Szaman i bóg

Kiedyś uczyliśmy się języka kotów
Kiedyś uczyliśmy się języka kotów

Po co wilk zmienia się w kota, a potem w wilka, a potem znowu w kota? Wiele kultur przedindustrialnych żyło bardzo blisko zwierząt. Nawet bardziej niż blisko, gdyż plemiona – na przykład Australii, czy stepów Ameryki Północnej czuły się częścią tego samego systemu, mieszkańcami stepu, lasu, dżungli. Trzeba było wkładać tyle samo wysiłku by przeżyć, co one – podobne do nas istoty. Jeszcze w XX wieku, kilkadziesiąt lat temu, tutaj w Polsce zdobycie pożywienia, zaspokojenie głodu było podstawową troską rodziny. Wciąż – kilkadziesiąt [a według innych danych nawet kilkaset] tysięcy dzieci w Polsce jest niedożywionych. Żyjemy w kraju, w którym za malwersacje przy dystrybucji żywności można było dostać karę śmierci, a z powodu podniesienia ceny mięsa wybuchały strajki, od kul milicji ginęli ludzie.  Zjeść, nakarmić, zdobyć pożywienia – stworzyć sojusz, dzięki któremu pożywienia nie zabraknie. Oto troski wielu Polaków sprzed 30, 40 lat, ale również dzisiaj całkiem dotkliwe i realne. Dziś również stwierdzenie: zwierzę, człowiek, robak jest tak naturalne, że nikt nie zastanawia się nad tym skąd to różnicowanie. Tymczasem podział na florę, faunę i człowieka – Pana Stworzenia jest historycznie dość nowym pomysłem. Otóż to! Słowo stworzenie jest tutaj kluczowe – odwołuje nas przecież do religii, do procesu tak zwanej świadomej kreacji, emanacji woli boga. Słowa bóg nie powinno się z resztą pisać z małej litery [każdy polonista to zmieni natychmiast].

odebrano prawo do istnienia
odebrano prawo do istnienia

W czasach, kiedy kultura, religia i nauka były zmieszane w jednym kociołku z napisem „magia” uważny czarodziej, szamanka, uzdrowiciel odczytywał znaki i nadawał im znaczenie. Znak i znaczenie. „Coś” i nadana temu „czemuś” wartość, opowieść, narracja. Powoli narodziła się religia. Szaman z tłumacza znaków, zaklinacza nieznanego stał się autorytetem, megafonem boga, a czasem bogiem samym. Pewnie chodziło o władzę. Jeśli tylko ja mam to, czego wy potrzebujecie, to znaczy, że mam coś niesłychanie cennego – wiedzę o sensie waszej egzystencji, proroctwa na temat waszej przyszłości, uspokajającą wizję tego, co wydarzy się jutro. Ponadto rozmawiam ze światem, ba – bogiem samym, do którego wy nie macie dostępu.

Ileż to, jako gatunek, byliśmy [i nadal jesteśmy] w stanie zapłacić, poświęcić, oddać za obietnicę błogosławieństwa ze strony bóstwa, lub jego przedstawiciela! Ktoś kiedyś powiedział, że religia to najlepszy interes świata. Pobiera liczne opłaty w zamian za rytuał, chwilowy dostęp do sacrum – do przestrzeni świętej. Jakiej przestrzeni? Symbolicznego miejsca, w którym wydaje nam się, że ukryte zostały wszystkie nurtujące odpowiedzi i co ważniejsze moc sprawcza, decydująca o naszych losach, nadająca im sens.

