Słowa, które mógłbym powiedzieć…

MB & MB oznaczało Michał do Macieja; Maciej do Michała. Michał nie żyje już od trzech lat. B jak nasze nazwiska. Przyjaciel, z którym mogłem gadać o wszystkim bez ocen, choć marudnie, bez lęku choć kwaśno, radośnie, chociaż bez obawy, szczęśliwie choć bez zazdrości. Jutro kolejny pogrzeb z kategorii: wydarzenie graniczne. Każdy pogrzeb to pożegnanie, to odejście, nie każdy w każdym sercu znaczy to samo. Niebawem 1 listopada. Myśli z pamiętnika, myśli które kiedyś mógłbym powiedzieć do Michała. Teraz mogę tylko zapisać, przemilczeć, pomyśłeć. Święte i zwykłe, codzienne. Sacrum i profanum. Katoliku nie baw się dynią. Żadnych świeczek w wydrążonym warzywie. Się smuć Polaku i zadumaj na ojczyzny losem, nad pomnikiem szarym, nad przodkiem co w zimnej mogile zastygł. Cukierek albo psikus. Amerykańska zalewa nas popkultura, nie dajmy się, obrońmy, choćby i gusła nasze, choćby i pamiątki chrońmy.

Przychodzi mi do głowy, że żyjemy w czasach zmiany, zmienia się religia, zmienia się gospodarka, świat się przebiegunowuje przynajmniej gospodarczo. W Indiach miliard ludzi, 1/6 populacji świata, w Chinach miliard trzysta, to już prawie 1/4 ludności. Weźmy choćby odległe Indie. Kanpur, Jaipur, Pune zamieszkuje ponad 3 miliony ludzi; Ahmadabad prawie 4 miliony mieszkańców, Hajdarabat prawie 4 miliony, Surat ponad 4 miliony mieszkańców; Ćenaj prawie 5; Kalkuta ponad 5 milionów mieszkańców, Bangalore grubo ponad 5; Delhi 12, Mumbai prawie 14 milionów. Trzy indyjskie miasta to populacja Polski. Europa? Gdzie to jest? Hindus wzrusza ramionami. Skończył studia. Land, Roland, Oland, Holland, Poland? Gdzieś w Ameryce?

Demografia nam w Polsce siada i nie będzie komu starców karmić owsianką, bo nie będzie komu wypracowywać podatków na renty i emerytury. Normalny demograficzny zwrot, który przechodziły bogate kraje Europy. Bogate populacje przestają się rozmnażać. Z tego powodu przecież Holendrzy i Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy, żeby to jakoś powstrzymać, przynajmniej ekonomicznie, zaprosili mieszkańców dawnych kolonii, ktoś przecież śmieci wywozić powinien. Jednak na tyle się te społeczeństwa podbudowały emigrantami, także z nowych krajów Unii, że chwilowo nowych nie potrzeba. Amerykanie tradycyjnie jeszcze bardziej cyniczni i sprytni wpuszczają chętnych nielegalnie a potem legalnie naturalizują lecz dopiero drugie pokolenie dzieci lub wnuków. Możesz tam przecież być bez aktualnej wizy, bez zielonej karty pod warunkiem, że siedzisz cicho i płacisz podatki. Wówczas możesz skorzystać z dobrodziejstw demokracji, największej i najlepszej demokracji na świecie. Oczywiście tylko z niektórych dobrodziejstw jak Tacko Bell, MacDonald, Burger King oraz szpital publiczny, a także Wall Mart i używany Ford. Amerykański styl życia stoi przed tobą otworem.  W jednej chwili możesz jednak zostać deportowany niewolniku, be dyskusji, bez grosza, bez żadnych praw. Prawa od dawne już z resztą w tej wielkiej demokracji zostały nieco zmienione przez Bushów i Obamę. Patriot Act to marzenie władców absolutnych. Co za siła, jak władza, wszechwładza! Tymczasem Europa maleje rozdarta zbyt wielkim apetytami bogatych i etniczną oraz klasową nierównością. Co ciekawe dawny podział klasowy teraz, jak za czasów niewolnictwa, zastąpiły podziały etniczne, rasowe i religijne. Żeby było zabawniej Europę kupili szejkowie, zaś Amerykę Chińczycy. Co za majstersztyk inżynierii społecznej. Ameryka staje się latynoska ale technicznie i finansowo chińska. Co za ciekawe czasy! Na koszulkach Realu Emiraty na koszulkach Barcy Quwait. Paris Saint Germain i setka innych także za szejkowskie petrodolary kupione.

