“Skąd znam dobro i zło”

Skąd wiedzieć co jest dobre, a co złe pyta na blogu Sylwester? Jeżeli wszystko w czym uczestniczymy jest ani dobre ani złe, jest po prostu, skąd znam pojęcie dobra i zła? Oddam głos Zbigniewowi Herbertowi:

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa 
 

  • Zbigniew Herbert; Potęga smaku

Kwestia smaku. Czegoś się nie robi. Coś innego należy zrobić. Być przy umierającym przyjacielu, jako zaszczyt, albo ratować bestialsko traktowane zwierzęta, jako życiową misję. Nie wygania się samotnego staruszka w zimie z domu jego rodziców, choćby biznes miał ucierpieć. Dlaczego? Bo nie.  To kwesta podstawowej wrażliwości moralnej jak pisze Ken Wilber. Sądzę, że w naszą wyewoluowaną zwierzęcą naturę wnosimy wzorce, które stają się wartościami. Kiedyś nie istniało pojęcie wrażliwości moralnej, a tym samym koncepcja zła była prosta, jednowymiarowa. W psychologii nazwa się ją regulatorem autohedonicznym: Przykrego unikać do przyjemnego dążyć. Za wszelką cenę! Z niej wyrastamy. Każde małe dziecko zaczyna swoją drogę życiową od: Przykrego unikać do przyjemnego dążyć. Za wszelką cenę!

Dlatego tak nas bawi król Julian z filmu i serialu Madagaskar. Jest uosobieniem nie tyle zwierzęcych cech, ale jest karykaturą ludzkiego egocentryzmu i hedonizmu. Jest genialnym uosobieniem naszych, schowanych, pod płaszczykiem konwenansu, pragnień. Król Julian się nie wstydzi, ba nawet nie udaje. Bez najmniejszego zażenowania ujawnia swoją logikę i mówi na przykład: A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Z resztą uzasadnione; albo Która to opowieść mnie znudziła, bo nie była o mnie. Kumasz zależność.

Cudowne tłumaczenie Bartosza Wierzbięty. Śmieszy nas ta bezczelność króla Juliana. Pozbawiona naszej codziennej hipokryzji, kiedy to ukrywamy egoizm po maską altruizmu.

Najpierw pojawiło się pierwsze przykazanie ochronne: Nie zjadaj istot ze swego plemienia, a długo, długo potem: Nie zabijaj i kolejne, domykające: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.  

Żadnych wyjaśnień, żadnego tłumaczenia, interpretacji. Czysta siła Boga, albo szamana, wreszcie genialny pomysł na tabu. Z tabu wszystkie religie czerpią siłę, straszliwą siłę przekleństwa, ale mają też problem. Na przykład pytania małej, siedmioletniej Asi do katechetki:

Jeśli Adam i Ewa mieli dwóch synów i przeżył tylko Kain, to kto był żoną Kaina? Skąd wzięły się dzieci Kaina?  Jeśli Kain był zły, to wszystkie jego dzieci też były złe? Czy my jesteśmy dziećmi Kaina?

A dopiero dłuuuuugo potem narodziła się moralność i etyka jako dziedzina filozofii. Kiedy wyewoluował nasz mózg z korą czołową, zrodził się empatia. Zdaniem niektórych badaczy bardziej opłacało się w plemieniu być altruistycznym niż egoistycznym. Plemię broniło swojej spójności. Konflikty w watasze wilków nigdy nie mogą być zbyt ostre. Nazbyt agresywne zwierzę musi odejść. Altruizm broni spójności stada. Spaja. I wreszcie, gdy nadszedł XXI wiek i obejrzeliśmy wizję Camerona w Avatarze, nasze mózgi zaczynają być autorefleksyjne w nowy

genialna pisarka, córka antopologa
genialna pisarka, córka antropologa

sposób. Musiało minąć 39 lat od premiery genialnej książki Ursuli K. le Guin Słowo „las” znaczy „świat”  zanim ludzie na skale filmu Avatar przynajmniej usłyszeli o innej koncepcji dobra i zła. W Polsce Avatar zajmuje czwarte miejsce pod względem oglądalności: 3,7 miliona widzów. Jakie filmy wyprzedzają Avatara o dziesiątki milionów widzów? Narodowe msze i misteria z zakłamaną wizją historii. Krzyżacy, Quo vadis, Pan Tadeusz. Uwielbiamy Sienkiewicza i romantyzm :)  Mózg jednak stopniowo się przeorientowuje. Kiedy dostaje sygnały, że organizmy jest bezpieczny i syty – zaczyna być etyczny i altruistyczny nie tylko po to by samemu przeżyć. Ów sygnał jednak musi dochodzić wielokrotnie, przez długi okres, nierzadko przez całe pokolenia. W społecznościach, które ledwie wyszły z biedy, przemocy, lęku, presji i pamięć zagrożeń jest świeża – zachowania prospołeczne i altruistyczne są rzadkie i często płytkie.

