Tao. 14. Umieć mieć, umieć nie mieć.

mieć - nie mieć
mieć – nie mieć

– Tylko 37 % Polaków przeczytało choćby jedną książkę w zeszłym roku – westchnęła Ula odrywając wzrok od swojego tabletu.

– I co z tego? – zdziwił się Jarek, który zabronił nazywać go uczniem, nieuczniem, antyuczniem a nawet mistrzem. W dodatku stwierdził kategorycznie, że podobnie jak sam mistrz nie życzy sobie tego rodzaju określeń, z których może wynikać jedynie dwuznaczność. – I co z tego? – powtórzył. Od dawna wiadomo, że w naszym kraju czyta mniejszość a Biblioteka Narodowa żeby poprawić statystyki zlicza również podręczniki oraz lektury wypożyczone z bibliotek publicznych i szkolnych, które mogą wcale nie być czytane. Po prostu leżą na półce. W dodatku brane są pod uwagę również kryminały, romanse i różne grafomańskie serie, wierszyki dla dzieci a nawet pseudoksiążki dodawane do filmów, żeby zmniejszyć vat. Reasumując jest gorzej niż myślimy.

– I co z tego? I to z tego, – zdenerwowało się Ula – że się martwię, że wolałbym powiedzieć moim przyjaciołom z Niemiec, z Danii, z Belgii: bardzo proszę Polacy to oczytany, inteligentny naród! Wolałabym wskazać na osiągnięcia kultury, niż tłumaczyć o co chodzi z Wałęsą Bolkiem i z Komisją Wenecką.

– O czym my w ogóle rozmawiamy? – do rozmowy wtrącił się nowy uczestnik grupy Olaf, zaproszony przez Jarka, który podobnie jak inni postanowił spędzić weekend z dala od kraju na spotkaniu w grupie taoistów, czy jakkolwiek inaczej się zwała. – Powiedz o problemach czytelnictwa w Polsce matce, – kontynuował – która za 1200 złotych utrzymuje dom i trójkę szkolnych dzieci i od roku nie może ściągnąć alimentów od byłego męża – wziął oddech i mówił dalej z zapałem. – Albo pożal się na zaniedbania w kulturze rodzicom dziecka z atypową chorobą nerek, którzy wydają na leczenie wszystkie oszczędności, jeżdżą na dializy sto dwadzieścia kilometrów i właśnie stracili zasiłek, bo mąż za dużo zarabia, o 50 złotych przekracza limit.

– No właśnie – odezwał się Jarek – spędzamy sobie ekskluzywne łikendziki na dyskusjach pod hasłem: jak żyć, wydajemy na to kupę kasy a tymczasem prawdziwe życie to poszukiwanie pracy, wiązanie końca z końcem, bezrobocie, choroby i odpowiedzialność za innych, na przykład za chore, niewinne dzieci.

– Nic dziwnego, że ludzie w Polsce się burzą, że popierają radykalną retorykę rządu – dodał Olaf – że mają dość pustych rozmów o czytelnictwie i kulturze, o rozwoju osobistym i innych pierdołach, gdy brakuje im realnego wsparcia w codziennych sprawach…

– Albo z dnia na dzień tracą pracę – dodał Jarek.

– Lub decyzją jednego urzędnika ktoś odbiera im zasiłek lub szansę na leczenie – skwitował Olaf i dodał po chwili: – Powiedz im wtedy: nothing personal!

– A co ty o tym sądzisz Em? Ty masz już wszystko, tobie łatwiej. Masz i pieniądze, i wiedzę, i spokój. – Ula z uśmiechem zwróciła się do mistrza, którego wszyscy konsekwentnie zaczęli nazywać Em po żarcie nawiązującym do kryptonimów znanych z Bonda M, Q i 007 oraz po dyskusji na temat Jarka, który oczekiwał, że wreszcie zaczną mówić do niego po imieniu.

– Tak wiele razy wszystko co ważne utraciłem, niektóre rzeczy bezpowrotnie, – powiedział Em – że w końcu nauczyłem się być. Gdy tracisz i odbudowujesz wtedy wiesz co to znaczy umieć mieć i umieć nie mieć. Uczysz się także krok po kroku być.

– Nauczyłeś się – bardziej stwierdziła niż spytała Ula.

– Ludzie sądzą, że ci którym się dobrze powodzi, dobrze, czyli lepiej od nich, po pierwsze nie mają tak zwanych problemów, a pod drugie, że im los szczególnie sprzyja – odpowiedział Em. – Sądzą, że szczęściarze nie tracą pracy, nie umierają im bliscy, nie chorują im dzieci. Co więcej, sądzą, że ci wybrańcy losu w jakiś cudowny i przypadkowy sposób dostali swoje sukcesy, pieniądze, udane związki, dobrze prosperujące firmy. Niekiedy również są przekonani, że szczęściarze to po prostu złodzieje. Jednakże takich szczęściarzy i krezusów z urodzenia jest może kilka procent, kilka kolejnych to złodzieje, jednak cała rzesza ludzi żyje rozwiązując swoje problemy z tą różnicą, że nie obwiniają za nie całego świata, nie oczekują nieustającego wsparcia i zrozumienia. Działają, godzą się ze stratami, przechodzą żałobę, liżą rany, naprawiają zwalone płoty, odnoszą sukcesy, cieszą się z rozwiązanych problemów. Są. Umieją mieć i umieją nie mieć. Niekiedy, coraz pełniej potrafią być. Zadaniem niektórych jest tę umiejętność przekazywać.

