Skuteczność coachingu [7] ELIZA

czerwony krasnal
czerwony krasnal

Zacznijmy od małego eksperymentu. Proponuję żebyś nie myślała, nie myślał o gipsowym, czerwonym krasnalu. Chodzi mi o ogrodowego krasnala, w czerwonym kubraczku. Niektóre egzemplarze mają fajkę, inne, nie wiedzieć czemu coś w rodzaju wzwodu. Uchodzą raczej za brzydkie, choć są dość popularne. Zatem nie myśl o czerwonym krasnalu. Nie myśl o czerwonym krasnalu.

Prawie pięćdziesiąt lat temu pewien naukowiec, Joseph Weizenbaum, ekspert w dziedzinie badań nad sztuczną inteligencją, pracownik  bardzo znanej na całym świecie z pionierskich osiągnięć technologicznych uczelni: MIT [Massachusetts Institute of Technology], napisał program komputerowy. Nazwał go ELIZA od imienia postaci ze znanej i popularnej sztuki Georga Bernard Shaw Pigmalion, kwiaciarki Elizy Doolittle, którą w drodze eksperymentu a właściwie zakładu ze swoim przyjacielem Pickeringiem edukował profesor Higgins. Eliza z prostej dziewczyny z Covent Garden miała stać się damą.

Porównanie do Elizy Doolittle  może wydawać się nieco mylące, gdyż program ELIZA udawał psychoterapeutę. Napisany przez Weizenbauma program działał zgodnie z bardzo prostą logiką. Jeśli ktoś wpisał stwierdzenie w rodzaju: Czuję się w sposób x…; To jest y…; Wydarzyło się z…EILZA odpowiadała: Czujesz się x. To jest y. Wydarzyło się z.. itd. Jeżeli ktoś stwierdzał: Uważam, że x i z. EILZA odpowiadała: Uważasz tak, z jakiegoś szczególnego powodu.  Program mógł też dodawać stwierdzenia ogólne w rodzaju: To ważne; Rozumiem;  lub pytania: Tak uważasz? Czy na pewno? itp. Jeżeli wypowiedź danej osoby miała inną budowę ELIZA zachęcała do dalszej wypowiedzi stwierdzeniem: Powiedz mi coś więcej na ten temat. Pomysł Weizenbauma okazał się genialny jeszcze i pod tym względem, że wyprzedzał wynalezienie faxu, esemesa, maila, skypa i innych komunikatorów przez, które współcześnie prowadzi  się sesje terapii lub coachingu. Jak zatem wyglądała typowa sesja z  psychoterapeutką ELIZĄ?

ELIZA: Przedstaw mi proszę swój problem.

Pacjent ochotnik: Rozstałem się ze swoją dziewczyną.

E: Powiedziałeś, że rozstałeś się ze swoją dziewczyną.

Pacjent: Tak rozstaliśmy się po roku znajomości  i nie jestem pewien, czy to jest dobra decyzja. Czuję się rozbity.

E: Czujesz się rozbity. Powiedziałeś, że rozstaliście się po roku i nie jesteś pewien, czy postąpiłeś słusznie?

Pacjent: Tak się czuję, świetnie to rozumiesz.

E: Świetnie to rozumiem. Możesz mi powiedzieć coś więcej o tej sytuacji.

Pacjent: Najbardziej mnie boli to, że ona od razu znalazła sobie kogoś innego.

E: Ona od razu znalazła sobie innego. To boli.

Pacjent: Bardzo boli. Ja nie mogę znaleźć sobie miejsca a ona zabawia się z innym.

E: Uważasz tak z jakiegoś szczególnego powodu?

Pacjent: Zraniła mnie w samo serce. W środku czuję jak mnie rozdziera wstyd, złość i ból.

E: Powiedziałeś: wstyd, złość i ból. To ważne.

Pacjent: Dokładnie tak. Czuję, że z nikim nie mógłbym się związać, nie teraz, a ona…

E: Możesz powiedzieć coś więcej?

Pacjent: Ona mnie nie kochała!

E: Nie kochała ciebie?

Pacjent: Może na początku? Przez pierwsze miesiące, jako zauroczenie, fascynacja?

E: Tak uważasz?

Pacjent: Nie, dopóki byliśmy razem sądziłem, że to jest związek na całe życie, że jesteśmy dla siebie stworzeni.

E: Uważałeś tak z jakiegoś szczególnego powodu?

