Słoń

słoń Karolci

Dlaczego ludzie są tacy pogubieni? – spytała mnie moja coachee, czyli klientka coachingu w czasie sesji. Zaraz, zaraz, kto tu jest od zadawania pytań? Śmiech. Pytanie jest dla niej ważne, moja klientka pogubiła się, ale również jej szef, kolega z pracy i mąż. Oskarżenia, zdrady, niedomówienia, małe kłamstwa. Okazało się, że współpracownik oszukuje firmę, a szef na to, że nie wyciągnie konsekwencji, bo pracownik jest cenny dla firmy. Mąż coachee też to rozumie, sam jest dyrektorem i  wie jak to jest, a ona, moja klientka nie wie i wybucha małżeńska awantura o wartości. Tego samego dnia wieczorem Karolcia, już po umyciu zębów, zamiast wsłuchać się w przygody Mikołajka zadaje pytanie z tego samego gatunku: Z moją panią w szkole jest coś nie tak, wujciu. Dlaczego pani mówi, że trzeba się dobrze odżywiać i jeść mało słodyczy, bo to szkodzi na zęby i na wszystko, a sama jest bardzo gruba i objada się ciastkami? Sama widziałam.

Doprawdy nie wiem dlaczego ludzie są tacy pogubieni? Wciągasz mnie Karolciu w te swoje wątpliwości. Słyszysz od dorosłych, że to bardzo skomplikowane i jesteś za mała żeby to zrozumieć. Tymczasem ty doskonale rozumiesz, to oni się pogubili, twoi bliscy, rodzina, nauczyciele, politycy, księża – kłamią. I co ci odpowiedzieć, że kłamią?

Kłamstwa. Wolność niesiona na sztandarach demokracji przyniosła Irakijczykom tortury, terroryzm i rzezie, jakich nie znali za czasów Saddama Husajna, a islamska wiosna ludów jak na razie przynosi aberracje w postaci ataku na ambasadę Izraela w Kairze i wojnę domową w Libii i Syrii. W radio słyszę dyskusję o Nergalu i nieoczekiwanie kilku słuchaczy, atakuje żydowskie radio. Jadwabne? Nic dziwnego przecież Żydzi współpracowali z Rosjanami i zasłużyli na śmierć. Mieszkańcy Ontario naśmiewają się z nufich, Nowo Funlandczyków, mając ich za kretynów, a zdaniem Francuzów Belgowie to wymyślony przez chłopów naród. Nawet Ludwik Stomma, etnograf i publicysta, nie dziwni się nietolerancji i szowinizmowi, to przecież naturalne nawyki. Właściciele tych samych koncernów produkują niezdrową żywność i suplemnety diety na odchudzanie. Biznes.

noc, sen

Może dlatego, Karolciu, tak bardzo razi cię hipokryzja, gdyż potrzebujesz jednoznaczności, a dorośli chcą ci powiedzieć, że nic nie jest takie proste i oczywiste jak sądzili będąc dziećmi. Kiedy opowiadam o komarach, o ich dramatycznym wyborze: ukłuć by zaryzykować życiem, mają mnie za wariata. Znam nawet gościa Karolciu, który odgania komara, by nie zrobić mu krzywdy, ale nie ma oporu by robić interesy ze złodziejem. Co ma piernik do wiatraka? Razi cię żartowanie z pysznej świnki na kanapce, co uwielbia robić twój tata, bo jakiś nierozsądny wujcio powiedział ci, że kiełbaska była kiedyś żywą, różowiutką świnką, a pyszna cięlęcinka to był mały cielaczek.

I gadam te wszystkie bzdury jak potłuczony do Karolci, brodę podpierając na krawędzi łóżka, bo po całym dniu spotkań i coachingów głowa zrobiła się bardzo ciężka, i dopiero wtedy spostrzegam, że Karolcia już śpi. Z wielkim, wypłowiałym słoniem pod pachą.  Jak cudnie wygląda, bezpieczna w innych krainach, mądra i ufna, uważna i pełna wątpliwości. Jak tego nie zepsuć? W pierwszej chwili jestem przerażony – jak tego nie zepsuć? Jak tego nie zepsuć? Budzę się, jest ciemno. Czy wszystko to powiedziałem, czy tylko pomyślałem, stary zrzęda? A może mi się przyśniło? Zasnąłem na słoniu Karolci w nogach jej łóżka.   

