drzwi otwarte, drzwi zamknięte

Superwizja, czyli higiena osobista [2]

Superwizja, moim zdaniem jest koniecznością dla praktykującego coacha, psychologa, trenera. Jest jak jedzenie zrównoważonych posiłków przez trenującego sportowca, jak powietrze w oponach rowerowych, jak tabletka w zmywarce, jak osiem godzin snu, jak woda zamiast cukru, jak cisza w miejsce hałasu. Bez superwizji licho, o którym wspominałem budzi się staje się liszajem.

Poszedłem zatem na superwizję do psychologa transpersonalnego, zagranicznego, z zagranicy odległej na tyle, że byłem dla niego nieznany, choć egzotyczny. Sesja okazała się nad wyraz ciekawa a jakoż techniki i metody iście eksperymentalne i magiczne – efekty również zaskakujące. Poszedłem zatem na superwizję kolejną i następną. Co do metod, cóż transpersonalna kuchnia, pełna aromatów, tajemnic, interpretacji, niekiedy jak magia, jak teatr, jak misterium, jak zabawa – wymagająca sporej dojrzałości, chyba w równym stopniu od klienta jak i psychologa. Dusza chwiejna w tym oczarowaniu interpretacjami może utonąć a nawet ugrzęznąć lub odwrotnie.

Skąd moje troski? Skąd hamulce lub przeszkody, które przecież na każdej drodze pojawić się mogą? Skąd w tej i w tamtej sprawie trudności? – Spytałem psychologa. Od tego zacząłem. Oczywiście to błąd, który psycholog natychmiast mi uświadomił! Ważne jest skąd coś przychodzi ale ważniejsze czemu służy ów symptom, co zwiastuje, dokąd prowadzi i czym ma się stać oraz dokąd prowadzi? Symptom, czyli objaw, zawsze objawia, czyli ukazuje sedno, źródło oraz wskazuje kierunek zmiany, którą zwiastuje a także rezultat. w symptomie jest uzdrowienie i choroba, życie lub  śmierć, początek i koniec – relacji, sytuacji, projektu, zadania, działania.

Transpersonalizm nieco przypomina magię, bywa odrzucany przez oficjalne nurty z powodu swego zainteresowania duchowością, filozofią, percepcją pozazmysłową. Mnie to zachęca. Zaiste atmosfera naszych spotkań była iście magiczna. Psycholog potarł nos, poprawił pukiel włosów nad czołem, wytarł okulary, zastosował swe eksperymentalne techniki i orzekł. Jesteś otoczony, [inaczej niż naiwnie sądziłem], zawiścią i zazdrością. Ponadto jest na ciebie wywierana presja, niezliczone oczekiwania, sprzeczne potrzeby, cudze iluzje i natarczywe projekcje. Próba ich spełniania kończy się jeszcze większą presją i lawiną oczekiwań. Gdy zamierzasz je spełniać, z powodu najprawdopodobniej narkotyku mentalnego jakim jest aprobata społeczna, presja rośnie a następnie staje się dezaprobatą, gdyż jedni lubią frezje, inni jazdę na motorze a jeszcze inni lubią napić się po robocie. Zawiedzione w emocjach przeniesieniowych dziecko zaczyna się złościć, buntować, kaprysić. Domeną dziecka jest nie tylko podporządkowanie lecz również żądanie, kategoryczne domaganie się uwagi, miłości, coraz to nowych zasobów. Nie sposób te rozliczne oczekiwania spełnić i pogodzić. Ponadto zazdrość i stłumiona agresja ciągną się za tobą jak dym, jak zapach spalenizny.

Wszystko jasne – orzekł psycholog transpersonalny – ten zapach ciągnie się za tobą z twojego kraju. Tam musi być silna potrzeba aprobaty; bycia jednakowym, przewidywalnym członkiem grupy; konieczność opowiedzenia się po jakiejś stronie; potrzeba rozpoznawalności; silna tożsamość plemienna i dziecięcość a nawet dziecinność. Spalenizna a może nawet trochę stęchlizna. Spalenizna? – zdziwiłem się. Zrobiło się niemiło. Smród? Odruchowo zastanowiłem się nad dezodorantem i poranna kąpielą, od której minęło już trochę czasu. Skąd jesteś? Jestem z Polski. Wszystko jasne. Spalenizna to zapach wojny, zapach bitewnego pola, to zapach przeszłości.