Pacjent: Masz rację. Przyłapałaś mnie. To było naiwne. Chciałem żeby to był związek na całe życie i to mi wystarczało. Wmawiałem to sobie nie zważając czego ona chce od naszego związku. Mit, że to będzie na całe życie, był dla mnie ważniejszy, niż codzienność. Koszmar. Nie zwracałem uwagi na jej potrzeby. Masz rację.

E: Powiedziałeś, że mam rację.

No dobrze zostawmy ELIZĘ i jej pacjenta w spokoju. A jak tam z czerwonym krasnalem? Nadal o nim nie myślisz? Po prostu nie myśl o czerwonym, gipsowym krasnalu. Wracając do ELIZY. Co za znakomita sesja. Ile odkryć? ELIZA będąca programem, powiedzmy to szczerze, przestarzałym programem, nie dokonuje żadnych interpretacji, żadnych aluzji, czysta rozmowa w klasycznym stylu terapeutycznym spod znaku szkoły psychodynamicznej, czyli psychoanalitycznej.

Podobne badania powtarzano wielokrotnie. Jeśli wykorzystamy siłę autorytetu, niejednoznaczność, tak zwane nominalizacje lub uogólnienia, presję zbiorowości, modę, wybiórczość uwagi i jeszcze kilka zjawisk komunikacyjno – percepcyjnych efekt może być piorunujący. Uwierzysz we wszystko, jak większość pacjentów ELIZY, którzy nawet po przedstawieniu im mechanizmu działania programu byli przekonani, że rozmawiali z żywym, profesjonalnym psychoterapeutą! W latach 1989 – 2001 przeprowadziłem setki sesji terapeutycznych, jeśli nie tysiące. Szukałem różnych modeli i szkół terapeutycznych szukając skuteczności. Po latach odnalazłem coaching i podejście behawioralno-poznawcze oraz psychologię pozytywną nastawioną na rezultat. Coaching może być skuteczny pod warunkiem, że nie zamienia się w elizopodobny program. Dla porządku, mam nadzieję, że nie myślisz o czerwonym, gipsowym krasnalu?

Wyobraź sobie, że do twojego oddziału korporacji lub firmy przyjeżdża sam prezes, człowiek zajęty, uznany za jednego z liderów branży. Będzie miał krótkie wystąpienie do załogi. Jest serdecznie witany przez twojego szefa, który już kilka dni wcześniej podkreślał jaki to zaszczyt dla waszej placówki: osobista wizyta samego prezesa. Jedna z koleżanek, która była na stażu w centrali opowiadała, że prezes to uroczy, dowcipny człowiek, zawsze przyjaźnie nastawiony do personelu. Wszyscy się spodziewają, że w waszym oddziale zostaną ogłoszone zmiany i długo oczekiwany nowy produkt będzie wdrażany właśnie u was. Prezes przemawia:

Pragnę przedstawić wam, drogie koleżanki i koledzy, nową strategię firmy. W dobie zmian, które czekają gospodarkę a także całą branżę, nasza firma chce odgrywać wiodącą rolę na rynku. Mamy jednak świadomość, że to klient decyduje współcześnie o powodzeniu wszelkich przedsięwzięć biznesowych na rynku, zarówno w naszej branży i jak i w innych obszarach gospodarki. Każdy z nas jest klientem zarówno na rynku pracy jak i klientem w życiu codziennym, jesteśmy również klientami wobec personelu własnej firmy. Twój kolega lub koleżanka, to dla ciebie również klient, dlatego tak dobrze rozumiemy interesy naszego klienta zewnętrznego, tego który kupuje nasze produkty. Dlatego w nowej strategii firmy wysoki poziom obsługi klienta, oraz szybkość obsługi, będą ogrywać kluczową rolę. Profesjonalizm tych działań to klucz do sukcesu.  

