Tag

humor

63. Aniula wróżka

Nieprawdopodobne, oszałamiające, magiczne. Ziemia z lotu ptaka, nocą. Maleńkie iskierki świateł rozłożone równiutko jak ślady mrówek i tylko  gdzieniegdzie pojedyncze złocistopomarańczowe iskierki. Plamy światła, żarzące się pojedyncze latarnie, wstęgi w ciemności. Plastry chmur a potem grube, nieprzemakalne kłęby mgły zasłaniały ów teatr świateł, by na moment przerzedzić się i ustąpić miejsca panoramie, które sięgała aż […]

Skuteczność coachingu [7] ELIZA

Zacznijmy od małego eksperymentu. Proponuję żebyś nie myślała, nie myślał o gipsowym, czerwonym krasnalu. Chodzi mi o ogrodowego krasnala, w czerwonym kubraczku. Niektóre egzemplarze mają fajkę, inne, nie wiedzieć czemu coś w rodzaju wzwodu. Uchodzą raczej za brzydkie, choć są dość popularne. Zatem nie myśl o czerwonym krasnalu. Nie myśl o czerwonym krasnalu. Prawie pięćdziesiąt […]

60. Trzy raz nie

Biskup wszedł do pustego kościoła od strony zakrystii. Za nim podążał jego brat, Lesław w dziwacznych podrygach spowodowanych nowymi butami, do których nie mógł się przyzwyczaić. W środku migotała tylko lampka przed tabernakulum, panował niemal zupełny mrok. Usiedli w ławce przed głównym ołtarzem. Proboszcz parafii o nic nie pytał, najwyraźniej nawykły do późnych, niespodziewanych odwiedzin […]

59. Pazur wiedźmy

Jego Eminencja ksiądz biskup przechadzał się po swoim biurze wzdłuż ogromnego biurka misternie rzeźbionego w czerwonej, włoskiej dębinie. Chodził tak od kilkunastu minut, w tym czasie dwie zakonnice dwukrotnie już zajrzały pokazując palcem wskazującym na własne zegarki. – Chyba im się zegarki zepsuły? – stwierdził wreszcie Lesław Mgiełka. – Jakie zegarki, co ty mówisz? – […]

58. Kuria

Lesław Mgiełka siedział na bogato zdobionym krześle i miął w rękach beret. Miał na sobie niemodny, granatowy garnitur dwurzędowy w prążki, który kupił w sklepie z tanią odzieżą w Wężymordziu, tuż obok swojej starej poczty. Zakup dokonany specjalnie na tę okazję. Nie wypadało do stolicy jechać w codziennym ubraniu, czyli w byleczym, które na siebie […]

57. Obediencja błękitna

Gonzo wjechał na podjazd sporej wilii na ulicy Rosochatej. Mieli tu zawrzeć pakt o nieagresji i choć przez wszystkie tygodnie lata to Gonzo towarzyszył i wspierał swego przyjaciela Łasabiego, tym razem wyraźnie czuł, że sytuacja się odwróciła. Nie dość, że postanowili zaufać Samancie, spisać z nią nowe umowy o pracę dla Bożydary i Łasabiego, omówić […]

56. Słuchaweczka

W biurze zrobiło się ciemno. Za oknem spadł deszcz. Nie zapalili światła i w czwórkę siedzieli w półmroku. Asystentka wsadziła głowę w drzwi z zapytaniem, czy może skończyć pracę i pójść do domu. Bożydara skinęła głową. Biuro Kryshomed Institute opustoszało. Popijali jakiś alkohol z zapasów prezesa Kryszuli. Wszystkim łącznie z Samantą to się wydawało pewniejsze i bezpieczniejsze, niż […]

55. Pościg, pościg

Deszcz ustał. Wehikuł wzbił się w górę. Oczywiście kot nie zechciał wejść do wiklinowego koszyka, usiadł obok Nadieżdy, lecz natychmiast zaczął narzekać na przewiew i nieznośny pęd wiatru. Zatoczyli koło nad rzeką i Mgiełka zaczął obniżać lot kierując się w stronę łączki, na której miał zamiar wylądować, na tyłach starej poczty. Byli na wysokości dachów, […]

53. ZOF

– Co mam ci obiecać? – spytała babcia Nadieżda. – Że nie będziesz się narażać. Wstyd się przyznać, ale cię polubiłem i nasz kontrakt, to dla mnie coś więcej, niż tylko tradycyjna umowa między wiedźmą i kotem. – Obiecuję – odpowiedziała babcia spuszczając oczy jak nastolatka, jakby składała obietnicę przystojnemu mężczyźnie, a nie gadającemu kotu, […]

47. Gdzie jest Feliks?

– No i jaki to plan sierściuchu? – burknął pułkownik. – No proszsz i to jest właśnie socjalistyczny, oldskulowy gentelman – prychnął kot Felek. – Sam narzeka na brak szacunku ale wobec partnera biznesowego szacunku brak. Dlaczego? Bo partner ma sierść. Jest pan pułkowniku zwyczajnym rasistą i dodam faszystą, choć to drugie może pan odebrać […]

36. Czarny koń

Eszu poprawił krawat pod szyją i wykonał ruch koniem. Pułkownik odpowiedział zbiciem wieży. Partia szachów wchodziła w decydującą fazę. – Jeśli wygram panie pułkowniku, to zrobić pan coś dla mnie? – Nie wygrasz, upiorze, gdyż w trzech ruchach dam ci mata – zaśmiał się pułkownik i zaciągnął się niewidocznym dymem z niezapalonego papierosa. – Panu […]