Tao 24. Skrypty śmiertelnie słodkie

wzorzec - tunel
wzorzec – tunel

– Dlaczego ludzie, którzy wiedzą wszystko co powinni wiedzieć, pomimo tego raz po raz popełniają te same błędy? I wiedzą, że je popełniają i wydaje się, że chcą to zmienić. Ale kiedy przychodzi kolejna chwila, popełniają znów ten sam błąd? Jak opuścić to błędne koło? Czy da się wygrać z cieniem, od którego w danej chwili się ucieka? – spytał Paweł, nowy uczestnik grupy ddd – drogich drodze dróżników, jak czasem żartobliwie o sobie mówili, rzecz jasna nawiązując do dda – dorosłych dzieci alkoholików.
– Cień? – Carl Jung twierdził, że cień jest nieodłączną częścią życia i… że jest darem – stwierdziła Ulka.

– A Eric Berne, że realizujemy życiowe skrypty bez względu na to, czy dzięki nim odnosimy sukcesy, czy klęski. Wyuczyliśmy się we wczesnym dzieciństwie wzorców i schematów postępowania i realizujemy je nieświadomie – dodał Olaf. – Skrypty, czyli scenariusze wbite nam do łbów w dzieciństwie.
– I dlatego jesteśmy jak dzieci w sklepie z zabawkami, które wybierają wciąż tę samą lalkę albo samochodzik, gdyż z różnych możliwości wyboru dostrzegają tylko tę jedną, znaną sobie – wtrącił się Jarek smarując grzankę miodem, jedli bowiem śniadanie.
– A co ty powiesz mistrzu? – spytał Paweł i w tej samej chwili spostrzegł nagłe skrzywienie na twarzy Olafa i dziwne gesty Ulki. Zamiast jednak dyskretnie poszukać interpretacji lub przy sposobności dopytać o znaczenie gestów drążył dalej: – O co wam chodzi, ciekaw jestem co mistrz sądzi na ten temat?
– Nie lubi jak go nazywać mistrzem – burknął Jarek starając się ukryć wzrok.
– Dlaczego? – upierał się Paweł domagając się wyjaśnień wbrew kolejnym sygnałom Ulki i kopnięciom Olafa.
– Gdyż Em uważa, że mistrzostwo w Polsce grozi śmiercią lub kalectwem – stwierdziła Ulka po chwili niezręcznego milczenia.
– Jak to? – zdziwił się Paweł.
– A czy ty w ogóle czytałeś jakieś taoistyczne pisma, choćby Tao te King? – spytał Olaf lecz nie zaczekał na odpowiedź Pawła i dalej kontynuował. – Jeśli władca mówi słowo: „sprawiedliwość”, w tej samej chwili brakuje sprawiedliwości. To klasyka.
– Jak to brakuje? Przecież w ten sposób chce się o nią zatroszczyć? – Paweł postanowił być uparcie dociekliwym. – Czytałem te zdania ale są często absurdalne. Jeśli władca dba o praworządność i chce być sprawiedliwym to chyba dobrze?
– Kiedy władca wprowadza zasady sprawiedliwości tym samym powołuje niesprawiedliwość – wyjaśniła Ulka. – Kogoś pominie, inną osobę skrzywdzi, ktoś jeszcze poczuje się wykluczony albo pomniejszony, czyjeś zasługi niedocenione, ktoś inny zignorowany, reszta zaś zacznie się porównywać i domagać sprawiedliwości totalnej, w każdej sprawie, czyli będą się domagać uznania swego subiektywnego poglądu we wszystkich kwestiach a to zwyczajnie nie jest możliwe.
– Zatem z każdą próbą regulacji systemu, na przykład poprzez zwiększanie sprawiedliwości, system się rozregulowuje i ulega dezintegracji. Powrót do równowagi trwa długo, znacznie dłużej niż krótka ingerencja. Nawet jeśli w zamyśle jest dobra – wyjaśnił Jarek.
– Ale przecież gdy ktoś chce zgody, poprawy, ulepszenia jakiejś sfery życia, to chyba dobrze? – upierał się Paweł.
– Ludzkie rozumienie dobra jest kontekstowe – zaśmiał się Em, który dopiero teraz zabrał głos połknąwszy pajdę razowego chleba. – Kolejki do lekarza specjalisty się wydłużają: źle dla pacjentów, dobrze dla specjalisty, którego honoraria i prestiż rosną. Spada śnieg: źle dla kierowców, dobrze dla górali, narciarzy i firm żyjących z odśnieżania. Firma przenosi się na północ miasta: dobrze dla tych, którzy mieszkają na północy, źle dla tych z południa. To samo dotyczy również każdego z nas. Niekiedy tylko trudne wydarzenia skłaniają ludzi do zmiany starych wzorców. Ktoś chory na cukrzycę musi mieć amputowaną nogę: dopiero wtedy zaczyna stosować dietę. W obawie przed jeszcze większym pogorszeniem stanu zdrowia. Alkoholik powoduje niebezpieczny wypadek: dopiero wtedy przestaje pić. Arogancki szef traci pracę: dopiero wtedy zaczyna cenić innych ludzi. Firma traci udziały w rynku: dopiero wtedy wprowadza innowacyjne zmiany w produkcji.
– Dlaczego dopiero jak coś się wali zachodzi w nas zmiana? O to pytam. Ludzie przecież nie są głupi. Cukrzyk przecież wie czym grozi obżarstwo – Paweł skomentował wypowiedź Em.
– Tak sądzisz? Skąd w takim razie tyle osób otyłych, zagrożonych miażdżycą, chorobą wieńcową, nowotworami i setką innych przypadłości – powiedział Olaf. – Sądzę, że jesteśmy głupi, wszyscy bez wyjątku.
– Rzecz w tym, że jesteśmy istotami skłonnymi do uzależnień. Nasz mózg lubi nawykowość – stwierdził Em. – To droga na skróty: nawyk, schemat, stereotyp ale droga energooszczędna. Jeśli wiesz co masz robić, robisz to. Kreatywność i zmiana są kosztowne energetycznie, wymagają wysiłku. Mózg tego nie lubi, dąży do zachowania status quo za wszelka cenę. A cukier i jego najróżniejsze formy są przecież przyjemne – stwierdził Em.