Brawo! Zostawmy prezesa i jego przemówienie. Podobnego języka używają niektórzy: politycy, naukowcy, lekarze, prawnicy, menedżerowie, księża oraz psychoterapeuci, wróżki i coache. Niektórzy  napisałem tylko dlatego by ewentualnie nie ranić dumy przedstawicieli tychże zawodów. Nie zrozumcie mnie źle. Bełkot, wieloznaczność lub niejednoznaczność, uogólnienia, nominalizacje, czyli dawne czasowniki, które stały się rzeczownikami jak: profesjonalizm, miłość, praca, zaangażowanie itp.– znakomicie służą pozornemu wyjaśnianiu zjawisk. Co to jest miłość? A co to zaangażowanie? Ilu ludzi tyle odpowiedzi i skojarzeń. W wyniku pozornego wyjaśnienia, każdy słuchacz naszego prezesa, każdy pacjent ELIZY: może poczuć się zmotywowany, wysłuchany i wie co ma robić! Przynajmniej tak sądzi. Każdy naukowiec, lekarz, ekspert lub menedżer używający tego rodzaju technik błyska erudycją. Im bardziej hermetyczny język tym lepiej, im więcej aluzji i nominalizacji, niedookreśleń, tym lepiej. Znakomicie również sprawdzają się sformułowania szerokie i wzajemnie sprzeczne w rodzaju: Wykażemy się wielką owartością na sugestie załogi, po to żeby eliminować wszelkie, indywidualne błędy. Dostrzegam w tobie wielką potrzebę otwartości wobec ludzi i jednocześnie tęsknotę za chwilowym odizolowaniem się od świata.

Komunikacja jest jak cyrk. Każdy wybiera co lubi. Jedni małpy, drudzy słonie. Dlatego używając wieloznaczności, uogólniając, zadając niejednoznaczne pytania, odpowiadając monosylabami, wygłaszając zdania sprzeczne: zawsze trafiamy w sedno, w jakieś sedno, ktoś coś sobie wybierze. A inne rzeczy, które mu nie pasują zmarginalizuje, odrzuci lub ich nie usłyszy, nie zobaczy, nie zrozumie. Jeśli sytuacja jest wzmacniana przez inne efekty jak: autorytet, prestiż, modę, presję otoczenia itd. wówczas wybiórczość będzie silniejsza a nakierowanie na sugerowany typ myślenia silniejsze. Jakby co, to wróć do wcześniejszego artykułu o manipulacji, placebo i nocebo. Hochsztaplerzy, wróżki, iluzjoniści, mentaliści, oszuści, pseudo…..[tu należy wpisać nazwę zawodu, który przychodzi ci na myśl] stosują te zabiegi świadomie żeby kogoś wykorzystać. Dyletanci – nieświadomie.

Ps. Jaki to ma związek z coachingiem?

Ps. 2. Mam nadzieję, że nie myślisz o gipsowym, ogrodowym krasnalu, który niekiedy ma w ręku fajkę a niekiedy inne atrybuty…

Ps. 3. Wiele opisanych tu i wcześniej efektów umieszczam w mojej powieści w odcinkach. Co za zabawa! Mam nadzieję, że również dla czytelników, którzy odgadują co, jak i gdzie…

Ps.4 . I jak tam z czerwonym krasnalem? Udało się o nim nie myśleć?

Ps. 5 Ciekawe przez ile godzin utrzyma się w twojej podświadomości czerwony krasnal? No chyba, że udało ci się o nim nie myśleć :-)

cdn.

Skuteczność coachingu [7] ELIZA
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. A nie macie wrażenia, że to taki „Projekt Ironia”? Co z tego , że ktoś ma dyplom jeśli jego działanie sprowadź się do artykułowania ciągle tych samych pytań i parafrazowania odpowiedzi? Ja rozumiem, że na początku każdy coach zanim się rozkręci leci pytaniami wyuczonymi, po pewnym czasie dopiero widać czy nabywa ogłady czy jak kołek dalej leci swoimi dziesięcioma wypracowanymi. Chociaż pytanie : Co chcesz w zamian? , jest genialne ;)

  2. Nowy projekt: Coaching Eliza :)

  3. siegam pamiecia 15 lat wstecz.gdy sluchalam takiej Elizy w firmie farmaceutycznej,gdzie mialam byc Repem…..wspominam moja ostatnia prace….nauczylam sie jedynie nie mowic ze zdumieniem wprost,”patrzcie ,cesarz jest nagi”

    nadal mam jakas dziure w mozgu ,bo gdy tylko slysze belkot ELIZy,czy to w pracy ,czy w urzedzie,u lekarza czy u pseudodoradcy ,pseudocochac,sprzedawcy burakow…moj mozg sie przegrzewa,wylacza, na twarzy pojawia sie automatycznie wyraz niezrozumienia,poirytowania,niedowiezrania…i zanim kogos nim obraze,lepiej ,zebym zniknela….zwlaszcza,gdy to szef, prezes,policjant…..

    proby nauczenia sie wyrazania entuzjazmu czy chocby pseudoentuzjazmu w takich sytuacjach zamykaja mi droge do kariery poprzez „ustawienie sie” w hierarchii jakiejkolwiek korporacji.a czasem tez do zlatwienia jakiejs powszechnie latwej sprawy….

