Sny

sny bywają bardzo rzeczywiste a jednak kompletnie nierealne
sny bywają bardzo rzeczywiste a jednak kompletnie nierealne :)

Zośka, Ewelina i Agnieszka piszą o technikach „pracy ze snem”. No cóż – sen może być równie prawdziwy jak rzeczywistość. Jak rzeczywistość? – spyta niejeden buddysta lub taoista. Co u licha nazywasz „rzeczywistością”? – powie z irytacją w głosie pewien mnich. Lecz przecież doskonale wiesz, że to nie jest irytacja, nie u mnicha, który już dawno wolny jest od tego rodzaju emocji. Rzeczywistość? Ten bełkot i bałagan, którym przepełniony jest twój umysł, z którego wylewa się potok słów nazywasz rzeczywistością? – smagnie Cię kijem mistrz zen w czasie medytacji. Rzeczywistość? Czyżbyś znowu miał na myśli kolejną ocenę, która zatruwa twoje myśli jadem? – powie świątobliwy sufi.

Niestety to może być prawda – materia snu jest takim samym hologramem stworzonym przez wiązki neuronów i biochemię mózgu, jak doświadczanie bodźców na jawie, czyli w stanie czuwania. Odbiór bodźców? – zdziwi się Lynne McTaggard, a za nią Greg Braden, fizycy kwantowi, biologowie molekularni, neurofizjolodzy i jeszcze kilku wyspecjalizowanych supernaukowców. Przecież mamy niezbite dowody, że nie ma czegoś takiego jak reakcja na bodźce. Zawsze doświadczamy hologramu, wizji, wariacji na temat czegoś, co receptory [na przykład wzrokowe] przekazały do obróbki. Istoty tego samego gatunku mają podobne systemy nerwowe i zbliżone mózgi, dlatego mniej więcej podobnie transmitują dane, a potem dokonują na ich temat wariacji, czyli wizji. Dlatego krowie z krową łatwiej się dogadać, niż krowie z człowiekiem, a nawet człowiekowi z człowiekiem, gdyż rozbudowane warstwy kory nowej u homo sapiens – sprawę nieco komplikują [ilość wariantów interpretacyjnych i wyświetleń hologramów na dany temat jest nieskończenie większa niż u wspomnianej krowy]. Zwariować można, a chwilami nawet strasznie się przerazić, zważywszy, że są to wciąż badane hipotezy i odkrywane zjawiska, które zamiast wyjaśniać – generują kolejne niewiadome i coraz bardziej pasjonujące pytania. To, czego możemy się jeszcze o sobie i świecie dowiedzieć nie mieści się w głowie – to znaczy dotychczasowe hologramy tego nie przewidują :)

Niestety lub „stety” bliscy jesteśmy stwierdzeniu z mocą naukowego autorytetu, że wszystko jest snem, a hipotezy rodem z filmu Matrix stają się poważnie dyskutowanymi teoriami – zwłaszcza, że jesteśmy o krok od powstania sztucznej inteligencji. Niektórzy twierdzą, że w bunkrach wojskowych laboratoriów już takowa istnieje. A jeszcze inni, że już od dawna rządzi światem – dlatego niektórzy politycy są tak irytujący :)

Zamek w Pirenejach
Zamek w Pirenejach

Tak czy siak od wielu setek lat czas zwany niekiedy w kulturze zachodu „małą śmiercią”, niebytem, czyli snem – w innych kulturach traktowany jest jako przestrzeń, w której świadomość może być tak samo aktywna, jak w tym drugim stanie, nazywanym czuwaniem albo jawą.  Jak być świadomym we śnie? Cytuję za kilkoma mistrzami w mowie, w piśmie i w uczynku:

  • Sen zazwyczaj jest bardziej ekscytujący i wyrazisty emocjonalnie [a nawet wizualnie] niż jawa
  • Sen często zaprzecza prawom fizyki newtonowskiej
  • We śnie spotykamy istoty, osoby, sytuacje, oraz przeżywamy wydarzenia, które nie pasują do realiów Warszawy, Gdańska i Krościenka, a także innych pięknych miast, miasteczek oraz wsi – choćby dlatego, że są przeszłością, lub nigdy nie miały miejsca, lub nie mogą mieć miejsca [np. twój ślub z księżną Dianą, lub Barakiem Obamą]
  • We śnie…

