Tag

koan

Energia życiowa – koan dla Maji

– Wampir wbrew pozorom nie jest istotą mityczną rodem z horrorów. Nie wysyca też krwi ani szpiku, nie ma ostrych siekaczy, którymi sprawnie nakłuwa tętnicę szyjną. Wampir kradnie prąd jak sąsiad spod ósemki –słuchacze gremialnie parsknęli śmiechem, niektórzy rozglądali się nerwowo, inni unosili głowy i rozdziawiali usta jakby chcieli udowodnić, że nie mają kłów. Kontynuował […]

Anioł, diabeł i ja – koan

Więc czy anioł mi dyktuje? Nie, oczywiście, że nie.Podszepty owszem są lecz diabelskie. Anioł, jeśli to on, anioł śpiewa. Ma na imię Zygmunt. Nie, nie żeby to miało w ogóle jakieś znaczenie. Po prostu dano mu na imię Zygmunt i tyle. Owszem germańskie pochodzenie od słów sigu „zwycięstwo” i munt  „opieka” bardzo mi pasuje. Ten, […]

Siła – koan dla Kasi Sz.

– Podłącz mnie siłę Jacuś! – Krzyknął. – Maszyna mnie nie chodzi! Jacuś włączył szeroką, półokrągłą wtyczkę do gniazdka i nacisnął przełącznik siłowy. – Już tatku! – wrzasnął. Wrzasnął i wychylił się zza węgła. Ojca nie było widać. Jezu!– pomyślał z przerażeniem. Włączył młockarnię i nie sprawdził czy ojciec przypadkiem nie majstruje przy gilotynach. Jezu! […]

Prawda – koan dla Mariusza J.

– A prawda, miałem jeszcze posprzątać w łazience – powiedział na głos choć był sam w sklepie. Poukładał już nowy towar na półkach – karmę dla psów,makarony, płatki. Uporządkował produkty w chłodni. Te z krótszą datą ważności na przedzie. Młodsze do tyłu, jak lubił mawiać.  Lubił porządkowanie. Lubi zostawać sam po zamknięciu sklepu.Wszystko doczyszczał, potem […]

Zimno – koan

Popołudnia bywają ciężkie. Spada cukier. Robi się sennie, leniwie a do końca pracy jeszcze jakaś godzinka, dwie. Potem przystanek, dworzec, tramwaj, autobus, przesiadka. Zimno. Wszędzie przeciągi. Raz się człowiek zgrzeje to znów przechłodzi. Marzną stopy. Stopy i dłonie. Najgorsza jest ta szarówka a potem zimowa noc. Nie wiadomo czy to dzień, czy noc. W domu […]

Klucznik – koan

Klucznik otwierał drzwi każdego ranka i każdego wieczoru wszystkie zamykał. Pierwsze z tabliczką „Smutek” były dębowe, stare. Do nich pasował wielki żeliwny klucz przypominający bardziej pogrzebacz niż precyzyjny przyrząd. Pokój za drzwiami był prosty. Drewniane łóżko, komoda, pęknięte lustro, dzbanek na wodę. Jedynym nowym przedmiotem był lep na muchy, do którego przyklei się zarodnik dmuchawca. […]

Zielony pajac – koan

– Dziś nauczę cię lapidarności. Artysta powinien umieć jednym gestem, pojedynczym dźwiękiem, biało-czarną fotografią, maźnięciem pędzla – wyrazić stan ducha lub złożoną ideę. Bardzo proszę przedstaw pajaca w zielonym surducie, który gra na puzonie. Puzon jest przesadnie wielki więc pajac, ilekroć zamierza przedłużyć dźwięk, traci równowagę. – To zbyt wydumane. Nie będę przedstawiał pajaca z […]

Ona czuwa – koan

Krócej? Krócej już nie można. To co jesz i pijesz – jest niezdrowe, mega niezdrowe. A to oznacza, że bardzo szybko się wykańczasz. Tylko mi nie mów, że na coś trzeba umrzeć. Wiedz, że gdy dostrzegę strach w twoich oczach, lęk przed cierpieniem i bolesną śmiercią, gdy jakiś lekarz powie ci jak bardzo masz zniszczony […]

Nieszczęśliwa – koan

– Jestem nieszczęśliwa. – Dlaczego? – Unieszczęśliwiasz mnie. – W jaki sposób? Przecież wszystko dla ciebie robię. – Sobą mnie unieszczęśliwiasz. – W jaki sposób? Przecież jestem dla ciebie. – Nie potrafię tego wyrazić słowami. – Przecież musi być jakiś racjonalny powód? Wyjaśnij mi. – Dobrze, pokarzę ci. Wzięła do ręki szklankę, delikatnie w dwa […]

Czarny pies – koan

Na środku, na samym środku drogi stał pies. Był ogromny, czarny, o gładkiej sierści i wcale nie wyglądał na zabiedzonego. Nie miał obroży ani śladów wiejskiego łańcucha. – Piesku, pieseczku, zgubiłeś się? – Powiedziała do niego czule, wyciągając rękę. Pies podszedł obwąchał dłoń, usiadł i odezwał się ludzkim głosem: –  A teraz pomyśl o wszystkich, […]

Lustro – koan

–  Ach te pytania. Jestem zmęczony pytaniami. Czy jestem jakąś Wikipedią albo wyrocznią? Co ty sobie wyobrażasz? Myślisz, że nie mam nic lepszego do roboty niż nieustannie zaspokajać twoją ciekawość. Od dawna wiesz, że istnieje setka pytań, co tam setka – tysiąc pytań, na które nie ma odpowiedzi. Nie ma i nie będzie. Na przykład […]

Artysta z Samarkandy – koan

Pewien artysta z Samarkandy o imieniu Safin, kamieniarz tak znamienity, że jego reliefy uchodziły za dar aniołów nie zaś za dzieło człowieka, miał sen. Śnił mu się inny artysta, także kamieniarz zwany Vilcanota z miasta Cuzco. We śnie wspaniałe kolumny i rzeźby zwalały się jedna po drugiej. Miasto płonęło. Ludzie w błyszczących hełmach plądrowali domy. […]