Tao 3. wewnętrzna właściwość Te

  • W taoizmie wewnętrzna właściwość to cecha, dyspozycja lub talent, często maleńka determinanta, wpływająca na całość. Te lub De, w zależności od wymowy – mała cecha. Na czym polega tygrysiość tygrysa w odróżnieniu od pumy, czy pantery śnieżnej? Na czym polega ta niewielkie różnica, która w efekcie daje wielką zmianę, znakomity wynik, albo sukces? Jak to możliwe, że na twoim osiedlu trzy kwiaciarnie upadły, a jedna funkcjonuje nieźle? Jak to możliwe, że niegdyś dominująca Nokia, koncern narodowy Finlandii, tak bardzo osłabiła swoją markę? Jak to się dzieje, że w tej samej branży, dyscyplinie jeden odnosi sukcesy, a drugi nie? Jak to się dzieję, że sukcesy potrafią zniszczyć albo wypalają bezpowrotnie – aktor jednego serialu, kapela jednej piosenki, autor jednej książki, sportowiec jednego medalu?  Zdaniem taoistów budowanie na talentach [jak powiemy w coachingu: na autentycznych zasobach] to najprostszy sposób, droga do spokojnego sukcesu. Talent jednak musi być tygrysowatością tygrysa, gwoździowatością gwoździa, jabłkowością jabłka – sednem, istotą, bez wysiłkowym Tym.
  • Wiele osób w tradycji Zachodu odchodzi od prostoty, bo życie przecież jest skomplikowane oraz trudne, to podstawowe wzory wpajane nam od dzieciństwa. Życie jest ciężkie. Dorosłość to trud i obowiązek. Życie to nie zabawa. Inni odczuwają nie tylko trud, tracą poczucie wpływu, gdyż albo obwiniają swoje otoczenie, albo przesadnie je kontrolują. Pierwsze daje osamotnienie i rozgoryczenie; drugie: mozolną pracę i w efekcie złość i frustrację, gdyż nasze kontrolowanie jest złudne. Dlaczego złudne? Nie tylko z powodu huraganów, kryzysu, spadaku wartości akcji, suszy, powodzi i pijanych kierowców na jezdni, nie tylko z powodu decyzji korporacyjnych szefów, na które nie mamy wpływu, ale z powodu natury rzeczy, praw fizyki, oraz biologii. Tak jak rzeka płynie do morza, gdzie staje się słoną wodą, tak nasze życie dobiega kresu i ponadto może być niespodziewanie przerwane. Jak sobie z tym radzimy? Zaprzeczeniami i kontrolowaniem. Tymczasem życie mija na nadziejach, obietnicach, niespełnieniach, obwinianiu, osamotnieniu.
  • Taoizm już na początku nowej ery określił zasady opisane przez profesora Maxi C. Maultsby`ego w jego Racjonalnej Terapii Zachowania w latach 80-tych XX wieku. Myśl interpretuje dane wydarzenie, negatywna interpretacja [wynikająca najczęściej z dawno wpojonych przekonań] wywołuje nieprzyjemne emocje, czasem skrajne, silne, destrukcyjne – w efekcie podejmujemy działania nieskuteczne, a nawet szkodliwe przede wszystkim dla nas samych, a potem dla innych. Nasze ciało reaguje silnym wstrząsem. Powtarzanie tego schematu naraża ciało i umysł na  destrukcyjne, regularne bodźce, które wywołują choroby. Gdy dodamy do tego częste poczucie smutku, frustracji, poczucie zawodu, szwankującą komunikację z ludźmi i…palenie, picie, obciążające jedzenie, to nasze dojrzałe lata mogą wyglądać niewesoło.
  • Odwołanie do Te oznacza wykorzystanie w pełni własnego potencjału opartego na talencie. Pomyśl o sprawach, aktywnościach, zajęciach, do których garniesz się z entuzjazmem, które wychodzą ci same, do których masz pociąg, powołanie, chęć.  Jak to możliwe żeby biegać w maratonie?  Godzinami pisać teksty do artykułów, albo infosfery, wypiekać ciasta w każdy weekend, ćwiczyć etiudy godzinami? Można być uwarunkowanych behawioralnie, czyli wytresowanym, albo wykorzystywać własne Te. Dość łatwo to rozróżnić. Tresura wywołuje napięcie, poczucie winy i podświadome oczekiwanie kary lub nagrody. Te jest radosne, spontaniczne, oczywiste, naturalne, elastyczne, łatwe i przyjemne – jest bezinteresowną twoją twojością.

  • Niektórzy swoje Te odkrywają późno, jak sąsiad ekonomista, który ku zaskoczeniu rodziny wyprowadził się na wieś na emeryturze i dopiero orząc i siejąc poczuł, że żyje. Jak znajoma, która rzuciła bezpieczny etat i prowadzi zajęcia plastyczne w Domu Kultury; jak przyjaciel handlowiec, który założył piekarnię chleba na zakwasie; jak znajoma, która przestała chorować, gdy przestała być kurą domową i zaczęła projektować ogrody zimowe. Te jest łaskawe i spokojne.
Tao 3. wewnętrzna właściwość Te
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