.

tłumacz znaków
tłumacz znaków

Tak o to przestaliśmy słuchać lasu, nieba i rzeki, wpatrywać się w ślady łap na piasku, wraz z wilkami tkać przędzę magii, w ślad za kotami zbliżać się do granicy światów, by rozmawiać z duchami. Kiedyś uczyliśmy się języka kotów, jeleni i zajęcy, dębu i olchy, nadciągającej burzy i znaków wiosny – gdyż nasza biologiczna egzystencja zależała od tej rozmowy. Z czasem nasze mózgi antropomorfizowały bóstwo, nadając mu cechy ludzkie, zaś innymi istotom odebrano prawo do istnienia, odczuwania, bólu lecz również do równoprawnego istnienia w świecie, w lesie, na polu. Świnka, baranek, krowa – stały się produktem. Pies, kot, jeśli pod jakąś szerokością nie jest akurat kotletem, jak świnka – to pupilkiem, zabawką osamotnionego mieszkańca betonowej dżungli.  Trzeba go przebrać w ludzkie ciuszki i udawać, że jest naszym małym przyjacielem, ale też własnością. Funkcje ludzkiego mózgu są zadziwiające. Potrafimy na talerzu mieć przed nosem kawałek ciała świnki lub krowy, traktując je jako pokarm i całkowicie separując się od świadomości, że leży tutaj właśnie kawałek istoty, zabite życie. Jednocześnie głaszczemy wolną od widelca ręką futerko psa, który jest naszą własnością. Dla niektórych osób to dość paranoiczne.

Możesz z nim zacząć rozmawiać
Możesz z nim zacząć rozmawiać

Tymczasem żeby nawiązać kontakt ze światem, wznowić rozmowę z życiem potrzebujesz nie tylko zaprzestać bezmyślnego zabijania, siebie i innych [na przykład przez palenie tytoniu], wywierania presji i władzy na ziemi, powietrzu i wodzie, na życiu innych istot. Możesz z nimi zacząć rozmawiać, spotykać się.  Jak? Spójrz na przykład na kota. Zobacz go. Porzuć chęci „robienia z nim” i wobec niego „czegoś”, co z niego czyni przedmiot, a z ciebie pana. Patrz, słuchaj, czuj. Ucz się jego kroku, skoku, ruchu, głosu, a potem oddechu. Jednym zajmuje to rok, innym starczy dzień. Potem pozwól żeby kot ciebie zauważył, a potem pozwól żeby ciebie przeniknął. Przeniknął? Tak, piszę o medytacji ze zwierzęciem. Wyobraź sobie, że kot, jego duch, czy energia [wszystko jedno jak to nazwiesz] wchodzi w ciebie, przenika cię od wewnątrz. I teraz zbadaj ten stan. Pozostań w nim, ciesz się nim. Jednym zajmuje to rok, inni potrafią uzyskać ten stan w ciągu jednego dnia. Teraz pozwól żeby kot się w tobie rozpuścił, aż do chwili, kiedy poczujesz, że stajesz się kotem.  I znów jednym zajmuje to rok, innym starczy dzień. Lecz kiedy uzyskasz ów stan zrozumiesz, a raczej poczujesz, co to znaczy być życiem w postaci kota. Na zewnątrz mnie, we wnętrz mnie, ja.

medytacja
medytacja

Ps. Tak oto wilk staje się kotem, kot wilkiem i znowu ptakiem, a potem znowu kotem. I wszystko to bez wychodzenia z pokoju, używek, chemicznych stymulacji. Wystarczy być uważnym, oczyścić umysł z myśli, podążyć za kotem, psem lub wilkiem.

Ps.2 Nie zawsze potrzeba do tego 10 lat studiów na szczycie góry, w odludnym klasztorze, pod okiem surowego mistrza w takt ciosów bambusowego kija. Jednym zajmuje to rok, innym starczy dzień.

PS.3 Być może ego, o którym tyle ostatnio piszecie nie jest złe, ani dobre. Jest i warto je mieć. Bez ego ludzie popadają w rozpad osobowości, a to nieprzyjemny stan.

