Rzym

Rzym
Rzym

Kolejny raz obejrzałem Atlas chmur rodzeństwa Wachowskich i Toma Tykwera. Kiedy przeglądam portale informacyjne odnoszę wrażenie, że żyjemy w czasach przesunięcia najróżniejszych granic. Naiwne versus głębokie. Popularne versus dramatyczne. Mądre i głupie pod rękę. Rozpacz i bzdura. Nieuk obok geniusza. Wojna obok banału. Oceny, oceny, oceny. Wyroki i osądy. Przeglądam recenzje książek i filmów. W kulturze przez duże Q wolimy w Polsce ciemną stronę życia, najciemniejszą. Kiedy autor lub filmowiec pokazuje życie na granicy rozpaczy albo jeszcze dalej, gdzieś w zakamarkach beznadziejności, patologii, autodestrukcji, odmienności, choroby, wówczas krytyk milknie z szacunkiem. To jak powaga na pogrzebie, jak obowiązkowa zaduma 01 listopada, jak narodowa msza na cześć ofiar. Co to znaczy niska lub wysoka kultura?

 

W latach mojej młodości królowało kino moralnego niepokoju. Dramat człowieka uwikłanego w kompromisy, wybory trudnych lub trudniejszych dróg kariery. Było poważnie, choć apolitycznie. Istniała przecież cenzura. W telewizji szedł Kojak, serial kryminalny z Telly Savalasem. Marzyliśmy o pop kulturze choć pod ręką mieliśmy Konwickiego, Mrożka, Lema, Osiecką, kabaret Starszych Panów, Grochowiaka i Herberta, a w teatrze Swinarskiego, Hubnera, Jarockiego, Dejmka, muzykę Grechuty i Demarczyk. Nawet w przaśnej reżimowej telewizji szedł Bergman, Antonioni, Bunuel. W teatrze telewizji Szekspir, Ibsen i Czechow. Telewizja emitowała w najlepszym czasie programy o Szajnie, Hasiorze, Tomaszewskim, Nowosielskim, seriale o da Vincim i Henryku VIII, ekranizacje powieści Gravesa, Bułhakowa, Haska. Reżyserzy polscy tworzyli takie arcydzieła jak: Faraon, Matka Joanna od Aniołów, Sanatorium pod Klepsydrą, Pamiętnik znaleziony w Saragossie, Żywot Mateusza, Nóż w wodzie, Wesele, Austeria, Panny z Wilka, Danton. Jeśli jako dzieciak czegoś się dowiedziałem o kulturze to przecież w komunistycznym państwie stojąc w kolejce do księgarni po wydanie prozy Gombrowicza. Tymczasem dziś media głównego nurtu dają nam przemielone hamburgery informacji w rozmiarze XXL z dodatkowymi frytkami, do tego słodko, słodko i słono, do tego na deser plotki, ploteczki, szyderstwa, sensacje, rewelacje i milion reklam. Politycy atakują siebie a nawet opluwają przed kamerami lecz następnego dnia zasiadają w tych samych radach nadzorczych spółek skarbu państwa. Wówczas Rysio Zdzisia ani Krzysia już nie atakuje, Grzesio popiera Jadzię, a Rafałek Januszka. Kolorowe gazety dają nam blichtr, blask cudowności i sukcesu oraz obrazy nadludzi, celebrytów, współczesne wersje greckich herosów i boginie, których życie rządzi się innymi prawami niż nasze. Nawet jeśli jakaś bogini umiera, to przecież za chwilę odradza się w nowej postaci, kolejnej gwiazdy, którą można podejrzeć nago na YT, nową Afrodytę.

