sms – koan

– Oddzwonię, wieczorem. Teraz nie mogę rozmawiać napisał.

Po chwili przyszła odpowiedź:

– Spokojnie, wyluzuj. Zadzwoń, kiedy będziesz mógł. Chciałem cię tylko zaprosić na grilla. Piąteczek, piątunio, piątusio. Dwudziesta?

Nie jestem niespokojny tylko zajęty – pomyślał. – Ponadto nie brak mi luzu, wcale nie jestem napięty. Po prostu uprzejmie poinformowałem, że nie mogę rozmawiać. Nie mogę, gdyż jestem zajęty.

Ponadto samo słowo: piątunio mu nie pasowało. Chlańsko przy kiełbasie? Dyskusje o tym, czy klimat się zmienia czy nie zmienia i czy dawniej było lepiej czy może gorzej? A potem już tylko, że kobiety przesadzają z tym feminizmem a faceci ze sportem?

Piątunio. Co to za słowo? Zdrobniałe słóweczko, cacuszko, pieszczoszek, dziecko? Wyczekany dzień po całym tygodniu korpotyrki i zabijania czasu a nierzadko zbijania bąków. Nawet jeśli w tej korpotyrce jest i praca – to przecież znienawidzona lub ledwie co akceptowana. Cały tydzień sprowadza się do piątuniowego chlańska, do sobotnich poprawin i niedzielnego kaca. A potem znowu poniedziałek, znowu korpotyrka.

Nie potrzebował piątuniów bo lubił swoją pracę. Tak bardzo ją lubił, że żal mu było jej nie wykonywać, odrywać się do byle rozmowy wśród ukąszeń komarów.

Wypłukał łożysko w rozpuszczalniku. Wytarł ręce i napisał.

– Nie jestem niespokojny ani nie brak mi luzu. Jestem zajęty. W piątek mnie nie będzie.

Po chwili dostał kolejną odpowiedź:

– Buc i burak. A siedź sobie w swojej norze, ciulu.

________________________

inne koany

________________________

zapraszamy na nasze letnie szkolenia i warsztaty

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.