Szczecin [kołczołan podróżny]

Kończy się mój pobyt w Szczecinie. Dwa wykłady i dwa warsztaty sporo interaktywnych zadań, demo ćwiczeń coachingowych, spotkania z ludźmi, setki pytań, znakomita atmosfera pracy. Radosnej pracy! Mowa była przecież o miłości i o szczęściu w coachingu. Moja żona zażartowała, że jeszcze dwa trzy dni, a na dobre byśmy się w Szczecinie zadomowili. Na koniec długiego dnia trafiliśmy do kina. Atlas chmur Tykwera i rodzeństwa Wachowskich. Co za genialna pointa naszego pobytu!

Oczywiście kilku polskich krytyków filmowych wyraża swoje sceptyczne opinie, w Ameryce zdania wahają się od euforii do braku zrozumienia. Rolą krytyka jest krytyka. Do dziś pamiętam recenzje w polskiej prasie po premierze The Truman show, albo Matrixa lub Kronik portowych – oczywiście krytyczne lub co najmniej dwuznaczne. A potem, gdy filmy trafiły do kin studyjnych, zebrały nagrody i powszechne uznanie nagle opinie się zmieniły, a gwiazdki wzrosły.  Krytyk to smutny zawód. Jeden z zawodów próżniaczych.

Dla kogoś, kto choćby pobieżnie interesuje się kulturą, słyszał o buddyzmie, taoizmie, o prawie karmy, dharmie i dukka, lub choćby racjonalnej terapii zachowania lub psychologii pozytywnej, o coachingu – przesłanie filmu jest jasne. Dla człowieka racjonalnego, rytualnego, nawykowego, zakorzenionego w tradycji katolickiej, nierzadko realnego materialisty – ten film to bajka,  fantazy trochę bez sensu. Kilka wcieleń? Jedno wcielenie dokańcza sprawy innego? Bzdury.

Myślę sobie: to nie jest obraz o wyzysku, jak piszą krytycy, albo historia o splecionych losach przypadkowych ludzi na tle panoramy historycznej i futurologii. Wtedy idea filmu rzeczywiście może wydawać się banalna. Film w mojej mapie chmur mówi o tworzeniu świata poprzez własne myśli i uczynki, o wpływie pojedynczego człowieka na losy innych, o znaczeniu wyborów, które pozostają zapamiętane przez pokolenia, jest o tym, że nasze życie nie jest wyewoluowaną formą białka, która myśli, ale przejawem duchowości. Film w istocie jest coachingowy i opowiada o swoistym self-coachingu!

Jasne, setki razy o tym pisali i mówili twórcy, filozofowie, psychologowie, coache. Oczywiście wszystkie te myśli i propozycje de Mello, Mindella, Baumana, le  Guin , Conrada, Coelho, Hessego, Gibrana, Rumiego, Wachowskich – racjonalny, konkretny umysł uznać może za niezrozumiałe, naiwne, bo przecież chce wierzyć, w praktyczną, wynikową stronę działań, oraz w to, że rzeczy ukryte pozostają ukryte, a biznes to jest biznes. Wystarczy być bardziej cwanym od innych by wygrywać. Słabi są pokarmem dla silnych, którzy obrastają w sadło – w filmie to zdanie pada kilka razy.

Kończy się mój pobyt w Szczecinie spotkałem tu setki ludzi, którzy czują i rozumieją coaching, dlatego z łatwością poczują siłę Atlasu chmur i odwrotnie, czują i rozumieją coaching, dlatego Atlas chmur będzie dla nich znakomity dopełnieniem coachingowych odkryć. Sala kinowa była pełna, podobnie jak sale na moich warsztatach. Coaching jest prosty, w prostocie skuteczny; z tego powodu obserwatorowi wydaje się czasem naiwny, obserwatorowi, który niewiele rozumie; a z tego, co mógłby zrozumieć, najmniej rozumie siebie.

Dziękuję za tą pointę Szczecinowi i Szczecinianom, co za potencjał w tym mieście!

Szczecin [kołczołan podróżny]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

20 komentarzy

  1. ano..synus wyczerpal limit grajac w gry internetowe;))dydaktycznie a konsekwentnie nie dokupilismy pakietu;))))
    bylam tez w szpitalu,a i dwa razy rozlozyly mnie wirusy;(((((
    mialam pracowity miesiac,oj duzo sie dzialo;))))))

  2. ania a tak zaczęłam się coś martwić a to tylko problem z netem :)

  3. Hmmm, byłam w kinie, Atlas widziałam. Chyba potrzeba mi już czegoś więcej, głębiej… Ładne przypomnienie, dla niektórych będzie to może coś więcej, coś nowego.
    Refleksje?
    Mimo wszystko są, zawsze można coś wyskrobać, choćby było to ostatni 15 minut filmu, najważniejsze dla mnie ;-)

    Przyglądałam się niedawno pięknej pajęczej sieci. Utkana z taką cierpliwością, wytrwałością. Ciekawe czy taki pająk też miewa momenty zwątpienia w trakcie budowy? Czy myśli o finalnym efekcie? Skąd czerpie siłę do tworzenia nowej kiedy ktoś ją zmiecie miotełką z obrzydzeniem? Czy zastanawia się nad początkiem i końcem?

