Tao 16. Wielki Czwartek

prorok samotny
prorok samotny

– Dziś Wielki Czwartek, czyli Ostatnia Wieczerza – stwierdził Em uroczyście. – Ważny dzień. Ostatnie, wspólne spotkanie zanim Chrystus samotny jak palec pójdzie na sąd i na śmierć. Zdrada Judasza. Ustanowienie Eucharystii. W nocy modlitwa w Ogrójcu. Aresztowanie. Dzień i noc tak nasycone zdarzeniami, że aż boli. W dodatku pełnia księżyca, pierwsza wiosenna pełnia. Z tej okazji mam dla was wiersz.

– Przecież my tu rozważamy ścieżkę tao – zdziwił się Jarek i zamilkł reflektując się chyba, że jego zdziwienie było zaskakująco niedojrzałe.

– No cóż…wszyscy wyrośliśmy przecież w chrześcijaństwie – stwierdził spokojnie mistrz.

– Ale… – zaczął Olaf lecz nie dokończył, gdyż Em zaczął recytować wiersz ściszonym, wibrującym, głębokim głosem.

*

Kłosy

Kłosy z drewna są identyczne jak kłosy herbaty

A kłosy z łusek rybich jak łuski spadające z oczu

Oczy zmętniałe są jak zastygły lód

Oczy otwarte jak twarda skała

Skała mięknie jak stearyna

Świeca płonie

I gaśnie

 

Dawny mędrzec zapisał: wszystko jest wszystkim

Dawny mędrzec poprawił po mędrcu: wszystko jest niczym

Dawnym mędrzec dopisał do mistrzów: wszystko jest takie samo

Dawny mędrzec dodał do tamtych: wszystko jest takie jak być musi

Dawny mędrzec dodał: jak być powinno

Ktoś inny dopisał: wszystko jest

Ktoś dopisał: nic nie jest

Ktoś dopisał: fizyka

Ktoś dopisał: Bóg

 

Kłosy jak litery

Litery jak ćmy

Ćmy jak ruch

Skrzydła jak

Ciemność

Cień jak

Noc

Tao 16. Wielki Czwartek
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. Smutne Aniula. Zabijające możliwość różnych interpretacji. Ja za dużo czytałam poezji. Starałam się włazić i wkręcać (w im bardziej nieżyjących tym oczywiście ciekawiej) głowy poetów, konteksty historyczne, w poezji męskiej zrozumieć uczucia mężczyzn. Dzisiaj zirytowałabym się na pewien rodzaj rozanielenia bez dobrego osadzenia w hardcorze życia u siebie. Poezja, jak wszystko może być niebezbieczna. Pewnie lepsza z umiarkowanego dystansu, na pewno nie jako jedyny środek na życie…

  2. Zraziłam się do poezji, kiedy w szkole pani od polskiego powiedziała: „Przyjęłabym Twoją interpretację ale kanon mówi tak i tak…” Ja rozumiem konteksty historyczne, wpływy i inne cuda, ale jak się komuś nie pozwala na płynięcie, to niech się nie wymaga, żeby zdobywał medale na zawodach pływackich… I wcale nie tzreba mieć ciężkiego dzieciństwa, żeby stracić wiarę w siebie wystarczy pójść do szkoły… Co do poprawiania i dopisywania czytam sobie „Kobieta bez winy i wstydu” No i mam temat na wykład w stowarzyszeniu :) Oj zagotuje się w kobitkowych głowach :)

Komentarze są wyłączone.