Kolejny raz obejrzałem Atlas chmur rodzeństwa Wachowskich i Tykwera. Czytam polskie recenzje. Naiwne, niezrozumiałe, przekombinowane, wydumane, sześć dziwnych historii, żenujące dialogi, nieprawdziwe postaci, każdy z wątków to materiał na inny film, niespójne, pseudofilozoficzne, żałosne przesłanie, wydumane metafory, infantylne wnioski. Otwieram lubianego w Polsce Bułhakowa – lubianego zarówno przez krytyką jak i przez czytelników. Wariat? Szatan? Gadający kot? Latająca na miotle wiedźma? Otwieram książkę Saramago: zdania na pół strony? Zawiłe parabole? Myśliwski? Powieść o notatniku i złudzeniach pamięci? Pilch? Bator? Rowling? Masłowska?

Po premierze na Broadwayu wyczekuje się na poranne recenzje w necie i na papierze. Kilka nazwisk decyduje o być albo nie być premiery teatralnej. W kinie jest już inaczej, podobnie jak w telewizji – teraz liczy się budżet na marketing i reklamę, lobbing w środowisku, lobbing wśród laureatów Oscara, Lwów, Palm lub innego Grammy, którzy potem głosują no i oczywiście weekend otwarcia po wejściu do kin lub do emisji. Ile milionów dolarów zarobił film w pierwszy dzień, weekend, tydzień? Nie ma czasu. Za tydzień kolejna premiera. Słupki oglądalności. One decydują. Jednak najpierw widz, czytelnik, internauta musi wiedzieć co ma czytać, co powinien lubić, co jest mądre i ważne, co jest dobre, co ma sądzić o danej sprawie, bez tego ani rusz. W zasadzie nie ma znaczenia ani forma, ani treść, ani język, ani grupa odbiorców. W kulturze przez duże Q lub małe q decydują słupki oglądalności, nakłady, zyski, zwroty z inwestycji, nasycnie segmentu, opanowanie niszy a potem rynku. Liczy się oglądalność, klikalność, popularność… i nie ma w tym nic złego. Z jednym wyjątkiem efekty tego rodzaju uzyskuje się dzięki technikom wpływu i manipulacji. Nie ma znaczenia ani co, ani kto, ani w jakim celu. Banał i kicz zmutowały się, dobry i zły smak przestały istnieć, kultura wysoka i niska używają tych samych środków wyrazu. Pornograficzne zdjęcie w kiosku jest przejawem kultury popularnej, w necie najczęściej klikanym hasłem, w filmie masową produkcją i dochodowym przemysłem, na biurku feministek przejawem seksizmu i znakomitym tematem politycznym, w galerii od dobrych 20 lat typowym wyrazem artystycznym, w teatrze fascynacją ciałem i seksualnością, w operze nowatorskim podejściem, na festiwalu filmowy zmianą języka narracji.

Czujecie co chcę powiedzieć? W czasach bez  cenzury jesteśmy ocenzurowani jak nigdy, jesteśmy robieni w konia, dajemy sobą manipulować na potęgę, zatracamy zdolność samodzielnego myślenia i zanim pójdziemy do kina sprawdzamy recenzje, żeby upewnić się czy pójść warto, lecz jeśli znany krytyk lub co gorsza 100 tysięcy ludzi uznało film, książkę, utwór – za wybitny, ciekawy, intersujący nie mamy wyjścia, odwagi a nawet refleksji żeby powiedzieć: mam inne zdanie. Co gorsza spora grupa ludzi nie ma wyboru, zwłaszcza dzieci i młodzież. Tylko nieliczni potrafią aktywnie poszukiwać, wybierać, kreować własne gusta, świadomie dobierać filmy, książki, a potem życiowe drogi i wybory, by wreszcie tworzyć własne poglądy, wartości i etykę. W wolnym kraju, na wolnym rynku sprzedaje nam się igrzyska. Rzym cezarów wiecznie żywy.

