Skuteczność coachingu? [6] Deshawn przegrywa z Jamesem

Deshawn przegrywa
Deshawn przegrywa

Mężczyznom w dwóch grupach, którzy mieli odbyć rozmowę telefoniczną w sprawie reklamacji, pokazano dwie fotografie kobiet, z którymi mieli rozmawiać przez telefon. Grupie A pokazano zdjęcie kobiety bardzo atrakcyjnej według kanonów danej kultury, a grupie B nieatrakcyjnej. Ponad 72% mężczyzn z grupy A uznało, że chociaż reklamacja nie została przyjęta, rozmowa była bardzo miła w przebiegu, a oni sami byli zadowoleni lub bardzo zadowoleni z poziomu obsługi klienta! Mężczyźni z grupy B natomiast stwierdzili, że przebieg rozmowy był niesatysfakcjonujący zaś obsługa klienta na niskim lub  bardzo niskim poziomie. Tak orzekło ponad 80% respondentów z tej grupy. W rzeczywistości obie grupy rozmawiały z tą samą dziewczyną o miłym głosie!!! Nie koniec na tym. Kiedy spytano dziewczynę o jej wrażenia z rozmów z klientami, określiła ona znaczącą większość rozmówców z grupy A jako: rzeczowych, sympatycznych i uprzejmych. Natomiast rozmówców z grupy B jako: niemiłych, niesympatycznych i lekceważących.

Podobne badania w latach 80 XX wieku przeprowadzono w USA na nauczycielach szkół podstawowych, średnich a nawet przedszkoli. Potem tego rodzaju eksperymentów zakazano właśnie z powodu rezultatów. Nauczyciele, którym sugerowano, że ich klasy są wybitnie zdolne, uzyskiwali wielokrotnie lepsze rezultaty niż nauczyciele, którym poddawano sugestię, że ich uczniowie są leniwi i niezdolni. Podobnie reagowali sami uczniowie, gdy przedstawiano im wyniki rzekomych testów dotyczących ich inteligencji. W rzeczywistości były to typowe dzieciaki ze zwyczajnych szkół.

Na początku XXI wieku w USA wykonano również inny, śmiały, twórczy w swej prostocie eksperyment. Badacze rozesłali do kilkuset przedsiębiorstw w USA  znakomite cv obywatela Jamesa Williamsa. Były tam rozliczne doświadczenia w danej branży, wymierne sukcesy, listy polecające, i co bardzo liczy się w Stanach, ukończone dwa fakultety znanej uczelni. Nie dołączono zdjęcia. Rozesłano dokładnie to samo cv, do tych samych przedsiębiorstw, z niewielkim zmianami biograficznymi np. New York zamiast Seatle itp., z tymże, tym razem było to cv obywatela Deshawn Williamsa. Nie dołączono zdjęcia. Już wiecie co się stało? Żadnych fotografii, żadnych sugestii słownych, ani fałszywych testów. W różnych firmach i w różnych stanach wybierano Jamesa Williamsa! Deshawn Williams był zapraszany na rozmowę, przez nikły procent rekruterów. Po prostu imię Deshawn daje się USA niemal wyłącznie Afroamerykańskim chłopcom. James brzmi anglosasko. W drugiej turze badania dołączono na końcu podania o pracę także zdjęcie. W wersji A był to biały mężczyzna o typie urody anglosaskiej, w wersji B mężczyzna czarnoskóry, o bardzo ciemnej karnacji. W wersji A dwie fotki białego gentlemana: biały James i biały Deshawn, w wersji B dwie fotki czarnoskórego, czyli czarnoskóry James i Deshawn. Efekt był niemal identyczny. Częściej wybierano Jamesa! Zmienna identyfikacyjna zauważona na początku: imię, determinowała dalsze decyzje, przy czym chętniej był zapraszany na rozmowy czarnoskóry James Williams niż biały Deshawn Williams!!!