No dobrze – powiecie – to wszystko oczywiste kryteria. Ale jak rozróżnić sen od nie snu? Jak zacząć nim kierować?

mogą to być okulary szczęścia
mogą to być okulary szczęścia

Wybierz z prasy lub Internetu jakieś bardzo charakterystyczne zdjęcie lub widokówkę. Ustaw na stoliku nocnym i przez kilka kolejnych nocy daj swojemu umysłowi prostą instrukcję: Niech mi się przyśni coś miłego na dany temat. Dość często z moimi studentami wykorzystuję do tego eksperymentu reprodukcję obrazu Rene Magritte`a, Zamek w Pirenejach.  Ty również możesz  użyć reprodukcji tego genialnego malarza. Warto też skorzystać z dyktafonu lub notatnika by  rano, tuż po przebudzeniu zanotować sen. Wersja dla osób, które mogą rano się wyspać i nigdy nie cierpiały na zburzenia snu polega na użyciu budzika o miłym dzwonku i krótkim przebudzeniu, na przykład po 3 godzinach snu, najlepiej w środku nocy, gdy prawdopodobnie głęboka faza snu już miała miejsce. Czasami wstajemy w nocy do toalety lub żeby się czegoś napić – to również doskonała okazja do wykonania małej notatki. Zazwyczaj około 50% osób już pierwszej nocy ma jakiegoś rodzaju senne przeżycia w związku z zadanym tematem. To pierwszy krok do znakomitej zabawy z własnymi snami.

Ps. Ważne aby w instrukcji wyraźnie zaakcentować przyjemne skojarzenia i wybrać również przyjemny obrazek. Miłej zabawy, pięknych snów :) cdn.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

16 komentarzy

  1. Aniu,
    skoro do Ciebie trafiam, to być może pasuje Ci buddyjski pogląd, mądrość Dharmy, bo ja z tej mądrości korzystam ponieważ nie znam nic lepszego.
    Pozdrawiam!

  2. zoska
    jestem pod wrazeniem twoich wyjaśnień.
    Od niedługiego czasu zaglądam tutaj /na szcęście jest archiwum/ i czytam ,co i jak ludzie myślą /taki chyba zresztą jest cel tego blogu/.
    czasem wtrącę swoją kropkę,ale nieśmiało ,bo czuję się nowicjuszem;))))
    jak każdy pewnie, jakieś doświadczenia mam i próbuję je sobie ułożyć,pogłębić wiedzę,skorzystać także z cudzych doświadczeń.
    Mało jest w twoich wypowiedziach egzaltacji,sporo konkretów.
    Twój język do mnie trafia /mercedes do orki-brawo!!!! /
    Nie mam co prawda szerokiej wiedzy,ale twoje obrazowe porównania i objaśnienia pozwalaja mi odnieść się do osobistych doświadczeń i wstępnie je systematyzować.
    Uważam ,że masz dar Nauczyciela-tzn potrafisz tłumaczyć z mądrego na nasze;))))
    Na pewno będę śledzic twoje opinie.pozdrawiam!

