Taksówka

kurs
kurs

Jechałem wczoraj taksówką. Z powodu zimna, popołudniowej szarugi, odległości oraz długiego czasu oczekiwania i ogólnie nie najlepszego samopoczucia – nie mogłem z niej uciec. Kiedy znalazłem się w ciemnym, starym wnętrzu mercedesa, cuchnącym nieco stęchlizną i kurzem sądziłem, że zatopię się w myślach lub co najwyżej w pogawędce o trenerze reprezentacji narodowej w piłce nożnej. Tymczasem od pierwszej chwili dopadł mnie w swe szpony okrutny taksówkarz: kontrsugestywny, narzekający, oceniający, krytyczny, niezadowolony, napastliwy, sfrustrowany, wrogi. Chłostał i szarpał straszliwie. Najpierw dostało się prezydent miasta, rządowi, ministrom, opozycji, Unii, potem budowniczym metra, obwodnic, tym co remontują warszawskie mosty i wiadukty, organizatorom Konferencji Klimatycznej, budowniczym stadionu, kolejarzom, kierowcom autobusów, tramwajarzom, lekarzom, pracownikom pogotowia, innym taksówkarzom, pracownikom serwisów samochodowych i jeszcze dziesiątce innych. Złe były opony zimowe i sygnały karetek, metro i budowany węzeł Wileńska, pociągi i burmistrz Rembertowa, Marek i Zielonki oraz Ursynowa. Najczęściej wypowiadana fraza to był: chory człowiek, co za chory człowiek lub trzeba być chorym człowiekiem. Próbowałem zmienić temat, a jakże. Pogrążałem się tylko w nowe narzekania i litanie winnych. Próbowałem zachęcać do tak zwanych konstruktywnych wniosków. Gdzież tam, stracone złudzenia.W chorym kraju, chorych ludzi, chorzy politycy podejmują chore decyzje a chorzy ludzie jeszcze wszystko pogarszają. Chorzy w domyśle na umyśle. Chociaż stary mercedes był zdaniem jego właściciela jedynym miejscem sensownym i wartościowym w znanym mu wszechświecie i w pewnym sensie miałem zaszczyt podróżować tym wehikułem prawości i rozsądku, rozważałem ucieczkę na światłach, wyskok w czasie jazdy na moście w korku, żądanie skrócenia trasy i temu podobne. Niestety, jak zawsze naiwny, sam sobie utrudniłem szybkie katapultowanie się z taksówki – rozebrawszy się wcześniej do rosołu, umieszczając bagaż na siedzeniu obok i oczywiście karmiąc się nadziejami i racjonalizacjami, że: już niedługo, jeszcze trzy przecznice, jeszcze zjazd i wjazd.

Potakiwałem, przeramowywałem, zadawałem coachingowe, mocne pytania, milkłem, znów pytałem i znów milkłem, zachęcałem do konstruktywnych wypowiedzi. Na nic, wszystko na nic. Każdy temat, każdy anonimowy lub z nazwiska nazywany człowiek był: głupcem, chorym, idiotą, kretynem lub złodziejem a otaczający nas świat: zgnilizną, złodziejstwem i oczywiście szambem. Uff. Wreszcie w głowie zbudowałem sobie filtr, dzięki któremu w końcu przestałem słuchać, słowa odbijały się jak do blachy a droga skracała się i skracała, w końcu włączyłem w głowie napęd warp i mercedes jak Enterprise dowiózł mnie pod dom w jednej chwili. Niemniej odczułem jednak siłę destrukcji promieniejącej z potylicy taksówkarza, ciemną materię, która spowijała cały samochód. Spostrzegłem, że taksówkarz-demon, jak należało się spodziewać, ustawił taryfę nocną choć był dzień ale machnąłem ręką. Wcisnąłem mu banknot i uciekłem trzymając w rękach bagaż, płaszcz, szal, portfel, czapkę. Koniec końców dałem sobie jakoś radę ale co mają zrobić bardziej bezbronni, którzy za chwilę wsiądą do tego upiornego pojazdu? Ufni, może naiwni lub po prostu otwarci ludzie. Jeden kurs i po nich. Ciemna moc zatruje ich serca. Już miałem zadzwonić do korporacji i opowiedzieć jak niebezpieczny mercedes jeździ po warszawskich ulicach ale najpierw, na całe szczęście zwierzyłem się Rychowi.

