Tak ale, tak ale, tak ale…

Kaganiec oświaty...
Kaganiec oświaty...

Och te oceny. Ulubione. Nasze, choć zapożyczone. Zawsze prawdziwe, bo nasze. Nieocenione. Wracają jak bumerang. W badaniach psychologicznych respondenci skłonni byli przypisywać swoje wartości częściej Bogu, niż przyjaciołom lub ulubionym politykom. Sądzili, że Bóg musi myśleć według ich kryteriów i oceniać rzeczywistość, tak jak sami by to zrobili. Król Julian doskonale by to zrozumiał :) Nawet dzieci kiedyś się wyprowadzą i zmienią zdanie, a oceny zawsze pozostaną z nami, na naszą wieczną chwałę. Ulubione nasze. Co byśmy bez nich zrobili? Modlitwa – prośba o wybaczenie do wody Fukushimy pochodzi z http://symetrix.pl/Aktualnosci/Nowy-Swiat/List-od-dr-Masaru-Emoto i jest prośbą Masaru Emoto. Ale to przecież zabobon. Głupota. Przyroda koi i łagodzi, ale i nie łagodzi, bo uodparnia. Dobrze jest szanować zwierzęta, ale po co, jeśli to nasz pokarm.

W hotelu jestem. Łapię trzeci oddech po skończeniu kolejnej książki. Rozbijam się po świecie zamiast w Polsce siedzieć przed telewizorem i oglądać spory polityków przed 10 kwietnia. Wkoło turyści. Wiadomo – ci bogacze. W czasach, gdy chodziłem do szkoły mówiło się: burżuazja. A jak bogacz to znaczy, że pazerny, a jak pazerny, to znaczy, że złodziej, a jak złodziej, to leń, a jak leń to znaczy, że Murzyn. W hotelu emeryci z Niemiec, Szwecji, Szkocji i Polski.  Z Polski, to cudownie – wreszcie zaczęliśmy wypoczywać na potęgę, ale za jaką cenę? Sfrustrowany jest ten nasz rodak  – strasznie [w i kraju i na wakacjach]. Nawet wódki za mało w barze all inclusive leją za jednym razem, więc trzeba co chwilę wstawać i podchodzić po nowy łyk. Skąpstwo. Awantura za awanturą. Szwedzi cisi, Niemcy grzeczni, Szkoci uprzejmi, a Polacy…Polacy asertywni do bólu. Każdemu bambusowi lub innej małpie wytkną najmniejsze uchybienie. Ale to przecież przesada są też Polacy cisi, mili, sympatyczni. No i tak toczy się dyskusja z nieustającym: tak ale. Najcudowniejsza fraza w języku ojczystym, która nawet w całym znajdzie dziurę, a w promieniach wiosny – przekleństwo sprzątania.

skleić jakąś sensowną całość...
skleić jakąś sensowną całość...