 

Nic dziwnego, że rodzina jest taka ważna. Chrońmy rodzinę! Jak? Nijak. Polska populacja będzie maleć w postępie dynamicznym, nie potrzeba do tego rozległej wiedzy ani wróżenia z kart. Wszystkie kraje, które uzyskiwały wyższy poziom wzrostu i polepszenie jakości życia, malały. Lekcja demografii i historii. Nie da się tego procesu powstrzymać.  Słowiańskie narody znikają. Nic dziwnego, że dla wielkich koncernów nie jesteśmy atrakcyjnym rynkiem, dlatego nawet w iTunes’ie i Amazonie nie możesz kupować jak Brytyjczyk.  Nie warto tu inwestować, za biednie, za mała skala.Tymczasem w sieci popularność zdobywa filmik z orgiami licealistów w czasie domówek i osiemnastek, ale dzieci z tego nie będzie. Nowi Polacy się nie narodzą. Dla nowych Polaków z resztą nie mamy zbyt rozległej propozycji. Z czym tu się identyfikować? Z powstaniem kościuszkowskim? Jurandem ze Spychowa, z Wokulskim, kiedy na tapecie jest goła Hanna Montana i Justin Bieber? Autorytety teraz siedzą w Must be the Music albo Innym Voice of Oland, Holland, Poland. One nie wiedzą jak żyć, wiedzą jak ładnie wyglądać na scenie. Nawet strategia Jana Pawła II sprzed dekady, by młodym Polakom dać za przykład nowych współczesnych świętych zbledła. Kadry są ważne ale kadry żywe. Tymczasem papież na ręcznym sterowaniu kierujący polskim kościołem osierocił nas nie tylko z siebie ale też z formatu, wymiaru, rozmachu. Co prawda mówił zawile i mało kto rozumiał co mówi, ale za to jak mówił! Od czasu do czasu zmiękczał teologiczny ton a to kremówką, a to znów śpiewaniem, czy anegdotą i porywał tłumy. Kadry jednak zaniedbał. Może nie miał z kogo wybierać? W każdym razie kłopot jest wielki. Nie ma z kogo zrobić Polaka katolika. Ani z Ukraińca ani z Rosjanina przecież, a Hindus żaden tu nie przyjedzie nawet z przeludnionej Kalkuty żeby zasilić naszą demografię. Cmentarze jak były ważne tak i ważne pozostaną, gdyż stopniowo nasze społeczeństwo przenosi się właśnie tam. Znikamy jak wyspa na Pacyfiku.

 

Polska bieda? No cóż bieda ma też swoje poziomy gradacji, odcienie, iluzje. Biedak w Mumbai zarabia miesięcznie, m i e s i ę c z n i e  od 5 do 15 dolarów. Gdy dziesięcioletni tragarz o wadze 30 kilogramów targnie trzy walizy białasa i dostanie dyszkę, jest ustawiony na kilka tygodni ale, ale konkurencja jest ogromna, takich jak on czatują setki, swoich tragarzy zatrudnia hotel, płaci im mniej, za to praca jest przewidywalna. Nocleg na kartonie obok hotelu bezpieczny jest i wygodny.