Rycho ze spokojem stwierdził, że też taki był. To typowe zachowanie alkoholika, który najchętniej by się już napił ale jeszcze nie może. Wzrasta jego drażliwość, potęguje się jego agresja, cały organizm krzyczy i nagle, wreszcie, o cudzie, jest nowa nadzieja…Ten smak obłaskawiający, ta gorycz przeczysta, ten aromat ostry a jednocześnie balsamiczny. Łyk, dwa, trzy. Co za ulga aż do zwałki. I jaki morał z tego, spytałem Rycha? Ja już taki nie jestem, jestem inny – stwierdził Rycho. – Niektórzy się zmieniają a inni nie. Żeby się taki bies-pies w człowieka zmienił to pewnie i nerkę musi stracić, i syna, i zdrowie całe, i majątek, i albo się pozbiera łajza albo płacze, że bezdomny i nikt go nie rozumie. Sporo ludzi znakomicie dogadałoby się z tym szoferakiem, a nie jeden uznałby w nim bratnią duszę i na wódkę się umówił. Na pewno mu się nie spodobałeś. Ludzie lubią narzekać. Lubią. A tyś czego się nauczył w tej taksówce?

No właśnie, czego? Ile minut można wstrzymywać oddech? Że nawet w małej dawce trucizna truje, że w dużej dawce bardzo truje, że toksyczni ludzie są toksyczni, że napiszę w końcu książkę o wampirach, że stan emocjonalny jak rozlana krew przyciąga rekiny, głodne wilki i demony, że wszyscy jesteśmy  bodhisattwami, czyli potencjalnie przebudzonymi, że…

Taksówka
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

18 komentarzy

  1. Dżo-ann maila mam do Kawuli, ale ona w procesie to trzeba jej dać czas. Jak dojrzeje to się odezwie :) Co do “taksówkarzy” Nie macie wrażenia ,że jak się wam uda komuś pomóc się “naprawić” i wskoczyć na właściwy tor, to na jego miejsce wyrasta dziesięciu? Taka Syzyfowa praca :) Działa jak narkotyk, więc idę poleżeć, trzeba odpoczywać, żeby się człowiek nie zajechał :) Jutro idę sobie posłucham o etyce w biznesie , aż jestem ciekawa co mają ludzie na temat do powiedzenia :)

  2. @Małgorzata :-) bardzo fajne obie wersje! Rozśmieszne ;-)
    @Aniula ty masz jeszcze jakoweś kontakty z Agnieszką Kawula vel Hawajką? Ta Gdynia to nie tylko robi furorę, ale i ma dziury czasowe? Człowiek znika w nich na własne czy niewłasne życzenie?
    Po Tamtej Stronie coraz więcej Nas Co Blisko Siebie Żyjemy?

  3. Lubię jak mi się trafiają magiczni ludzie :) Nie chodzi tu jednak o takich co to wróża czy odprawiają uroki komercyjnie. Niektórzy niosą taką magię w sobie, że po prostu fajnie ,że są…. :)

  4. Aby przełamać przykre doświadczenia z taksówkarzem proponuję włączyć sobie w necie ” “My Słowianie”, po ludowemu i z biglem :)

