie 30 lat nic się nie zmieniło, to nadal się nic nie zmieni. Chodzę na różne warsztaty i obserwuję młodych ludzi pełnych energii do działania, po jakimś czasie wiedzę niektórych zrezygnowanych, rozgoryczonych tym co zastają i mimo chęci zmian natrafiają na mur. Znajomi mówią , że do Polski już nie wrócą. pokolenie wcześniej jeszcze myślało o spędzeniu emerytury w rodzinnym kraju, moje pokolenie ucieka gdzie pieprz rośnie. W Warszawie kręci się pieniądz i to duży, Wrocław to już kompletny zaścianek. Mamy wielki zaściankowy stadion , który pochłania miliony, zespół piłkarski , który pochłania kolejne i główną ulicę Świdnicką na której są tylko banki i lumpexy…. Dlatego też ucieczka na jakąś ciepłą piękną wyspę jest bardzo kusząca…. Mój świat w środku jest bardzo barwny, staram się nim dzielić z innymi i cieszę się , że inni dzielą się swoimi ze mną. Potrzebuję jednak wokół siebie mieć piękno i spokój. Czasem mam wrażenie, że ludzie mimo , że mają oczy kompletnie nie widzą piękna wokół siebie, mają uszy i nic nie słyszą.

  8. Co do leków, to prawda. Od powrotu z Irlandii uderza mnie, że tutaj co krok to apteka. Wiara w lekarzy i leki tu trzyma się dobrze. A może ten system sprzyja chorowaniu, zamiast … życiu?

  9. W sumie piękna wizja. Warto sprawę przemyśleć i być może dać się zainspirować. Dzięki Rycho.

  10. @wituś piękny wiek :) Chciałabym mieć znowu 24 lata eh :)

  11. @Aniula, musiałem wracać, bo kończyły mi się pieniądze i zaczęły się problemy z wizą. I miałem jeszcze inny powód – mam 24 lata, nie potrafię usiedzieć na miejscu (nawet w optymalnym miejscu) – pod koniec pobytu zaczęła mnie dręczyć nostalgia.
    Na szczęście to nie jest rozdział zamknięty:D

  12. Spoko, wszyscy nie wyjadą. Niestety większość będzie tu musiała żyć na emeryturze za 300 zł.

  13. Czy rozwiązaniem tego całego problemu ciągłego b**delu jest wyjechanie wszystkich gdzie indziej?

  14. @wituś i wróciłeś do Polski???!!!!

  15. Nie jestem emerytem, ale w 2010 r. zrobiłem sobie roczną przerwę i przeprowadziłem się do Gokarny (200 km na południe od GOA) – plaże spokojne, niewielu turystów, większość ‚białych’ to ludzie, którzy na stałe mieszkają w Indiach (z każdego zakątku świata). Rzeczywiście jest tanio, ciepło, ciekawie i zupełnie inaczej. Codzienne plażowanie, nocne ogniska, gry planszowe, śpiewanie, spacery, gotowanie posiłków, czytanie – to głównie wypełnia czas.
    Przez rok wydałem w Indiach 5 000 zł. Mieszkałem 200 m od morza w bambusowej chatce.
    Tak, że niech Rychu jedzie!

  16. A mi się tu podoba ;-) Miejsca tworzą ludzie. Stwórz świat do którego inni będą chcieli przynależeć.

  17. Właśnie mam dokładnie takie same plany emerytalne jak Rycho. Kierunek – Tajlandia.

  18. Uśmiałam się :) Tak jakbyśmy z Rychem w podobnym czasie doznali przemiany :) Tylko że ja chcę tam gdzie wierzą w Elfy :) Z oknem zima, mnie połamała grypa, ale już się zebrałam w sobie :) Jest moc :) Propozycja Rycha kusząca, ale tam w Elfy nie wierzą :) :)

Komentarze są wyłączone.