Mój drugi dom to hotel. Jeden z kolegów w NBG policzył, że jako trenerzy przez te lata wykonaliśmy trasę na Księżyc i z powrotem. Drugi zawód to kierowca. Wozimy ten ciężki kaganiec oświaty, jak przejęzyczył się ironicznie albo autoironicznie, pewien uczestnik szkolenia, w cztery strony i jeszcze dalej : ) Ile procent uczestników rzeczywiście chciało naszej wiedzy? Ilu ona odmieniła? Och te oceny. Nawet słyszę, że to naturalne oceniać, że nie możemy nie oceniać, że świat nie mógłby istnieć bez ocen. Mózg oczywiście porządkuje według wzorców, które wytrenował w dzieciństwie. Niektóre funkcje jak smak i węch [a także wzorce kinestetyczne] są niesłychanie trwałe. Podobnie jak odporność na pewne grupy bakterii. Musiały minąć dekady zanim lekarze uświadomili sobie [rzecz jasna nie wszyscy w równym stopniu], że najgroźniejsze mutacje bakterii i wirusów – to te szpitalne. Z domowymi każdy pacjent potrafi sobie znakomicie poradzić. Odporność na bakterie, odporność na wiedzę, kaganiec oświaty… Wzorce stwarzają obraz świata, a może nawet sam świat? Nasze katolickie, buddyjskie, lewicowe, enelpowskie, coachingowe, polskie, narodowe, newageowe, jaśnieoświecone, ciemnogrodzkie, psychologiczne, psychotroniczne, wioskowe, miastowe, akademickie, europejskie, żydowskie, niemieckie, kulturalne, aroganckie, pyszałkowate, wspaniałomyślne, słuszne i niesłuszne – oceny. Układ nerwowy owszem, potrzebuje z nieciągłej papki informacji, pojedynczych fotografii rzeczywistości skleić jakąś sensowną całość, narrację o dynamice: ja, ja, ja – oni, oni, oni – tamto, tamto i to. Sensowną? Taką, która ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie :) Oceny przyspieszają procesy poznawcze.  Jak w zimie przebywa w ciepłych krajach to bogacz, a jak bogacz to znaczy, że pazerny, a jak pazerny, to znaczy, że złodziej, a jak złodziej, to leń, a jak leń to znaczy, że Murzyn, a jak Murzyn to prezydent, a jak prezydent – to albo nasz patriota, bohater, albo niegodny wasal Kondominium…

W procesie poznawczym pojawia ocena jako podstawowy wariant, reakcja na bodziec i teraz zrób z nią coś. Jeśli pozostanie w twojej głowie – każde, nawet potencjalnie najpiękniejsze doświadczenie zamieni się w standard, zero-jedynkową akceptację lub odrzucenie. Obydwoma stanami przestajemy się zajmować. Mózg zakwalifikował. Koniec kropka. Zrób coś! Pójdź krok dalej i zamiast: To jest niedobre, On jest miły, Ona jest głupia, Oni są wredni, Ona jest piękna, Co za wspaniałe słowa, Jaki brzydki wyraz – spytaj: Czego mnie to uczy? Co wnosi nowego? Z jakiego motywu? Po co?

przeto błagam Najświętszą...
przeto błagam Najświętszą...

Po co? Po pełniejszy obraz. Przyjemniej jest oglądać świat w full HD, niż w wersji czarno-białej. Tak ale, tak ale, tak ale to przecież pełne niepokoju wołanie: Chcę do mamy, chcę  jej pożywnej zupy, chcę żeby było tak jak dawniej. Tylko zupa mamy jest smaczna. Reszta to dziwactwo.

Czasem z powodu zdenerwowanych rodaków przechodzę w obecności tubylców na język obcy, bardziej neutralny. Och te oceny. Przyglądam się panu, który krzyczy po polsku do kelnerki. Alkohol burzy krew. Od kilku dni widuję go w tym samym ubraniu. Nie zabrał walizki? Kim jest ów nieszczęśliwy pan? A może wcale nie jest nieszczęśliwy? Może lubi swoją dysforyczność po całodziennym drinkowaniu, może jego żona w czarnym dresie adidasa też lubi jego stanowczość, która mnie się wydaje przesadą? Przygląda się nowemu światu [jest tu pierwszy raz] i każde zdanie zaczyna od: tak ale, tak ale. Och te oceny ukochane, nasze. Moja wina, moja bardzo wielka wina – mówią katolicy i błagają. O co błagają?

Tak ale, tak ale, tak ale…
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

26 komentarzy

  1. a ja dziś patrzyłam na uciekające z wiatrem chmury , w zadziwieniu patrząc na ten piekny swiat , choć będąc w mętliku warszawskiego korka ,
    podziwiając ich kształty , kolory , marząc o plaży …aby usiąść w ten wietrzny dzień na piasku i patrząc w dal słuchać fal i szumu wiatru ….i samą być choć przez chwilę aby potem zatęsknić …

