Słowa

Po co pisać? Po cóż pisać o trudnych tematach? Być może dlatego, że słowa mają ogromną moc. Chińczycy w Tybecie, jeśli czegoś szukają w bagażach u obcokrajowców to właśnie książek, tekstów, słów. Oni znakomicie wiedzą jak niebezpieczne są słowa. Odmieniają umysły i serca. Od niepamiętnych czasów słowa zagrażają wszelkim absolutyzmom. Książki płonęły w bibliotece aleksandryjskiej zniszczone przez ortodoksyjnych chrześcijan i chrześcijańskie pisma płonęły z rozkazu Konstantyna Wielkiego, by pod jego dyktando napisać nowe wersje dziejów Chrystusa. Książki niszczyli rzymscy cesarze i krzyżowcy w Konstantynopolu; dominikanie i jezuici, Robespierre i Bonaparte;  Hitler i Stalin. Japońska Armia Cesarska w Indochinach i Chińczycy w czasie rewolucji kulturalnej; ludzie McCarthy`ego w USA i cenzorzy w PRL. Słowo jest niebezpieczne, a w dobie Internetu niezależne i przez to niemniej niebezpieczne, nadużywane, lecz również bardziej twórcze, spontaniczne  i autentyczne.

W czasie szkolenie na certyfikat coacha mówimy: słowa leczą; słowa kaleczą. Absolwenci Norman Benett Academy, naszej szkoły coachów, uczulani są na znaczenie słów, uczeni odpowiedzialności za słowa, uwrażliwiani na lingwistykę i semantykę. Nierzadko słowa wypowiedziane, ot choćby przypadkiem, niechcący, nawet przez przypadkową osobę potrafią zranić dotkliwie, zepsuć dzień, zniweczyć nastój, a nawet zdruzgotać. A co dopiero słowa wypowiadane przez ważną osobę, autorytet, nauczyciela, coacha, szefa, a co dopiero słowa lekarza! One potrafią odebrać lub darować życie. Wszak ludzie umierają na diagnozy, jak Zulusi, na których rzucona klątwę, którzy biegną w sawannę do utraty tchu, aż do śmierci, ze strachu. Gatunek ludzki nauczył się wyrażać siebie w słowach. Słowa stały się przekleństwem, ale i wyzwoleniem. Być może dlatego kłamcy budzą się w nocy przerażeni, pod ciężarem klątwy własnych słów. Nie mogą zaznać spokoju, podobnie jak złodzieje słów. Nie bez powodu Jan Ewangelista wyznacza rolę słowa w naszej kulturze:

1Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
2 Ono było na początku u Boga.
3 Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
4 W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
5 a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.

Książki płoną w Auto da fé Eliasa Canettiego, w Klubie Dumas Arturo Pérez-Reverte’a i w Imieniu Róży Umberto Eco. Genialny film Fahrenheit 451 wyreżyserowany przez François Truffauta, na podstawie książki Raya Bradbury’ego pod tytułem 451 stopni Fahrenheita, ukazuje świat, w którym książki są zakazane, a zadaniem  straży ogniowej jest ich tropienie i niszczenie. Czytanie książek jest poważnym przestępstwem. Obowiązkiem obywateli jest oglądanie telewizji. 451 stopni Fahrenheita to temperatura z jaką pali się papier. Guy Montag – strażak, zawodowy niszczyciel książek pewnego dnia odkrywa znaczenie i piękno słowa pisanego. Łamie wszelkie obowiązujące zasady. Wreszcie zmuszony uciekać trafia do grupy wygnańców, którzy uczą się książek na pamięć, to jedyny sposób na ich przetrwanie. Stają się książkami, przechowując ich wierne treści słowo po słowie w swoich mózgach.

Po co pisać o sprawach trudnych? Być może siła, dzięki której potrafi przetrwać tradycja, kultura, wartości i ciągłość – tkwi w słowach. Dopóki pamiętamy, dopóki powtarzamy słowa mantr – Tybet żyje, lecz żyje również Miłosz, Bradbury, Lem i święty Jan z jego niespokojnymi snami z wyspy Patmos.

Słowa
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. „a przed słowem jest myśl…”
    Dla mnie:
    myśl składa się ze słów, przynajmniej tak mi się wydaje
    a przed słowną myślą, jest obrazowa myśl
    a przed obrazem jest TU i TERAZ :-)
    a najzabawniejsze dla mnie jest to, że za każdym słowem u każdej osoby kryje się inny obraz, więc tak naprawdę nawet pisząc nie wiemy i nigdy nie mamy pewności, jakie obrazy „wywołamy” u drugiej osoby, stąd dla mnie jedyną pewną i „wyczuwalną” rzeczą jest intencja
    intencja, która ubiera słowa w sens
    możesz powiedzieć te same słowa z inną intencją i będę znaczyły zupełnie co innego i wywołają inne myśli i inne obrazy