Jakie wnioski z tych badań? Zacznę od tego, że jako zbiorowość społeczna ale też, nauczyciele, edukatorzy, menedżerowie, szefowie, czy też po prostu ludzie działający we własnym życiu, nie mówiąc o politykach, księżach, urzędnikach nie umiemy ani czytać badań naukowych, ani wyciągać z nich wniosków. W końcu po co mielibyśmy to robić? Ot, życie, codzienna tyrka. Dlatego też podejrzliwie patrzymy na coaching. Życie jakie jest, każdy widzi.

Co rusz wpadają mi jakieś wątpliwe pytania, badania, raporty i artykuły dotyczące skuteczności coachingu lub szkoleń, gdy tymczasem mamy, od dawna, wielokrotnie potwierdzone badania i eksperymenty. Nie potrzeba do tego ankiet rozsyłanych coachom z pytaniami w rodzaju: Czy sądzisz, że coaching jest skuteczny? Jakie dowody świadczą o jego skuteczności w pracy z twoimi klientami? Co sprawia, że jesteś skutecznym coachem?  Wiadomo co coache odpowiedzą. Niemniej raporty i prace dyplomowe oparte o tego rodzaju metodologię są akceptowane. Nic dziwnego, że nieuwiarygadniają rozwoju osobistego jako dyscypliny. Wystarczy jednak trochę poczytać. Poszukać. Rozszerzyć wiedzę. Być może moja irytacja wynika z faktu, iż dopadła mnie męcząca choroba [efekt nocebo :) , ale czasem mam wrażenie, że stary dowcip o kulce z łożyska wciąż jest u nas prawdziwy. Brzmi on tak: Diabeł, nudził się potwornie. Postanowił się zabawić,  jak to on, kosztem ludzi. Przypadkiem znalazł trzy kulki z łożyska roweru, który dawno temu się zepsuł. Jedną kulkę dał Niemcowi, obiecując, że jeśli go zadziwi, zmniejszy jego męki, drugą kulkę dał Rosjaninowi a trzecią, rzecz jasna, Polakowi. Niemiec kulkę zmodyfikował i ulepszył, Rosjanin zgubił a Polak zepsuł.

Wróćmy do cytowanych badań, ostatnio powtarzanych w nowej wersji przez prof. Wisemana. Co z nich dla nas wynika? Sugestia pozytywnego nastawienia działa cuda. Sugestia każdego rodzaju zmienia rzeczywistość. Zmienia percepcję zjawisk a ponadto zmienia nasze realne, konkretne działanie. Świat jest taki jaki wierzysz, że jest – dlatego, że zaczynasz myśleć w określony sposób poprzez sugestię, a potem odczuwać emocje i wskutek tego odczuwać stan psychofizyczny zgodny z emocjami, a następnie działać zgodnie z początkową wiarą. Ładna dziewczyna na fotografii = zachowanie proaktywne wobec domniemanej ładnej rozmówczyni. Brzydka dziewczyna = niechęć, kontrargumentacja, brak akceptacji. Mikrosygnały, które składają się na całe sekwencje: aprobaty lub odrzucania.

Działa tu również mechanizm projekcji, czyli przypisywania w gruncie rzeczy całkowicie anonimowej rozmówczyni, lub klasie szkolnej [grupie uczniów] z góry założonych cech.  Rozmówcy z grup A i B nauczyciele oraz rekruterzy rzutowali swoje przekonania, przeświadczenia na inne osoby nic o nich nie wiedząc ale zachowywali się zgodnie z własnymi projekcjami sądzą, że to rzeczywistość!!! Samospełniające się wróżby. Co więcej poddawani tym wróżbom/sugestiom uczniowie, grupa dzieci, anonimowa dziewczyna również zaczynali zachowywać się zgodnie z tymi sugestiami, które wobec nich nawet nie musiały być wyrażone wprost. Wystarczyło sugestię w pewien sposób wszczepić w relację poprzez manipulację faktami lub skojarzeniami. Wyobraź sobie jak silnie, w takim razie, działa sugestia, nakaz lub zakaz wypowiedziany wprost przez autorytet, językiem komendy lub instrukcji! Na tym polega mit racjonalności!

