Tao 22. Cukier

1/2 kg ludzkiego tłuszczu
1/2 kg ludzkiego tłuszczu

– Uzależnienie od cukru. A więc jednak – westchnął Jarek. – Według badań uzależnienie od cukru ma podobny przebieg jak uzależnienie od alkoholu i narkotyków.

– W dodatku większość żywności produkowanej przez przemysł spożywczy jest dosładzana – dodał Olaf.

– Dosładzana i dosalana – uzupełnił Jarek. – A my się martwimy bieżącym tokiem wydarzeń. Powinniśmy się martwić własnym stanem zdrowia.

– Owszem, gdyż cukier oznacza otyłość a otyłość to źródło wielu chorób od cukrzycy po miażdżycę – uzupełnił Olaf. – Choroby cywilizacyjne – westchnął.

– Czy wy znowu narzekacie, czy tylko mi się wydaje? – Spytała Ulka wchodzą do kuchni, w której obaj przyjaciele toczyli pogawędkę o cukrze.

– Narzekamy rzecz jasna – odparł Olaf.

– Na cukier – dodał Jarek. – Na cukier i jego zgubne skutki a w zasadzie martwimy się naszym uzależnieniem od dżemów, szarlotek, dosładzanych serów i jogurtów, soków i naleśników.

– Cieszcie się, że nie mieszkacie w Stanach jak Glenn. Tam trzeba włożyć sporo wysiłku żeby kupić zapiaszczoną marchew i sałatę z grządki – zaśmiała się Ula.

– Glenn przyjechał? – zaciekawił się Jarek.

– Owszem. Em wyjechał po niego na lotnisko, zaraz tu będą.

W czasie kolacji obfitej w warzywa znów wrócił temat cukru. Glenn opowiadał o wysiłkach jakich dokonuje by oduczyć swoje dzieci złych nawyków żywieniowych i nauczyć nowych, zdrowszych. Droga przez mękę, stwierdził, gdyż tortille i hamburgery, chipsy i ciastka z kremem, to najbardziej ulubione potrawy jego dzieci, od lat. Rzecz jasna wszystko to popijane jest „wodą z cukrem pokolorowaną na czarno”. Oczywiście to jego wina, przez całe lata żywił rodzinę w fast foodach. Niestety to również wina systemu. Żeby kupić świeże warzywa Glenn jeździ do sklepu odległego o 50 mil. W pobliskim markecie 80 % żywności jest przetworzona w ten lub inny sposób. Ponadto co z tego, że zaopatruje dom w świeże produkty, jeśli ogórek, marchewka lub kiwi wydają się dzieciom obrzydliwe i niejadalne. To, co uznają za jedzenie pochodzi z plastikowej torby.

Ula dla podbudowania wysiłków Glenna podała kilka przepisów na smaczne potrawy wegańskie. Em milczał i uśmiechał się tajemniczo. Olaf z Jarkiem jak zwykle przekomarzali się – najpierw ze sobą a potem z każdym, kto zabierał głos. Usilnie starali się sprowokować mistrza do wypowiedzi. Wreszcie przy deserze składającym się z pieczonych jabłek Jarek stwierdził arbitralnie:

– Ale i tak co byśmy nie jedli to, po pierwsze, współczesny Polak dłużej żyje niż jeszcze 15 lat temu, po drugie nie cierpi głodu a po trzecie wszystkie te konserwanty oraz cukry i tak dają lepszą jakość żywności niż to, co w lodówkach miało pokolenie wstecz, te wszystkie smalce i kluski.

– Czy i w tym przypadku Tao ma coś do powiedzenia? – spytał Olaf.

– Tao nigdy nie ma nic do powiedzenia – stwierdził Glenn. – Wiele do powiedzenia mają najczęściej ci, którzy nic nie mają do powiedzenia a przynajmniej nie powinni zabierać głosu, na przykład przemysł spożywczy oparty na chciwości – stwierdził.

– Jedzenie to chyba zbyt banalne, zbyt oczywiste, żeby miała się tym zajmować starożytna nauka. Z resztą w Azji, w czasach Starego Mistrza i jego następców jadano głównie ryż – stwierdził Jarek.

– A ty, co o tym sądzisz Em? – Ulka w końcu zadała pytanie wprost do mistrza.

– O cukrze? – spytał ze swoim charakterystycznym uśmiechem, który wciąż był trudny do zinterpretowania dla zebranych.

– O cukrze, o jedzeniu… – przytaknęła.