Szaman i bóg
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

25 komentarzy

  1. Do mnie cenna lekcja przyszła od Susan Pa’iniu Floyd (moja hawajska nauczycielka). Siedzimy sobie na ławce, rozmawiamy, jesteśmy z sobą i naturą. Po Susan chodzi robaczek, między piersiami się znalazł i bezczelnie szedł ;-). I co robi Susan? Mówi do niego, przekonuje, żeby sobie wyszedł i powędrował do swojego świata. Zdejmuje go bardzo delikatnie i sadza sobie na palcu, a on… myk i poszedł! Ona z nim naprawdę rozmawiała!

    Sama nie lubię robali, kojarzą mi się błe i koniec. Pająki ewentualnie niech sobie będą, ale te wszystkie latająco-pełzające muszki, robaczki, chrząszcze, bzyczące… można powiedzieć, że budzą we mnie lęk, więc jak jakiś właził na mój teren, zabić i już, nawet jeśli nie łaził po mnie. A tu coś mi się przestawiło w głowie i teraz też staram się mówić do tego, czego nie lubię, czy się boję. No i słuchają ;-). Dopóki nie musimy się znielubić bo sobie zagrażamy, wszystko jest dobrze.

    Każde życie jest cenne, równie ważne. To, że mamy mózgi, emocje, rozum i inne świecidełka ludzkie, nie znaczą wcale o naszej ważności. Tak czuję, że z punktu widzenia tao, wszechświata, boga, jesteśmy tym samym, energią. Od nas zależy jak tę energię chcemy widzieć i jakie znaczenie jej nadajemy.

    Cieszę się, że rozmawiamy tu o zwierzakach. Moje dwa psy też mnie kochały, też czuły i wiedziały o mnie więcej niż dorośli ludzie ;)

  2. poza tym polecam tym ,ktorzy idealizuja swiat zwierzat,wybrac sie do lasu albo na wies i zobaczyc ich prawdziwe zycie;))))moze okazc sie ,ze „mis”to prawdziwy niedzwiedz;)))))))))))))))poptrzcie na glebie albo wroble ,albo gdy pupilek kotek wraca z lowow z piorkami na pyszczku………
    niestety ,nawet w dobrych filmach przyrodniczych ,”wycinaja”takie sceny,a my widzimy zwierzeta troche przez rozowe okulary!
    nadal podkreslam ,ze ten swiat ,mimo ,ze okrutny,jest piekny i ciekawy i my tez do niego nalezymy.

  3. taki jest ten swiat, zwierzeta tez zjadaja zwierzeta..my czasem mamy wybor ,a czasem tez sie musimy bronic.nie krzywdze innych,ratuje ich zycie i szanuje je,ale jesli przyjdzie mi sie bronic-albo moje dziecko-zrobie to.moje zycie przeciez jest dla mnie najcenniejsze.jak dla kazdego innego zwierzaka jego wlasne.podlegamy tym samym prawom w tym swiecie.

  4. Moniko, to niesamowite, bo czytając twój wpis dopiero sobie uświadomiłam, że faktycznie w swoim rozumieniu n.p. uśmiechu i ciepłego słowa ograniczyłam się tylko do wyobrażenia „ludzkiego uśmiechu” i „ludzkiego ciepłego słowa”. To ciekawe, że tego nie widziałam. To dla mnie ciekawa informacja. I mam już nawet pewną teorię na swój temat :-) Zatem dziękuję.
    Ach, i zgadzam się co do dzieci i zwierząt, ponieważ gdy patrzę na moje dwa maluchy, w szczególności na to jak czasami „kotłują” się na podłodze, czy na łóżku: przerzucają, popychają, poszarpują i przy tym śmieją i zarazem złoszczą to mówię na nie: małe lewki, bo mam przed sobą widok dwóch małych, bawiących się lwiątek lub kotów.
    I tak oto okazuje się dzięki twojej wypowiedzi, że jestem bliżej zwierząt niż myślałam…