 

Mógłbym tak jeszcze długo zmieniać wątki. Skakać z Polski do Indii, z grobów naszych do grobów cudzych, o Kapuścińskim pisać i Janie Pawle, o sacrum i profanum. Myśli niestabilne, jutro pogrzeb w rodzinie, a tu jeszcze Mazowiecki umarł. Rysuje się jednak pointa pewna w mojej głowie. W Indiach szansa jest rzadkością, darem niesłychanym, tam szansę wysysa się do dna, wykorzystuje totalnie. W końcu 700 milionów biednych wieśniaków żyjących w nędzy [według naszych standardów] to spora konkurencja dla pozostałych trzystu żyjących w jako takim dostatku. U nas inaczej. Sam jako przedsiębiorca, autor, coach, mentor, trener, szef, współpracownik przez ostatnią dekadę, dwie, stwarzałem szanse dziesiątkom ludzi, a to na staż, a to na wiedzę, to znów na współpracę, na pracę, na coaching, mentoring, na tekst do napisania, udział w radzie programowej, w izbie, w redakcji, w dyrekcji, na spotkaniu, w treningu, w efesie, w procesie, w szkoleniu, w grupie, w korporacji, w relacji, w firmie, w projekcie, za małe pieniądze, za wielkie, za średnie, za szansę, za możliwość, za przyjaźń, za współpracę i…nikogo nie należy uszczęśliwiać na siłę. Nikt nikomu nie chce być wdzięczny. Dane, darowane, odżałowane, zapomniane. Wiem, wiem banał. Polak, rodak nasz, kapryśny jest, troszkę pazerny, niechętny do schylania, jak mawiają u nas we wsi: woli ćwiartkę handlu niż pół litra roboty, kelyszek cfaniaka niż kufelek pracusia. Na moje nieszczęście/szczęście wychowali mnie w zimnym chowie, w mieście Bydgoszczy, w biednej dzielnicy, w mrocznych czasach, na takiego co sam sobie i łóżko pościele i grób wykopie. A jutro pogrzeb.

Słowa, które mógłbym powiedzieć…
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Trochę mi poucinało końcówek i słów:) Jak zwykle chochliki :)
    Ach i dodałabym tylko może jeszcze jedno, od siebie: ludzie lubią czasami poczuć i okazać wdzięczność. Niewymuszone wyrazy tego, że się pamięta okazaną przez kogoś dobroć czy pomoc itp. natomiast przykro jest usłyszeć od kogoś: ” Wszystko mi zawdzięczasz”.
    Wiecie o co kaman :)

  2. W jakiś sposób wszyscy Polacy są wierzący – żeby tu żyć trzeba żyć wiarą, że albo będzie lepiej albo nie będzie gorzej (są i szczęśliwcy, którzy mają komfort jednoczesnego wyboru obu opcji).
    Czy można czuć się jednocześnie patriotą i kosmopolitą? Kim się jest w głębszej warstwie bycia Polakiem?
    Przed pogotowiem krakowskim mur ukończony, pięknie dopucowany, czyściusi. Chciałoby się odtańczyć taniec odganiający złe demony wandalizmu. No bo jak np.wytłumaczyć zagranicznym przychylnym nam gościom pomaziane centrum w napisach J**e raus. Najczęściej ten co to pisze nie ma pojęcia o swoim drzewie genealogicznym. Czy jako Polacy lubi zadawać ból i dręczyć samych siebie ze wszystkich narodów?
    Zaimponował mi chłopiec, który przygarnął wyrzuconego bociana z gniazda. O matko i córko i obie razem, myślę w takich sytuacjach tacy powinni być wszyscy młodzi Polacy. Kiedy ludzie czują że są kochani przez najbliższych, mają nauczycieli i pedagogów, których lubią, cenią, mają dziadków i babcie, które stanowią dla nich wzór ciepła i troski, zrozumienia nie wstydzą się empatii i używają mózgu we właściwych celach.
    Oby kiedyś nastał dzień, w którym żadne małe dziecko nie byłoby naznaczone poczuciem bycia niechcianym albo odrzuconym bardziej niż ten bociek Kajtek. Wiem, wiem snuje bajki i mnie ponosi. Cóż wybaczcie, taka jestem.

  3. A ja tam wierzę w Polaków.
    Nieco zmiany mentalności, paru światłych ludzi u steru – co to się już dorobili gdzie indziej i tu nie muszą. (Trudne? Łatwe?)
    Jedyna możliwość. Alternatywa: Wielkie Europejskie Mentolnięcie i budowa od nowa.
    Co do demografii: Polacy i Polki, gdy już sobie wyjadą do UK lub Ireland to nagle się okazuje, że chcą i mogą mieć dzieci więcej. Może to ta wilgość w powietrzu?