Tao. 14. Umieć mieć, umieć nie mieć.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. Ostatnio moja bardzo mądra koleżanka, prowadząca ciekawe warsztaty, wrzuciła w eter temat „abstynencji czytelniczej”. Oczywiście wzbudziło to mój stanowczy sprzeciw :) Wiking kupił mi czytnik, bo książki z półek spadają a tu abstynencja… Chodziło jednak o to, ze zamiast tylko czytać, warto też doświadczać, a często ta równowaga jest zaburzona :) Ja na szczęście jak się okazało czytam i od razu potem doświadczam, przy okazji parę osób dodatkowo też zostaje doświadczonych, więc jest nieźle ;) W jednym banku za punkty można dostać duże rabaty na książki…. ehhh….

  2. Nierzadko słyszę od uczestników na szkoleniach, że ja to mam fajną robotę. To ciekawe. Nikt nie wie jaką drogę przeszedłem aby być tu i teraz. Nie zauważa wytrwałej pracy, trudnych chwil, pokonanych przeszkód czy determinacji. Co więcej, ktoś kto nie pracował z ludźmi na kompetencjach miękkich nie wie z czym przychodzi się trenerowi, coachowi mierzyć. Nie ma perspektywy. Tym samym łatwo jest mnie ocenić. Ale okej.

    Na szczęście ja nie widzę u mnie przypadku tylko konkretne działania. Reszta to interpretacje. Albo w sumie mogę być złodziejem i szczęściarzem.

  3. Da się to przekazać tym, którzy tego nie przeżyli?

    Po co przekazywać to tym, którzy tego nie przeżyli? Czyżby „szczęściarze”, którym się „udało” pragnęli zrozumienia? :);P
    —————————————————
    Jednym z punktów zwrotnych były słowa Kochanej Osoby, która powiedziała: „a czym ty się różnisz od nich? Jesteś taka sama jak oni, też możesz to robić!” Wtedy myślałam, że do tego trzeba specjalnych mocy, nadzwyczajnej inteligencji, bogatych rodziców, znajomości….. teraz wiem, że wystarczy popracować 20 godzin na dobę, 7 dni w tygodniu, nie pozwalać sobie na choroby, słuchać i słyszeć, utrzymywać ciało w formie, pytać, szukać, mieć oczy i uszy szeroko otwarte, zauważać możliwości….

    i ciągle mam wrażenie, że widzę zaledwie czubek góry lodowej.

  4. umiec miec i umiec nie miec w zasadzie sprowadza sie do do tego samego,moze wlasnie nazywa sie to umiec byc.
    trwac miedzy zmieniajacymi sie kolejami losu.
    w dodatku nie ma nic pewnego w zyciu (moze poza trawa ,ktora jest wiecznie zielona ;))))))) i nawet wlasnorecznie wybudowany plot moze sie wywrocic pod naporem nieprzewidzianych czy nieprawdopodobnych zdarzen…..
    ci ktorzy oceniaja ,zazdroszcza,wydaja oceny zgodnie ze zdaniem z poprzedniego postu „co ty o mnie wiesz czlowieku”….czesto z powodu frustracji z powodu wlasnej niemoznosci ,nieumiejetnosci osiagniecia wybranego celu.
    dziwia sie ,gdy uslysza,ile za sukcesem w ich mniemaniu stoi wydatkow,wyrzeczen,problemow,uporu,odwagi ,nieudanych prob,a takze niedoskonalosci.
    widza wycinek.widza to ,co chca, czego zazdroszcza.
    odwracaja sie ,gdy tracisz pozycje,dostatek,powodzenie.

    no i w zasadzie nic nie nalezaloby sobie z tego robic

    ja przyjmuje ,ze kazdy ma swoj los,swoje karty do gry,ktorymi nie zawsze da sie wszystko wygrac.usmiechac sie i do zlej gry.i cieszyc sie tym ,ze sie gra.

    nie zazdroszcze tym co maja wiecej ,lepiej.
    nie pogardzam tymi ,ktorzy maja mniej.

    wdzieczna jestem za to ,ze potrafie czytac.vze sa tacy ,ktorzy dziela sie madroscia i doswiadczeniem.

    ksiazka to przyjaciel ,ktory jest pod reka,gdy plot sie wali.nie ocenia,nie odwraca sie, cierpliwie czeka ,jesli tylko chcesz-pomoga.
    to ostatnia rzecz ,z ktorej bym zrezygnowala.

    zyjemy w takich czasach ,ze czytac potrafia takze biedni,zapracowani,pograzeni w nedzy.ze sa bezplatne biblioteki.ze sa dostepne ksiazki,z pierwszej ,z drugiej reki….

    bieda nie wynikaz tego ludzi nie stac na ksiazki ,lecz z tego ,ze nie wiedza po co czytac.

  5. Coś takiego usłyszałam ostatnio ” To nie życie ma przydarzać się Tobie, tylko Ty masz przydarzać się życiu” :)

Komentarze są wyłączone.