Byłem załamany. A psychologia, osobowość, osobisty wpływ na zmiany? Moja odpowiedzialność osobista? Nie to chciałem usłyszeć. Znowu ta Polska i Polacy. Co jest nie tak z tą Polską? Co jest nie tak ze mną? Chyba zmienię superwizora – pomyślałem , a potem pojawiła się myśl nowa. No tak, typowa reakcja: jeżeli feedback jest nie pomyśli klienta, to wina tego, kto udzielał feedbacku. Ta myśl wcale nie była bardziej krzepiąca. Postanowiłem raz jeszcze zastanowić nad słowami psychologa i oczywiście stawiłem się na kolejnym spotkaniu.

Wówczas przyszła do mnie stara myśl w nowym kształcie. W zawodowym pomaganiu ludziom, w coachingowym inspirowaniu chodzi o przyjemność czerpaną z ich rozwoju. Czas poświęcony innym ludziom to również czas twojego życia – drogi coachu, fizjoterapeuto, psychologu, psychiatro, trenerze. Zadbaj aby to był najlepszy czas dla ciebie i dla nich. Istotą coachingu jest wiara, nierzadko silniejsza niż ta, którą okazuje klient, że jego cele są możliwe do osiągnięcia. Potrzebna jest wiara, intuicyjne wsparcie drugiego człowieka, nawet jeśli narzędzia zamiany zawodzą a zastosowane techniki okazują się chybione, pytania dźwięczą pusto a sesje kręcą się w kółko.

Potrzebujesz jednak coachu wcześniej zająć się sobą, dobrze się uporządkować, żeby w czasie sesji nie zajmować się sobą ale klientem. Kto potrafi tego dokonać jest bliski mistrzostwu, choć w oczach klienta wcale nie musi uchodzić za wirtuoza. Niektórych klientów coachingu wabią iluzje profesjonalizmu, chcą się poczuć dobrze, w dobrych rękach i choć coaching polega na braniu odpowiedzialności, wielu najchętniej ją oddaje. Czujny coach zamiast utonąć w miłej atmosferze wskazuje obszary odpowiedzialności, zachęca do pracy nad zmianą. Wtedy czar miłych pogawędek pryska.

cdn.

Superwizja, czyli higiena osobista [2]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

14 komentarzy

  1. Zadziwiające, że spowiedź coacha jest potrzebna. Osoby, pracujące z ludźmi jako coach gubią się czasem sami. Parafrazując niejakiego Terencjusza coachem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce…

    No i wiersz od siebie dorzucę…

    Podczas rozmyślań o tych, co już nie ma z nami
    Kołczingowe pytanie zadajmy sobie sami
    Co zrobię dziś dla siebie, co dam sobie w darze,
    Aby przy tym święcie jak najdłużej być Gościem zamiast Gospodarzem?
    źródło: http://danielkotowski.pl/memento-vitae/

  2. Wielu, ogromnie wielu ludzi już przeżyło swoje życia. W katolicyzmie mówimy, że zasnęli w Panu i omadlamy przejście na Tamtą Stronę słowami: Pokój Ich Duszom, a także Wieczne Odpoczywanie racz im dać Panie, a Światłość Wiekuista niechaj im świeci.
    Świetlistość, światło, światełko w tunelu, energia jasności, której trudno się podobno oprzeć; naprawdę niewielu ma ochotę powrócić, wrócić tu na ziemię z bardzo zaawansowanego raka jak np. Pani Anita Moorjani i inni. Ją przywołał kochany brat, który pędził, modląc się by żyła, samolotem na pożegnanie, kochający mąż, który chciał by żyła. Wróciła około pół godziny po stwierdzonym przez gremium lekarskie zgonie. Cud Boży, a raczej Wola Życia z całym jego pięknem i balastem…
    Pamiętam podkradaną książeczkę „Życie po życiu” i stąd moje drążenie tematu, który wszystkich nas ciekawi, fascynuje, budzi wiele czasem niezdrowych emocji? Uważam, że nie można niczego obśmiewać, bagatelizować żadnej z wersji prawdy. Wtedy i tylko wtedy mamy możliwość dowiedzieć się np. o zjawisku śmierci klinicznej.
    Dobrego dnia!