  3. No właśnie, tak jak pisze Monika B, sny w tradycji psychologicznej (Freud, Jung,Fritz Perls) są cennym zródłem informacji, rozmową „ze starą duszą”, nurkowaniem w podświadomości zbiorowej, „królewską drogą integracji”, etc. Ale, z tego, co mnie wiadomo, by czerpać takie korzyści ze snu, wcale nie trzeba robić żadnej jogi, ani „starać się” o świadome śnienie. Wystarczy zapamietywać sny, interpretować je i oczywiście nadawać im znaczenie. W ten sposób wzbogacamy własne życie, dowiadujemy się więcej o sobie, oswajamy lęki, pragnienia, etc. Jednak śnienie świadome,to śnienie świadome, po prostu wiemy, że śnimy, trwa to chwilę (chyba , ze jesteśmy wielkimi joginami, praktykujemy za dnia medytację i mamy umysł mocny i klarowny jak czyste żwierciadło, wtedy śnimy swiadomie dłużej, a nawet leżymy w przejrzystym, naturalnym świetle umysłu, nic nie śniąc, ponieważ w miarę praktyki, ilość snów się zmniejsza) i raczej nie sluży zgłębianiu prywatnych historii, bo to tak jakby używać mercedesa do orki w polu. To snienie świadome jest nocną praktyką, przedłużeniem dziennej praktyki uważności. W nocy, we śnie jest trudniej o uważność bo nie mamy ciała, które stabilizuje nam umysł. Buddyjska modlitwa tak instruuje:
    „Kiedy powstał ten stan śnienia,
    Nie leż w niewiedzy jak trup.
    Wejdż w naturalną sferę niezachwianej uwagi,
    Rozpoznaj swoje sny i przekształć złudzenie w świetlistość.
    Nie śpij jak zwierzę.
    Wykonuj praktykę łączącą sen z rzeczywistością.”
    cytuję za wprowadzenie do Namkhai Norbu „Tybetańska joga snu i praktyka naturalnego światła”
    A więc kolejną z podstawowych funkcji świadomego śnienia jest rozpoznanie, że natura jawy i snu mają podobną -pustą-esencję. Trzeba tego doświadczyć właśnie świadomie śniąc, samo słyszenie o tym nie wystarczy, to doświadczenie jest potrzebne. Rozszerzają się wtedy granice naszej świadomej percepcji, ale nie łudzmy się, jeśli nie praktykujemy tego wytrwale i dostatecznie długo, raczej nie będziemy śnić świadomie dłużej niż kilka sekund, nie mniej i to jest coś.
    Sorry, ze się wtrącam z długimi wyjaśnieniami, ale wydaje mi się, ze lepiej rozróżniać co i jak niż ładować wszystkie doświadczenia do jednego worka, robi się wtedy uroczy galimatias, a my nadal widzimy niejasno jak w zwierciadle :)

  4. świadomy sen jest dla mnie jak zanurzanie się i dosięganie absolutu , rozmowy z własną starą duszą …która poprzez mój sen ma w końcu czas dla siebie ..
    a ja to rozumiem lub nie …
    zależy jak dostroiłam swój obraz we własnym telewizorze …
    Dobrej Nocy wszystkim bez wyjątku
    Dobrego spotkania ze sobą samym ..
    Monika

  5. oj ,dzis i ja bede spac snem sprawiedliwego…;)))))))))))))))))))))))

  6. i to dokladnie mialam na mysli;)))))czasem sie trzeba zwyczajnie wyspac ,zeby praktykowac za dnia;))))
    o fizyczne cialo tez trzeba dbac;))))
    oj ,czuje ,ze dzis bede spac snem sprawiedliwego….
    ;))))

  7. Ania,
    jogę snu robią szczęśliwcy, ci co mają nadmiar, dobrą karmę, albo bardzo silną motywację. Gdyż ta praktyka, zwłaszcza na początku, wymaga wysiłku. Ja mam średnią motywację, więc często po ciężkim dniu zasypiam jak zwierzę i budzę się jak zwierzę. Zero duchowości, ale wyspana z każdej strony.

  8. jak tu jednak ,po ciezkim dniu pracy ,po niedospanej nocy buszowac jeszce w sennych marzeniach!!!!czasem ….. trzeba przlozyc glowe do pouszki,poczuc odprezenie i zasnac……………i takie noce rowniez bywaja blogoslawienstwem;)))))))))