    Nitka po nitce, jedna relacja łączy się z drugą. Ta która już minęła puszcza zalotne oko do tej, która dopiero nadejdzie. Mamy w swoim życiu osoby, które przeszły już do dalekiej przeszłości, ale to właśnie one mają znaczący wpływ na to, jaka następna zagości obok nas. Jak przeszłe sny wpływają na przyszłe? Czy można dotrzeć do przyszłości, kiedy przeszłość jest ciągle obecna?

    Kiedy to wszystko się zaczęło, ten cały pomysł z separacją? Że jesteśmy rozłączeni, że ci, których mijam na ulicy są kimś, kto nie ma wpływu na moje życie… Kto pierwszy zapomniał, że jest inaczej? Dlaczego tak trudno sobie uświadomić fakt, że nic nie jest przypadkowe, że nie jesteśmy samotnymi wyspami, że bierzemy udział w grze w przypomnienie?

    Wyobraź sobie, że nie ma Ciebie na świecie. Że Ty XY się nie urodziłeś. Co by się stało z Twoimi rodzicami? Z dziadkami? Z miłościami z piaskownicy i tymi poważniejszymi? Kto by uratował sąsiadkę przed upadkiem ze schodów, kto by podał szklankę wody przyjaciółce w potrzebie, kto by wykonał całą pracę przypisaną właśnie Tobie? Wyobraź sobie, że nie ma Cię w TERAZ. Zostajesz wyjęty z układanki. Myślisz, no nic takiego się przecież nie stanie, świat będzie się dalej toczył. Jasne, ale bez Ciebie, brakuje ważnego elementu makiety. Bez Ciebie to już nie to samo. Bez Ciebie ktoś nie dotrze gdzieś, ktoś nie pomoże komuś, ktoś nie pokocha kogoś.

    Pajęcza sieć scala to co było, z tym co jest i otula to, co będzie.
    Przypomnij sobie, już tu byłeś, już prawie to miałeś, ale zapomniałeś… Może tym razem się uda? Może TERAZ wykorzystasz wszystkie dane Ci szanse?

  4. a ja obejrzalam francuski “Tango libre”…tego sie rowniez nie da ogarnac racjonalnym umyslem;))))))dopoki takich rozwiazan oczekiwalam,narastala we mnie frustracja!!!

    a jednak wybrane rozwiazanie akcji, choc absurdalne dla racjonalnej logiki,rowniez mogloby sie zdarzyc;))))))))))))wiezniowe tanczacy tango?juz nie trojkat a czworokat?w zwiazku;))))))trzech facetow i kobieta wychowujaca dorastajace dziecko?
    he he he
    coachingowy film ;)))))))))))))))zycie niesie zzwyczaj o wiele wiecej rozwiazn niz w danym punkcie wydaje sie mozliwych
    frustracja ustapila,gdy przymruzylam oko i nabralam dystansu do obrazu
    zycie to tylko film;))))))))))))))

  5. a ja zaluje-z powodu nieobecnosci ,choroby i braku dostepu do ineternetu ,ze nie udalo mi sie chocby na wyklad dotrzec;(((dzieki technologiom wiele mozna zobaczyc w internecie ,ale na zywo to na zywo…no coz ,moze trzea sie bedzie eybrac do Warszawy….;))))))))))))))))))))
    ciekawa jestem jak mozna zobaczyc Szczecin raz jeszce po raz pierwszy.jakie dzis bylyby moje odczucia ,gdybym byla tu jako gosc?
    Warszawiacy mowia ,ze Szczecin to koniec swiata;))))

  6. Niezastąpiony Bartek :) Człowiek z kołoczowego żelaza :) Dzięki za info.

  7. Dżo-ann,

    Pozytywna energia dziś, może być też pozytywną energią jutro. Z dwóch powodów: naszej Agnieszki i naszego TU I TERAZ oraz koncertu Aldarona /Pawła Czekalskiego/ w Krakowie
    http://www.facebook.com/events/518587954831463/.

    Pozdrowienia B.

  8. Atlas Chmur dla mnie rewelacja. Nic więcej nie piszę bo nie wiem jak :)

  9. Porshe bardzo ;) w pełni sobie zasłużyłeś wkładem pracy i entuzjazmem, jaki wkładasz w to co sobie sam wybrałeś w życiu!
    Ja akurat odpoczywam dziś. Kraków ciekawy, otulony pozytywną energią Prokocimia, nie zasniezony dziś wcale. Wszędzie udziela się atmosfera świąt. W czibo jak zwykle można kupić termofor i pyszne ciastko klonowe. Jak zwykle gdzieś jakiś pan ciągnie wózek z dorobkiem życia. Śmieci nad Białuchą są obrazem jak emocje kipią, jak buzują nie zawsze w dobrym kierunku. Są obrazem jak relacje potrafią być ogniste w rodzinach, pod dachami… i brak chęci by składować nawet odpady, szanując przyrode. Smutne to. mimo to pozdrawiam znad potoku wiślanego!

