Takie tam żarty

Przeczytałem  w sieci, że tak zwane tygodniki opinii się tobloidyzują.  Sylwester Latkowski został naczelnym Wprost, więc rozeszły się wieści, że swoje doświadczenia  z dziennikarstwa śledczego przeniesie do Wprost i tytuł ten szybko stanie się tygodnikiem kryminalnym. Przeglądam wiadomości w necie. Ktoś mnie spytał dlaczego to robię? Powinieneś się odciąć od tego bełkotu – zawyrokował. Odpowiedziałem, że jeśli Dalajlama XIV uwielbia telewizję, a teraz ponoć ma nawet tablet, to ja też mogę. Poza tym gdybym nie oglądał tego bełkotu, skąd bym wiedział, że to bełkot.  Nie zrozumiał żartu. Zdarza mi się to w istocie dość często. Moje żarty są nieśmieszne.

1. Na coachingowych kursach, na studiach wielką wagę przywiązuję do tego, żeby uczestnicy  poczuli swoją różnorodność, odmienne percepcje, różnice map budowanych w głowach, różnice w postrzeganiu rzeczywistości. Nie tylko jest tak, że różnie widzimy te same rzeczy, to już kwestia w miarę znana i rozumiana. Inaczej zbudowane mózgi, soczewki w oku, kowadełka w uchu, inne wzorce i systemy wartości. Jeden pies na widok kija zwija się w kłębek i skomle, a inny radośnie podskakuje w nadziei na zabawę.  Kwestia nie tyle w  różnicach map. Różnimy się także, a może przede wszystkim,  w sposobie ich budowania w naszych głowach. No cóż, to dlatego z moich dowcipów śmieją się tylko niektórzy, to dlatego ja, tylko niekiedy, śmieję się cudzych dowcipów.

2. Dlatego nawet gdy wydaje nam się, że się poznaliśmy, że kogoś znamy na wylot, nagle nieoczekiwanie czujemy się sobie obcy. To stąd ta przypowieść o beczce soli, a nadmiar soli jest niezdrowy!  Nie znałam cię z tej strony. Nie wiedziałem, że taki jesteś. Nie spodziewałem się, że jest do tego zdolny.  No cóż wprawne oko obserwatora, uważne ucho słuchacza, wnikliwe usta zdystansowanego  – powiedzą: Siebie nie znasz! Ten lub ta, któremu się dziwisz, zawsze byli tacy. Jacy? Różnorodni. Po za schematem. Obcy. Zawsze obcy – jam mawiał stary, dobry Jean Paul Sartre, zawsze nie poznani, niemożliwi do poznania i przez to zagrażający.

3. Księżna Kate poddana hipnozie. Książę Harry strzelał do Talibów, jakby to było playstation. Beyonce śpiewała z playbecku. Marszalek sejmu zdymisjonowana. Czy stanowisko wicemarszałka obejmie pierwsza posłanka po zmianie płci? Co to właściwie znaczy, że coś się tabloidyzuje? Poszukałem definicji. Wychodzi na to, że tabloidy nie są mediami opiniotwórczymi, gdyż nie reprezentują własnego zdania, lecz powielają opinie większości swoich czytelników. W Polsce tabloidy nie poruszają tematów bulwersujących lub kontrowersyjnych, takich jak religijność, aborcja, stosunek do PRL, związki partnerskie, gdyż są to tematy dzielące opinię publiczną. Jeśli poruszają tego rodzaju tematy, to w kontekście skandalu. Charakterystyczne dla tego rodzaju gazet jest budowanie opinii skrajnych, najczęściej dwuwymiarowych, oraz powielanie potocznych opinii, często o charakterze uproszczonym, ksenofobicznym, żerującym na ludzkich emocjach. Wzmacniają z jednej strony iluzje, na przykład dotyczących bogactwa, z drugiej demonizują zachowania społecznie nieaprobowane przez większość, na przykład związki gejowskie. Przykładem może być premia dla wicemarszałków sejmu. Kwota śmiesznie niska z punktu widzenia zarobków i nagród korporacyjnych, również w kontekście najwyższych urzędników państwowych kierujących 40 milionowym krajem. Awantura wokół tego, to oczywiście czysty tabloidowy populizm. Burmistrze dzielnic średnich wielkości miast, sołtysi niektórych wsi mają większe pensje niż 15 tysięcy wicemarszałka, nie mówiąc o nagrodach. Ale temat jest. Jeśli chcemy wymagać mądrych rządów, to muszą na te stanowiska iść mądrzy ludzie, super sprawni menedżerowie, mistrzowie rynków,  orły finansów, a nie pójdą nigdy w życiu, jeśli biznes daje im wielokrotnie więcej. Dlatego między innymi mamy polityków nieudaczników. Ale o tym nie można napisać. Bo to już analiza i  opinia. Ponadto z władzą też nie ma co zadzierać. Nie należy mylić prawdy z opinią większości.(Jean Cocteau – znajomy Sartra :-)