  2. Wielu mniej lub bardziej znanych osób angażuje się, mało powiedziane, w przypadku wielu z nich wprost poświęca się nie pisaniu ,ale działaniu. Bob Geldof, Janina Ochojska, Bono – akurat te nazwiska przyszły mi na myśl… Słowa przemienili na konkrety (w sensie dosłownym – Geldof i Bono – organizacja koncertów i zebranie środków na jedzenie dla ofiar głodu w Afryce, Bono – praca wraz z żoną w Afryce, jako zwykli pielęgniarze, Janina Ochojska – temat znamy wszyscy). Znam osobę w Stratford, która w jedną noc w tygodniu (z czwartku na piątek) pracuje jako wolontariusz w emergency (mimo, że w piątek ma normalny dzień pracy w swojej korporacji). Chcąc poznać jego motywację, zadałam mu pytanie po co to robi? Otóż nie po to, by przetrwała tradycja lub kultura (on naprawdę kocha swoje miasto, często o nim mówi), tylko żeby konkretnie zrobić coś dla ludzi, po prostu skoro może , to działa.

    Podoba mi się w tekście cytat z Jana Ewangelisty. Idąc dalej można by napisać, że Jezus nie pozostawił po sobie ani jednego słowa pisanego (znaku ryby na piasku nie liczę, bo to symbol, nie słowo)… ale może się mylę, bo nie jestem znawcą tematu, za co przepraszam wszystkich głęboko wierzących.

    To prawda, słowa mają wielką moc, jednak jeszcze większą – działanie.
    Pozostaje zatem nadal pytanie: Po co pisać, skoro masz możliwość działać?

  3. a przed słowem jest myśl , a przed nią intencja …
    jak warto dbać o ten początek kiedy powstaje myśl , która tylko ode mnie zależy czy jest dobra czy ” zła ” zreszta dla mnie samej …powodując w następstwie określone emocje , odczucia ,… strach… Radość .. Jak się sama ze sobą czuje …
    Może o intencji pisał Ewangelista ..co bierzemy ze Źródła ..jakollwiek go nazwiemy zależy od Nas samych …

  4. A dla mnie pytanie brzmi: Jak pisać, żeby słowa napisane spełniały naszą intencję? Bo przecież pisząc masz pewną intencję, być może nawet spełniasz pewną misję, więc jak pisać, żeby w słowach zawrzeć głębszy sens, poza opisem rzeczywistości. A może tak naprawdę chodzi o to, żeby zakończyć opowieść pytaniem: „I co sobie z tego bierzesz, kochany czytelniku?” :-)

  5. „Auto da fe”–jedna z moich najbardziej ulubionych książek. O tym, że kiedy słowa nie zgadzają się z rzeczywistoscią, biblioteka płonie (wraz z kolekcjonerem książek). Dlatego warto czytać i używać słów z uwagą. Dlatego o Tybecie trzeba mówić. Z uwagą. A najlepiej coś —prócz mówienia–dla Tybetu robić, bo możliwości takie są. Mówić i robić. By się słowo ciałem stawało.

  6. Ciekawa refleksja :) Powiem wam, że to w ogóle jest cud, że na tym łez padole ;) możliwy jest jakikolwiek dialog, rozmowa, porozumienie :). Każdy jest indywidualnością ze swoim światem (nawet bliźniaczki, trojaczki, tak podobne do siebie, różnią się mocno realnie bo że tak powiem głębinowo ;)), własnymi doświadczeniami i poczuciem wpisania w doświadczenia swojej nacji, czasem więcej niż jednej. Nasze ambicje, honory, wrażliwość na tym, czy innym punkcie, zazdrostki i ciekawostki, ploteczki i zdystansowania od ocen. Tyle różnych języków. Potrzeby może leżące w ogólnej puli potrzeb podobne, ale też bardzo wybiórczo przez każdego traktowane. Wreszcie każdy włada swoim własnym (przepuszczonym przez pryzmat życia) i d i o l e k t e m. Takie słowo i niech was nie zmyli i nie obrazi przedrostek ;)
    Że tu ktokolwiek z kimkolwiek może się dogadać, to się dziwię ;) A jeszcze poznać, zrozumieć, albo co niezwykłe zaprzyjaźnić? Działamy jak Kukuczka, widzimy wyzwanie i się go podejmujemy, bo jest. Jest w zasięgu naszego wzroku i drażni niemiłosiernie percepcję.
    Bierzmy te słowa pod lupę, ale nie biczujmy się za „gafy”. Po coś je strzelamy. Wierzmy w siebie, najmocniej w swoje słowa. Słowa innych to często ważne drogowskazy, ale to ich repertuar zachowań, manifestacja siebie, czasem życie na krawędzi (w sumie któż z nas na niej nie był, nie jest lub nie będzie). Kurcze jak egipskie dusze w kotach muszą nam tej zdolności zazdrościć ;)
    Ciekawa refleksja – wpis „Słowa”, pisałam już ;) ???
    wessało mnie w ten blog czy mnie moje słowa w myślach zwodzą? :)
    najserdeczniejsze dla Autora.

Komentarze są wyłączone.