Mózg, cudowny, jedyny organ, który dąży do poznania siebie samego. Niektórym z nas wychodzi to lepiej, innym gorzej. Ten herbertowski smak, etyczne wyczucie ginie w odbiciu Narcyza, jego nieszczęściu, samotności, pazerności, krótkowzroczności. I poucza nas słowami króla Juliana: Gdybym to ja, król Julian, miał odwalić kitę za dwa dni, to zrobiłbym te wszystkie rzeczy, o których wcześniej tylko marzyłem. Od dziecka chciałem zostać profesjonalnym gwizdajłą. I wiesz, co jeszcze mógłbym zrobić? Najechałbym jakieś sąsiednie państwo i potem narzucił im swoją ideologię, nawet jakby wcale nie chcieli, wiesz? Musi być coś, co i ty chciałbyś zrobić. Jakaż to? Zdradź mi! Jakaż to? Błagam, zdradź mi! Nie chcesz, nie mów.

 

Pomiędzy królem Julianem a altruistą odbywa się dialog, który w jego różnych przejawach słyszymy codziennie. Tu wojna, tam konflikt, gdzie indziej polityk albo gwiazda pop, powódź, bieda, krzyż pod pałacem… I różne reakcje ludzi.

Ukryta potrzeba a potem intencja, która ma być uczłowieczona, staje się w wymiarze społecznym zdaniem buddystów współczuciem bez przywiązywania. Jest jak zachowanie biskupa Myriela w Nędznikach Victora Hugo, który przyjmuje na kolację wypuszczonego z galer obdartusa, byłego galernika Jeana Valjeana. Nikt w miasteczku nie chce mu ofiarować nawet kromki chleba, tymczasem u biskupa dostaje kolację i czystą pościel. I oczywiście okrada biskupa ze sreber. Pojmany przez policję z workiem kosztowności zostaje doprowadzony przed oblicze biskupa. — Fałszywie oskarżyliście tego człowieka — Mówi biskup Myriel do policjantów — Ofiarowałem mu wszystkie te srebra, nie były mi potrzebne, jemu bardziej się przydadzą. A lichtarze? Ofirowałem ci jeszcze dwa srebrne lichtarze?

Poniżej scena z filmu Nędznicy z 2000 roku  reżyserii Josee Dayana z Gerardem Depardieu

“Skąd znam dobro i zło”
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. “Kiedy dostaje sygnały, że organizmy jest bezpieczny i syty – zaczyna być etyczny i altruistyczny nie tylko po to by samemu przeżyć. Ów sygnał jednak musi dochodzić wielokrotnie, przez długi okres, nierzadko przez całe pokolenia. W społecznościach, które ledwie wyszły z biedy, przemocy, lęku, presji i pamięć zagrożeń jest świeża – zachowania prospołeczne i altruistyczne są rzadkie i często płytkie.”

    czy w “braku” mam odnaleźć źródło?

    jeśli napoję i nakarmię ciało, po wielokroć, wejdę na wyższy poziom potrzeb, zupełnie jak w piramidzie Maslowa

  2. “Kiedy wyewoluował nasz mózg z korą czołową, zrodził się empatia” – Macieju, czy według Ciebie empatia jest przyczyną altruizmu, czy może zachowania altruistyczne doprowadziły do wykształcenia empatii? A może realia są jeszcze bardziej skomplikowane? Pytam bo zastanawia mnie czy dobroć i współczucie dla drugiego człowieka to nie przypadkiem tylko (i aż) wyraz dziejowego pragmatyzmu. Jak sadzę jest to temat rzeka i nie zdołamy go wyczerpać tu na forum. Pozdro:)

  3. chyba częściej niż “niekiedy” jestesmy królami Julianami, prowadzę małą firme i chociaż wszysycy jestesmy w dobrych stosunkach, spotykamy sie także prywatnie, to ja sam łapie się,że mówię to swoich podwładnych, a w zasadzie kolegów, czasem jak król Julian, a niekiedy oni do swoich, trzeba uwazac na swój stosunek do ludzi, bo łatwo okzać się dupkiem (sorry za nieładne słowo) :) ale tak to wygląda czasem

  4. zgadzam się z tym, że wiele osób uczy sie bardzo powoli i nie wyciąga żadnych wniosków z własnego postepowania i wtedy pojawiają się wciąż te same błędy i kłamstwa, wtedy przychodzi rozgorycznie, że wszytsko sie sprzysięga a to jest byc może tak, że po prostu nie dostrzegamy szans i okazji, które przed nami stawia życie;

    a potam mamy pretensje do ludzi, świata;
    wszysycy jesteśmy królami Julianami niekiedy

  5. to jest ta scena; rzeczywiście mocna, teraz ten fragment odebrałem, nie chodzi o lichtarze ale wybacznie, tak to rozumiem i raczej wybaczenie sobie samemu,

    a swoją droga te żołte papiery, to tez mocne, Polacy na emigracji, o czym pan pisze, też się czasme tak czują, jakby mieli żołte papiery galernika, akcent, nazwisko, zagubienie…ale na szczęscie u młodszych to sie zmienia, czują się mocniejsi

Komentarze są wyłączone.