Sen o matce

ludzie i duchy
ludzie i duchy

Mijała kolejna rocznica jej śmierci. Stara wariatka, im była starsza, tym więcej miała dziwactw. W zasadzie zachowywała się normalnie, jak wszyscy, jednak jej poglądy, pseudofilozoficzne teorie, bełkot na temat zdrowego trybu życia – tworzyły wokół niej atmosferę szaleństwa. Kiedy była młodsza uchodziła po prostu za ekscentryczkę ze swoimi kolorowymi strojami, ziołami i cytatami z Osho. Jednak wraz z upływem lat straciła dawny urok, stała się samotną, nikomu niepotrzebną staruszką, która plecie coś trzy po trzy o wyższej jaźni. Jej upór i stanowczość głoszonych poglądów budziły wśród krewnych tak wielką irytację, że przez ostanie lata niemal nikt jej nie odwiedzał. Nawet ona, jej córka.

Tego dnia, właśnie w dniu rocznicy śmierci, przypominała sobie wciąż powtarzane przez matkę zdanie, że ludzie oglądają horrory, straszą się diabłami i demonami lecz ona nie boi się duchów, duchy są łagodne, co najwyżej boi się ludzi. Relacje z ludźmi są jak kwiaty migdałowca, mawiała, cudownie piękne, białe albo różowe. Gdy przekwitną zawiązują się w owoc gorzki albo słodki. Żeby znać smak owocu musisz wcześniej poznać kolor kwiatu, owoce i liście mogą cię zmylić, mają ten sam zapach, kolor i kształt.

Od pięciu dni powracał okropny sen, w którym śniła się jej matka powtarzająca z sardonicznym śmiechem jedno zdanie: na ludzi trzeba sobie zasłużyć lecz ludzie muszą także zasłużyć na ciebie. Matka wychodziła z pokoju, w kolorowej sukni, z wiankiem na głowie, tak jak została pochowana zgodnie z własnym życzeniem i wypowiadała to jedno zdanie a potem na lustrze pisała palcem cyfrę. Każdej nocy wyższą o jeden aż do pięciu. Sen powracał noc w noc aż do dnia, w którym w ciągu kilku godzin: ukradziono jej torebkę ze wszystkim dokumentami, klient odmówił zapłaty faktury za wykonaną usługę, jej pracę licencjacką skrytykował promotor, trzej podpici nastolatkowie spłoszyli jej psa, którego odnalazła dopiero po godzinie i na koniec, po piąte, chłopak, z którym była od trzech lat przyznał się do zdrady.

Tej nocy znowu śniła się jej matka. Tym razem jednak powiedziała: nie bój się duchów, strzeż się ludzi, którzy na ciebie nie zasługują. Jak ich rozpoznać córko? Patrz na kolor kwiatu.

 

Pytania graniczne:

Czy sny przekazują nam jakieś uniwersalne informacje, czy są jedynie serią wyładowań elektrycznych?

Z jakiego powodu, zdaniem matki, duchy są łagodne a wystrzegać należy się ludzi?

Co jest kwiatem a co owocem w relacjach z ludźmi?

Sen o matce
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. 1. Podobnie jak Andrzej uważam, że sny pełnią kilka funkcji. Gdy trapią nas kłopoty, problemy, a my nie możemy przez cały czas o nich myśleć i zajmujemy nasz świadomy umysł czymś innym to odpowiedzi/rady/nauki przychodzą we śnie, zazwyczaj przybierając postać dialogu z ważną dla nas osobą. Czasem stanowią pewnego rodzaju wyładowanie informacyjne, gdy przez cały dzień skupiamy się mocno na jakimś zadaniu, np. nauka na egzamin lub przygotowania do rozmowy o pracę, etc.
    2. Duchy i demony to myślokształty, które zazwyczaj powstają dzięki nam samym. Z ludźmi już “gorzej”, bo spotykamy się z nimi na drodze i wchodzimy w relacje. Ludzie to nie myślokształty, ale żywe istoty (chociaż obrazy ludzi w naszych głowach to znów myślokształty).
    3. Owoce można uznać za efekty, które produkują ludzie. To rezultat ich działań, manifestacji przekonań i wartości, które ukryte są w procesie dochodzenia do tych efektów. Intencje to kwiaty. Intencje z jaką ludzie podróżują po drodze do efektu (owocu) wskazują na kolor kwiatu.

    Z kolei inne pytanie graniczne ode mnie:

    Czy wchodzenie z ludźmi w relacje to przypadkowy proces? Czy spotykanie na swojej drodze ludzi o pewnych usposobieniach ma charakter losowy (zewnętrzny)?

  2. 1. Sny z mojej perspektywy pełnią kilka funkcji. Część w teorii jest odkryta a wiele innych funkcji będziemy odkrywać przez następne lata. Jestem jednak przekonany, że są użyteczne. Silnie związane z naszymi myślami, uczuciami, emocjami, doświadczeniami.
    2. Wystrzegać się ludzi trzeba ponieważ oni sami siebie traktują często jako wrogów.
    3. Trzeba siać ziarno. Najlepiej te dobre jakościowo.

  3. OK. W dużym skrócie.

    1. Są dwie opcje.
    Opcja pierwsza:
    Sny są projekcją pracy mózgu. We śnie możesz spojrzeć na monitor, którego na jawie nie widzisz. Jeśli twój sen powraca to oznacza, że wciąż nie wprowadziłeś w czyn rozwiązania, które znajduje się na monitorze.
    Opcja druga:
    Istnieje rodzaj energii popularnie zwanej duszą, która poprzez sen próbuje przekazać ci coś w sposób, który jest niedostępny na jawie. Opowieść , baśń, historia, którą przeżyjesz we śnie może ci zmienić postrzeganie tzw. rzeczywistości.

    2. Ludzie to namacalna rzeczywistość, która może ci wybić zęby. Duchy robią to tylko w filmach.

    3. Owocem jest to co zostaje po weryfikacji. Weryfikacja następuje wtedy gdy wymagane jest poświęcenie. Jeśli “przyjaciel” cię odtrąci w chwili próby to właśnie otrzymałeś/aś owoc waszej przyjaźni. Kwiat to jest to co w relacjach międzyludzkich sugeruje ci kolor owocu. Nie zgadzam się do końca ze zdaniem matki “Żeby znać smak owocu musisz wcześniej poznać kolor kwiatu”. Doświadczenie uczy, że różne kolory kwiatów rodzą różne owoce. Nigdy nie wiesz jaki będzie owoc dopóki go nie otrzymasz. Nie ma znaczenia jaki kolor miał wcześniej kwiat.

    Pozdrowienia :)

Komentarze są wyłączone.