Nasze polskie rozczarowanie autorytetami, hejterstwo, wysoki poziom agresji społecznej także poniekąd wynika z tego mechanizmu. Techniki sugestii stosowane świadomie lub nie, przez tak zwane osoby publiczne, dotyczą bardzo podstawowych obszarów takich jak: zaufanie, patriotyzm, uczciwość oraz  bardzo silnych emocji jak: złość, bezradność, poczucie mniejszej wartości. Brak poczucia wartości skutkuje stałym zakłócaniem [poprzez lęk, który z niskiego poczucia wartości wynika] zarówno innych emocji jak: otwartość, empatia, zaufanie, lecz również zaburza prawidłową ocenę rzeczywistości i zdolność współdziałania.Wszyscy są przeciwko mnie. Nikomu nie można wierzyć. Nawet autorytet moralny kłamie. Wówczas zawiedzeni tak zwanym autorytetem, znowu wracamy do niskiego poczucia wartości. Cały czas pragnąc jednak owej wielkości celebryty by świecić, choćby przez chwilę, odbitym do niego blaskiem, lub by podkraść jego moc. Nie dość, że autorytet nas nie napełnił wartością, to jeszcze odkrywamy, że jest  kimś innym, niż nasze projekcje. Co za koszmarne rozczarowanie, prawie jak w pochopnym małżeństwie! Ulubiona nauczycielka jak wszyscy korzysta z toalety. Szef jest zmęczony i popełnia szkolny błąd. Święty Mikołaj to przebrany sąsiad. Sympatyczny ksiądz ma nieślubne dziecko. Szkolna miłość zmieniła się w grubego, łysego pijaka.

  • Teraz pomysł ile razy jesteś w ten sposób manipulowany/sugerowany przez innych?
  • Ile razy sam, sama w ten sposób sugerujesz różne stany i zachowania swoim bliskim, dzieciom, podwładnym, współpracownikom, znajomym?
  • Jak wiele rzeczy zasugerowano ci bardzo dawno temu i bezkrytycznie te sugestie realizujesz do dziś?
  • Jaki związek ma powyższy tekst z coachingiem, czyli z osobistym rozwojem?
Skuteczność coachingu? [6] Deshawn przegrywa z Jamesem
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Dżo-an nie rzucam z lekkością czubek, tylko spotkałam się z tym, że psychiatrzy i psychologowie nie wywieszają wielkich reklam swoich gabinetów a wręcz ukrywają je w jakiś podwórkach coby pacjent pod osłoną nocy mógł przemknąć niezauważony. Wstyd , że ktoś o nim pomyśli czubek. Dlatego wiele osób wali do coacha , bo jest powiedziane że to nie jest terapia, tylko odkrywanie swoich możliwości. Co poniektórzy coachowie bawią się w „wolną psychologię” zamiast wysłać gościa do specjalisty, żeby nie stracić klienta. Mamy więc potem misz masz i stwierdzenia, że coaching nie działa. No bo nie zadziała na kogoś kto ma w głowie coś nie tak i powinien brać leki. Żyjemy w świecie , w którym powinniśmy być doskonali, modni , piękni i bogaci. Przyglądam się ludziom, wiele osób jest bardzo zmęczonych tą gonitwą, ale nie przyznają się do swoich słabości , bo reklamy na to nie pozwalają.

  2. Ja bym nie deprecjonowała ani coachingu ani psychoterapii. Każda metoda, która komuś może pomóc jest ekologiczna i dobra.