  5. A propos przewinien ludzi wobec zwierząt: Coetzee napisał znakomita książkę na ten temat –„Elizabeth Costello”.

  6. Moniko,
    moja wypowiedz nie miała charakteru polemicznego. Podobnie jak Ty uważam, że nalezy szanować istnienie zwierząt. Podobnie jak Ty uważam, ze nie wiemy wszystkiego o świecie i że ludzka perspektywa nie musi być perspektywą uprzywilejowaną, chociaż, jak dotąd–jest. Uważam,że ludzie mają świadomość rozumiejącą, a zwierzęta „swój rozum” mają i tak się składa, że zwierzęcy sposób bycia jest mocno ograniczony w porównaniu z ludzkim, co nie znaczy, ze nie mogą byc one naszymi „mniejszymi braćmi”. Mogą i dobrze jest jak są. Dobrze dla nich i dla nas.
    Jednak z całą stanowczością twierdzę, ze gdyby pająk, lis, pies zaatakował dziecko, nie wyobrażam sobie, zebym chciała i mogła go resocjalizować.

  7. Zośka, rzecz jasna jako człowiek będziesz twierdzić, że ludzka świadomość jest o wiele cenniejsza. Ale gdybyś była pająkiem, sytuacja byłaby diametralnie inna.
    To na zasadzie jak moja mama gdy jej mowie o przemysle mlecznym i co sie tam wyrabia pyta : to po co Bog stworzyl krowy?? Gdyby sama byla krowa pytanie straciloby calkowicie sens.
    Wydaje nam się że znamy odpowiedzi na wszystkie pytania, ale wielu rzeczy nie jestesmy swiadomi, nasze postrzeganie zdaje sie byc bardzo zawezone, choc oczywiscie jestemy przekonani, ze wiemy niemal wszystko o otaczajacym nas swiecie.
    Tak, jestem idealistka i szczerze mowiac dobrze mi z tym, choc nie ulatwia to zycia w dzisiejszym swiecie.
    Nie wiem co bym zrobila gdyby pajak zaatakowal moje dziecko. Nie mam dziecka a tez do tej pory zaden pajak mnie osobiscie nie zaatakowal. Moze dlatego, ze zadnemu nie probowalam wyrywac nog, albo go prowokowac? Nie wiem.

    Wszyscy jestemy polaczeni niewidoczna nicia i nie wiemy dokladnie kto jakie spelnia zadanie na tym swiecie. Lekcje biologii a Życie to zupelnie inna kwestia.

    I juz wiecej nic nie napisze na ten temat, bo znam dalszy przebieg, kazdy bedzie odbijac pileczke na swoja korzysc, a nie widze w tym wiekszego sensu (choc kiedys mocno mnie pasjonowalo dyskutowanie online). Zwlaszcza, ze internet mocno znieksztalca przekaz wiec naprawde ograniczam mocno ilosc komentarzy, bo i tak kazdy odczyta to na swoj sposob, czesto niezgodny z intencja piszacego.

    Wiec dziekuje za uwage :-)

    P.S. Dzis moja kotka dała mi kolejna lekcje zyciowa. Az przecieram oczy ze zdumienia jaka mi sie niesamowita nauczycielka trafila.

  8. Monika,
    pająk chodzi po tej ziemi, zeby snuć pajęczynę, zjadać muchy i byc obiektem zachwytów poetów jako artysta od najcieńszych koronek.
    Ludzka świadomość jest o wiele cenniejsza niż najpiekniejszy wyrób pająka. To człowiek może chronić pająki, nie na odwrót. Dlatego życie człowieka jest ważniejsze od życia pająka. Gdyby pająk zaatakował Twoje dziecko, nie wahałabyś się ani chwili, by mu przyłożyc, czy nie tak? Mysląc tak skrajnie idealistycznie, powinniśmy juz teraz zacząć hołubic kleszcze, bo właśnie przyszedł na nie sezon. Ja sama ubiłam dzisiaj dwa, które wgryzały się w futro mojego psa.