  4. a ja myślę, że POLAK nie-jedno-ma-imię:)

  5. Wnikliwe treści, dziękuję.
    Nie jest za wesoło to prawda. Poraża mnie w Polsce, w Krakowie to, że są ludzie, którzy nie mają w domu pralki, gazu i ciepłej wody, a inni ludzie zamiast wzmocnić resort Kosiniaka Kamysza rozprawiają na temat Smoleńska, kupują sobie tablety, mają pozabezpieczane konta bankowe dla swoich rodzin. Sharon Stone uderzyła im do głowy już dawno? ;-)
    Mylicjanci mają dobre, sowite, prezydenckie emeryturki, a starszy Pan, który walczył o wolność do śmietnika chodzi jak inni do biedronki. Za zło odpowiedzialny jest tylko Pan Jaruzelski, ci co zdzierali innym! skórę i paznokcie to teraz biznesmeni albo emerytowani dostojnicy.
    Ale nie, nie żyjmy sobie spokojnie niespokojnie dalej czytajmy pudelki, oglądajmy szoł,
    w wiadomościach politykow-przekrętasów na ich własnych polach golfowych. Dowalajmy sąsiadowi za to że jemu się póki co udaje. Czytajmy wyjaśnienia do wyjaśnień kościoła, który nie poczuwa się do używania ciałek dzieci na, przed i po religii. To, co niedopuszczalne etycznie jest legitymizowaną bzdurną słowną obudową hierarchów i ten parszywy i smutny brak zajęcia twardego stanowiska.
    Nie ma pracy? Na wys. szczeblach KGHM sama do odpowiedniego człeka przychodzi. Odpowiedzialność – jaka odpowiedzialność? Piszą niektórzy wina Tuska – ale co ten Pan może uwikłany w siatkę ludzi, poddawanych ostracyzmowi publicznemu. Człowiek potrafi być pazerny, gdy nadarza się okazja, a okazja to żywot wieczny, łez padół.
    Pan Pospieszalski w stosunku do Pana Owsiaka pokazuje na jakim poziomie jest krytyka katolskości.
    W Krakowie mieszkają na stałe Hindusi :) Fajna rodzinka z maleństwem.
    Ludzie chcą żyć. Mieć umyte głowy i umyte ciała, żyć i jeść. Mieć za co do tego garnka wkładać. Bo jest co.
    Pozdrawiam :*

  6. Podobno jest gdzieś w północnej Polsce dwójka silnych ludzi z wysokimi wartościami. Rozpędzają się. Ich czas dopiero nadchodzi. Będzie dobrze.

    “Jeszcze nie wszystko stracone…” jak w pewnym filmiku wspierającym reprezentację piłkarzy.

    W “Rozmowach z Karolcią” napisałeś ” każdy musi przejść własną drogę, ale nie każdy może skorzystać z szans, jakie sie na niej pojawiają”.

  7. Dzisiaj możemy poznawać odległe kraje siedząc przed monitorem komputera, uważam że to fajna sprawa i można brać do siebie ciekawe rzeczy. Nie koniecznie musi to być MacDonald. Ja mam potrzebę czytania, uczenia się i przetwarzania wiadomości. Nie wszystko mnie interesuje ale zawsze byłam samoukiem i jak mi coś potrzebne to wyczytam jak to zrobić. Jak trzeba kafelki położyć to położę, wykładzinę przytnę, jak rower skręcić , czy meble to też dam radę. O historii pogadam , o filozofii, literaturą przeplotę, obraz namaluję zespół poprowadzę i ma problem, dużo umiem i się nie odnajduję w rzeczywistości. I nic mnie nie różni od tych tragarzy co się dopychają do walizek za dychę. Dużo takich wiedzących, tylko że nieokreślonych. Ktoś powie to się kształć , no dobra ale w którą stronę. Odnajdź swoją misję – wydaje się że znalazłam i wszystko idzie jak krew z nosa. Nie jest to proste. Nie trzeba żyć w Indiach żeby być  biedakiem, bo bieda to nie tylko pieniądze ale też brak celu.

Komentarze są wyłączone.