Słoń
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. Dlaczego niektóre dzieci mają problemy w szkole? Nie dlatego, że są głupie, nierozgarnięte , niewychowane tylko dlatego, że są bystre i walą prosto z mostu co myślą. Pamiętam, jak się zbulwersował ksiądz na religii w 7 klasie gdy poruszyłam problem aborcji. Chciałam wiedzieć dlaczego kobieta nie może podejmować decyzji o aborcji samodzielne skoro ma wolną wolę. Rety co się działo, ksiądz zrobił się czerwony i strzelił wykład o znakach drogowych , że to jak z zakazami skoro są to trzeba ich przestrzegać, a w ogóle to życie trzeba szanować i cenić. I nauka kościoła tak mówi i jak ktoś jest wierzący to nauk kościoła musi słuchać. No to drążyłam dalej- dlaczego dziecko , które urodzi się martwe traktuje się jak odpad medyczny ( byłam po lekturze artykułu na ten temat). Temat został ucięty, zakopany nieporuszany więcej. Odpowiedź ogólna wychodziła mniej więcej taka ” Bo tak jest i koniec”. Nie było , żadnego zastanowienia się nad faktem czym jest życie, dlaczego warto je cenić, dlaczego w ogóle problem zaistniał. Młode głowy zostały potraktowane, jako śmietnik do którego można wrzucić wszystko. Po kilku podobnych akcjach z innymi nauczycielami w swojej edukacji , ( tematy poruszane różne) doszłam do wniosku, że im bardziej dorosły człowiek tym bardziej ograniczony. W pewnym momencie zaczęłam się bać, że to norma. Tylko dzięki moim rodzicom i wychowawczyniom nie umarła we mnie wiara w zdrowy rozsądek. Teraz przechodzę jednak traumę, ponieważ mój syn idzie niedługo do szkoły, a wiem ile złego może zrobić jeden „ograniczony ” nauczyciel. Zrobiłam rachunek sumienia przeanalizowałam ilu nauczycieli w moim życiu było pozytywnych a ilu negatywnych i ufff, wyszło, że pozytywów było więcej i tego się trzymam.:)

  2. Jak nie zepsuć to jest dobre pytanie. Ale mnie nurtuje inne – jak powrócić? Jak samemu powrócić do tego co prawdziwe, jak odkłamać i kłamstwa skierowane ku innym jak i zakłamywanie samego siebie. Jak wrócić do tej pewności 5-latka, który wiedział, że chce zbudować teatr i to jest jego celem życiowym. A teraz co – praca, praca, efektywnośc, wydajność, optymalizacja. Tylko gdzie szukać odpowiedzi na pytanie czy to jest moje i szczere, czy tylko narzucone, bo dobra pensja, bo prestiż. Przeczytałem wszystkie książki Autora bloga – wręcz je połknąłem. I czuję, że chcę dokopać się do tych naiwnych dziecinnych pytań, bo one są mądre i proste. Tylko chyba trochę czasu i pracy na to potrzeba.

  3. …jak tego nie zepsuć… oj tak!!! i to jest największe wyzwanie dla każdego z nas. Jeśli jednak potrafimy z całego serca kochać te małe duszyczki i widzieć świat ich oczyma, to jest to dużo prostsze zadanie niż by nam się wydawało :).

  4. Obserwuje moje wnuki,nurzam sie w ich niewinnosci i ufnosci jak w zrodlanej wodzie i zastanawiam sie kiedy jacys „dorosli” zbrukaja te niewinnosc,zawioda zaufanie i wiem ze to nastapi,bo tak juz jest urzadzony ten swiat i chcialabym zeby spotykali jak najwiecej ludzi,ktorzy potrafili uchowac swoje „wewnetrzne dziecko”.A na pocieche czytam sobie „Desiderate”.

