Tao 29. Miłość

miłość toksyczna, miłość dojrzała
miłość toksyczna, miłość dojrzała

– Mieliśmy rozmawiać o przebudzaniach a tu Wieka Brytania wyszła z Unii – stwierdził Em.

– I koniec roku szkolnego – dodała Ulka.

– I pijaństwo wśród gimnazjalistów – skwitował Jarek.

– I mecz naszych ze Szwajcarią i tym razem pijaństwo dorosłych – dodał Olaf.

– Jedni piją z powodu ulgi, drudzy z radości – stwierdził Paweł.

– Jak można pić z radości? Chyba pije się żeby się upić? – retorycznie spytała Ulka.

– Ludzie piją bo świętują sukces i faktycznie, jest sukces. Polska gra dalej, nigdy w historii…

– Tylko proszę cię Pawle nie opowiadaj tych dyrdymałek, że nigdy w historii Polacy nie zaszli tak daleko i tak dalej w tym stylu…bo to kompletnie nie ma znaczenia. Wygrali i super ale nie wytrzymam tego bombastycznego tonu. Zaraz zaczniesz opowiadać, że zdobędą mistrzostwo. – Jarek przyjął ton kategoryczny krzywiąc się niemiłosiernie przy każdym słowie.

– Sukcesy sportowe od czasów rzymskich to rozrywka dla ludu. Każda władza o tym wie. Chleba i igrzysk. Wszystkie sprawy muszą zejść na plan dalszy, bo mamy igrzyska. Z jednej strony zagrożenie terrorystyczne, a z drugiej igrzyska. Rzec można: klasyczna sytuacja. Pod murami Rzymu stoją Wandale ale nic to, my się bawimy – dodał Olaf.

– W dodatku władza steruje i jednym i drugim – uzupełnił Jarek.

– No tego jeszcze brakowało, teorii spiskowych. Nie chcę o tym rozmawiać – Ulka upiła łyk herbaty i uniosła się z krzesła.

– Tak najłatwiej, nie rozmawiać, nie wiedzieć. Sądzisz, że sprawy na świecie toczą się swoim rytmem, że nie ma ludzi oraz służb, które pociągają za sznurki? – Jarek uniósł głos i po chwili dodał: – Czy to sport, czy polityka, czy biznes nie ma dnia żeby media nie doniosły o przekupstwie, matactwie, manipulacji. O proszę, najnowszy news. Firma GlaxoSmithKlein fałszowała dane dotyczące szkodliwości leków antydepresyjnych i przeciwcukrzycowych! I to skierowanych do dzieci i młodzieży!

– A ja chciałem z wami porozmawiać o miłości – odezwał się Em.

Ulka zawróciła spod drzwi. Wszyscy zamilkli zaskoczeni zarówno wybuchem Jarka, reakcją Ulki, jak i tematem zaproponowanym przez Em.

– O miłości? – spytała.

– O miłość – przytaknął Em.

– Czy do miłości można się przebudzić? – znów spytała.

– Tak, to jest przebudzenie ostatnie, najważniejsze – powiedział Em.

– Co do niego prowadzi? – spytała.

– Odkrycie, że miłość zaczyna się we mnie samym. Dopiero z wnętrza może być skierowana na zewnątrz. Ludzie mylnie sądzą, że miłość jest relacją, jakimś emocjonalnym odniesieniem. Uczuciem skierowanym do kochanka lub kochanki, do dziecka, do ojczyzny, do drużyny piłkarskiej, do matki. A tymczasem miłość to stan samoakceptacji.

– Samoakceptacji? – tym razem Paweł zadał pytanie, najwyraźniej zdziwiony definicją Em.

– Owszem – przytaknął Em. – Nie sposób kochać człowieka, a tym bardziej idei jak naród, bez poczucia własnej wartości. Lecz nie mam na myśli swego rodzaj pychy, czy też bilansu sukcesów, kibicowskiej euforii, ani nawet troski rodzica o dziecko, lecz zgodę na siebie i zadowolenie z tego kim się jest. Z tej zgody wyłania się dorosłość, dojrzałość, z dojrzałości odpowiedzialność. Wtedy pojawia się też miłość. Miłość to zdolność do wzięcia odpowiedzialność. Kochający ma zasoby, może obdarowywać, dzielić się, wspierać, gdyż ma. Dlatego wymienia się z innymi, lecz zawsze bierze odpowiedzialność za siebie i za swoje decyzje. Dlatego też może nie dawać, gdyż uznał, że gdyby dał, uzależniłby od siebie biorcę. Uzależnił od siebie, lub od daru, lub od brania.