4. To również powód dla którego nie można na przykład zreformować polskiej służby zdrowia, gdyż przy każdym ruchu, który mógłby ze szpitala uczynić sprawnie działające przedsiębiorstwo, odzywa się natychmiast populistyczny, stabloidyzowany głos: Chcą sprywatyzować służbę zdrowia! Nigdy! Zdrowie będzie tylko dla bogatych, nigdy!  No i tak kolejną dekadę będziemy stać w kolejkach do laryngologa. Władza boi się tabloidów jak ognia. Teraz każde pismo staje się tabloidem, gdyż rozpaczliwie walczy o czytelnika, a w ślad za nim o reklamodawcę. Musi schlebiać, musi szarpać, a przynajmniej sądzi, że musi.

5. A co to takiego populizm? To samo co tabloidyzacja, głoszenie poglądów, które są najbardziej popularne. Dzieje się tak  w celu łatwego zdobycia popularności i poparcia społecznego mas. Omija się sferę  analizowania głębszych przyczyn tychże uproszczonych poglądów, a także analizę w sytuacji wprowadzenia ich w życie. Populizm to również schlebianie ludowi poprzez krytykowanie ekipy rządzącej, zwłaszcza w newralgicznych kwestiach jak zarobki, podatki, spowolnienie gospodarcze. Natomiast będąc u władzy populiści rządzą reagując na krótkotrwałe nastroje społeczne, często te nastroje sami kreują [tropimy układ, podwyższamy pensje, występujemy z Unii itd]. Populiści praktycznie nie realizują żadnych programów reform skoncentrowani wyłącznie na reelekcji lub umocowaniu swoich elit w biznesie. Tym samym demoralizują wtórnie elektorat, który zawiedziony ich rządami ponownie zwraca się ku nowym populistom, obiecującym radykalną zmianę w stosunku do poprzedniej ekipy.

6. No cóż, otacza nas świat stabloidyzowany, populistyczny, chętnie też oddajemy swoje umysły we władanie opinii większości. Trzeba uważać, w co się wierzy, bardziej niż w czasach, gdy tropiono czarownice. Trzeba tez uważać na samodzielne myślenie, gdyż może sie komuś nie spodobać. A już najgorsza przestroga, to samotność, osamotnienie, wykluczenie, którym straszy egzystencjalista Sartre. Dalajlama XIV zaś, wcielony budda zdaniem Tybetańczyków, twierdzi, że wszystko można czytać, wszytko oglądać i słuchać – zależy jaki się z tego zrobimy użytek. Jest tylko jeden, drobny warunek, Jego zdaniem, trzeba mieć wyćwiczony, samoświadomy umysł. I tak sobie myślę, być może dlatego szczęśliwy i wolny jest ten, kto może powtórzyć jak pewna postać z powieści, [choć sądzę, że autorka mówiła o sobie]. Na FB umieściłem cytat, a właściwie dialog,  z mojej ulubionej Ursuli K. Le Guin:

– Ale dlaczego wszyscy czarodzieje na Południu, a teraz być może i gdzie indziej – nawet śpiewający na tratwach utracili swą sztukę, a ty jeden ją zachowałeś?