  9. Przeczytałam kilka razy to co napisała Ola i coś mnie uwiera, czuła struna została poruszona. Bo mam inne obserwacje zupełnie. Przede wszystkim ludzie w dużej mierze wciąż postrzegają zwierzęta jako jakieś mechaniczne obiekty – może pozostałość po Konfucjuszu? Jasne, zwierzęta to instynkt, ale nie zgodzę się że nie są zdolne do pomocy, heroicznych czynów, poświęcenia. Masa jest dowodów na to, że zwierzęta to nie bezmyślne istoty, które kierują się tylko i wyłącznie instynktem a czasem niezwykłość ich czynów poraża i zachwyca.
    Poobserwujcie czasem małe dzieci i szczeniaki albo kociaki. Podobieństwo ich zachowań jest niesamowite.
    Ok, zwierzęta wyrażają radość sympatię w inny sposób, ale wyrażają. Przyjaciel przytuli Cię kiedy płaczesz, pies poliże Cię po buzi.
    Mój pies kiedy płakałam podchodził do mnie i merdał ogonem, próbował pocieszyć, zachowywał się jakby myślał, że to przez niego. Mówiłam więc „to nie twoja wina” a ona się strasznie cieszył i skakał, jakby mu ulżyło :-)

    A człowiek? Ma wielką szansę na rozwój, wyjście poza schemat właśnie a często zachowuje się jak pies Pawłowa. Brak samoświadomości. Przecież jesteśmy wychowywani w jednym wielkim schemacie a na wszelkie przejawy indywidualizmu reagujemy jak na wcielone zło.
    Mam wrażenie, że naprawdę garstka ludzi korzysta z tej szansy wzniesienia się „nad”, wyjścia poza ramę. Doświadczyłam tego na własnej skórze jak ludzie reagują kiedy ktoś się „odważa”, kiedy ośmiela się żyć inaczej. I nie jest to zachwyt a przerażenie.

    A wracając do zwierząt. Uwielbiam cytat Marka Twaina : „Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.”

    Ostatnio coraz bardziej wierzę w to, że ten świat został stworzony jako twór doskonały. Zadziwiający, nietuzinkowy, czasem wydawać by się mogło nienormalny. Ale wszelkie istoty na świecie są równe w tej doskonałości. Wiem, że w dzisiejszym świecie panuje zupełnie inny pogląd, ale życie pająka i życie człowieka jest tak samo ważne. Skoro i pająk i człowiek chodzi po tym świecie to znaczy że po coś. I każde istnienie TU, na ziemi kończy się tym samym, fizyczną śmiercią.

    Nie jesteśmy pępkiem świata, choć bardzo mocno w to uwierzyliśmy. To przekonanie moim zdaniem bardzo nas zubaża.

  10. Coś mamy z tymi ślimakami:)) Kilka dni temu zgarnęłam takiego jednego z ruchliwego chodnika i włozylam za ogrodzenie punktu sprzedazy roślin. Mam nadzieję, ze nie miał jakiejś ważnej sprawy do załatwienia po drugiej stronie chodnika:)

  11. Aniu, dzięki za wpis. Przypomniałaś mi o moich misjach ratujących ślimaki ;-)
    „święta równowaga”, a może „zwykła równowaga”, wszystko jest na swoim miejscu…
    Nawet ziemia, słońce i księżyc wczoraj się zgrały. A dziś piękny wschód słońca podziwiam, niebo się zmienia i można zaobserwować chwilę… a potem kolejną i kolejną…
    Dobrego dnia wszystkim!

  12. Ojej,Maćku!!! poruszyłeś temat bardzo mi bliski,że coś tam w środku drgnęło i moje „trzy grosze”nie będą intelektualnym wywodem,tylko prosto z serca…