    Dziękuje za Radość ..
    Monika

  2. PS moja radość, moja radość, moja bardzo wielka radość… ;-) tak chcę się modlić i tak się modlę właśnie dziś.

  3. Oto jaka magia się dzieje… Wszystie tak ale umknęło z wiatrem…
    Dziś akurat mocno wieje. Fizycznie i
    psychicznie jakoś gorzej się poczułam, więc żeby oczyścić głowę ruszyłam w
    wiatr. Weszłam na plażę, a tam pustynia ;-) wiatr hula, fale szaleją i ja.
    Stoję na środku i pytam Boga, Wszechświat czy inną siłę sprawczą jaki ma dla
    mnie plan,czego chce ode mnie, przecież podążam ścieżką serca, więc dlaczego teraz
    jest trudniej? dlaczego projekt, nad którym siedziałam rok, który daje mi
    tyle radości i innym, na razie stoi w miejscu i zapisy choć jeszcze jest na nie czas, umilkły? dlaczego? No i co? No magia… W środku zadymy znajduję 10gr i w głowie słyszę głos, będzie dobrze, ufaj, to dobra droga. Śmieję się na cały głos, no bo ostatnio
    znajduję pieniądze na ulicy (serio, znalazłam w ciągu 2 dni 40 gr) ;-) ale na plaży!? w zamieci piaskowej?!

    Wracam do domu, siadam przed komputerem z nadzieją, że pojawi się jakieś
    zgłoszenie na moje hawajskie warsztaty (panie Macieju, dziękuję też za inspiracje, też tam Pan będzie :)), trafiam na bloga chłopaka podróżnika, jego
    inspiracje, muzyczno-literackie i znajduję tam przekaz dla siebie. Cały czas się
    uśmiecham i cieszę się z tej chwili ufności.

    On “mówi” do mnie…;-)
    http://mygrandtour.pl/posluchaj-to-do-ciebie/

    Warto przejrzeć jego myśli ;-) napisałam nawet do niego maila i podziękowałam za te słowa, zwłaszcza o prawie przyciągania ;-)

    I tak, dziś runęło ostatnie na ten moment: “tak ale…”

    Poznałam siebie, przeraziłam się, by potem zakochać ;) Wyszłam z piekła i spotykają mnie takie cudeńka jak dziś ;-) Dobrze mi tak ;-)

  4. Monika pisze, ze “nawet Mistrzom się oceny zdarzają”, a mnie się zdaje, ze jak mistrzowie oceniają, to światu przybywa, bo mistrzowie wiedzą j a k oceniać. Podam przykład. Moim pierwszym mistrzem był Bogusław Schaeffer, znany dramaturg i jeszcze bardziej znany kompozytor muzyki poważnej i bardzo progresywnej. Zanim napisałam dyplom z jego teatru i poznałam Mistrza osobiście, słyszałam od studentów Akademii Muzycznej w Krakowie, jak mistrz ocenia. Był profesorem kompozycji, więc jakoś oceniać musiał. Profesor Schaeffer jest człowiekiem znanym z nietuzinkowych pomysłów, ale ten pomysł, uważam, był na sześć z plusem. Otóż odrzucił powszechnie obowiązującą skalę ocen i pod kompozycjami studentów pisał tylko dwie cyfry: jedna to był rok, w którym taki utwór mógł powstać z przyczyn obiektywnych (muzykologicznych), a druga cyfra wskazywała na liczbę twórców, którzy mogli się zdobyc na tego typu dzieło (więc kryterium oryginalności). Studenci byli zadowoleni z tej skali ocen bo czy może byc bardziej obiektywna ?