– Ponieważ nie pragnę niczego poza nią.

Takie tam żarty
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

20 komentarzy

  1. Dzieki Bartku – serdecznosci z Wilna

  2. Margo,

    Podpisuję się pod Twoimi słowami.

    Pozdrowienia

  3. Ad 1.Panie Macku i dzieki Panu za to ze chociaz na kursach uczestnicy poprzez cwiczenia uswiadamiaja sobie ze kazdy z nas funkcjonuje innaczej – co nie oznacza ze zle .Generalnie poszukujemy ludzi podobnych do nas – takie przynajmniej jest moje doswiadczenie. Droga rozwoju menadzerow zwlaszcza w budowaniu sieci sprzedazy pokazuje ze dopiero duze doswiaczenie menadzerskie pozwala na poszukiwanie i znajdowanie wartosci w ludziach odmiennych niz sam menadzer . Dla mnie to wyzsza szkola jazdy jak potrafimy zrozumiec nie tylko inne sposoby myslenia , dzialania ale rowniez rozwijac roznorodny osobowosciowo zespol w rozny sposob zarzadzania w zaleznosci od predyspozycji.
    2.Tak jestesmy roznorodni ale to jes zachwycajace – monotonia zabija a roznodnosc – zmiana dodaje energi w naszym zyciu, czasami widzimy przez pryzmat swojego lustra i dlatego czasami rozbijajace sie lustro tak nas zaskakuje i zadziwia.
    4. I to jest zalosne -schlebianie , brak wlasnego zdania – w powszechnej opini tylko tak mozemy cos osiagnac , zdobyc , utrzymac . Ale rzeczywistosc nie musi byc taka – tylko zacznijmy od siebie , nie jest to najlatwiejsze zadanie ale mozna – mozna miec wlasne zdanie bez obrazy innych , czasami oczywiscie placimy za to stagnacja w wspinaniu sie na wyzsze szczeble kariery – ale czy to naprawde jest najwazniejsze . A co z wartosciami takimi jak zaufanie , radosc z wykonywanej pracy , satysfakcja z rozwoju innych? Mysle ze najwazniejsze pytanie to o nasze wartosci i to co naprawde dla nas samych jest wazne w naszym zyciu , na czym nam zalezy , co nas ” kreci”.
    6.Trzeba myslec samodzielnie i niewazne czy sie to komus podoba wszak kazdy z nas jest indywidualnoscia. Kazdy z nas jest samotny , dopoki nie polubimy siebie z swiadomoscia ze nikt inny tylko my decydujemy o naszym dniu codziennym i to co robimy dzisiaj ma wplyw na nasze jutro, i cudownie jezeli spotkamy na naszej drodze kogos kto czasami przerwie ta samotnosc i bedzie obok – razem ,akceptujac innosc partnera bez potrzeby zmian.
    Pragnienie – pasja dazenie do realizacji marzen jakiekolwiek by one nie byly nadaja sens naszemu zyciu – i niech juz tak zostanie.

  4. A dzieci to sprytne bestie :) niby się czają, podpytują, dopytują, ale prawdziwe śledztwo w tych sprawach prowadzą na własną rękę. Myślę, że nie ma czegoś takiego jak stuprocentowe ukształtowanie rodzicielskie pociech. Pociechy ciekawią się sprawami seksu. Można pilnować albo gadać o kapuście, a czasem najlepiej pod włos, w otwarte karty, z grubej rury zachęcać, uświadamiać, aż się pociecha pokapuje, że to jeszcze nie jej czas.