    czy się tego trzeba uczyć????
    moze jestem z tych ,co potzrebowali dnia….albo moze od dziecka,wychowana na wsi,uczylam sie tego,majac za dar ogromna wrazliwosc…….
    od dziecka tak właśnie widze świat,jako całość,a ja jestem jego elementem a jednocześnie częścią całości,jeśli widze kota,to jednocześnie mam odczucie ,ze jestem troche tym kotem ,a ten kot mna;))))tym samym zyciem zyje krowa,trawa,zaba,mucha,i,a nasze drogi wciaz sie krzyzuja i przecinaja……jest wspolny jezyk,ktorym wszyscy mowimy.jak troche sciszysz umysl ,to go slychac….jak brzeczenie owadow nad laka.ja go autentycznie slysze i mam nadzieje,ze nie trzeba z tym isc do psychiatry…..poniewaz nikt mnie tego nie uczyl,to znaczy ,ze w nas taka umiejetnosc istnieje;))))i chyba nie jest to nic nadzwyczajnego…………..tak samo z widzeniem i czuciem.

    stad tez pewnie wynikalo moje dzieciece zachowanie: zbieralam i ratowalam wszytko co zywe ,a potzrebowalo pomocy: slimaki po deszczu na drodze ,zaby,uwiezione muchy,polamane drzewka………..i …..nie ja pierwsza w mojej rodzinie i nie ostatnia…zanim zdazylam nauczyc swoje dziecko szacunku do zwierzat….,robilo juz to samo……….
    nie szukam specjalnie okazji,potzrebujacy jakos sami zawsze sie znajduja….
    najtrudniej mi zrozumiec ludzkie zwierze,najbardziej skomplikowane….ale to ogromna przyjemnosc,rozgryzanie tej zagadki.

    dlugo nie rozumialam ,kto i dlaczego,ze jedni tak ,a drudzy inaczej widza swiat,az kilka lat temu przeczytalam „Krotka historia wszystkiego”Kena Wilbera i znalazlam w tej ksiazce odpowiedzi i dobra systematyke;))))))ktos poukladal to co dla mnie bylo luznymi przemysleniami.

    a odnosnie ego……….czy reka albo noga jest zla???jest czescia mnie w formie fizycznej ,tak samo jak i ego w czesci psychicznej.napedzana takimi dyskusjami,probowalam niegdys „wyzbyc sie”tej”potepianej czesci………zakneblowalam swoje ego i wpedzilam sie w tarpaty „w imie milosci do innych i swiata”,do tego stopnia,ze pewnego poranka ,patzrac w lustro zobaczylam swoja zielona twarz……………..i zrozumialam,ze mam ja na wlasna prosbe,z tej pogoni za ideami………….gdybym posluchala ego ,dawno juz powiedzialabym stop!!!!!!!!!!!!
    to bylo bardzo pouczajace doswiadczenie.
    dzis wiem ,ze ego broni moich granic,mojej integralnosci,mojej calosci w tym swiecie.i chwala mu za to.czasem trzeba mu przytrzec nosa,jak sie zaczyna puszyc;)))))ale trzeba go tez sluchac.
    i wcale nie przeszkadza mi to widziec swiat tak, jak widzialam wczesniej;)))

  13. A mnie ze wszystkich zwierząt najbardziej fascynuje człowiek. Mimo swej często paranoicznej natury, mimo błądzenia w betonowej dżungli i mimo iż w imię najwyższych wartości potrafi ranić, krzywdzić i zabijać. W każdym jego zachowaniu kryje się dla mnie komunikat: Potrzebuję…, czasami jest to wołanie o zaspokojenie zupełnie nieuświadomionych potrzeb, czasami jest to wołanie tak bardzo nieudolne i raniące. Leczo ostatecznie wszyscy szukamy akceptacji i potwierdzenia własnej wartości, wyrażając to w najlepszy sposób w jaki potrafimy, zostaliśmy nauczeni.
    Co sobie biorę od wilka – na pewno obserwację, milczenie, gotowość i oczekiwanie. Co sobie biorę z kota – niezależność, chodzenie własnymi ścieżkami i wolność. Nie zapominam o tym, że wilk również poluje, zabija i żywi się innymi zwierzętami. Kot przynosi swoją zdobycz panu na wycieraczkę i oczekuje pochwały i niejednokrotnie bawi się zranionym ptakiem tak jakby to była piłeczka. I tak dochodzę do tego, że to co najbardziej kocham w człowieku to jego możliwość wyjścia poza schemat: AKCJA-REAKCJA. To możliwość i umiejętność do zupełnie heroicznych, „bezinteresownych” czynów, do poświęcenia, pomocy, do tych małych codziennych gestów, których brak w świecie zwierząt: uśmiechów, ciepłych słów, otwierania drzwi przed mamą z wózkiem i ROZMÓW. Stać się wilkiem, kotem, ptakiem – tak, ale tylko po to, aby ostatecznie znowu być CZŁOWIEKIEM. Jakim? No właśnie, jakim?
    PS: Opowieść o wilku przypomniała mi o zapomnianych i ukochanych powieściach Jacka Londona, szczególnie o jednym opowiadaniu, gdzie stary, schorowany Indianin decyduje się pozostać sam w lesie, aby zatrzymywać dalszej wędrówki swojego plemienia…odszukam tego opowiadania. I sam Jack London, który na koniec swojego życia stał się samotnym wilkiem…