technologia... rok wyd.1947
technologia… rok wyd.1947

.

Zapadło milczenie. Słychać było tylko delikatne szczęknięcia sztućców, przełykanie i krople deszczu uderzające o blaszany dach.

– A o co chodzi z tym mistrzem? – Paweł uparł się żeby wiercić dziurę w brzuchu.
– O to samo – zaśmiał się Em. – W Polsce, i nie tylko zresztą w Polsce, nawykowo niszczymy wszelkie przejawy autorytetu.
– Dlaczego? – Paweł nie ustępował.
– Dlaczego i dlaczego. Dlatego, że czujemy się słabi, zakompleksieni, niepewni. Po czu cie mniej szej war to ści. – skwitowała Ulka sylabizując każde słowo.
– I zazdrość – dodał Jarek. – skrywana zazdrość… o wszystko. Taki wzorzec.

Tao 24. Skrypty śmiertelnie słodkie
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Tak podstawieniowe nasuwają mi się następujące konkluzje : to , że ciągle coś powielamy wynika z faktu, iż nie opowiadamy rodzinnych legend. Odtworzyć trzecia pokolenie wstecz to już dla wielu problem. Drzewa genealogiczne też niewiele dają, bo to zbiór dat, ale już nikt nie pamięta jakie historie się z tym wiązały. Kolejna konkluzja to brak umiejętności komunikacji. Niby rozmawiamy a nie rozmawiamy. Informujemy się o tym co kupić, co na obiad. Często w dziwny sposób wypaczamy co kto powiedział. Słyszymy co innego niż zostało powiedziane. Kolejna konkluzja, nie szanujemy własnej indywidualności i nie pozwalamy sobie korzystać z talentów, ani tych mentalnych ani fizycznych. W mojej rodzinie zawsze byli innowatorzy, możliwe, że przestrzeń dużego miasta pozwoliła na pewne działania, które byłyby tłamszone np na wsi. Tak sobie myślę, że to ” zabijanie mistrzów ” to nie kwestia bezpieczeństwa, tylko podstępnie rozlewająca się fala bezmyślności, ten osławiony ” demon” co wiedzie ku złemu.