  5. No tak :) baby są różnorodne jak dystans, poczucie humoru i życie?
    Jeszcze bym się porozpisywała, ale dość. Coś za dużo mnie pod tym wątkiem. A podobno co za dużo to niezdrowo, więc się ugryzę w język :p

  6. w rozebranych zdjeciach najbardziej chyba nienaturalne jest to ,ze pokazuja ludzkie cialo maksymalnie upiekszone,nie tylko przez chirurgie plastyczna ,ale i photoshop….
    lub naprawde skrajne egzemplarze co do rozmiarow…i potem ogladajacy popadaj w kompleksy,albo oczekuja Pameli na kazdym rogu….
    malo kto wyglada jak dziewczyna czy chlopak z rozkladowki;)))))))))
    jesli mas tego swiadomosci potrzebe-ogladaj

    podobnie z kreskowkami-bohaterowie rzadko maja normalne ludzkie ksztalty;(((((dorastajaca dzieweczyna,porownujac sie z takim odczloweczonym modelem-wpada w niepotrzebna frustracje ,bo nigdy temu obrazkowi nie dorowna….
    ogladanie fimow porno-ksztaltuje wyobrazenie o seksie i czesto je wypacza….a przede wszystkim nie pokazuje sedna sprawy-relacji-szkoda na to klatek;)))))))))))))))…….jesli trafia na modego czlowieka-wiecej krzywdy niz pozytku…a i tak jestem pewna,moje dziecko bedzie niebawem do tego swiata na wlasna reke zagladac…bardziej wiec istotne pytanie-jak mu przekazac cala prawde i wiedze w tym delikatnym temacie????

  7. hmmm…mnie ta gola baba na okladce nawet jakos specjalnie nie przeszkadza,zwlaszzca jesli zdjecie jest estestyczne a nie pornograficzne….
    ale moze sa i tacy ,ktorzy potrzebuja pornografii z jakiegos powodu
    czy mnie to oceniac?jesli nikomu krzywdy nie robi?
    no wlasnie…zalezy co z tym zrobisz;))))))))))
    inteligentni te z czasem czytaja “pudelka”czy “vive”ogladaja reklamy w telwizji,programy publicystyczne,komedie romantyczne ,filmy erotyczne , wyciskacze lez…jesli z dystansem do zawartej w tym tresci???

  8. Ach, no i jeszcze jedna niezbyt pozytywna rzecz: człowiek, niegłupi, nawet krytyczny, czasem i za bardzo sięga po ten bełkot z głębszego dla siebie powodu. Szuka. Szuka odskoczni.
    Mieszka w szarym mieście pełnym brzydkiego budownictwa, z szarugą na każdym zakręcie, z ulicami pełnymi śmieci, które sam tam rzuca, bo mu już na niczym nie zależy. Ma swój kiosk. W nim pani sprzedająca mu papierosy i gazetę. Nie zawsze ma dobry dzień, a jemu wcale nie zawsze zależy żeby jej go poprawić. Czasem odwrotnie.
    I na szare i beznadziejne jest to co, jest do wyboru. Muzea i ąę są nudziarstwem i nijak się jemu nie chce. I co jego obchodzą perspektywy, Dalajlama, i tak umrze i tak umrze, a nawet najmądrzejsza głowa o śmierci nic mu nie powie. Bo wobec niej wszyscy jesteśmy na tym samym etapie.
    A goła młoda baba to chociaż nie wrzeszczy żeby wyniósł śmieci :)

  9. Dobrze powiedziane ania!
    Różnorodność i autentyczne przyzwolenie na nią. Kiedy chwytam ten mit sukcesu i mu się przypatruję. Mit który opiera się na wychowaniu w domu, wśród rówieśników albo na marzeniach. Mit od zera do bohatera; kiedy ktoś nie ma nic, jest mu ciężko i w końcu dzieje się coś; ma swoje pięć minut; zostaje nagrodzony przez los. Idole, big bradery, factory, mam talenty, masterszefy, wlogi i blogi sukcesy pokazują “wszystko jest możliwe”.
    Nie, nie wszystko jest możliwe. Jest możliwe tylko, to co jest możliwe.