    jest jakis sposob ,zeby tego rodzaje rozmowy prowadzic?chocby dla dobrego wrazenia?
    ba…nie mowie juz o takich ,ktorzy zbijaja na tym majtek……

  4. Krasnal zniknął wraz z przeczytaniem P.S.5 Maćka :) natomiast wróciłam do tego tekstu, podziwiając prostotę i wielki geniusz ELIZY…

  5. Krasnal zniknął wraz z pzeczytaniem P.S.5 Maćka :) natomiast wróciłam do tego tekstu, podziwiając prostotę i wielki geniusz ELIZY…

  6. ad ja myślę, że tu raczej chodzi o to czy ktoś potrafi myśleć refleksyjnie, czy po prostu potrzebuje sobie pogadać. Pamiętam jak jedna moja koleżanka tak sobie gadała przez trzy spotkania, jak już wszystko wylała to mogłyśmy popracować :) Ruszyła jak burza :) Oczywiście ja tam w głowie miałam „najlepsze dla niej rozwiązanie” ale się diablikowi nie dałam i efekt końcowy sam mnie zaskoczył. Przestałą marnować energię , w końcu ją skumulowała i teraz jest szczęśliwa. Czytam Wyspy Szczęśliwe i coś w tym jest , zacznij zmieniać świat od siebie. To co jest wartościowe zostanie przy Tobie. Z resztą pożegnasz się bez żalu. Czy Eliza jest w stanie takie coś w człowieku wzbudzić. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że potrzeba mojej refleksji nie przekłada się na innych. Inni chcą inaczej, inną droga, mają inny bagaż. Ja to mimo wszystko lubię tak z człowiekiem oko w oko. Tak sobie pomacać jego aurę, pogrzebać w zamkniętych szufladach. Jak już kogoś poznam to mogę wtedy rozmawiać za pomocą skype czy pisać maile. Oczywiście nie przeszkadza mi to w zawieraniu znajomości na FB i wyczuwaniu sobie ludzi na odległość, ale mimo wszystko czarownice lubią sobie innych obwąchać, okadzić czymś i buchnąć włos :)

  7. Ja jakoś już coraz częściej potrafię wyprosic różne krasnale ze swojej głowy. Nieco urażone wychodzą.
    Co do Elizopodobnych produktów, to jeśli ktoś wpadnie na swojej ważne odkrycie pod wpływem czegoś tak prostego – to czy to jest źle? I tak drogi coachu odpowiedź klienta jest jego odpowiedzią, a nie Twoją. Ma znaczenie, czy stosujesz najnowsze zdobycze kołczotechniki, czy pokazujesz mu patyk?

  8. Bliska mi osoba właśnie straciła pracę. 6,5 roku dobrej pracy dla rozrastającej się firmy, wiele ciekawych projektów, wspaniałe doświadczenie w zarządzaniu zespołami programistów, grafików , ogólnie IT no i przyszedł taki jeden , delikatnie nazwę go krasnal cienias ( bo i bez fajki i innych atrybutów) i zmanipulował uogólnieniami świeżego prezesa, no i poleciał ten, który za dużo wiedział i był za bardzo zaangażowany. Wbrew pozorom nie ma tragedii, jest poczucie uwolnienia z bardzo kiepskiej atmosfery. Biblioteka w firmie pęka w szwach, półki pozycji, jak być szefem, jak pracować z konfliktem , coaching pracowniczy itp itd . I co i nic , szkoda było na to wydawać pieniędzy. Wystarczył jeden krasnal cienias, żeby zastopować firmę. Z ciekawością będę obserwować co zajdzie w tym organizmie, jak będzie zaleczać rany, gdzie będą wyskakiwać nowe ropnie. Krasnal cienias drąży firmę jak rak, ten kto się z stamtąd uwalnia oddycha nagle pełnymi płucami, jest w szoku na początku. Trzeba mieć dużo siły, żeby nie poddać się żalowi straty. Myślę jednak, że doznany szok po zaciągnięciu się świeżym powietrzem szybko przekształci się w energię motywacyjną. Na razie Mordor wygrywa ale Hobbit idzie dalej , pierścień musi zostać zniszczony :)

  9. Idę kupić czerwonego krasnala. Albo napiszę bajkę o czerwonym krasnalu:):):):)

Komentarze są wyłączone.