  9. Napisałam „kiedy masz już obecność we śnie”, to znaczy świadomość we śnie; wiesz, ze śnisz.

  10. Jak być świadomym we śnie? Na ten temat jest wiedza, są wskazówki. Pozostaje pytanie—jak dla mnie podstawowe: po co być świadomym we śnie?
    Jeśli się tego nie wie, to może nie warto zawracać sobie (śpiacą) głowę i lepiej się wyspać i zregenerować organizm, bo ćwiczenie się w jodze snu tak, by przynosiła jakieś efekty, wymaga silnej motywacji na wstępie (a nie chce mi się wierzyć, by ktoś to robił tylko dla dobrej zabawy, może przez jakiś czas tak, ale nie sądzę, by dłużej). Buddyści praktykują jogę snu przede wszystkim po to, by połapać się w bardo umierania, by nie starcić „głowy” w tym bardo, bo sen, ta „mała śmierć” daje okazję do takiego przygotowania. Dlaczego? Ponieważ, jak wierzą buddyści, po śmierci świadomość nie umiera, a oddzielona od ciała może przeżywać szok swoistego braku oparcia, które za życia dawało jej ciało. Wtedy wyćwiczona przez praktykowaną za życia jogę snu świadomość jest w stanie „bezpeczniej” przejść przez bardo, co ma ogromne konsekwencje dla przyszłego odrodzenia. To tak pokrótce o przyczynach, dla których praktykuje się jogę snu.
    Kiedy masz silną intencję, by „obudzić się we śnie” ( w najstarszych jogach snu wizualizuje się w centrum ciała świetliste białe A przed zaśnięciem, ale silnie zmotywowanym i obrazek wystarczy, jak instruuje Maciej), dodatkową wskażówką jest zwracanie uwagi we śnie na jego irracjonalność. Musimy złapać sen na gorącym uczynku. Jeśli zauważę, ze czeszę się rybą, albo jeżdzę na odkurzaczu , to powinnam odczytać ten sygnał jako „coś tu nie gra” i spostrzec, ze śnię. To działa. Wypróbowałam. Druga wskazówka, o tym wspominala Ania–kiedy się we śnie boimy, pomaga nam to uświadomić sobie, ze śnimy, Kiedy masz juz obecność, zeby ją przedłużyc, bo na początku nie trwa ona więcej niż kilka sekund, kręć się w kólko (we śnie). Ta metoda pomaga przedłużać świadomosć we śnie. Kiedy jesteś świadoma, transformuj, bierz sen w swoje ręce, sporo się mozesz wtedy o sobie dowiedzieć, nawet takich rzeczy, o których nie śniłaś, ze jesteś do nich zdolna :)

  11. Mnie się zdarza, że z osobami, z którymi jestem bardzo blisko śnimy w tym samym czasie bardzo podobne sny-ten sam temat, tylko różnice w scenografii:)

  12. sny podobne sa do ogladania filmow;)))))))))))
    rownie dobrze mozna dac sie wchlonac fabule,albo „leciec” bezmyslnie z telewizorem przez caly dzienny program ,albo miec swiadomosc ,ze mozna w dowolnym momencie go wylaczyc,zmienic program,albo obserwowac i kontrolowac wlasne odczucia w zwiazku z programem.
    moze ktos wymysli piloty do snow ;))) ?????

    a teraz mala wariacja:,jakby tak mozna bylo snic czyjes sny???alez czulibysmy sie zagubieni w cudzych hologramach!!!!nie znajac zupelnie jego mapy !!!!to bylaby przygoda!!!!jak w zupelnie innym swiecie/a przeciez w tym samym!!!/….a jakby na jeden dzien byc kotem?????albo wspomniana krowa????
    ;)))))))))

  13. albo częściej „nie uwierzysz co mi się przyśniło ! ” :))))))))

  14. A mnie się dzisiaj śnil ktoś, z kim dawno nie mialam kontaktu. I śnił w bardzo dobrej sytuacji. Pewnie zbliża się kolejne spotkanie. Cdn:))

    Bardzo lubię moje sny i jestem im wdzięczna za wskazówki, których mi udzielają.

    I jeszcze coś mi się skojarzylo. Kobiety opowiadają sobie sny i traktują je jako ważny element swojej rzeczywistości. Naturalną rzeczą jest telefon do przyjaciółki rozpoczynajacy się od słów: „Wiesz, co mi się dzisiaj śniło?”

  15. Tak, tak, tak ;-) Od kilku miesięcy praktykuję podobne ćwiczenie,a nawet zadaję sobie zadanie do wykonania w trakcie snu. Spora część pracy wykonana ;-). U mnie działa „terapia” i na jawie i we śnie. Kiedyś marzyłam o tym, żeby mi się nic nie śniło, żeby odpocząć już… I na jakiś czas udało mi się stłumić obrazy, aż przyszedł moment eksplozji i już barykad nie utrzymałam, więc teraz czasem jest zabawnie, czasem poważnie, a czasem neutralnie.
    Przestałam walczyć z czymś co najwyraźniej jest częścią mnie ;-)

  16. dzisiaj to zrobię. obrazek już mam. więc cdn:)

Komentarze są wyłączone.