    Nie przemawia przeze mnie zazdrość, kiedy “doczepiam się” do jakiejś wyładnionej operacją kobiety. Ja ją w pewien sposób nawet rozumiem. Zresztą akurat to nie mój świat. Ja się tylko przyglądam temu, co mam często gęsto podane. Duma z bycia na okładce największego pisemka dla panów, sponsoringi i kupczenie własną kobiecością? Nie ogarniam. Seksualność jest pociągająca, ale granice są bardzo mgławicowe, cienkie.
    Przyziemnie patrzę na to wszystko. Świat jako taki jest bezwzględny, brutalny. Realnie częściej sprawdza się mit “od bohatera do zera” (i demonizowane przez media upadki).
    Zobaczcie żyjemy w kraju, w którym człowiek reprezentujący Sprawiedliwość pokazuje: sprawiedliwość tak, ale nie dla wszystkich. Nie dla Innego (a przecież to Tischner go inspirował, to Tischner jest patronem jego szkoły w krakowie). Czysty biznes nie przeszkadza ideologii. Ideologia dopasowuje się zawsze do interesów własnych.
    W świecie polityki, gdy okaże się, że nie masz ideologii, nie masz zdania, kasy jesteś żaden; jesteś nikt. A wtedy media cię dorwą i cię rozszarpią (a ten mit jest jak nóż na gardle, wcale nie powstrzymujący przed “robieniem swojego”) Jak widać.

    Ciekawe, że biznes, polityka i szołbiz zawsze kotłują się w jednym tyglu.

  10. a dopiero pod maska jest roznorodnosc…..

  11. ps -to tak jakby w ogrodzie rosly same roze
    albo kazdy pies wygladal jak dobermann,kazdy kon byl krwii arabskiej,a kazdy samochod to srebrny mercedes

    czasy ,kiedy wszyscy mielismy to samo /malucha;)))))))/ minely-wtedy tesknilismy za swoboda wyrazania siebie
    a dzis jak ja mamy-to sie znow ujednolicamy
    dziwny ten swiat
    ;))))))))))))))))))))

  12. Dżo-ann ,w odpowiedzi-stara juz piosenka Marii Peszek :”Sa kobiety pistolety”………….
    a tymczasem uroda swiata tkwi w roznorodnosci;)))))))))))))))))

    ogladalam kiedys w tv stare teledyski -piosenek z czasow mojej mlodosci-przyznaje ,niektore widzilam pierwszy raz w zyciu!!!jak rowniez niektorych artystow znalam tylko z plakatow gazetowych…ech to byly czasy;)))))))))))))))))))a utwory z trojki….

    co mnie zaskoczylo-oni byli bardziej naturalni niz dzisiejsze gwiazdy…mieli krzywe zeby zamiast rowniutkich implantow,duze ,albo male piersi,rozmiary 42 ,albo 150 wzrostu,skore ciemna albo jasna…..a piosenki przeszly do historii niezaleznie od urody ciala wykonawcy
    dzisiejsze mtv pokazuje gwiazdki spod linijki-wyrownane,ujednolicone-lalki Barbie lub Kena;(((((
    tak jak trudno zapamietac utwory,tak rowniez wykonawcow- istnieje jakas zbiorowa twarz “meska ” i damska”,coraz bardziej uniseks…..

    w wakacje odwiedzilam disneyland na niemeicko-francuskim pograniczu.bylo tloczno,niedziela ,pogoda piekna-wszedzie kolejki.
    a ja mailam ogromna frajde ogladajac te cala mieszanke rasowa!!!!!!!!!!!ilez tam bylo odcieni koloru skory, typow oczu, ksztaltow nosow, nog,r ak, wlosow…………….nawet nieregularne-piekne w swojej roznorodnosci,w radosci i zabawie

  13. co do informacji z masmediow…chyle glowy przed madroscia Dalajlamy….
    to co wywola plusk w duzym oceanie,moze zmacic male jeziorko

    moze swobodny dostep do tv,internetu ,prasy powinien byc udzielany w wieku chrystusowym?????;)))))))))))))))))))))))))))))))
    gdy juz umysl jest na tyle krytyczny,swiadomy,rozwiniety-ze nie przyjmie niczego bezmyslnie?i nie da sie zmacic tabloidom?;))))))))))))))))))))