    Czy coaching nie działa u klienta, często, przypadkiem z powodów łatwej aktywizacji neuronów powiązanych z negatywnymi stanami afektywnymi.
    Coach walczy o nastawienie klienta, tocząc niestety trudną walkę, z tak a nie inaczej zbudowanym mózgiem/umysłem. Pozytywne sugestie, afirmacje, budujące słowa to sprawy na które, spójrzmy prawdzie w oczy, nie do końca neurofizjologicznie każdy (ten, który ma duże poczucie własnej sprawczości ze względu na osiągane rezultaty w życiu i pozytywne doświadczenia owszem) człowiek jest podatny. Mamy jednak przecież, tak a nie inaczej zbudowany mózg.
    Klient przychodzi, bo jednak coś mu nie wychodzi, czegoś w swoim życiu chce inaczej, coś chce zmienić. Wszystko zależy od tego, ile sam jest na dany moment gotowy przyjąć?
    I co my tak w naszych anegdotach i żartach o sobie samych jako Polacy deprecjonujemy samych siebie. Ciężko myśleć o sobie pozytywnie, słuchając dookoła i uczestnicząc w kampanii kultu siebie jako tego „najgorszego”.
    Mamy podwójną Noblistkę Curie Skłodowską z fizyki i chemii, a wciąż pozwalamy sobie być „cienkimi bolkami” od kradzieży rowerów w Niemczech? Coaching, tutaj, dotyczy konkretnych ludzi, w specyficznym kontekście. Być może jest tak, że Polacy jak nikt potrafią sobie i innym perfekcyjnie rzucać kłody pod nogi? Czy rzucanie kłód pod nogi i strzelanie w stopy i kolana nie burzy każdej dobrej roboty? Ciężko o zdrowy patriotyzm, z tego co obserwuję wokół, albo megalomania albo dewaluacja siebie poprzez smutne stereotypy. Stąd i coaching i psychoterapia ma w efektach pod górkę. Jak już Aniula rzuca z lekkością czubek, to już dobrze nie jest, a świat, nie tylko coachingu tworzą słowa. Czyż nie?
    Pozdrawiam

  3. Dlatego też coaching nie jest na rękę. Psychoterapia tak, bo jak ktoś czubek to się nie liczy. Coaching otwiera możliwości, przekonuje do działania, do stawania się sobą… Oj niedobre , niedobre…. Czytam wyspy szczęśliwe i zaczęłam od historii z wędrówką. Może nie przemierzałam całego świata, ale wiele rzeczy wydaje mi się bardzo podobne. Zakończenie wędrówki ciekawe i ma dla mnie znaczenie, ponieważ właśnie tam utknęłam, ciągle szukam tego ” swojego” . Kilka razy okradziono mnie z czegoś, kilka razy udało mi się uciec, spotykałam ludzi pomocnych i kanalie życiowe. szukam „swojego” :)

  4. Starannie pielęgnowany, Andrzeju, przez większość „autorytetów” od wielu lat. Nie wiem po co, ale muszą mieć w tym jakiś interes.

  5. Niskie poczucie własnej wartości to narodowy archetyp polaków. Moim zdaniem.

  6. To oczywiste ze wybieramy to co atrakcyjne, znane i lubiane. Oczywista oczywistość. Rzadko kiedy się spotyka taką cechę jak uważność.

    Maćku Twoja irytacja uzasadniona. Za Tomkiem Lisem( słynna rozmowa w TVP): „skąd Ci biedni ludzie k…. mają wiedzieć” czym jest projekcja, jak działa sugestia?! Że już nie wspomnę o zrozumieniu zjawisk społecznych…
    Nikt ich tego nie uczy w szkole…

  7. Właśnie autorytety. Pamiętam jeszcze z podstawówki jednego księdza. Młody ambitny ale z ręką do dzieci. Póki katecheza była przy kościele , księdza uwielbiały wszystkie dzieci, był wesoły , organizował fajne zabawy. Autorytet jakich tzreba. Wszystko się zmieniło po przeniesieniu religii do szkoły i jednoczesnym awansem księdza w hierarchii. Wyszła z niego butność i zadufanie. Na jednej z lekcji zadałam pytanie dotyczące aborcji ( taki temat wtedy na fali) Bardzo niewygodne pytanie ” Dlaczego skoro mamy wolną wolę , kobiety nie mogą decydować o swoim życiu?” No i się zaczęło, ksiądz niby spokojnie na początku w końcu się wściekł jak mu zaczęłam sypać kontrargumenty. Ale z mojej strony to nie było złośliwe tylko wynikało z ciekawości. Ksiądz zakończył nagle rozmowę i powiedział , że muszę dorosnąć do tych tematów. Myślę jednak , że to nie ja tylko on , mi się w tej materii nic do dzisiaj nie zmieniło :) Tak czytając Pana powieść w odcinkach mam wrażenie, że zrobił mi krzywdę mentalną, jako któryś z kolei udowodnił, że dorośli nie zasługują na miano autorytetów nawet ci najświętsi.

Komentarze są wyłączone.