Szaman

Pewien znajomy był u szamana, u prawdziwego znawcy arkanów magii. Żadnych piór, szklanych kul i transowej muzyki. Trzeba znać mego znajomego, żeby wiedzieć, że to realista, prawdziwy racjonalista i żaden oszołom. Nie wierzy w magię, czary i szamaństwo. Dlaczego odwiedził szamana? Miał w jego ogrodzie zakładać zraszacze, profesjonalny system nawadniania. Znajomy od lat prowadzi swoją firmę ogrodniczą.

Szaman mieszka pod Ingolstadt, a ściślej w połowie drogi między Ingolstadt  a Monachium. Bawaria. Podobnie jak znajomy, ów szaman świadczy usługi dla ludności. Ponoć z wielkim powodzeniem. Zamożny dom był tego najlepszym świadectwem. Bawarczycy są zabobonni i przesądni. Żadne wróżby, tylko analiza sprzyjających trendów, określanie „dobrych wiatrów”, wyznaczenie sprzyjających momentów, wskazywanie pomocnych lub ograniczających okoliczności.

Zeszło na mistrzostwa piłkarskie. Szaman jest Brazylijczykiem. Kibicuje  Portugalii i oczywiście Niemcom więc sytuacja dziwna, obie drużyny są w tej samej grupie, choć szaman twierdzi, że z grupy wyjdą obie. Rozmowa nieuniknienie zaczęła dotyczyć Polski. Polska ma bardzo niskie wibracje dotyczące szacunku, wzajemnego wspierania się i optymizmu; za to wysokie dotyczące nieufności i poczucia zagrożenia – stwierdził szaman. A co to takiego, te wibracje? – dopytywał znajomy. To ruch cząsteczek – spokojnie wyjaśnił szaman. W Polsce jest wysoka wibracje nieufności i zawiści, a niska szacunku – powtórzył. Pewnie u was, w Polsce trudno się przebić, trudno zbudować karierę, trudno osiągnąć trwały sukces; za to łatwo wzbudzić antagonizmy i potrzebę obrony. Chyba musicie się jednoczyć w czasie klęsk i problemów, ale trudno o wspólnotę w czasie sukcesu?

Pewnie czytał pan jakieś gazety – z powątpiewaniem stwierdził znajomy – nie ma czegoś takiego jak wibracje. Wzruszył ramionami ale nie zauważył krawężnika w ogrodzie, potknął się i wpadł do sadzawki. Szamańskie sztuczki – przeklął. No właśnie, szamańskie sztuczki – czy po prostu wystający krawężnik?

Szaman
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. ja jestem wrazliwa na wibracje;)wiec to nie jest kwestia wiary ,tylko wrazliwosci zmyslow..
    moze cos w tym jest,co mowi szaman ,bo jak ruszam w podroz ,te odczucia sie zmieniaja. czasem iczuej sie swietnie”u siebie”,a czasem nieswojo.
    .zastanawialam sie ,czy to kwestia bycia bezproblemowym turysta na wakacjach,czy jakbym tam zamieszkala i zaczela zwykle zycie,byloby tak samo ,ibnaczej,podobnie?
    czy inne miejsce mialoby na mnie wplyw,czy ja tam wibrowlabym na czestotliwosciach wywiezionych z kraju????czy automatycznie pasowalabym do innych wibracji,czy musialabym popracowac,zeby sie wpasowac w inny rytm ?

  2. o rety przegrało się chłopakom ale było lepiej niż ostatnio:) Jak jeszcze obniży się wiek kadry to będzie lepiej :)

  3. 0:1
    narodowa tragedia
    mikrowstrząsy, mikrodrgania, mikrowibracje wręcz
    kto jeszcze kibicem ma
    mieć chęć?

  4. Magda pytasz czy pracuję jako Coach, czy też ogólnie? Jestem ciekawy skąd takie pytanie :)

  5. Tak się złożyło, że trafiłam wczoraj do łódzkiej strefy kibica, do której się normalnie nie zapuszczam. Serce miasta, można rzecz. Biało – czerwone flagi powiewające z okien tych sypiących się, odrapanych łódzkich kamienic. I ci panowie, siedzący na krawężnikach, wychylający się z bram – z pooranymi twarzami, zmęczeni, napici. Kibice Euro 2012. Teraz Polska. Ulica, która odchodzi od przepięknej, wymuskanej Manufaktury. To jest getto. Sukces? Porażka? Oceny? Złe wibracje? Dobre wibracje?

  6. Do Andrzeja S. Ciekawa jestem Andrzej czy ty już pracujesz? Takie drobne badania socjologiczne prowadzę ;-)

  7. Swiat jest taki jaki powinien być, tylko my nadajemy mu znaczenie. Nie ważne czy to krawężnik, zostawione żelazko czy też stół.
    I nie zgodzę sie z szamanem. Byłem w strefie kibica w Poznaniu i Warszawie w czasie meczów i była wspólnota sukcesu. Przynajmniej ja tak to odebrałem chociaż ja to ja…

  8. Uważam , że bardzo twardo stoję na ziemi, ale wiem, że są ludzie obdarzeni specjalnymi darami. Mój dziadek robił z gałęzi różdżkę i szukał wody na działkach. Potrafił ją znaleźć tam gdzie najlepszym inżynierom nie wychodziło. Moja prababcia leczyła ziołami. Obywała się bez antybiotyków, a teraz często słyszę, że ziółka to tylko na zaparcia. W obecnych czasach , na naiwności ludzkiej żeruje wielu naciągaczy, ale jeżeli zaufa się intuicji łatwo ich wyłapać i unikać. Zawiść i nieufność wynika z ciągłej biedy, wiele osób mimo tego że pracuje, ciągle nie może pozwolić sobie na zabezpieczenie przyszłości, ponieważ nie mają z czego odłożyć. Z uporem maniaka w firmach promowani są nieudacznicy, ponieważ nie stwarzają zagrożenia , że przejmą stanowiska. Naprawdę wartościowi muszą uciekać , ponieważ utrudnia im się życie, a ciężko to udowodnić. Gro mądrych, wykształconych ludzi uciekło za granicę i może nie robią zawrotnych karier, ale spokojnie sobie żyją. Wiem z autopsji. Co mnie tu trzyma? Hmmm , byłam za granicą i wcale nie jest tam tak różowo, jeżeli wykonuje się pracę poniżej swoich kwalifikacji. Ja drugi raz nie dałabym rady. Dwójka dzieci, które trzeba by wyrwać ze środowiska i rodziny. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma:) Zapraszam do Wrocławia, tutaj jakoś tych antagonizmów jest mniej, nie drażnią inne kolory skóry i obce języki. Wiele osób się uśmiecha:)

Komentarze są wyłączone.