  14. Gonic kroliczka w zgodzie z sumieniem.Pozdrawiam moje SKARBY.

  15. W bełkocie, niby śmiesznym, niby strasznym przeszkadza mi mocno odczłowieczona mitologia sukcesu. Wszędzie, wszem i wobec przemyca się albo wprost wali po oczach i uszach “musisz być kimś, musisz odnieść sukces, musisz się zemścić i pokazać na co cię stać, nie masz pracy to twoja wina, jesteś nieudacznikiem!, nie masz zdolności do odczuwania radości i bycia optymistą to bardzo z tobą źle i lepiej przyjrzyj się sobie, zrób coś z tym – koniecznie musisz coś z tym zrobić tak, jak i z nieidealnym ciałem (nie wiesz? dociągnij do kolorowego świata, w którym spełniają się sny i materialne marzenia! usta się powiększa, zęby wybiela, tłuszcz i celulit odsysa, a piersi i inne przydatki potrzebne do playboya i plejobojopodobnych dla biedniejszej netowej gawiedzi powiększa, idealnie dobranym silikonem, który zabija nawet węże! nie wiesz o tym? pokochaj siebie, no przecież, nie umiesz? to się zmuś!
    R.D. Laing zbyt kontrowersyjny aby przed jego imieniem pisano: wybitny, najwybitniejszy, wspaniały i wszystkie inne ocenne, mające uwznioślić i uhonorować przymiotniki zauważył kiedyś prawdę mi bardzo bliską: funkcjonujemy w gigantycznej siatce znaczeń, hierarchii, wpływów i wartości. Na głębokim, źródłowym poziomie jesteśmy w bardzo ograniczonym stopniu odpowiedzialni za to, co się z nami dzieje.
    Rzeczywistość ma swój megaobciążający cień. Ciągnie ją on do samej ziemi. czy realne jest czuć się jak Hiob, a pokazywać światu “jestem gwiazdą życia”? Cień cieniów. A tam oprócz zwykłego zła spychana jest jeszcze niepewność, słabość i wszystko, co chore, co nie wróży Sukcesu.

    Co się liczy? Plecy, znajomości, biznesy, duża pensja, jachty, albo chociaż szybkie bryki, bogactwo i awanse. Ale to w cieniu nie siedzi. Siedzi na wystawie jak ciastko z kremem, na które patrzy się ze smakiem. To może zaledwie obruszać tych ludzi, którzy zwyczajnie mają dość.
    Czujesz się samotny? Jest ci źle że uchwalają głupie prawo i walczysz z nonsensownym? Umierają ci najbliżsi albo boisz się o skandalicznie niską emeryturę? Nie masz dobrej umowy o pracę? Uśmiechaj się, pamiętaj graj silnego i po cichu dokoptuj do właściwego standardu życia!

    Terror pseudoamerykańskiego snu? Lepiej śnić, wtedy więcej jest możliwe.

  16. Ze względu na na brak czasu nie ogladam zbytnio telewizji, jeżeli włączę to przy obiedzie TVN 24 lub obecnie rzadko- zawody sportowe- ból sportowca. Niektórzy z moicj znajomych nie oglądają telewizji, gdyż jak mówią- ogłupia. Czyli stosują zasadę unikania. Wydaje się że słuszną.
    Jednak telewizję zastąpili internetem- gdzie nie są zobligowani do oglądania treści narzuconych z góry. Mogą wybierać.

    Skoro budjemy sieć najbliższych relacji na zasadzie podobieństwa to znaczy żeśmy trochę obłudni i ślepi. Mało w nas tolerancyjnej strony pod tym względem na inność. Szczególnie chyba w Polsce. A z drugiej strony nie sposób budować najbliższych relacji z osobami różniącymi sie w każdym aspekcie życia od nas. Wydaje się, że trzeba znajdować wszędzie równowagę. W ogóle prawo równowagi natury to chyba najśilniejszy mechanizm jaki ostatnio odkrywam.