Rzym
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. preciez kazdy swoj rozumek ma ;)))))))))))mniejszy wiekszy, na miare…wierze,ze adekwatny do zadan zyciowych ;))))))jak go uzywa i po co…jak go nie uzywa,bedzie krecil sie w kole samsary jak chomik na karuzeli;))))))))))))
    wierze tez w osobisty ,trwajacy wiele wcielen plan rozwoju,niezbedne doswiadczenia,w ktorych jestem badanym i badajacym…do mnie nalezy wybor, wszechswiat tylko dostracza okazji…..moge przespac zycie w przeszlosci,moge byc tu i teraz albo uciec w nierealne marzenia ,albo wlaczyc autopilota i najmniejszym wysilkiem slizgac sie na powierzchni…..byle do smierci,jakos zleci;))))

  2. – Kto komu kazał czytać recenzje? Można przeczytać opis filmu i zdecydować.
    – Oceny są, były i będą. Często są pomocne. Pozostaje nam.. po prostu oceniać lepiej.
    – Obiektywizm nie istnieje
    – Oceniać oceniająch? Pardoks.
    – Atlas chumr – zajebisty film :)

  3. „lecz czymże jest każdy ocean, jeśli nie morzem kropel” ?

  4. Powiem wam jeszcze jedno wprost (może czyta to jakiś polityk) jest mi nadzwyczajnie wstyd, że dzisiaj w Polsce, w której teoretycznie jest wolność i nie ma wojny młodzi ludzie i seniorzy muszą prosić o dwa pięćdziesiąt na chleb na ulicy, a senatorzy w radio mówią, że bilet autobusowy kosztuje 80 groszy.

  5. Tak się jeszcze zastanawiam… jedna z ważniejszych nauk w naszym schrystianizowanym społeczeństwie brzmi: „bądźcie jak dzieci”. Głęboka treść z której prosto wynika, że mamy się nie bać dziecięcego oglądu świata, szczerości i autentyczności w relacji, świeżego zachwytu tym co się widzi, prostej silnej, też negatywnej emocji, wiary w „i żyli długo i szczęśliwie i zwycięstwo dobra nad złem”.
    Religia, polityka, massmedia. No to jesteśmy, jak dzieci. Wygląda to tak, jakby niejeden ktoś w sposób brzydki i niecny to wykorzystywał – mając otwarty, twórczy umysł zależny od kursa franka, oprocentowania kredytu, płacy, zusu, systemu i tego, co pokażą w wiadomościach za „głupiego gnojka”, który się sam nie potrafi nakarmić, więc odpowiednie struktury zrobią to za niego.
    Zobaczcie jak coraz więcej ludzi ląduje na bruku, patrzcie na to, a potem chciejcie ryzykować w tym kraju biznes, zakładać wielodzietną rodzinę (dzieci w końcu urosną i będą potrzebować pracy) i chciejcie chodzić do wyborów i nie pisać hejterskich komentarzy.

  6. Wdrukowano nam oceny, w szkole oceny, na studiach oceny, potem my oceniamy i tak w kółko. Ciężko się tego oduczyć. Tyle lat wytężonej pracy oceniaczy ….. Ostatnio studenci pewnej wrocławskiej uczelni uczestniczyli w konkursie o duże granty, sprawa poszła do sądu , ponieważ niektórzy uważają , że niektóre nagrody zostały przyznane kolesiom….. Brak jasnych kryteriów oceny też są złe. Co do krytyków, warto zadać sobie pytanie czy oni potrafią być kiedykolwiek obiektywni? Coś co jest nudne da mnie dla kogoś może być wielkim przeżyciem. Wszystko zależy od tego czego potrzebujemy.

  7. jeszce jeden cytaat na temat…………

    „Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie to kosztowało mniej wysiłku – tym lepiej. A przecież poznawanie świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność, aby patrząc – nie widzieć, aby słuchając – nie słyszeć.”
    (Ryszard Kapuściński )

  8. Martyrologia w kulturze,literaturze,teatrze,kinie to jakis nasz narodowy specjal,wieczne umartwienie ,pokuty,dzwiganie krzyzy pamieci….rozpamietywanie wojny,szukanie winnych,czytanie teczek,odkrywanie zbrodni sprzed lat….prawdziwe dylematy to te z czasow -kiedys wojny,dzis -komunizmu…..najlepiej tego powojennego…

    np. tragedia smolenska swietnie sie w ten nurt wpisuje….bedziemy ja walkowac przez kolejne lata…bo to swietnie /my .Polacy ogolnie/ potrafimy i cwiczylismy to przez wieki historii…..ta historia nam po prostu pasuje….woda na mlyn.