  5. Moniko B jak napiszesz to nawet na 6 [celujaco] a Agnieszko Hawajko, ty takze pelna szostka, i komu wystawic slabsza ocene? ktos sie obrazi, ktos zdenerwuje, chyba sobie w tej sytuacji postawie trzy plus [plus za aktywnosc]

  6. O co błagają …?

    taką ostatnio przypowieść słyszałam …
    codziennie pewien mężczyzna przychodził pod świętą figurę i prosił …
    ” Proszę abym wygrał na Loterii …Proszę abym wygrał na Loterii ..”
    i tak przez długi czas …
    pewnego dnia święta figura ożyła …i mówi ..a ja proszę …
    IDŻ WRESZCIE I KUP KUPON …!

    może i tak jest z ocenami …
    są jak zasłona , jak mgła ..
    są Krzykiem JA … potrzebuje a TY mi daj …
    JA nie muszę …a TY musisz …
    są lenistwem …są chęcią przetrwania ,
    są prostą drogą …taką na skróty …
    są efektem cierpienia
    są brakiem wewnętrznego pozytywnego autopilota …
    który zamiast wzbogacać ..prowadzi do destrukcji poprzez utratę energii na oceny …
    choć i Mistrzą :) oceny się zdarzają …może są po to aby …

    ” Nie poznawszy siebie , nie przeraziwszy się sobą ,
    zaprawdę z piekieł nie wyjdziesz ”
    Edward Stachura …

    poznać się …wejść głębiej …nawet do czarnej dziury …
    aby w efekcie użyżnić pustynię w sercu ..
    ukorzenić wszystkie emocje …
    umożliwić rozkwitnąć tym najpiękniejszym …

    a ja ? błagam za Zbigniewem Herbertem …
    ” żeby rozumieć innych ludzi , inne języki i inne cierpienie ” ..
    i aby Podać Dalej …
    Proszę odpuście mi wszystkie grzechy Ci ..co im zawiniałam ..
    i WIERZĘ …nie tylko w zmianę ….
    Prosząc o wsparcie …

    Dobrej Spokojnej Nocy wszystkim bez wyjątku …

  7. Nic tak nie wyładowywuje napięcia z człowieka jak dobra, solidna, soczysta ocena;)

  8. Wiecie co mi się dziś przytrafiło? Super sprawa ;-) TEST.
    Byliśmy z mężem na zakupach. Nie jest to mój ulubiony sport, ale czasem warto coś na siebie włożyć. Kupiliśmy to i owo, wyszliśmy ze sklepu i mąż mówi, że chyba za mało zapłaciliśmy. Sprawdzamy ceny, no faktycznie, 20%zniżki, a tu wyszło, że dostaliśmy prawie 50%… I tak sobie myślałam i dużo było tego”tak,ale”, że to nie mój problem, że tak naliczyli, więc można jechać, to nie moja sprawa itp. Mąż pyta, zaśniesz? Mówię, że nie wiem ;-) Wróciliśmy dopłacić prawie 100zł, a mój luby mówi: może do nas wróci…
    ;-)
    Pani się zdziwiła, że wracam z paragonem w ręce i mówię jej, że chyba za mało zapłaciłam. A ona na to, że wie, bo tak jej z systemu wyskoczyło i tak zostawiła i zaprasza ponownie…
    To było dziwne… Gdzieś na poziomie snu miałam taką fantazję, że to jakiś anioł mnie sprawdzał, a kiedy wróciłam, machnął przewrotnie skrzydłem na pożegnanie.
    Naprawdę dziwne to wszystko…
    Bajecznych snów! ;-)

  9. 5+ (ze słoneczkiem;-)

  10. ps. to ja juz proponuje za kazdym razem dodawac: Uwaga zart! oraz Uwaga metafora! komu ja to proponuje – sobie chyba?

  11. no tak, cos sie ludziska przyspawali do tych ocen, juz samo słowo ocena wyzwala dyskusje i nowe oceny, a chocby w szkoleniu handlowcow powtarza sie ciagle “nie oceniaj” klienta, nie oceniaj po pozorach, bo jak ocenisz to strasisz uwage i klienta

  12. Oj tomk; chyba nie tylko Grerr ma problem z metaforami, ja też – śpieszę zatem donieść, że mój tekst jest metaforyczny [cały] i autoironiczny [cały], chyba to jakoś zacznę zaznaczać, na przykład na niebiesko i jeszcze z przypisem?
    Coś mi może szwankuje poczucie humoru? :) :) :) :(

    ps. Większość moich tekstów jest metaforyczna i autoironiczna więc może jednak nie warto zaznaczać? :)

  13. ludzie
    to chodzące

    metafory

    Ten żart jest poezji wart. Brawo, Grerr!