  5. Jak to uchować?
    Być szczerym, mówić prawdę, przyznać się do zagubienia, a przede wszystkim swoim zachowaniem świadczyć o swoich wartościach. Prawda i bycie prawdziwym.

  6. Nigdy nie lubiłam dzieci, ale gdy moja przyjaciółka urodziła swoją pierwszą córkę doznałam olśnienia. To jej udało się przebić przez moją znieczulicę i dostrzegłam benefity płynące z kontaktów z małoletnimi. Dzieci widzą dużo wyraźniej niż my i bynajmniej nie wypływa to z ich prostoty czy naiwności. Sam Einstein przecież mówił, że potrzeba prawdziwego geniuszu i odwagi, aby rzeczy uprościć, a nie skomlikować. Ludzie gubią się na własne życzenie, głównie z lenistwa i bierności. Nie chce im się nad sobą pracować, są jak te tępe owce w stadzie (bez urazy dla owiec). Bo wg mnie nie ma nic złego w tym, że ktoś się zgubi, ale w tym, że nie chce mu się wysilić, aby się odnaleźć juz tak. Pozdrawiam autora, mówiąc kolokwialnie uważam Pana za „mega mózga” :)

  7. Mam na codzień moją 17 letnią córkę, wrażliwą, krytyczną wobec świata i siebie też (niestety) osobę. Od święta mam drugą córkę, tegoroczną absolwentkę romanistyki, radosną, towarzyską, zaradną życiowo, trochę czasem „zbyt dorosłą” i zbyt odpowiedzialną, filigranową blondyneczkę.Czasem czuję się w ich towarzystwie jak dziecko, może dlatego,że dobrze pamiętam, jak obie były dziewuszkami i poważnie patrzyły na świat, a my–dorosli, co krok się błazniliśmy.

  8. co to znaczy „pogubieni” w ogóle ? że nagle cel im zniknął z oczu więc nie wiedzą gdzie są i gdzie idą bo ta kropka na mapie oznaczona jako meta (choćby chwilowa) wzięła i się rozpłynęła ? może Pani od Karolci i wie to co mówi i wie że tym celem na jej mapie wychowawcy jest „nie jeść słodyczy”, może Pani jest gruba bo je te słodycze i święcie wierzy że to od tego a przecież nie od rozdymającego ją gniewu, frustracji itd ? i może chce dobrze mówiąc Karolci to co mówi. może nawet ma swoją rację ? ale co znaczy to „być pogubionym” właściwie ? chcemy innym,zwłaszcza dzieciom, dawać gotowe recepty na życie żeby nie były pogubione jak my a przy okazji by nas zaprowadziły do celu ? ale to musiałby być jakiś uniwersalny cel tak jak i Maćka coachee kłóci się z mężem o wartości. Czy to jest tak, że dla jednych cele są tym co czyni ich „nie pogubionymi” a dla innych liczą się właśnie wartości a nie cele ? A przecież bywa i tak, że to właśnie te cele – zrealizowane lub nie – prowadzą nas do wartości. i na odwrót, kiedy wartości prowadzą nas do celów. Jakby nie mogły żyć bez siebie.
    Małej Karolci nikt w szkole nie spyta „co chce w życiu robić” a zamiast tego będzie notoryczne pytana „a kim Ty Karolciu chcesz być w przyszłości ?” Jakby nie mogła być Karolcią która lubi robić to czy tamto. Dorosły, zwłaszcza nauczyciel,nie lubi takich niejasności „pogubienia” bo bez definicji i zaszufladkowania dziecka nie wie jak nim pokierować dalej – do celu. Myślę o takiej małej Karolci i chcę wierzyć (albo nawet wiem), że tych kilka osób,które spotka (takich jak Ty Maćku) mogą stać się takimi latarniami w jej życiu, które ją ochronią przed poczuciem „pogubienia się” nawet jeśli światu się to nie będzie podobać ?

Komentarze są wyłączone.