  3. MEMENTO MORI

    „Człowiek jest jedyną na świcie istotą świadomą bliskości swej śmierci. Z tego i choćby z tego względu żywię wobec rodzaju ludzkiego głęboki szacunek i wierzę, że jego przyszłość będzie lepsza niż teraźniejszość. Nawet wiedząc, że jego dni są policzone i że kres wszystkiego nastąpi w najmniej oczekiwanym momencie, człowiek czyni ze swego życia walkę godną istoty nieśmiertelnej. To, co ludzie zwą dumą – pozostawić po sobie trwałe dzieło, potomstwo, uczynić coś, by ich imię nie popadło w zapomnienie – uważam za najwyższą formę człowieczej godności. W świecie ludzi występuje pewna prawidłowość: ta krucha istota, jaką jest człowiek, stara się za wszelką cenę ukryć przed sobą to, czego ma absolutną pewność – świadomość nieuniknionej śmierci. I nie dostrzega, że w ludzkim życiu to właśnie ona mobilizuje do czynienie najwspanialszych rzeczy. Człowiek boi się przejścia na mroczną stronę, z przerażeniem spogląda na nieznane, a jedynym znanym mu sposobem przezwyciężenia tego strachu jest zapomnienie, że dni są policzone. Nie potrafi zrozumieć, że świadom śmierci mógłby zdobyć się na większą brawurę, posunąć znacznie dalej w codziennych bojach, ponieważ nie miałby nic do stracenia, pamiętając, że śmierć jest nieunikniona.”

    Pielgrzym Paulo Coelho

    MEMENTO MORI

  4. Aniulo dobry wpis! Problemem władzy jest co krótki czas rzucanie się na głęboką wodą z dużą kasą pieniędzy w spektakularnie duże przedsięwzięcia – głośne, duże i dziwne – bez czepka, kostiumu i na beton ;-)
    Gdy oni tam sobie siedzą na Wiejskiej w cieple, z tymi hotelami, codzienną stołówką i laptopami za nasze pieniądze mnie tu trafia szlag. A jak doją obcokrajowców, żeby potem utrudniać im na każdym kroku tutaj zarobkowanie? Jesteśmy takie chodzące dojarki systemu. Oni co chwilę obstalkowywani, uśmiercani społecznie, znienawidzeni przez nasze zmęczenie, ale tyłki w cieple grzeją i media, jak chcą to mają. Czuję się jak taka dojarnia, jestem podpięta do zusów, gastronomii nie na moją kieszeń, skarbówki, banków, ciuchexów tylko mleka nie mam. Nie mam na to wszystko, – puli z której bym mogła na to wszystko płacić. Owszem są bogaci ludzie w Polsce. Jeżdżą niektórzy podejrzanie drogimi, świeżymi samochodami z salonu (no bryki jak z Jamesa Bonda), a podobno mają życie tutaj takie jak wszyscy?
    Jestem mało sprytna i umiem w dużym procencie narzekać? Raczej tak. Wykiwać kogoś na zwykłe gary, z dobrej stali, ale gary w cenie z kolei samochodu używanego trzeba umieć?
    Najprve kavicka, potem pracicka ;-)

  5. Byłam ostatnio na superwizji i jest dobrze :) Tak sobie na Youtube oglądam różniste szkolenia i nawet dzisiaj usłyszałam jak to jednemu panu pomylił się coaching z mentoringiem. Ostatnio zajęłam się scrapbookingiem. I to co mnie przeraziło to fakt, że nawet w tej niewinnej dziedzinie zabawy z papierem, potworzyły się sekty, tajne grupy i takie tam dziwne twory. Nie masz wycinarki do wzorów, szablonów, to jesteś biedny. A gdzie kreatywność? Nie wszystko musi być proste i idealne. Oglądam sobie różne cudeńka robione ręcznie, w niektórych widać duszę a w innych po prostu posklejane elementy. Tak samo jest z najbliższymi wyborami. Jak się okazuje znam osobiście nawet paru kandydatów i mogę polecić ich jako konkretnych i rzeczowych, ale nie mogę nikomu zapewnić tego, że odnajdą się w polityce. Jakoś już mnie nie rusza, że co jakiś czas trąbią w telewizji ile to milionów przeznaczają na to czy na tamto. Nie ma w naszym kraju gospodarza. Szastają pieniędzmi na kible narodowe, platformy dla ludzi bez komputerów, na reklamy mające przekonać, że skazanie 6 latka na szkołę to najlepsze rozwiązanie pod słońcem. Oglądałam dzisiaj Pana wykład Panie Macieju, na temat coachingu relacji. Mówi Pan tam o takiej sprawie jak dojrzałość partnerów. Jeśli jej nie ma, związek opiera się na uzupełnianiu wzajemnych braków, jeśli jest można budować dobry związek. W naszym kraju jest jak z tymi relacjami. Nasi politycy mają masę kompleksów, są niedojrzali ( stary, to nie znaczy dojrzały), mają braki w wykształceniu i kulturze osobistej ( umiejętność jedzenia całym zestawem sztućców to nie kultura) . Problem z konwencją przeciw przemocy, problem z Halloween, problem z pracą….. same problemy. Ostatnio rozmawiałam z młodymi ludźmi z Ukrainy, oni by chcieli, żeby u nich było jak u nas ;) Taki rechot historii :) Szukam teraz kasy na balet dla córci i to jest ważne. Politycy budzą tylko moje współczucie, już żaden spec od wizerunku nie naprawi trupowatych maszyn….