– Nie doceniamy na co dzień tego, skądinąd oczywistego faktu, że jesteśmy tym co jemy. Dla większości ludzi ich ciało po prostu: jest. Nie zastanawiają się na tym skąd się bierze energia w ich mięśniach, z czego biorą się ich tkanki, jak reaguje ich wątroba i trzustka na spożywany pokarm. Nawet w chwili choroby mają poczucie zdrady ciała, jakiegoś oszustwa, niesprawiedliwości. Czasem modlą się do boga o łaskę. Czasem złoszczą się na boga. Tymczasem wcześniej połykali kilogramy soli, cukru i mąki. No cóż, dawniej, kiedy człowiek na skalę masową cierpiał głód i nie dożywał nawet czterdziestki stan wątroby czy jelit umarlaka nie miał znaczenia a zaspokojenie głodu owszem. Przemysł spożywczy a za nim farmaceutyczny, medyczny, kosmetyczny i kolejne wyprodukowały złudzenie nieśmiertelności. Kropkę nad „i” postawiły banki ale to już wszystko wiecie.

– Banki? – zdziwił się Glenn.

– Owszem, banki podtrzymują złudzenie nieśmiertelności dzięki obietnicy bogactwa dla wszystkich. Możesz się zadłużyć, mało tego marzysz o kredycie, gdyż wtedy spełnisz kolejne marzenie, kolejną iluzję w nadziei, że będzie trwała zawsze, że dzięki niej poczujesz się ważny, wartościowy, godny szacunku. To prosty zabieg.

– W jakim sensie prosty? – spytał Olaf.

– Wystarczy, że uwierzysz, że mebel x lub samochód y uczyni cię osobą szczęśliwą – odpowiedział Em – i po chwili dodał chrupiąc marchewkę: – Bardziej subtelne jest wmówienie ludziom nieuchronności, konieczności. Zbudowanie napięcia pomiędzy iluzją nieśmiertelności a iluzją konieczności. Wtedy czujemy się jak ćmy pod kloszem, jak w pułapce. To jest dopiero kontrola!

– Nie rozumiem – Ulka uważnie przyjrzała się twarzy Em starając się rozgryźć jego ostatnie słowa.

– Już wyjaśniam – dotąd małomówny Em zgodził się nad wyraz ochoczo. – Z jednej strony, my ludzie współcześni, uwierzyliśmy, że starość i śmierć nas nie dotyczą. Reklamy kremów na zmarszczki to tylko czubek góry lodowej. Świat jest dla młodych. Granice wieku się przesuwają razem z długością życia. Dziś rodzicami stają się trzydziestokilkuletni partnerzy. Starości nie ma w świadomości społecznej, jest zbyteczna, wstydliwa, brzydka, nie chcemy na nią patrzeć, jest śmieszna i okropna zarazem. Z drugiej zaś strony młodzi ludzie uwikłani w kredyty, pracę, która im umożliwia spłacanie długów, obowiązki wobec dzieci – ani się obejrzą jak ich pozorna młodość zamieni się w przymus, uwiązanie do systemu. Ten przymus zabiera im radość życia i stanowi pułapkę, z której nie potrafią wyjść jak dzieci Glenna z nawyku jedzenia chipsów.

– Czyli? – spytał Jarek.

– Czyli jesteś tym, czym karmisz swoje ciało i umysł. Odkrycie tego zajęło mi około 50 lat życia – Em uśmiechnął się i znów po chwili dodał – Jesteś tym, w co wierzysz. Tak długo dopóki w umyśle pojawia się… „ale przecież muszę”, tak długo nawet nie szukasz innego rozwiązania. Jesteś przymusem, w który wepchnął cię system i nawet nie zauważyłeś kiedy. Dlatego wybierasz cukier.

– Cukier? – zdziwił się Olaf.

– Taka metafora, mądralo – odpowiedział Jarek.

Tao 22. Cukier
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. Po jednym rozdziale “Zabić Coacha” wymyśliłam sobie swoją niszę coachingową…. no jaka moc :) Teraz zobaczymy, co życie na to ;) Ciągle mnie zaskakuje swoimi scenariuszami ;)

  2. Oj tam, oj tam cukier nie jest zły, grunt, żeby był w rozsądnych ilościach. To nie cukier jest problemem tylko głupota ludzka i pazerność ;)

  3. Trochę offtopic – nadal pozostając w kręgach taoistycznej myśli eM.

    Właśnie skończyłem czytać Pańską książkę “Zabić Coacha”. Kupiłem ją rok temu. W międzyczasie miałem trudniejsze chwile czytania, jak i lżejsze. W konsekwencji pragnę powiedzieć: dziękuję. Wierzę, że kiedyś nadarzy się okazja, aby spotkać się z Panem na żywo.

    Pozdrawiam!

  4. Co jest cukrem?

    Co próbujesz nim zastąpić, zasypać?

  5. Panie Macieju, jestem pod wrażeniem fotografii, które Pan umieszcza na blogu :) Gratuluję!
    Ale skąd ten ludzki tłuszcz ..?
    Pozdrawiam 3 maja!!!

Komentarze są wyłączone.