komu bije dzwon?

Superwizja, czyli higiena osobista [5]

Polska Polską ale co mam zrobić z tym komunikatem: Jesteś otoczony zazdrością i nienawiścią, który usłyszałem od swego superwizora?

Nic, to najświętsza prawda – stwierdził mój przyjaciel. W Polsce autorytety nienawistne są. Każdy autorytet osobie słabej wskazuje jej słabości poprzez samo swoje istnienie i tę skórkę cienką jej osobowości narusza. Ktoś jedzie lepszym samochodem i ta „lepszość” wywołuje „gorszość” u tego, kto jedzie mniejszym, tańszym. Ale i ten w droższym rozpycha się, parkuje na trzech miejscach, wyprzedza jak wariat albo co gorsza jedzie powoli, parkuje statecznie. Patrzcie jaki ważny, taki ważny, że aż swojej wagi nie podkreśla. To jest najgorsze.

Trzeba siedzieć cicho. W szarości, w upodobnieniu nikomu nie wadzisz. Najlepiej w Polsce emerytem być, gdyż z nimi nikt się nie liczy, nikt nie poważa ale też nikt się emerytów nie czepia. Gdy wychylasz głowę ponad szarość w łeb musisz dostać. Emeryt to najbezpieczniejsza w Polsce rola. Lecz kiedy uczysz innych ludzi, terapeutyzujesz, coaczujuesz, piszesz o wartościach i temu podobnych kwestiach, słowem wychylasz się – musisz być otoczony zazdrością i nienawiścią, musisz obrywać, choćby za to, że nie spełniasz oczekiwań a także, że spełniasz ale w zbyt małym stopniu, że ktoś chce więcej, inaczej. 

Więc co mam zrobić? – spytałem naiwnie jakby coaching polegał na otrzymywaniu odpowiedzi na pytania, które zada się coachowi. Zniknąć. Plemię akceptuje wyłącznie identycznych członków plemienia, przewidywalnych. Gdy stajesz się wyrazisty lub rozpoznawalny, nawet gdybyś nie chciał, wiele osób traktuje to jak wyzwanie, jak zaproszenie do igrzysk, w których należy się mocować z liderem w nadziei, że zajmie jego miejsce, posiądzie jego moc. Plemienna dziecięcość zakłada, że tylko w taki, magiczny sposób, można stać się dorosłym, czyli ważnym, dominującym, silnym. Trzeba zabić mistrza. Dlatego każdy, kto uprawia zawód związany z edukacją w pewnym sensie jest w niebezpieczeństwie, zwłaszcza jeśli odnosi sukces.

“Komu bije dzwon?  Dzwon zawsze bije tobie” – napisał dawno temu Hemingway. chyba o tym zamierzał przekonać cię twój superwizor transpersonalny. Wsłuchaj się w jego bicie. Przed czym cię ostrzegą? O czym informuje? Jaką nowinę zwiastuje? Jakie dary? Jakie braki? Jakich gości? Jakie zasoby? 

Sugestie i rady, pośrednio lub wprost skierowane do mnie od moich zagranicznych autorytetów sugerowały zniknięcie. Po kilku dniach, coaching i superwizja zawsze potrzebują inkubacji, uświadomiłem sobie, że zniknięcie nie koniecznie oznacza nieobecność, emigrację, wycofanie się, śmierć, że przecież nieustannie powtarzam do swoich studentów, że profesjonalny coach, to znikający coach, którego obecność chwilami redukuje się do przeprowadzenia ćwiczenia.

Portugalczycy, Hiszpanie, Argentyńczycy, Grecy, Niemcy i wiele innych nacji – potrzebują silnych liderów. Nawet w przypadku przewodzących kobiet, kobieta staje się w tych społecznościach męska, ojcowska, wyrazista. Stąd też wiele problemów z definiowaniem roli coacha, mentora, trenera, lidera – w różnych kulturach. A czego potrzebują Polacy? Autorytetu szczególnego, który wie, kiedy zniknąć.

Superwizja, czyli higiena osobista [5]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. :)

  2. ja wczoraj widziałem fajne wystąpienie Amerykanina
    ( http://www.youtube.com/watch?v=nXu7dDSflf8 ) który mieszka tu w Polsce. pierwsz Be 2 min mnie szczególnie zastanowiły tego przemówienia. otóż zwraca on uwagę że my Polacy często coś oceniamy mówiąc “Nieźle” i jest to prawie równe z “dobre , bardzo dobre”. czyli w naszym spektrum ocen wszystko co przeciętne, średnie to już jest złe?

Komentarze są wyłączone.