Rycho i tuńczyk

tuńczyk
tuńczyk

No to poszłem do Rycha, jakby powiedział Rycho, wieczorem. Rycho robił sobie kanapkę. Rycho robi kanapki zdrowotne, tak je nazywa. Razowy chleb, cebula, tuńczyk. Tuńczyk jest zdrowotny? – pytam. Nie jest, gdyż tuńczyki łykają cały syf z oceanu, który ludzie wpuszczają do wody. Niestety kot Rycha nie chce jeść tuńczyka więc Rycho, z oszczędności zjada zamiast kota.

– Bo widzisz ludzie są jak puszki z tuńczykiem  – stwierdza Rycho i potakuje głową ze zrozumieniem i przyzwoleniem widząc, że nie rozumiem. – Mój kot, skurczybyk, jest kapryśny, gdyż albowiem go rozpieściłem. Ale mam do niego słabość i tyle. Zjada tylko wybrane potrawy ale najbardziej lubi tuńczyka w zalewie. Jest tego cała masa. W sosie własnym, w zalewie, w wodzie, w kawałkach, rozdrobniony. W oleju, w sosie, w pomidorach, meksykańskie dziwactwa, tego nie ruszy. Tylko zalewa, sos własny, woda. Jest tego cała masa. Ceny od 3,49 do 9,89 za puszkę tej samej wielkości. Ale puszka, puszce nie jest równa. Otwierasz a w środku mięsko, wiórki albo większe kawałki, lekko słona woda, to wszystko. Po chwili zawartość ciemnieje. Tak działa powietrze. Jednego kot nie zje, drugie zje z chęcią. Oczywiście najchętniej jada skurczybyk puszki po 9, 89 , lecz w przedziale tańszym także niektóre zjada z apetytem. Postanowiłem zrobić badania. Czy to kot ma swoje apetyty, czy to zawartość puszki ma znaczenie? I proszę, eksperyment. Ceny różnią się maksymalnie o 20 groszy na puszce, wybrałem tańsze puszki. Lidl, Biedronka, Makro, Markpol, spożywczak szwagra, sklep na rogu, Auchan. Chwilowo siedem. No i teraz zjadam, czego kot nie zjadł. Oczywiście dałem mu spróbować tylko po małej próbce, wystawiłem wszystkie na raz, siedem spodeczków.Wpuściłem skurczybyka do kuchni dopiero jak rozstawiłem wszystkie siedem. Był głodny. Zjadł tylko dwie a potem zaczął się drzeć, że chce więcej. Pokazuję, że więcej jest na innych spodkach a on swoje, jakby tamte tuńczyki były niejadalne. Mam wszystko zanotowane. Może jednak nie głodny, tylko tak się drze, myślę? Dałem mu więcej z tych dwóch puszek, które wybrał i… zjadł z apetytem. A teraz śpi a ja zjadam niejadalne resztki. Taka to zdrowotność pożal się Boże, bo żal wyrzucić.

– A co to ma wspólnego z ludźmi? – spytałem.

– Z wierzchu każden jeden wygląda tak samo, jak puszka z tuńczykiem ale w środku, w środku sylikonowe wiórki w soli albo prawdziwe mięsko.

– Też mi porównanie.

– Też mi porównanie, też mi porównanie. Teraz ludzie na papierze wyglądają bardzo ładnie, człowiek, czy hurtownia, sklep czy warsztat. Mówiom wszystko co chcesz usłyszeć, doświadczenie śmakie, tu byli, tam pracowali, takie to, a takie kursy skończyli, szkoły, dyplomy, Anglia, Irlandia, Usa. Albo hurtownie, warstaty, sklepy: atest taki, sprzedaż taka, doświadczenie, obroty, biznesy a w środku niejadalne wiórki.

– Rycho, słabe to, nie przekonuje mnie, wiadomo ludzie są różni, co to za odkrycie jest?

– Ludzie są różni i to nie jest słabe. Ci powiem coś, mój kot najlepiej sprawdza jedzenie. Jem tę kanapkę, jem ale nie czuję różnicy, a kot czuje. Kolor tylko widzę. Dobre tuńczyki są jasne, słabe sine. Daję się nabierać, a kot nie. Na przykład biorę wnuka na ten przykład, Wojtusia i on się bawi w moim warstacie. Bardzo to lubi. Ma 5 lat. Kiedy odwożę go do domu wszystko mi opowiada. Mam najlepszą kontrolę. On wszystko widzi, ktoś się obija, kto obgaduje, kto olej wynosi. Wojtuś pyta mnie na przykład: po co panu Marcinkowi butla oleju w plecaku? Albo: dlaczego pan w zielonym samochodzie jest taki groźny? Groźny? Wiem, że z groźnym panem będą kłopoty, bo to pan awanturujący się będzie. Wojtuś wie, kot wie, a ja jestem gupi. Dlaczego? Gdyż albowiem pozory mylą. Im bardziej główkuję, tym bardziej pozory mylą. Dzisiaj czasy są takie, że trzeba zjeść trzy beczki soli zanim się pozna człowieka. A sól jest niezdrowa, ja na przykład nie mogę soli, więc co mam zrobić, żeby się nie nabierać? Nic. Eksperymentuję jak z tuńczykiem i kotem i to mnie krzepi.

– Rycho, a jak Twój kot ma na imię?

– Jak to jak? Tuńczyk się nazywa.

Rycho i tuńczyk
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Proszę o wypożyczenie kota w celu znalezienia dobrego tuńczyka, gdyż takiego lubię.

  2. Rozwiązanie często tkwi w prostocie. Przewidywanie pewnych rzeczy też pomaga :)

  3. Pozory mylą i to bardzo :) Ludzie lubią mi opowiadać różne rzeczy. Czasem mam wrażenie, że na czole wyświetla mi się napis, “Chętnie posłucham co masz do powiedzenia “. Dlatego też zastanawiałam się , czy może jednak nie pójść w kierunku psychologi i terapii. myślę jednak ,że lepiej bym się czuła jako szpieg ;) Słowo terapia wprowadza pewne ograniczenie, wolna rozmowa otwiera człowieka , pokazuje wtedy swoją tuńczykowatość. Może dlatego spodobał mi się coaching tak bliski metodzie Sokratejskiej :) Na moim kocie testowałam parówki, jak zjadł znaczy , że jadalne jak nie to więcej nie kupowałam :) To samo było z kurczakiem , nie na każdego miał ochotę :) A czasem to podstępnie kradł spod ręki :)

Komentarze są wyłączone.