– Według tej definicji dziecko nie może kochać – stwierdził Olaf.

– Owszem, nie może. Może być miłe, oddane, sympatyczne, wierne, czułe, pomocne ale wszystko to wynika z poczucia totalnej zależności dziecka od obiektu jego uczuć. Niestety najczęściej dominującym uczuciem w relacjach dziecka z dorosłymi jest lęk, a gdy dorasta złość. Dziecko czuje każdym centymetrem ciała, że bez rodziców, bez świata który wykreowali, nie istnieje. Nie ma zasobów, nie zna sposobów na ich pozyskanie, więc oczekuje napełnienia. I słusznie. Tak uczy się miłości. Miłości jako wymiany. Może pokochać rodziców, gdy dorośnie, gdy będzie świadome co ma do zaoferowania ale wtedy często bywa już za późno na miłość. Rodzice leżą w grobie lub w rodzinie powstała przepaść, której nikt nie potrafi zasypać.

– Co w takim razie znaczy apel: pokochaj mnie? – spytała Ulka.

– Oznacza: dorośnij – odpowiedział Em – i najczęściej jest to apel skierowany w niewłaściwą stronę.

Tao 29. Miłość
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. Zawsze z przerażeniem czytałam opisy wszelakich patologi. W moim domu nikt nie przekraczał intymnych granic. Wychowałam się w szacunku i miłości. Słabo jednak zostałam przygotowana do zderzenia z rzeczywistością czyli oszustwami, zakompleksionymi ludźmi, psychopatami itp. Przepłaciłam to zdrowiem, nie mieścił mi się w głowie ten ogrom zła, z którym się zetknęłam. Teraz wiem, że Ci ludzie zazdrościli mi, że mam do kogo wracać, że mimo iż oni chcieli być zauważani, to inni zauważali mnie i chcieli być w moim towarzystwie. Spotykałam tez dobre duchy, które wyciągały mnie z mrocznych sytuacji. Jestem pokiereszowana, często chętnie schowałabym się do dziury, a słyszę od ludzi ile to ja mam siły w sobie…. No nic, to efekty nieumiejętnego zarządzania energią, źle ukierunkowana może męczyć, niszczyć, ograniczać. Mam się gdzie schować, ale przez to nie staję na przeciw świata…

  2. Skoro miłość to stan SAMOakceptacji to czy miłością jest też akceptacja innych ? Można w ogóle akceptować innych bez ówczesnego akceptowania siebie ?

    A poczucie wartości ? Przecież wynika z naszej osobistej historii. Skoro ktoś śpi to wierzy w opowieść o “sobie”. Obecnie niemal wszyscy budują obraz siebie na podstawie swoich sukcesów osiągnięć. Jedna osoba za odnośnik weźmie dobry samochód i stabilną dobrze prosperującą firmę a ktoś inny to, że uważa się za ogólnie dobrego człowieka – oboje czerpią poczucie własnej wartości z zewnątrz.

    I to wszystko dzieje się pozostając zdystansowanym do źródła, tego kim w istocie się jest.
    A i wiedząc kim w istocie jestem czasem – ba, często ! – nie wystarcza aby powstrzymać wciąż powracającą identyfikację z ego.

    Druga sprawa jest taka, że są przecież ludzie odpowiedzialni (za swoją sytuację życiową, pracę, firmę, dzieci itd.) a mimo to nie kochają, nie dzielą się, nie obdarowywują. Czy to znaczy, że dorośli ale nie dojrzali ? Nie akceptują siebie ? Pozostali dziećmi ? Nie kochają ?

    Ta cała miłość jest całkowicie niejasna, niezdefiniowana i rozmyta. Skoro miłość to nie opieka, troska, szczere życzenie wszystkiego najlepszego drugiej osobie i akceptacja jej osoby to czym to jest ? A skoro jest tym wszystkim to nie jest żadnym z nich. I co ma samoakceptacja w ogóle do rzeczy ? Mogę akceptować siebie i mieć w dupie innych. Czy to tylko przykrywka ?

    Picie, polityka, sport, kontrola, teorie spiskowe, świat materialny, świat form. To wszystko to tylko drugorzędna sprawa ? Rozrywka dla umysłu ? Wyzwanie dla świadomości ?
    Prawdziwie przebudzony akceptuje wszystko takim jakie jest i w ten sposób umożliwia pojawienie się miłości ?

    Pytania, kolejne pytania, więcej pytań…

  3. Piękny wpis. I taki zakres tematów w takim krótkim tekście. Jestem pod wrażeniem. No i zgadzam się z każdym słowem

  4. obawiam się, że…….. zrozumiałem!

Komentarze są wyłączone.