  10. Dżo-ann dziękuję bardzo :)))

  11. Andrzejki przecież :) wszystkiego kołczowego Andrzeju S :> Niech ci flipczart i wiedza lekką bedzie!
    W Krakowie jeszcze bezśniegowo. Latarnie na Plantach trochę jak za Młodej Polski, Pani z obwarzankami otulona kocem na dworcu, wytrwały hejnalista pracuje i o dwudziestej trzeciej zero zero i Kino pod Baranami tętni filmem. Oglądałam dziś brazylijski “Wszyscy mężczyźni Wroniki”. Subtelny obraz. Mało w nim akcji, niewiele głębokich treści. Za to udziela się brazyliskie podejście do życia – jakaś taka radość mimo wszystko. Dałabym cztery gwiazdki. Niestety “Atlas chmur” u mnie sobie na tyle nie zasłużył. Być może nie wstrzelił się w mój nastrój i przyziemne, racjonalne wędrowanie tego dnia. Doceniam jednak głębię, eklektyczność stylów, pracę grafików. Świetna aktorsko scena Hanksa jako pisarza, który pogrąża swego nieprzejednanego krytyka. Być może potrzebuję drugiego i trzeciego podejścia do tego filmu.
    Pozdrawiam serdecznie wszem i wobec ;) Agnieszka czarujesz oj czarujesz Kawula :) magiczka słowa z Ciebie fenomenologicznie

  12. Ale magicznie teraz w Gdyni…
    Pada śnieg, w ciszy nocy spadł z mojego drzewka wyjątkowo głośno duży liść… Były andrzejkowe czary, czas na nocne mary…

    Umarłam dla chwili, która minęła. Już mnie w niej nie ma. Pozostał tam po mnie zapach olejku sandałowego przywiezionego z kraju, w którym już też mnie nie ma. Umarłam dla tych dni listopadowych i na granicy grudnia staję całkiem nowa i naga. Z czystym kontem, czyszczącą się karmą, nowym błyskiem w oku. Umarłam dla ludzi, miast, domów, już mnie tam nie ma od dawna. Czasem mój cień na chwilkę zbłądzi tam, gdzie już kiedyś był, ale kiedy nie ma za kim iść, kogo wesprzeć, umyka cichutko tuż pod ścianą, o którą się opierałam zmęczona gdy wbiegałam po schodach.
    Umarłam dla tej minuty, która właśnie minęła, nie urodziłam się jeszcze dla następnej. Jestem pomiędzy, gdzie zajmuję tyni tyni przestrzeń tego, co TERAZ. Dla mnie to wystarczająco dużo miejsca. Mieszczą się tu moje relacje, książki, mieszkanie, miasto, komputer, ekspres do kawy, niebo, poduszka do medytacji i ten śnieg, który właśnie zaczął prószyć stawiając finalną kropkę końca pewnej ery. Każdy jeden maleńki płatek to świeżo wykluty przebiśnieg Nowego.

    Coś się skończyło, by mogło zacząć coś innego. Niech stare idzie wolne, a nowemu już uprzęży nie będę zakładać. Pójdzie, kiedy będzie chciało.
    Pięknych snów, cudownych przebudzeń wszystkim! :-)

  13. Własniekiedy trójmiasto :P

  14. A kiedy trójmiasto panie Maćku ;) Tutaj też potrzeba coachingu :P

  15. I cooo się dzisiaj dzieje… przyjeżdża mój przyjaciel z Poznania i na urodziny daje mi książkę…David Mitchell- Atlas Chmur. Niesamowite!
    Ósmy cud świata ;D

  16. Mąż mnie na Atlas Chmur zaprosił :) i od razu ciekawe recenzje :)

  17. To kiedy Trójmiasto? :-) Nie chciałabym przegapić ;-)

  18. wg mnie ta książka była trudna do zekranizowania, tyle wątków, tyle ważnych tematów dlatego wyszlam z kina z jakimś niedosytem (lub nadmiarem). ale zdecydowanie potwierdza mi to w co “wierzę” i mogę się podpisać pod Pana spostrzeżeniami.
    Przy okazji polecam też film “THE MASTER”.

    Nigdy nie byłam w Szczecinie a co jakiś czas to miasto powraca do mnie.

  19. Altas chmur został zapisany do moich najbliższych przyjemności :)
    My też żartowaliśmy, że za chwilę zostaniecie z nami na zawsze, w sumie fajnie by było ;D
    Dostajemy mnóstwo maili, smsów, wiadomości z podziękowaniami… podziekowaniami za inspirację i odkrycia, których dokonali w sobie, dzięki Tobie Maćku. Dla wielu to był przełom. To jest genialne!

    Potencjał trzeba wykorzystać. Już My o to zadbamy :))

    Człowiek racjonalny niech tak sobie myśli. “Tak też jest dobrze… ”

    Jak mówiłem na wykładzie, to był zaszczyt. Ogromny.

Komentarze są wyłączone.