  14. lew i człowiek :)

  15. Joanno, dziękuję!
    Uśmiechnięta ja ;-)

  16. Ze zwierzęciem się jest łatwiej zintegrować (przeniknąć go) niż z człowiekiem, bo tylko jedna strona ucisza myśli (człowiek). Na pewno do tego nie potrzeba wieloletniej praktyki, ale też wieloletnia praktyka nie służy jedynie kontaktowaniu się ze zwierzętami :)
    W naszych polskich sangach zwierzęta są wszechobecne, uczestniczą w praktykach, lamowie je „błogosławią”.Ich cierpienie (to, ze idą na mięso dla ludzi) zostaje „uswięcone” w ceremoniale dzogczenskiej ganapudzy. Drugorzędnym celem tej praktyki jest właśnie pomoc zwierzętom, które ofiarowały swoje ciało ludziom. Tak to się rozumie. Co nie znaczy, że ktoś pochwala zabijanie zwierząt. Ale ich smierć traktuje się jako męczeństwo, czyn bodhisattwy, a więc płynie z tego zasługa dla umysłu zwierzęcia.

  17. Wiedziałam, że fioletowe kwiatki to dobry pomysł ;-)

  18. Aga, no właśnie :-) On jest do mnie tak przywiązany, że nawet na masaż ze mną chodzi :-) I tak czekał na mnie przy tych drzwiach :-) Przesłałam kiedyś jego zdjęcie jak spał i ktoś mi odpisał „wygląda jak śpiący mężczyzna” :)

    Tylko nie przesadzaj z szałwią ;-))))
    Ciasteczka pyszne !

    A moje koty przed chwilą miały moment „zawiechy”. Na moim balkonie (7 piętro) siadła synogarlica (częsty gość , na spółkę z wróblami) i koty zastygły :) Mila chwilę poćwierkała, Kofi zaniemówił, musiałam sprawdzić czy żyje :) a synogarlica się przechadza :)

    A teraz jakoś cicho się zrobiło, koty gdzieś zniknęły, poszłam do kuchni a tam oba egzemplarze na stole i wąchają Aga kwiatki od Ciebie :-) Nudzisz się człowieku? Weź do domu kota ;-)

  19. Faktycznie, kot Moniki jest bardzo ludzki. I co więcej, bywa, że ze mną dyskutuje, zwłaszcza jak masuję jego panią ;-)

    Dobrze, że o „ołtarzyku” przypominasz, czas odkurzyć, kwiatki zmienić, zdjęcie odświeżyć no i świece zapalić, a co tam, szałwię też zakopcę coby się rozprzestrzeniało więcej dobra z tego coachingu całego, co to nie wiadomo o co w nim chodzi, że niby działa czy cuś… ;-)