  6. Superwizje…
    Nie ma co ukrywać, że w czasach gdy przyjaciel odchodzi odbijając dziewczynę lub zonę lub kiedy wszystko może też rozbić się o kasę; w czasach zrywanych więzi, nadszarpywaniu zaufania, rozczarowywania się do ludzi relacja coachingowa, w której klient poczuje się dobrze, bezpiecznie popycha do zaprzestania na poczuciu komfortu wewnętrznego i istnieje ryzyko braku zmian, ochoty na ruszanie do przodu. Przyjazne tete a tete, podbudowujące spotkanko za które przecież sam klient płaci ma jemu służyć, ma być jakością za stawiane warunki finansowe – płacę wymagam. Młodemu coachowi raczej trudno jeszcze mocno stawiać na swoim, wymagać i być nieustępliwym, kiedy klient starszy i sprawdza swój autorytet życiowy. Doświadczony klient zużywa natomiast sporo energii na bycie pod prąd – wymaganie w tej relacji. Wiadomo, że pozytywne przeniesienie i doświadczanie obopólnych tylko pozytywnych emocji, a więc np. nie wpuszczanie granatu stawianych celów w „między nas” jest łatwiejsze, mniej wysiłkowe i mniej obciążające na dłuższą metę :)

    Zastanowiła mnie ta „silna tożsamość plemienna i dziecięcość a nawet dziecinność” jeśli chodzi o nas. Polaków. Dziecinność to jeszcze nie do końca w tym ujęciu infantylność, coś raczej ujemnego, pejoratywnego. Czyżby niezliczona ilość poczuć przynależności do różnych grup: ślązaków, górali, grzybiarzy, wędkarzy, świadków Jehowy, łemków, protestantów, kaszubów, masonów, wojskowej orkiestry dętej, kibiców i kiboli, związków zawodowych itp itd. spełniała głównie rolę zaspokojenia głodnego przynależności w grupie, potrzebującego miłości i aprobaty społecznej dzieciaka w nas tkwiącego?
    Grupa pozwala przecież przetrwać z poziomu dorosłego. Nic tak nie ratuje skóry w trudnościach, jak poczucie że nie jest się zostawionym na samemu na pastwe losu. Że są bliscy, którzy pomogą, że będąc razem wespół zespół raźniej zdzierżyć to, co niezdzierżalne…

    Notka pozwalająca i mi złapać swieży O2 w płuca ;->
    Do pobaczenija ! ;-)

  7. Co do pomocy potrzebującym Dźo-ann. Pracuję dla Caritasu i urzędu pracy w jednym z projektów. I powiem Ci, że to jak państwo przyzwyczaiło co niektórych do życia na jego koszt jest nieodpowiedzialne. Ludzie, którzy przychodzili po pomoc 20-cia lat temu, przychodza dalej. Ba, ich córki i synowie już też. Oczywiście, są ludzie, którzy potrzebują pomocy, bo są psychicznie nieprzystosowani i którzy sami sobie na rynku pracy czy swojej działalności nie poradzą.

    Są też ludzie, którzy naprawdę chcą coś zmienić i szukają każdej pracy. Rynek się zmienia i za chwilę to pracownik będzie decydował gdzie pracować. Już w 2015 roku będzie -1% ludzi na rynku pracy, w 2013 będzie to -24 %.

