Studnia

Przed podróżą zapełniam swój czytnik e-booków. Jakież to wygodne! Zamiast ciężkiej walizki i rezygnacji z drugiej pary butów kilkadziesiąt opasłych tomów w jednym płaskim urządzonku. Nic nie zastąpi prawdziwej książki, szelestu kartek, dotyku papieru, zapachu druku, a jednak jak dobrze mieć technologiczną dogodność w czasie wyjazdu. Jak dobrze mieć obie te rzeczy! Poprzedni czytnik zostawiłem w samolocie na lotnisku Schiphol. No cóż, być może ktoś teraz uczy się czytać po polsku? I znów wpadłem na de Mello, a może uduchowiony jezuita wciąż wpada na mnie? Odkrył się przede mną taki oto cytat:

Jest wielką tajemnicą, że chociaż serce ludzkie tęskni za Prawdą, w której jedynie znajduje wyzwolenie i rozkosz, pierwszą reakcją istot ludzkich na Prawdę jest wrogość i strach. Tak, więc Nauczyciele duchowi ludzkości, jak Budda i Jezus, stworzyli narzędzie, żeby przechytrzyć opór swoich słuchaczy: opowiadanie. Wiedzieli, że zwykle sprzeciwiamy się jakiejś prawdzie, ale nie możemy oprzeć się opowieści. Yyasa, autor Mahabharaty, powiada, że jeżeli posłuchasz uważnie jakiegoś opowiadania, nigdy już nie będziesz taki sam. To, dlatego, że opowieść ta wkradnie się do twego serca i obali bariery dzielące cię od boskości. […] Ponieważ każde z tych opowiadań jest objawieniem Prawdy i ponieważ Prawda, ta pisana przez duże P, oznacza prawdę o tobie, upewnij się, że za każdym razem, kiedy będziesz czytał opowiadanie skupisz się na szukaniu głębszego zrozumienia siebie samego. W sposób, w jaki czytałoby się podręcznik medyczny — zastanawiając się, czy ma się któryś z objawów; a nie jak podręcznik psychologii — myśląc, jakimi typowymi okazami są nasi przyjaciele. Jeśli ulegniesz pokusie szukania zrozumienia innych, opowiadania te wyrządzą ci szkodę.

A zatem wsłuchując się w mistrza de Mello – moja opowieść na majowe, upalne dni:

Pewien człowiek, po długim dniu podróży przez pustynię zatrzymał się przy studni i ujrzał przytwierdzony do wiadra napis: Magiczna studnia. Pij do woli. Im więcej będziesz czerpał wody, tym więcej jej wypłynie. Lecz gdy zabraknie wody, im więcej będziesz jej pragnął, tym mniej się napijesz. Podróżnik stał w słońcu i długo zastanawiał się nad znaczeniem słów, a potem jeszcze dłużej wahał się jak ma postąpić? Pić, czy nie pić? Bo jeśli zacznie pragnąć wody, to może jej zabraknie, a przecież aż tak bardzo nie doskwierało mu pragnienie. Na dnie manierki był jeszcze spory łyk wody. Skąd jednak może wiedzieć, czy jego pragnienie jest wystarczające, by w magicznej studni pojawiła się obfitość? I stał tak na rozpalonym piasku, w prażącym słońcu i rozmyślał jak ma postąpić. W końcu nawet zaczął żałować, że napotkał magiczną studnię, zamiast zwyczajnej, nawet jeśli byłaby w niej błotnista woda.

 

 

Studnia
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. Mello ostatnio chyba u mnie zamieszkał, każdego dnia powracam do jego myśli

  2. Taka paranoja, zamiast wziąć ile potrzeba to dylematy, a może coś na zapas a więcej się kiedyś przyda i nie ważne, że się zepsuje. Pazerność gubi wiele osób. Ja jestem pazerna na książki. Mega pazerność nie zrozumiała dla wielu osób. Reanimuję stare woluminy i czego mam za dużo ląduje w bibliotece:) Któregoś razu stwierdziłam, że spróbuję audiobooków. Trafiła mi się dobra książka czytana przez Sztura …..i nie wysłuchałam do końca. To tak jakbym była w obcym świecie, z obcym głosem i jakoś tak wolno lektor czytał;) Wolę czytać sama, ale przymierzam się do e-booków, ponieważ ciężka torba co wyjazd rzeczywiście jest niewygodna. Pamiętam jak pisałam pracę o Platonie i tam poruszałam problem, że tak naprawdę tekst przekazując wiedzę jest jednak ograniczony i tak naprawdę z tekstem nie można prowadzić dyskursu. Autor, więc jest niezbędny:) Platon, też podobno nie zapisał wszystkich swoich przemyśleń, część obejmowała tylko wtajemniczonych, którzy mogli z wiedzy korzystać tylko na specjalnych spotkaniach. Obecny rozwój techniki pozwala nam uczestniczyć w spotkaniach, które nie mogły by się odbyć, ze względu na odległość, czas i zasoby finansowe. Ja tam z tej studni piję i cały czas się napełnia :)

  3. Moja ulubiona opowieść z De Mello (opowiem ją po swojemu) to:
    Najgłupszy uczeń Buddy, ni z tego, ni z owego trafił na pełną możliwości pustkę–zachwycił się i przestraszył jednocześnie. Popatrzył na piekną starą gruszę, pod którą odpoczywał i doświadczył całym sobą , że wszystko jest przemijające, nietrwałe i pozbawione głębszego i płytszego sensu. I w tym nastroju niebieskiej pustki (niekórzy powiadają, że “niebiańskiej”) trwał pod gruszą (niektórzy utrzymują, ze medytował), aż kwiaty, ni z gruszki, ni z pietruszki, zaczęły spadać i zaścielać ziemię wokół niego.
    A bogowie znad swoich ambrozji szeptali:
    –My zachwyceni twoimi głebokimi naukami o pustce, Mistrzu.
    Najgłupszy uczeń odparował:
    __Przecież nic nie mówię na ten, ani na żaden temat?
    –Prawda–odrzekli bogowie znad ambrozji–Ty nie mówisz nic, my nie słyszymy nic. To prawda.
    A deszcz kwiatów jak padał, tak pada (zwłaszcza w maju).

  4. Smakuj życie. Ale nie jedz łapczywie.Ciesz się każdą chwilą, jaką zsyła Ci los.Tak to odczytuję przypowieść o studni.Super przypowieść!

Komentarze są wyłączone.