  14. moze ludzie to chodzące metafory? (zart taki) a slowa jednak chyba troche czasem gryza

  15. skoro o ocenach….
    poczytajmy siebie….. Polacy, katolicy, tacy, owacy… ci krzyczą, a ja przechodzę na język obcy ponieważ wstyd mi za…. Panie Macieju oceny są wszędzie… czy tak naprawdę da się żyć bez ocen?

  16. “a jak leń to Murzyn, a jak Murzyn to prezydent”…To zaklęte koło stereotypu wypacza obraz rzeczywistości. W gruncie rzeczy to poważna sprawa. Cały teatr absurdu jest o tym, jak ludzie dzień po dniu budują groteskowy ceremoniał życia i jak, niezauważenie, umierają w tych starych, dobrze znanych “dekoracjach”. Ale co zrobić, takie jest życie. W gruncie rzeczy życie to lgnięcie do czegoś znanego, bezpiecznego, poszukiwanie tzw. stałego gruntu pod nogami.Ludzie tę potrzebę róznie realizują. Moja sąsiadka ma poglądy od lat te same, to są poglądy-przesądy, ale jest im bezgranicznie wierna od lat i jeżeli chce mi się z nią gadać to nie dlatego, ze usłyszę od niej coś nowego, ale gadam z nią bo ludzie to nie tylko poglądy, to “coś” więcej. Co? Diabli wiedzą, co. “Aura”, “energia”, “metafizyka”, nie wiem.

  17. Grerr, nie martw się, ważne, że Ty wiesz, że to metafora ;-)
    A może moja odpowiedź jakoś da się też metaforycznie potraktować? Może Ci do czegoś podpasuje? ;-) Słowa nie gryzą, można się nimi bawić ;-)

  18. “zupa” w sensie metaforycznym, ja tez czasem wysilam sie na metafore, niestety jak to robie to tego nie widac, trudno sie domyslic ze to metafora byla, taki moj los

  19. “im bardziej boimy się płynąć z życiem tym więcej ocen w głowie.” Dzięki Ewelino ;-)
    Właśnie uświadomiłam sobie, że tych ocen w głowie mam naprawdę mało ;-) Jak dużo łatwiej żyje się bez tego ciągłego mielenia. To znaczy, mnie żyje się łatwiej. A kiedyś żyło się “łatwiej” z mieleniem, ot i jak się wszystko zmienia ;-)

    Grerr rosół mojej babci zawsze będzie najcudowniejszy na świecie ;-) a wielu stara się dogodzić i prześcignąć. Ale nikt nie prześcignie rosołu połączonego z tą niezwykłą dawką miłości i wspomnień sentymentalnych ;-)

  20. moje “tak ale” i tak nikogo nie przekona, ALE utwierdzi mnie, ze ma racje i ze inni jej nie maja, tak sobie mysle – jak czesto ja sam “chce do mamy”, chce zeby wszystko bylo po mojemu, jak zawsze, jak u mamy, tylko jej zupa jest smaczna, moj ojciec cale zycie powtarzal swojej zonie, mojej mamie, ze tylko zupa jego mamy byla dobra, nie rozumialem o co mu chodzi?