  20. W zasadzie chciałam tylko napisać, że zgadzam się z tym. A potem jeszcze w związku z przemianą wilka w kota coś mi się przypomniało.
    Mężczyzna który miał wytatułowanego wilka na ramieniu popełnił przed laty samobójstwo. Generalnie facet był taki dziki, miał przydomek „pies”, interesował się tao no i w skrócie nietypowy był czyli dla mnie ideał ;-) Bardzo ciekawa „więź” między nami była mimo że krótko to wszystko trwało.
    Kiedy już się dowiedziałam, że nie żyje jakoś dziwnie mi było. wciąż miałam poczucie, że w każdej chwili mogłabym go spotkać na ulicy, on jakby żył we mnie wciąż.
    Po jakimś czasie na przystanku znalazłam mojego pierwszego kota. Dopiero potem skojarzyłam, że ten przystanek znajdowal się niedaleko miejsca pracy tego mężczyzny.
    Obserwowałam mojego kota i on mi się wydawał jakiś dziwnie ludzki, jakby wszystko przenikał, jakby rozumiał. Ktoś kiedyś powiedział mi nawet, że mój kot jest dziwny, nawet jak na kota. I któregoś razu trafiło mnie, że ten mężczyzna być może „przemienił” się w kota. To się rzadko zdarza raczej, wcielenie z człowieka w zwierzę, ale z tego co czytałam w przypadku śmierci samobójczej może mieć miejsce. Poza tym jakieś dziwne zależności, podobieństwa zaczęłam dostrzegać. Oczywiście, to może być tylko rojenie umysłu, ale to przykład, że wilk jak najbardziej może zamienić się w kota. Oba wcielenia są bardzo ciekawe :-)

    Przy okazji, Panie Macieju, ostatnio trafiam na Pana osobę często :) Najpierw w Vege, potem byłam u Agi Hawajki po książki, a tam „ołtarzyk” z Pana książkami właśnie ;-)
    Dziś przeglądam w kawiarni Elle i widzę jakąś „znajomą” twarz, no i kto to był? :)
    Słucham też chilli zet a tam reklama Pana Akademii.
    Może to dla mnie znak, że jednak na ten moment mam zainwestować w coaching (od jakiegoś czasu się zastanawiam) :-)

  21. Kurczę, wzięłabym od razu, gdybym nie mieszkała w bloku na 5 piętrze w centrum miasta, gdzie do najbliższego skrawka zieleni jest daleko :( Za kilka miesięcy to się zmieni, więc jeszcze mamy szansę na siebie ;)

    Tak Anito, masz rację, bez zwierząt świat nie może istnieć…

  22. Zgadzam się- Co do świnki i kota i psa, który w zależności od szerokości geograficznej, może być kotletem albo pupilkiem… jedni nie zjedzą sarenki, ale krówkę już tak… z moją suczką zuzią wczoraj doszło do takiego przeniknięcia energii, że zaczęła jeść z nami bób :)))))))))

    wczoraj trafiłam też na zdjęcia szczeniaka, którego jacyś debile chcieli spalić żywcem wśród zużytych pampersów… psina ma zniekształconą prawą część mordki… jakby ktoś miał dobre serce i chciał się zaopiekować to tu jest opis: http://pl-pl.facebook.com/media/set/?set=a.224739047554399.70317.165681383460166

    i z jednej strony ręce mi opadają jak widzę takie rzeczy, a z drugiej strony myślę sobie- ale ktoś jednak walczy o te zwierzaki, o nasze człowieczeństwo. Bo nasze człowieczeństwo może być 100% tylko przy zwierzętach… tak sądzę. taką mam wizję. tak sobie myślę… bo gdy zabraknie zwierząt, zabraknie też chyba człowieka…

  23. Piękne oczy… Lubię zaglądać w swoje, za każdym razem widzę coś innego, nowe wiadomości ode mnie dla mnie przychodzą. Wczoraj wyjrzał tygrys. Ciekawe co przyniesie jutro.
    Dobrej nocy. Blisko siebie, blisko krainy, gdzie kot może być i psem i wilkiem i ptakiem ;-)

Komentarze są wyłączone.