  2. Niektórych mistrzów się dostrzega innych nie. Łatwiej jest wytłumaczyć sobie, że trener czy coach są od tego aby pokazać nam coś o nas samych. Ale zauważyć, że mąż, żona, przyjaciel czy obca osoba na ulicy to również może być mistrz, który pokazuje nam coś w danej chwili o nas samych ? Ciężka sprawa dostrzec, nie mówiąc o wzięciu pod uwagę czy akceptacji. W większości przypadków zabijamy posłańca ale przecież są chwile kiedy wsłuchujemy się w to co mówi mistrz, który mistrzem nie jest i czasami zmiana następuje.

    Em mówi, że człowiek działa w zależności od kontekstu. Więc jego opinie również się zmieniają w zależnosci od kontekstu. Dlatego gdy poziom cukru jest niski to motywacja jest inna niż kiedy jesteśmy najedzeni. Skoro tak to co jest nadrzędnym drogowskazem w każdej chwili ? Jakaś metawartość ?

    Życie to w ogóle jakaś gra: wylądowaliśmy na jakiejś planszy, dostaliśmy takie a nie inne wyposażenie i róbta co chceta. Pewne punkty kontrolne i tak przejdziesz. Skoro życie samo w sobie jest wystarczającym bodźcem do zmiany to po co zabijać mistrza ? Żeby poczuć się na chwilę lepiej ? Mieć iluzję kontroli ? Tak jak z ciastkiem ? Takim samym obiadem ? Rodzajem filmu ? Znajomym ? Miejscem ?

    Czy musimy zabić mistrza ?

  3. Bardzo ciekawe to co napisałeś. Myślę, że ciagle lecimy skryptami. I nie piszę o tym, czy jest to dobre czy złe. Chodzi mi raczej o rezultat i o to co ja robię z tą wiedzą. Mogę albo kupić łóżko do samodzielnego złożenia i nic z nim nie robić albo mogę go złożyć i dopiero jak go złożę to będzie dla mnie użyteczne.
    Poszerzanie swojej świadomości ma moim zdaniem dwa etapy. 1. Robię coś i widzę efekt tego działania (korzystny lub nie) 2. Wiem dlaczego efekt jest właśnie taki. Czyli jeśli mowa o skryptach to wiem jaki skrypt mi się odpala i skąd pochodzi. Dopiero wtedy mam przestrzeń do świadomej zmiany, bo mogę korzystać ze skryptów tak by mi służyły. Trzeba po prostu kapnąć się o co tutaj (czyli we mnie) chodzi ;)
    Czasami jednak przyznanie się przed sobą jest tak wstydliwe, niewygodne i wiąże się ze zbyt silnymi odczuciami, że łatwiej jest nie zmieniać.
    Chyba …
    Pozdrawiam
    Ania

  4. Skoro w naszym społeczeństwie w nieświadomości zbiorowej są głęboko zakorzenione takie cechy jak słabość, niepewność czy zakompleksienie może to oznaczać, że ja również w swoim zachowaniu przejawiam te atrybuty jako element tego systemu. Mogę je wypierać. Co gorsza negować i zaprzeczać. Tym samym unikać cienia. Bardzo prawdopodobne przy neurotycznej matce i wycofanym ojcu. Mogę nie rozpoznawać skryptu. Mogę też wziąć odpowiedzialność za swoje życie i przepracować to. Jeżeli jest co.

    Mogę tu być obecny od kilku lat nie po to by się uczyć, inspirować a po to by adorować, przejąć Twoje cechy, wiedzę i mądrość a potem zniszczyć, obalić. Jeżeli tak jest i tego nie zauważam to lipa. Niepokojący sygnał.

    A może przesadzam i moje obecność tu jest zupełnie zdrowa, naturalna i spójna z zainteresowaniami.

  5. https://www.youtube.com/watch?v=rWFVi1cPUZo

    Po obejrzeniu krótkiego wideo z Eckhartem Tolle zastanawiam się nad połączeniem „wyjęcia strzały” i świadomości skryptów w celu „odskryptowienia”. Czy podążanie, niczym po nitce do kłębka, w głąb skryptu można skojarzyć z „wyjmowaniem strzały”?

  6. A ja jestem po warsztatach stowarzyszeniowych i muszę powiedzieć, że te ludzie takie „gupie” nie są :) Jak chcą :)

Komentarze są wyłączone.