śruby

Śruby – koan

Śrubki. Lubił je segregować. Miał ich tysiące. Do drewna, do metalu, samogwintujące, wkręty kwasoodporne, imbusowe, blachowkręty, z łbem sześciokątnym, z nakrętkami. Nakrętki. Och, nakrętki – te lubił nawet bardziej niż śruby. Wysokie, niskie, sześciokątne, samozabezpieczające się, z kołnierzem, do zgrzewania, kołpakowe, napinające, skrzydełkowe, pazurkowe, radełkowe. Uwielbiał to. Jedenaście lat zbierania i segregowania. Przepadał za tym.

Uwielbiał ludzi, którzy wymyślali coraz to nowe połączenia i systemy montażowe. Śruby, śrubki, nakrętki, kołnierze, zatrzaski. Nie chodziło o to, że często wykorzystywał np. nakrętki radełkowe lub z uchem, lub żeby używał śruby w celach zawodowych, właściwie w ogóle ich do niczego nie używał. Lubił więc miał. Lubił zatem zbierał. Nie były drogie, choć śruba z nakrętką do połączeń sprężanych potrafi kosztować dobre parę złotych.

Jego tajemniczy, słodki świat śrubek i wkrętów, którym nie dzielił się z nikim. Wyjątkowe miejsce w garażu, nieco z boku, na tyle dyskretne by móc spokojnie segregować śrubki i nie wadzić w czasie parkowania lub składowania domowych gratów. Na tyle wygodne by spędzać urocze godziny ze śrubkami. Garaż był duży, więc służył zarówno jako miejsce postoju domowego auta, rowerów, kosiarki oraz jako typowa, domowa graciarnia.

Nie wnikał w pozostałą przestrzeń. Jego była szafka, mały stolik, organizery ze śrubkami i skrzyneczki.  

Aż pewnego dnia, gdy wrócił ze służbowego wyjazdu żona oznajmiła, że z niemałym trudem uporządkowała garaż. Większość rupieci, oświadczyła z dumą, zdążyła wyrzucić. W pudłach i sporym kontenerze zostało jeszcze trochę niepotrzebnych śmieci. Jutro jest odbiór pozostałych gratów.

W pierwszej chwili się ucieszył. Niepotrzebnych rzeczy zebrało się rzeczywiście sporo. Niekiedy zsuwały się pod koła samochodów. Jednakże tknięty dziwnym, niepokojącym przeczuciem zajrzał do garażu.

W jego szafkach stały jakieś płyny do mycia szyb, środki czystości, puste słoiki. Nie było jego organizerów, skrzyneczek, pudełek. Nie było jego śrubek! Nie było jego nakrętek! Z jeszcze większym niepokojem, z biciem serca, czując uderzenia krwi do głowy zajrzał do kartonów ze śmieciami. Pomiędzy kawałkami szkła, starymi kaloszami i stertą szmat leżały nakrętki radełkowe zmieszane z pazurkowymi, śruby z blachowkrętami, imbusowe z ocynkowanymi…i była to tylko niewielka cześć jego zbiorów. Przeszukał pozostałe śmieci. Ani śladu jego pozostałych śrubek.

W pierwszej chwili chciał rozlać rozpuszczalniki, które stały na jego półce, podpalić garaż i cały dom, ale tylko się rozpłakał.

Wieczorem spakował walizkę i wyprowadził się bez słowa pożegnania. Co miał powiedzieć? Wyrzuciłaś moje śrubki? Jak mogłaś?

_________________________

inne koany

_________________________

zapraszamy na nasze letnie szkolenia

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.