    ‘trzeba mieć wyćwiczony, samoświadomy umysł’. Ale po co skoro można używać herystyk i nie przeciążać sytemu nerwowego?
    Wierzysz w co chcesz. Albo jesteś łajzą albo… łazją. Ja tam jestem łajzą, w dodatku świadomą łajzą. Polska Głupcze!

  17. Debata publiczna czy dyskurs społeczny to takie duże słowa. Zwłaszcza, w demokracji kiedy mój głos jest tylko głosikiem. Za to Głos czarnoskórego posła (ilu polskich posłów jest czarnoskórych, naznaczonych mitem “niewolnika” i do tego ups konserwatywnych?) to jest Głos i razem z bracią wespół w zespół decyduje swoim “liberumvetowaniem” o kształcie prawnej rzeczywistości dla wszystkich obywateli RP. Minister sprawiedliwości 40 milionowego kraju wyrażając Jego-narodu wolę pokazuje dostojną i jedyną zdrową postawę: jeśli stoi przed nami para tej samej płci, natychmiast zamknijmy oczy, powiedzmy że “to zjawisko” nie istnieje i oto, proszę państwa- CUD: homoseksulanych par nie ma, nie było i nie będzie. Myślę, że za mało i za rzadko się nagradzają :) i zbyt małymi pieniędzmi :)

    Myślę, że na Wiejskiej obradują Kajtusie Czarodzieje rodem z Janusza Korczaka, którym urosły syte brzuszki i wąs szpakowaty się pojawił. Kajtusie, które na swoje nieszczęście (jednak niefinansowe, nie piszą w końcu zeszytów z paragonami za bułeczki i dżemik co rano jak niektórzy obywatele tego kraju) ubzdurały sobie że siedzą tam w żupanach, kontuszach i z szabelką przy boku i bronią matki Ojczyzny przed deprawacją i zgorszeniem. Oj bronią dozgonnie. Więcej orderów dla nich Panie Prezydencie :)
    Scenariusz tego wszystkiego jak w Misiu, mówię wam. Szkoda, że to nie komedia, a dzieje się naprawdę.
    Mogę tego nie śledzić, ale to i tak mnie dopadnie. Ot choćby w “gadającym” tramwaju. Też przez nich wyczarowanym. Gadającym głosem Grzegorza Turnaua. Nie. Nie mam halucyjnacji :)

  18. Przytoczę słowa które wypowiedziała Dorota Masłowska w wywiadzie w “Pani” :

    – Uważam, że zabawiając się mrokiem, drażnimy jego ogólnoświatową pulę. I on potem wraca. Zabrzmiało jak z pisma “Wróżka”, ale to jest zjawisko fizyczno-chemiczne, nie ezoteryczne. Wiem, że słowo ma wagę i moc: przychodzi to, co wzywamy. Słowo stwarza.

    I podpisując się pod tym – nie czytam, nie oglądam, nie słucham tego co bazuje na strachu. A jeśli ktoś próbuje mi przemycać takie treści to go stopuje – dziękuję ale ja tego nie przyjmuję. Jedyne co mnie interesuje to jeśli mogę coś zrobić w tym temacie, wtedy ok. jeśli to jest same info dla info które nic nie wnosi – mówię pas.

  19. Poza tym stajesz się tym, co wchłaniasz. Niepostrzeżenie, ale konsekwentnie.
    Jedzieniem, oglądaniem, czytaniem. Przyczepia się.

  20. Można, pewnie że można to wszystko czytać i oglądać. Pytanie po co?
    Można, pewnie że mozna jeść najtańsze parówki, chiński czosnek i parciane kartofle. Pytanie po co?
    Po co, jeśli stać cię tylko na coś lepszego do czytania, oglądania i jedzenia?

Komentarze są wyłączone.