    W ub roku znajomy zabral mnie na romantyczny spacer do…warszawskiej Cytadeli…..
    Wizja wyjezdzajacych na Syberie kibitek wciaz szarpala mu dusze do tego stopnia,ze nie bardzo mogl sie konstruktywnie zajac terazniejszoscia…

    Czy na tym polega wspolczesny patriotyzm????

    W opozycji do tego ,wydawac by sie moglo, wspolczesny swiat proponuje nam plytka popkulture,do ogarniecia ktorej potrzeba zaledwie trzech neuronow na krzyz….

    Co wcale nie oznacza ,ze nie mamy dzis prawdziwych wspolczesnych swiatowych,europejskich,polskich,powiatowych,rodzinnych problemow, zagrozen,wyborow i kompromisow.

    W tej luce miedzy plytka wspolczesnosna masowka a rozdrapywaniem grobow sprzed lat jest wiele do zrobienia…..kazdy ,kto chce,znajdzie swoje miejsce,jesli tylko sprobuje je dojrzec.

    Utwory, o ktorych piszesz, Macku ,te ktore ksztaltowaly switopoglad poprzedniego pokolenia-dzis tez sa dostepne.Nie zniknely tez ze szkol wszystkie lektury ,ktore sama pamietam….Realia ich czasem juz traca myszka,ale przezycia bohaterow sa uniwersalne.
    pojawiaja sie tez nowe,wspolczesne pozycje i wsrod nich rowiez wartosciowe…Zalew kulturowego spamu sprawia ,ze trudniej je wylapac.
    Tylko statystycznie jest ich mniej.

    Reakcja na”Atlas Chmur”,przypomina mi wczorajsza „bajke”na dobranoc-„Polow szczesca w Jemenie”….Wizjonerzy, wyprzedzajacy swoje pokolenie, rzadko bywali zrozumiani;))))))))))iale to jest wlasnie cos ,co najbardziej odroznia nas, ludzi, od zwierzat,co sprawia,ze przestajemy byc tylko ogniwem lancucha pokarmowego;)))))

    Nawiazujac do „dobrostycznych wizji”-polecam tym ,ktorzy z literatury, kina,internetu wybieraja historie pod tytulem” jak zmieniac zycie na lepsze”,w miare naszych mozliwosci.
    do tego rodzaju dowiadczen wlaczam tez przygode z coachingiem.

    na koneic dolacze wiersz ulubionej a dawno nie wznawianej poetki, Anny Kamienskiej,nawaizujacy do tego, co napisalam i tak troche w zwiazku z zaduma pierwszego listopada,a jednoczesnie bardzo wspolczesnie….i osobiscie …

    Boże przywróć rzeczom blask utracony
    oblecz morze w jego zwykłą wspaniałość
    a lasy ubierz znowu w barwy rozmaite
    zdejm z oczu popiół
    oczyść język z piołunu
    spuść czysty deszcz by zmieszał się ze łzami
    nasi umarli niechaj śpią w zieleni
    niech żal uparty nie wstrzymuje czasu
    a żywym niechaj rosną serca od miłości

