Smarzowski

Nadrabiam zaległości filmowe. Trafiłem na Różę Wojciecha Smarzowskiego. Każdy jego film wstrząsa. Róża pokazuje historię pokolenia naszych ojców i dziadków jakiej wielu z nas nie zna. Róża wstrząsnęła mną bardziej niż poprzednie filmy reżysera. Pokazuje prawdy bolesne, najboleśniejsze z bolesnych. Współczesną Polskę stworzyły podziały i krzywdy, zbrodnie najczarniejsze z czarnych, powojenne popioły i wynaturzenia. Róża to według mnie również film antywojenny. Ze smutkiem myślę o Iraku i Afganistanie, o lokalnych afrykańskich wojnach, ale to wątek osobny.

Okres rządów komunistycznych zakłamał historię i chociaż w 1989 nastała wolna Polska w drodze pokojowego, żmudnego procesu demokratyzacji historii jednak nie odczarowano, nie odkłamano. Zanadto służyła bieżącym interesom politycznym, grze teczkami, posądzeniami, w służbie biznesu i bóg wie jakich ciemnych interesów. To spowodowało jeszcze większą szkodę. Brak zaufania do autorytetów i przeszłości. Pod lukrem bogoojczyźnianej, sienkiewiczowskiej wersji historii ziajała nikczemność, głupota, zbrodnia, nieudacznictwo. Smarzowski na tym tle jest kimś w rodzaju współczesnego Stańczyka albo Piotra Skargi. Używając języka filmu daleki jest jednak od politykierstwa, alegorii lub metafory – mówi wprost. Podobnie kino amerykańskie od dziesięcioleci potrafiło spełniać wobec Amerykanów rolę sumienia. Zakłamane historie na ekranie ożywały z mocą, której nie można się było oprzeć, przemilczeć albo zignorować. Obywatel Kane, Łowca jeleni, Czas Apokalipsy, Taksówkarz, Tańczący z wilkami, Ostatni Mohikanin, Easy Rider, Cienka czerwona linia, Podróż do nowej ziemi, JFK, Amistad, Amerycan Beauty, Syriana, Kroniki portowe, J. Edgar Hoover i wiele innych filmów otwierało oczy, oskarżało, oczyszczało.

Renѐ Girard, kanadyjski antropolog pisze w swoich pracach o mechanizmie ukrywania zbiorowych grzechów przez społeczności, mechanizm ten w pewien sposób stał się kulturotwórczy. Ukrywanie zbrodni, zwłaszcza skierowanych przeciwko kozłom ofiarnym tworzyło z czasem mitologię, na której budowano kolejne opowieści, wersje dla przyszłych pokoleń, w których tchórze stawali się bohaterami, szaleńcy mężami stanu, klęski aktami heroizmu, zdrady przemyślaną strategią, zbrodnie dowodami odwagi…Przede wszystkim jednak narody ukrywały swoje zbiorowe grzechy i oczyszczały się z nich kosztem kozłów ofiarnych, skazywanych, potępianych, niewinnych ofiar, których niewinność była skrzętnie ukrywana. Pierwszą historyczną postacią niewinnie skazaną, której niewinności nie dało się ukryć był, zdaniem profesora, Jezus z Nazaretu. Jego los powtórzyły miliony.

Z jakiego powodu potrzebne jest stawanie w prawdzie? Dyskusja o przeszłości? Mówienie sobie prawd bolesnych i prośba o wybaczenie wobec dawnych ofiar? Społeczna samoświadomość przeszłości zbudowana przecież poprzez osobiste doświadczenia pokoleń skutkuje tym, co aktualnie przeżywamy w nieświadomości zbiorowej, w obszarze naszych wartości, pragnień, tożsamości narodowej, siły danej społeczności i każdej rodziny. Może dlatego tym trudniej nam mówić o niesprawiedliwości i biedzie, może dlatego tak bardzo pragniemy choćby małych zwycięstw sportowych, może dlatego odpowiedź na pytanie: co jest mocną stroną naszego narodu? odzywa się martyrologicznymi mrzonkami i narodową krzywdą, albo banalnym komentarzem. Smarzowski kłuje, uderza, prowokuje, nie daje spać  i stawia nas twarzą wobec skrywanych grzechów.

Kiedy ludzie z pokolenie matek, ojców, dziadków odwołują się do dawnego honoru i wartości niezmiennie powtarzam, że ich wartości, ich epoka zrodziła dwie, wielkie wojny światowe, a ta druga przewyższyła wszelkie wyobrażenia o okrucieństwie.

Oddycham powietrzem w wolnym kraju, mogę pisać w wolnej przestrzeni co zechcę, nikt nie wtargnie do mojego domu powołując się na jakąś władzę, wyższą rację, mam co jeść, zasnę bezpiecznie. Dzięki.

Smarzowski
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. Mogę powiedzieć tylko : Kocham Kino. Z każdego filmu próbuję wynieść coś dla siebie, choćby nie wiem jak komercyjny nie był. I mogłabym opowiedzieć o kilku tytułach które wywarły na mnie ogromny wpływ (pomogły w jakimś sensie) ale polecę coś na czasie… O dziwo, film animowany (jutro na tvn) BEE MOVIE. Któregoś razu trafiłam przypadkiem i oglądałam zachwycona – jak się udało w tak fajny sposób przemycić proekologiczne treści? Ekstra sprawa która opowiada o tym jak wiele zawdzięczamy pszczołom.. Przy okazji prośba : NIE ZABIJAJCIE.

    Jeśli jeszcze nie wiecie dlaczego, obejrzyjcie ten film.

  2. Polecam Artura, leci na HBO. Rewelacyjna parodia bogaczy-pustaków:) i z elementem zmiany:)

  3. Chciałbym polecić filmy, które mnie ostatnio wzruszły i zainspirowały do myślenia:
    1. The Sunset Limited
    2. Pół na pół (2011 r)
    3. Ayrton Senna

  4. W zasadzie można sobie zadać pytanie , po co uczyć się historii skoro doświadczenia poprzednich pokoleń nic nas i tak nie uczą?

  5. Ten film —rzecz o trudnym dojrzewaniu w trudnej ojczyżnie powojennej, a przecież w Polsce Piastów i Jagiellonów. Kiedy kobiety dostają się w tryby władzy i związanej z nią przemocy na ogół dochodzi dość szybko do katastrofy, a potem –bywa–koniecznego katharsis. Lekturę kanonu romantycznego w szkole średniej wieńczy „Pan Tadeusz”‚, a „Pana Tadeusza” dwunasta księga—„Kochajmy się”. Zaraz potem mamy nowoczesnego już Norwida, rozumiejącego i tradycję narodową i rodzący się kapitalizm wraz z jego podziałami, wykluczeniami i zawłaszczeniami. Mamy z czego się uczyć. Trzeba się tylko jeszcze tym przejąć.

Komentarze są wyłączone.