  5. Właśnie mija tydzień od innej zgoła historii z taksówkarzem .
    Pracując na obczyźnie bez własnego samochodu,po pracy odwożą mnie do domu ludzie, z którymi pracuję.Są to dla mnie ważne i jednocześnie miłe chwile . Mogę tych, z którymi jestem w ciągu dnia poznać jeszcze bliżej , porozmawiać na różne tematy ,usłyszeć ciekawe rzeczy o miejscach, czy wydarzeniach, które warte są obejrzenia czy odwiedzić. Tym razem z racji długiego weekendu( święto narodowe Łotwy18 listopada )praktycznie od piątku czuło się nastrój przygotowań do dłuższego odpoczynku .I to chyba ten stan sprawił ,że było inaczej niż zwykle .Do domu miałam wrócić taksówką .Zaopatrzona w firmową kartę do jej opłacenie wsiadłam do taksówki , która już czekała pod biurem.
    W taksówce powitał mnie sympatycznym uśmiechem pan w eleganckiej czapce z daszkiem ,przez chwilę poczułam się patrząc na niego jakby lata 30 -te wsiadły do tej taksówki wraz z tym jego nakryciem głowy …
    Uśmiechnęłam się do siebie lata dwudzieste, lata trzydzieste pomyślałam ,a w tle znana melodia z filmu …zapach czystości i świeżości.
    Rozmowa potoczyła się miło. Pan Taksówkarz dużo opowiadał o nadchodzącym święcie i o tym jak będą wyglądać jego obchody w mieście , jak spędzać je będą ludzie .
    Na moje pytanie, a jak on osobiście go spędzi , za kółkiem, czy też będzie miał szansę na świętowanie . Uśmiechnął się i mimo kiepskiego widoku za oknem szaruga i korek powiedział ,że czeka na telefon … w głosie wyczułam,że w telefonie pewnie zabrzmi kobiecy głos. Kiedy mu o tym powiedziałam- potwierdził ,a jego głos był jeszcze milszy .
    Gdy podjechaliśmy pod dom podałam mu kartę. Spokojnie patrząc na nią powiedział ,że mogę płacić tą kartą tyle , że w innej korporacji , ale niestety nie w tej, z której teraz korzystam. Gdy zaczęłam szukać swojej polskiej karty bankomatowej nie muszę pisać ,że w damskiej torebce , on spokojnie powiedział,” nie ma sprawy jeśli w tej chwili nie mam karty przy sobie, on może jutro podjechać, nie widzi problemu. Karta znalazła się i rachunek został uregulowany.
    I pewnie o tej historii nie napisałabym ani słowa,gdybym dziś nie porozmawiała z Gosią o innej historii i innym taksówkarzu . Energie idzie z nami .Uśmiechamy się sobą ze środka. Tylko czasami …
    Ten środek po prostu nie uśmiecha się..
    Może nie ma dnia…
    Pozdrowienia dla Rycha jest ok.

  6. Artur można rzucić urok nawet na największego sceptyka.

  7. a…jak ma sie kogos takiego w domu?????
    albo takiego ojca ,albo matke?
    a jak sie przesiaknie do szpiku tym wzorcem????
    brrrrrr…..
    mam w pracy takiego mlodego kolege,ktory dzien zaczyna jak ten taksowkarz….
    po kilku dyskusjach widze ,ze to tylko prowokacje,bo coz on wie o zyciu???/he he he jako stara baba moge tak sobie pomyslec;)))/
    czasem z nim podyskutuje ,czasem pozartuje ,czasem ,tak jak dzis, zazadam ,zeby znalazl sobie inna ofiare i dal mi swiety spokoj……….tak naprawde to mi go szkoda,taki mlody…

  8. Panie Macieju, pan się męczył z nim w taksówce przez …. 20 minut? A on jest ze sobą 24/24h 7 dni w tygodniu itd. To jest dopiero dramat!

  9. Czy można na kogoś rzucić taki urok, czar, że zatruje go a na tyle, że ten ktoś nie będzie zdolny do zmiany?

  10. Wytrącenie ze strefy komfortu. Na szczęście jest Rycho podsuwający bardzo dobrą racjonalizację. Choroba alkoholowa i wszystko jasne, uff :). Człowiek jest chory.
    Z mojego punktu widzenia gorsze są chorobe dusze, choć alkohol wydatnie może pomóc – nie jest obowiązkowy.

  11. Jak nic Pana Macieja ze strefy komfortu wyciągnął :)

  12. Cierpiarz – drapieżnik lądowy z rodziny człowiekowatych. Żeruje nocą. Wabi ofiary świecącą wypustką z napisem TAXI.

  13. Cierpiarz – ssak lądowy. Żeruje nocą. Wabi ofiary świecącą wypustką z napisem TAXI.

  14. To pewnie był ten ten taksówkarz-psycholog- terapeuta ! :-)

    Pająki jak to pająki… lubią taplać się i kąpać w truciznach.
    Może trzeba milczeć? :-)

  15. ;)