    Czy wtedy nie będzie bezrobotnych i MOPSów? Oczywiście, że będą, bo są ludzie, którzy nie chcą, nie chcieli i nie będą chceili pracować. Już jest projekt w fazie realizacji zaiązany z bezrobotnymi aby pogrupować ich w kategorie chęci do pracy. Bo jakby dziś wyrzucić wszystkich zarejestrowanych tylko dlatego, aby ci mieli ubezpieczenie okazałoby się, że bezrobocie w jednym dniu spadłoby o około 3-4 %.

    Podsumowują: są ludzie, którym trzeba pomóc i stworzyć coś na wzór holenderskiej opieki czyli społęczne zakłady pracy dotowane przez państwo np. w 40%. Dzięki temu przerzucimy pieniądze, które człowiek DOSTAJE z MOPSów do zakładów użyteczności publicznej, w której człowiek ZARABIA. I jest wśród ludzi i z ludźmi i się resocjalizuje i jest szczęśliwy, bo ma pracę.

  8. Okrągły Stół był w 89 roku? Czyżby rację niestety mieli niektórzy historycy cenę za wolność i kapitalizm zapłaciliśmy najwyższą z możliwych? Sklepy z chipsami chio lili chips i drukowanie czerwonych paszportów wszędzie poza USA w zamian za dożywotnie zabezpieczenie tyłków i ogromnych emerytur ubeckich i milicyjnych?

    Do czego w realnym życiu prowadzi emerytura 7 tysięcy? Do stworzenia własnej menelowni z piciem w mieszkaniu – ale to pewnie ze skrupułów w sumieniu? Reszta uciska nas niestety do tej pory?

    Powtarzam raz jeszcze. Bloczki w jakimkolwiek barze w krakowie z mopsu nie starczają na pełny obiad (zupa+drugie danie+deser) każdego zimnego dnia listopada i każdego dnia w roku w ogóle. Wiele z osób mi znanych nigdy nie pomyślałoby, że będzie kiedykolwiek korzystać z pomocy mops-u. Były to osoby dość zamożne, prowadzące działalność gospodarczą lub pracujące na szantażu, że lepsza umowa pracy już się pisze. 100 mln złotych należałoby władować w MOPs Panowie 8000 emeryturki. Nie mogę patrzeć na takie „marnowanie” pieniędzy.

    Autorze, PO miało być stabilną inteligencją u władzy? Miało być „by żyło się lepiej” i płomienne przemówienia Donalda Tuska miały się zamienić w realną pomoc tak jak encyklopedia Vat miała zmienić się w broszurkę?

    Jak można doprowadzać ludzi do skraju ubóstwa i żebractwa (przykładem są często gęsto moi podopieczni) i w morzu potrzeb pieniądze dawać tam, gdzie pieniądze akurat są?????????????????????????

  9. Ktoś uczy dziecko w szkole co to jest desfuzja zamiast mu to pokazać na konkretnym przykładzie. Ktoś wysyła 6-cio latki do szkoły celem długowiecznej pracy. Ktoś wymyśla oceny, by sterować cały czas szczurami. Jak długo jeszcze nasze dzieci będą szczurami realizującymi ambicje ich ojców i matek? Dlaczego obrażamy szczury?

    https://www.youtube.com/watch?v=uLriqBhzOH8

  10. Na domiar złego Rząd chwali się, że właśnie przeznacza 100 mln złotych na policję? Co Ty o tym sądzisz Aniula? 100 mln złotych na wsparcie militarne. Aniu?

    Boją się skurczybyki zamieszek. Idą wybory, rosną niepokoje społeczne, zbliża się styczeń 2015 i podwyżki oczywiście nie płac a cen żywności jak zawsze. Boją się kiboli, rodzin kiboli, górników i hutników; zadymiarzy i anonimousów. Muszą wzmocnić nadużywających władzy milicjantów, byłych ubeków, kagiebowców, byłych kapusiów zaangażowanych w bojówki i mecze. Policja w tym kraju to nadal u szczytów hierarchii milicja i byłe zomo. Od jednostkowego człowieka zależy czy wybiera dobro czy zło, czy krzywdzi i strzela do brata, czy złapie najsłabszego i wlepi mu mandat bo silniejszego nie złapie nawet za 100 mln.