  21. “Moja wina, moja bardzo wielka wina – mówią katolicy i błagają. O co błagają?”
    błagają ? raczej czekają zużywając całą energię na pławieniu się w poczuciu winy.
    Ale.. to “tak, ale..” jest fajne . Nie wzięło się znikąd. Mnie wychowano, że jeśli mówi ktoś starszy ode mnie to na bank ma świętą rację. “Tak, ale” było by wilk był syty i owca cała.. To że “tak, ale” świetnie maskuje “nawet cię nie słucham ale ty posłuchaj co JA mam do powiedzenia”. sprytny wykręt zamiast zwykłego NIE. tak jak u tej Pani w czarnym dresie o której piszesz – takie “tak, ale” to może takie bardzo niepewne “nie” które nie przejdzie w pełnej krasie przez usta ?
    a oceny ? to już osobna gałąź nauki :) oceny porządkują nam świat wokół dając nam poczucie trzymania go pod kontrolą. im bardziej boimy się płynąć z życiem tym więcej ocen w głowie. im mniejsze poczucie wartości tym więcej ocen i opinii popartych gruntowną wiedzą i badaniami (“byłam w Stanach tam wszyscy jeżdzą dużymi samochodami a sąsiadów mam Żydów i oni zaciągają z ruska bo Żydzi są z Rosji” itd…), poza tym to obciach nie oceniać bo jak nie oceniasz to nie masz zdania a jak nie masz zdania to wiadomo żeś głupi.., istotne, żeby oceniać poruszając się po widełkach oceny jaką posługuje się moja grupa społeczna – choć równie często ocena jest zmienna zależy jaką ocenę daje nam towarzystwo w którym akurat jesteśmy… O matko – piszę i głośno myślę jak ta skłonnośc do oceniania jest bliska człowiekowi i w sumie jednak potrzebna. ale jak nie przekroczyć tej cienkiej czerwonej linii kiedy ocena z narzędzi staje się prawdą objawioną ? :)
    pozdrawiam:)

  22. ps. przecież moje “tak ale” i tak nikogo nie przekona, jedynie mnie samej psuje nastrój, czyni mnie zgorzkniałą

  23. czasem modlę się tymi słowami, o co błagam?, o wybaczenie – czasem za całą otaczającą mnie niesprawiedliwość i przemoc, a czasem dziękuję z wdzięcznością za dobry dzień, niestety pracuję w środowisku – podobnie jak Zośka, w którym “tak ale” jest na porządku dziennym i sama też wiele razy na dzień powtarzam “tak ale”, a potem sama się dziwię po co to robiłam…

  24. i tak ciagle “tak ale” panie Macieju, to moze w mozgu jest cos takiego, a moze w obyczaju, Internet, tv, prasa – wszedzie tego pelno, choc w Polsce jakby wiecej, mieszkam po za krajem i tutaj jakby mniej, moze ludzie bardziej swiadomi, tu psow nie topi sie w rzece, kazdy pies ma swoj paszport – takie dziwactwo

  25. Oceny jako osądzanie , wyrokowanie, odsądzanie (od czci i wiary) niechby sczezły.
    Jednak ocenianie, w sensie rozpoznawania sytuacji, zadania; ocenianie jako rozróżnianie, to cenna zdolność poznawcza człowieka. Zawsze można odpocząć od oceniania i pomedytować. Mnie też męczy, jak w pokoju nauczycielskim (a nauczyciele to są demony oceniania, nie wiem, czy wiecie) dziesięciu belfrow dyskutuje jeden problem. Nikt nie chce odpuścić, jest istna jatka, ja uchodzę za nauczycielkę niepoważną, bo nie walczę zażarcie, a nawet zdarza mi się zacytować moją koleżankę barmankę, która w podbramkowych sytuacjach mawiała: “walę banię i zmieniam zdanie”. Takie przepychanki są niepoważne, szkoda czasu i atłasu. Są też smieszne. Ale i bywają pouczające i rozluzniające. Czasami dochodzi do “przesilenia” i ludzie się śmieją, słowa opadają, sytuacja się oczyszcza. W sztukach i teatrze krakowskiego dramaturga B. Schaeffera znakomicie uchwycono te mechanizmy.

  26. Panie Macieju, tak nie można! Musiałam sięgnąć po słownik wyrazów obcych, bo mnie Pan z taką dysforycznością jakąś dziwną i obcą wyjechał, że się zapowietrzyłam! ;-) ;-) ;-)
    I znowu trochę jaśniej, tym razem językowo, ależ miło ;-)
    Dziękuję bez żadnego “ale”

Komentarze są wyłączone.