  16. Ostatnio opowiadałam, że przykleiłam się do seniorów. W zasadzie jeden rzut oka wystarczył, żeby wiedzieć, który senior cieszy się życiem a który leczy kompleksy. No i się zaczęło. W momencie kiedy struktura się rozrasta ( przybywa seniorów – o co też chodzi) muszą zmienić się pewne zasady postępowania. Nie wystarczy już jedna osoba , do zarządzania. Nie jest w stanie wszystkiego kontrolować. Jedna z pań tzw. gwiazda wraz ze swoim dworem ( 4 os) zadecydowała, że część emerytów na angielskim im przeszkadza i zmanipulowały przesympatyczną organizatorkę i część pań wyprosiły z zajęć, tłumacząc , że niby duża ilość osób przeszkadza im w skupieniu. Powstała bowiem grupa dla początkujących, ale 5 pań chciało nadal uczęszczać na średniozaawansowanych, żeby się osłuchać. Standardowo grupa językowa w szkole gdzie płaci się grubą kasę , liczy około 12 osób. Tu panie za darmochę chciały sobie zorganizować za zajęcia 5 osobowe. Trafiło na moją mamę , która się najpierw wściekła, bo ideą klubu seniora jest wspieranie się i aktywizowanie, a nie tworzenie prywatnego folwarku. Mama już chciała zrezygnować w ogóle, ale wyjaśniłam jej zaistniały proces, wywalone koleżanki się zgadały i teraz odbędzie spotkanie rady i grupa będzie się zastawiać jak to wszystko zorganizować. Gwiazda jeszcze wymyśliła, że jeśli nowi seniorzy będą chcieli angielski to sobie niech zapłacą prowadzącej. (reszta ma za darmo) O nie, nie powiedziałam, jeśli jest stowarzyszenie to wszyscy którzy akurat chcą chodzić na angielski koszty ponoszą wspólnie ( sprawa rozbija się o około 15 zł miesięcznie, 10 zł składkowe na herbatki ciastka itp i 5 na angielski 4 razy w tygodniu). Zobaczymy co z tego wyjdzie . Idea przednia , ludzie się angażują i trafia się gwiazda….. Co z tego wynoszę, że zawsze jakaś gwiazda się znajdzie , ale czasem jednak od nas zależy, czy będzie świecić czy nie :) Czasem trzeba odpuścić i iść dalej jak to było swego czasu u mnie, bo szkoda energii. @Panie Macieju podróżuje sobie pan po całym kraju, niech pan bierze wizytówki fajnych taksówkarzy. Zawsze przed wizytą w takim mieście można zadzwonić i się zapytać, czy taksówkarz Pana odbierze :) No chyba, że chodzi o zaskoczenie i nowe doświadczenia , to wtedy trzeba w ciemno :)

  17. No, Pan Marudnik wyrabia la lewo Zus, cały dzień się nasłuchał dodatkowo od klientów i tak.
    Warszawa potem Jamajka? Czy i kiedy @Maciej Bennewicz będziecie EU Towarzyszu z Towarzyszką Karolcią w Krakowie ;-)? Zła jestem na siebie, że nie wzięłam i od Niej narysowanego kotka z autografem. To chyba przez to zamieszanie z brakiem mnie na liście gości.

    Myślę o słowie:sukces. Zwielokrotniona radość, uwieńczenie wysiłków, mieszanka zadowolenia i zmęczenia zarazem, niedowierzanie i obawa przez porażką, która go zbije z pantałyku dobrego stanu emocjonalnego. Osiągnąć sukces; marzy mi się sukces, poczytne pismo “Sukces”, “każdy chciałyby być człowiekiem sukcesu” – najlepsze chyba rozciągnięte szeroko powodzenie i bezpieczny byt, ale czy żyje ktoś non stop bezpieczny finansowo, bytowo, emocjonalnie, nieprzezywający strat, samotności, obcości, choć raz utraty ukochanej osoby?
    Dla mnie kończy się tydzień trudny, na Cm. Rakowickim towarzyszyłam bliskim wspaniałej Kobietki. Przedwcześnie odszedł Człowiek- Dusza z Łopusznej. Na mojej biblioteczce, na szybie wciąż i niezmiennie uśmiecha się Tischner.
    W tym tygodniu zmarła Matka Księdza Popiełuszki. Fascynował mnie za sprawą nieżyjącej już tez Cioci Marysi, wspaniałej życzliwej, hardej i śwarnej z Pstroszyc. W tym roku też dopiero co dowiedziałam się na innym ważnym pogrzebie, że miała naprawdę na imię Marianna :-)
    Listopad ma od pierwszych dni akcji Znicz większą przepustowość “granic na Tamten świat”. Powstanie Listopadowe, I i II wojna światowa, krwawe piętno i grypy jelitówki, gwałtowne osłabienia odporności.
    Ubierajmy się fajnie, ale ciepło? Jedzmy smacznie i zdrowo. Ratujmy się “Misiem”

    Psycholog, co nie promuje whisky,
    ale jej się pozajączkował Jack Danielson
    z Harleyem (co lubi podziwiać w muzeum)

  18. …….ze wyjazd na Jamajke tuz, tuz a tam cieplo, bez wampirow energetycznych ( przynajmniej w najblizszym otoczeniu) i pelny LUZ….do zobaczenia , serdecznosci dla Wszystkich

Komentarze są wyłączone.