    21 wiek a ludzie z biedniejszych i wielodzietnych rodzin nie mogą liczyć na codzienny obiad w stołówce wspieranej przez MOPs. Dlaczego? Bo jedzenie jest tak drogie, że bloczki dawane beneficjentom starczają mniej więcej na coś w miarę taniego raz na trzy dni.

    Jakim cudem większość godzi się z takim traktowaniem? Z tak małym, realnym wpływem na statystycznie kilku zamordystycznych patafianów wpierniczających za nasze pieniądze ośmiorniczki? To jest zamordyzm mówię wam. Trzymać ludzi w zastoju, o głodzie i we wściekłości płynącej ze słuchania ich rozmówek na temat afery hazardowej, wkraczania w ciemnych kominiarkach, pokazu pol golfowych, hacjend polityków w telewizjach śniadaniowych by potem stłumić jak wyjdą zdesperowani, zagazować i mordować w biały dzień swołocz chcącą mieć co do gardła włożyć jak w Rosji w latach 90 (dlatego m.in u nas wtedy był chwilowy rozkwit gospodarczy – silna Rosja wszakże to słaba Polska). Co z tym zrobić? Na pewno nie bać się! Zabronione mamy lękać się. Lękanie przezwyciężyliśmy i Ukraina się uspokoiła i właśnie miała nowe wybory i dostała szansę na jako taką normalność.

    Z pozytywnych rzeczy mogę się podzielić mądrym cytatem P. Dziankowskiego: “Stwierdzenie, kim jestem, zawsze staje się ograniczeniem w spotkaniu z drugim człowiekiem.
    O wiele lepiej, gdy będzie mógł to odkryć osobiście”. Zapraszajmy do swojego życia ludzi, dawajmy szansę kolegom na bycie wieloletnimi przyjaciółmi, lubmy ludzi mimo tego, że czasami niestety są straszni, że wygrywa w nas to, co negatywne. Bycie człowiekiem otwiera tyle szans na zmiany.

  11. Ja się wkurzam w niedospaniu, ale nie waham się też być szczera do bólu w swoich interpretacjach świata, interwencjach do siebie i innych.
    W pojazdach mpk jest wszędzie wywieszka: pokaż klasę. Starsze osoby manipulują. Teraz przy tak ogromnym zmęczeniu fizycznym i przepracowaniu potrafią podejść (gdy wszędzie wolne miejsca) pokazać swoją legitymację rentową i głosem mężczyzny, który zaraz zacznie bić zrzucić mnie (urobioną i zmęczoną po pachy z siedziska). Widziałam scenki z takimi agresorami prawie podnoszącymi pięść na młode dziewczyny, wyzywający je od najgorszych i wymuszających miejsce siedzące.
    Czasem zmęczenie ludzkie po prostu nie zna wieku. Jak jesteś bardzo zmęczony, słaniasz się na nogach to nie zejdziesz z krzesełka choćby nie wiem co. Nie masz na to siły.
    Kiedyś jeden staruszek wybrał pokładanie się na mnie i przy mnie w tramwaju. Wyczuł zmęczenie i słabość i jak pasożyt odporności zaatakował. Kładł się na mnie swoim cielskiem. Ja nawet nie miałam siły by wydobyć z siebie głos opierniczenia go. Już ja starsze pokolenie znam na wylot. Cwani spryciarze niektórzy oj.

    Opiekuję się starszymi ludźmi nie od dziś. Okazywanie klasy i szacunku powinno być po obu stronach. Oczywiście zdarzają się sporadycznie ustępowania miejsca przez starsze panie młodszym. Dostrzeganie zmęczenia też i u młodych. Generalnie w Krakowie ludzie raczej ustępują miejsc, zdarza się uśmiech.
    Nie lubię pouczeń, nie jestem w szkółce. Mimo młodego wieku swoje przeszłam; mam dość :)
    Jestem zmęczona, ale daje radę. Wyjścia nie ma.

  12. Super wpis. Zarówno opis tej niesamowitej superwizji jak i moje refleksje. Właśnie to odkrywam ostatnio. Swoją dziecinność i przerzucanie odpowiedzialności na innych. I takie przyjemne rozmowy w miejsce zmiany. Inna sprawa, że bezrobocie to taki właśnie powrót do dziecinności. Ale bardzo mnie ten post motywuje do zmiany.

  13. „Magia istnieje” taki napis dziś zobaczyłem na nakrętce napoju znanej firmy…

Komentarze są wyłączone.