Tag

tao

Energia życiowa – koan dla Maji

– Wampir wbrew pozorom nie jest istotą mityczną rodem z horrorów. Nie wysyca też krwi ani szpiku, nie ma ostrych siekaczy, którymi sprawnie nakłuwa tętnicę szyjną. Wampir kradnie prąd jak sąsiad spod ósemki –słuchacze gremialnie parsknęli śmiechem, niektórzy rozglądali się nerwowo, inni unosili głowy i rozdziawiali usta jakby chcieli udowodnić, że nie mają kłów. Kontynuował […]

Anioł, diabeł i ja – koan

Więc czy anioł mi dyktuje? Nie, oczywiście, że nie.Podszepty owszem są lecz diabelskie. Anioł, jeśli to on, anioł śpiewa. Ma na imię Zygmunt. Nie, nie żeby to miało w ogóle jakieś znaczenie. Po prostu dano mu na imię Zygmunt i tyle. Owszem germańskie pochodzenie od słów sigu „zwycięstwo” i munt  „opieka” bardzo mi pasuje. Ten, […]

Prawda – koan dla Mariusza J.

– A prawda, miałem jeszcze posprzątać w łazience – powiedział na głos choć był sam w sklepie. Poukładał już nowy towar na półkach – karmę dla psów,makarony, płatki. Uporządkował produkty w chłodni. Te z krótszą datą ważności na przedzie. Młodsze do tyłu, jak lubił mawiać.  Lubił porządkowanie. Lubi zostawać sam po zamknięciu sklepu.Wszystko doczyszczał, potem […]

Zagrożenie śmiercią – koan dla Joanny K.

Towariszcz komandir, on adin pisatyj w naszej kamandie. Przyjdzie i napisze min niet. Białą farbą na kawałku drewna. Długi patyk, właściwie kij. Do niego przyczepiony drut. Drut musi być porządny, sztywny, najlepiej z giermanskiej stali. Wbija drut. Idzie dwa kroki. Znowu wbija. Szpera. Saper. Kakij on tam saper? Waniusza z Fiodorowska. Kołchozowe dziecko. Syn oborowej, […]

Zimno – koan

Popołudnia bywają ciężkie. Spada cukier. Robi się sennie, leniwie a do końca pracy jeszcze jakaś godzinka, dwie. Potem przystanek, dworzec, tramwaj, autobus, przesiadka. Zimno. Wszędzie przeciągi. Raz się człowiek zgrzeje to znów przechłodzi. Marzną stopy. Stopy i dłonie. Najgorsza jest ta szarówka a potem zimowa noc. Nie wiadomo czy to dzień, czy noc. W domu […]

Klucznik – koan

Klucznik otwierał drzwi każdego ranka i każdego wieczoru wszystkie zamykał. Pierwsze z tabliczką „Smutek” były dębowe, stare. Do nich pasował wielki żeliwny klucz przypominający bardziej pogrzebacz niż precyzyjny przyrząd. Pokój za drzwiami był prosty. Drewniane łóżko, komoda, pęknięte lustro, dzbanek na wodę. Jedynym nowym przedmiotem był lep na muchy, do którego przyklei się zarodnik dmuchawca. […]

Zielony pajac – koan

– Dziś nauczę cię lapidarności. Artysta powinien umieć jednym gestem, pojedynczym dźwiękiem, biało-czarną fotografią, maźnięciem pędzla – wyrazić stan ducha lub złożoną ideę. Bardzo proszę przedstaw pajaca w zielonym surducie, który gra na puzonie. Puzon jest przesadnie wielki więc pajac, ilekroć zamierza przedłużyć dźwięk, traci równowagę. – To zbyt wydumane. Nie będę przedstawiał pajaca z […]

Wielki Głos – Wielki Duch – koan

– Pieśń Anishinaabe z ludu Ojibwe mówi o stworzeniu pierwszych ludzi. Pierwsi ludzie powstali dzięki tchnieniu Gichi-manidoo Wielkiego Ducha. Byli istotami stworzonymi z niczego, istotami spontanicznego tchnienia. Słowo anishinaabeg, liczba mnoga od anishinaabe, oznacza ludzi, których opuszczono na ziemię. Język, którym mówi naród Anishinaabe również nosi nazwę od ich plemienia, czyli jest nazwą pierwszych ludzi. […]

Niedopowiedzenie – koan

– Nigdy nie potrafiłem ci tego powiedzieć wprost. – Czego? – spytała nazbyt obcesowo, zważywszy jego minę. – Że się pomyliłem a właściwe nie była to pomyłka jedynie brak zrozumienia. – Brak zrozumienia? – zdziwiła się.  –Tak, nie rozumiałem siebie, motywów własnych działań. Byłem jak robot. – A teraz rozumiesz? Siebie? W zasadzie co masz […]

Spichlerz – koan

Mnich podniósł brzeg habitu. Wyjął płócienny woreczek i wypuścił mysz wprost na kopiec złotego ziarna w spichrzu. Po chwili drugi mnich, nieco młodszy, zdjął z pleców worek z wojłoku. Ostrożnie go rozsupłał i wyjął ze środka rudego kota. Kot rozejrzał się. Obwąchał drewnianą powałę i zniknął podobnie jak mysz. – Nic z tego nie rozumiem […]

Artysta z Samarkandy – koan

Pewien artysta z Samarkandy o imieniu Safin, kamieniarz tak znamienity, że jego reliefy uchodziły za dar aniołów nie zaś za dzieło człowieka, miał sen. Śnił mu się inny artysta, także kamieniarz zwany Vilcanota z miasta Cuzco. We śnie wspaniałe kolumny i rzeźby zwalały się jedna po drugiej. Miasto płonęło. Ludzie w błyszczących hełmach plądrowali domy. […]

Pieśniarz – koan

Prawie tak dawno, jak stare są opowieści o drzewach, które mówią ludzkim głosem; o wilkach większych od koni; o rycerzach gotowych do poświęceń w imię honoru swej damy; a może było to jeszcze dawniej; pewien człowiek, pierwszy bard, zaintonował pieśń. W ślad za nim zaczęli nucić inni a potem tańczyć. Śpiewał o początku drogi, kiedy […]