  9. Ważne treści dziękuję. W całym nieustannym byciu narażonymi na manipulację bronimy się prowokacją? Prowokacja zaskakuje kogoś z niejasnymi zamiarami co do nas?
    Szokujące zmiany mieszczące się w zakresie inteligentnego działania, jakie poczynimy, którymi może zdezorientować, wywalczyć coś dobrego, uwagę na problem, rozwiązanie problemu.
    Powrót do pytań w coachingu to na ogół zwrot do początku, genezy wszelkiej myśli powiedziałby fenomenolog, zainteresowanie światem oczami małego dziecka. Na szczęście psychologia od zarania uczy o homunculusie w naszych umysłach, o dziecku wewnętrznym, które każdy ma w sobie. Pytania graniczne, uważność, i znowu pytania kim byłby człowiek gdyby bezpiecznie nie łamał granic, nie przekraczał siebie. Jakie granice można przekraczać, kiedy widzi się tylko zarys horyzontu? Wkroczenie na jakie obszary niesie kryzys nie do udźwignięcia? Czy może jest jakieś narzędzie, które pozwoli udźwignąć to co nie do udźwignięcia? Co brzmi i lepsze w działaniu lepiej ekspert czy amator?

  10. Po tej lekturze nasuwa mi sie piramida Diltsa i pytania przeramowujace do gory lodowej Macka Benewicza z ksiazki Coaching i mentoring w praktyce autora blogu :-)
    Uswiadomienie sobie gdzie jestem?Jak sie zachowuje?Co umiem?Co mysle o sobie , swiecie?Co jest dla mnie wazne?Kim jestem?Jaka chce byc?Dokad zmierzam?Co sprawi ze moje zycie bedzie dobre?W co wierze? pozwala na ksztaltowanie wlasnego zycia swiadomie bez uczestnictwa w „igrzyskach”
    Udzielenie sobie odpowiedzi na pytania kim jestem, jakie sa moje ograniczenia,jaka role odgrywam w zyciu, co jest moja misja – pozwala na pelne wyrazenie siebie w codziennym zyciu przy pelnieniu roznych rol.
    Mam swoja misje , nie ogladam sie za siebie i bez wzgledu na trudne momenty zyciowe ( mialam kilka ostrych zakrtetow) ide dalej.
    Staram sie zyc swiadomie i dokonywac swiadomych wyborow, dlatego nie mam tv,za to czytam i slucham muzyki i ide po swojej sciezce bo mam jeszcze duzo do zrobienia.
    Poniewaz jestem matka i menadzerem zgodnie z przyslowiem lacinskm” verba movent exemle trahunt ” czyli ” slowa poruszaja ale przyklad pociaga” staram sie swoim zyciem pokazac swoim dzieciom ,zwlaszcza ,ze mozna. Mozna realizowac marzenia , kazdy ma w sobie sile wystarczajac duzo sily zeby zmieniac swiat wokol wedlug wlasnej percepcji ,isc wlasna droga.Tak sa momenty zwatpienia i wtedy przypominam sobie dlaczego tutaj jestem.
    Rytualy codzienne ( jak picie kawy rano w wannie przy muzyce,zapalanie swiec rano i po przyjsciu do domu) porzadkuja moj swiat ,( mam czas na przemyslenia i plan dnia , ustalenie priorytetow)
    Energie do dzialania czerpie ze swojej tozsamosci i wizji.To sila bez ktorej trudno przejsc przez niektore doswiadczenia zyciowe.
    Problemy? To okazje w przebraniu, to okazje do wyjscia poza proze zycia, ale aby to zauwazyc potrzebna jest uwaznosc a uwaznosc to refleksja ,sluchanie ze zrozumieniem i ciagle pytania , glownie do siebie wlasnie.
    Staram sie zyc swiadomie i uwaznie .Pytanie – w jaki sposob moge najlepiej wykorzystac swoj czas wlasnie teraz ? gosci czesto w moich myslach.
    Przerabiam pilnie lekcje ktore daje mi zycie.
    Rozwoj osobisty nad ktorym pracuje nieustannie to proces. W tym wlasnie procesie self coaching jak dobry GPS pomaga mi ujrzec nowe perspektywy i lepiej zrozumiec wlasne emocje, dzialanie , ludzi i sytuacje dziejace sie wokol..
    Takie zycie nie oznacza przyspieszonego oddechu w codziennej rzeczywistosci.Takie zycie oznacza swiadome wybory ktore zapieraja ” dech w piersiach”……….i nie sa to igrzyska :-) serecznosci …

Komentarze są wyłączone.