17 komentarzy

  1. jestem mistrzem w szukaniu Te. Latami mi się wydawało, że wystarczy Te wymyśleć a potem tam pójść. Wymyślałam i szłam, wymyślałam i szłam. Oczywiście, że je znajdowałam. A ile talentów w sobie odkryłam… A jakże..zachłystywałam się nowym odkryciem, talentem, powołaniem…jak dziecko, które opycha się cichcem słodyczami aż mu będzie niedobrze.. Aż przyszedł moment, któregoś dnia rano, tuż po podjęciu się kolejnego wyzwania, w którym spojrzałam w lustro i zrobiło mi się strasznie żal samej siebie..tak po prostu. Nie widziałam w lustrze tej osoby, któr podbija świat ale tę, która go niesie na plecach. W oczach zamiast radości tworzenia widziałam determinację, żeby się nie poddawać. Ile tak można żyć? No i po co ? Może kiedyś to miało sens ale teraz ? Tylko, że kurde, nie miałam nic w zamian. Łatwo powiedzieć, łatwo rzucić ale co w zamian ?? W Maćka książce, kiedyś znalazłam, że czasem trzeba odejść żeby wrócić. Ja poszłam daleko, bez niczego, po prostu zdając się tylko na to co mi świat da. Do pełnego nic się zmieści. Przyzwyczajona do działania, działania, działania nie umiałam się odnaleźć w ciszy i spokoju..i dpoiero teraz, po kilkunastu miesiącach, nagle wszystko zaczyna kiełkować.. żadnych fajerwerków, żadnych spektakularnych sukcesów, nic z tego. To raczej jak trawa zadeptywana latami, która nagle zaczyna odżywać. Nagle nic nie muszę, w lustrze widzę siebie zmęczoną ale z jakąś wiarą w oczach, z uśmiechem mimo wszystko, ze spokojem że jest tak jak powinno być, że gdzies tutaj jest moje Te. I wiem co to jest, ale jeszcze nie wierzę, że napewno, jeszcze mam mnóstwo wątpliwości czy napewno, czy to ma sens, czy się opłaca, co na to inni, a może się mylę, po co to komu i tak bez końca. ..To zabawne, odkryłam je mając 7 lat ale przecież kto by słuchał siedmiolatki :)

  2. Co jakiś czas na nowo odkrywam swoją rodzinę, tak pozytywnie. Ta rodzina daje szansę odkrywać talenty. To jednak jest długi proces, ponieważ nie da uniknąć się błędów z przeszłości, pewne rzeczy można przerobić inne trzeba zaakceptować. Tam gdzie jest prawdziwa miłość i szacunek drzewo nawet jak przyschnie po pewnym czasie znowu odbije.

  3. Najpierw m- czyli muszę zarobic na rachunki i rodzinę a potem t- talent i moje przyjemnosci.
    Czasami udaje się połączyc musiec z talentem.Czasami. Trawa urośnie, drzewo urośnie.

    Ludzi trzeba pielegnowac przez 20 lat i dluzej. Same w pewnym wieku moga sie złamac i uschnąc. Jak sa małe sa zdane na ludzi. Rodzina -podtrzymywanie płomienia, żeby nie zgasł.Wichry i burze a czasami spokój.Jak jest rownowaga to ok.:)

  4. Wtedy trzeba brokacikiem posypać i nikt się nie skapnie :)

  5. @Dżo-ann
    Maluję obrazy, to jedno z moich Te :) pewien mój nauczyciel nauczył mnie słowa “przemalować” oznacza ono tak doszlifować kompozycję, tak wygładzić tony i odcienie, że obraz staje się przesadnie poprawny a przez to amatorski, bo amator boi się żeby jego ułomności nie wyszły na jaw. Nawet jak się działa z talentem to można przemalować, przedobrzyć – wtedy wypada się z Tao :)

  6. Właśnie, kurczę, ciekawa jest ta twojość – to coś przychodzące z większą łatwością niż inne rzeczy, o którychpiszesz Macieju. To trochę geneza rozwoju, w ogóle. Jak zwykle pytam, w takich razach o granice, o limes, “czerwone stopy” perfekcji, dążenia do dosknonałości i tłamszenia spontanicznej reakcji, wymogów z zew. Jak łatwo się zatracić w jakimś zadaniu, popłynąć z flow… i jak równie łatwo się przydusić, obezwładnić swoje poczynania zbytnią chęcią, zbytnim wyidealizowanym efektem, lękiem przed oceną, zwłaszcza krytyką.
    Ten wie, kto nie raz szturchańca w żebro od życia dostał jak śpiewa z lekkością, bawiąc się dźwiękiem na kazdym instrumencie piękna Raduza (polecam jeśli ktoś lubi języki słowiańskie i folk).
    Sunny zwany Grzegorzem zwany Sunday :) i motyw z dżinem tajskim ;) niezmiennie mnie rozśmiesza!

  7. ojej ,komputer ma niemiecka klawiature,wszystko na opak

  8. lukasz,przeczytaj sobie Duende Jasona Webstera.dobra biografia kogos ,kto chcial nauczyc sie grac na gitarze i zrozumiec akurat flamenco.mozna uwierzyc ,ze to prawdziwa pasja…nic tam nie bylo o wyposazonym na full mieszkaniu i supersprzecie

  9. ukasy,przecyytaj sobie Duende jasona Webstera.dobra biografia kogos ,kto chcial naucyzyc sie grac i zroyumiec flamenco.mozna uwieyryc ,ze to prawdyiwa pasja…nic tam nie bylo o wyposazonym na full mieszkaniu i superspzrecie

  10. Pomimo, że jestem wzrokowcem jakoś te nagrania i słowa mówione bardziej do mnie docierają. No i uwielbiam gdy Pan Maciej się uśmiecha :)

  11. Właśnie wróciłem z treningu. 2 godziny 46 min wolnego biegu. Przygotowania do maratonu. Dlaczego biegam ?
    1. Daje mi to poczucie wolności. Biegnę gdzie chcę, ile chcę i jak szybko. Normalnie jak Forest Gump.
    2. Daje mi to totalny odlot. Endorfiny powodują radość i szczęście /oczywiście po biegu :)/
    Jakoś tak mam, że mój mózg jest wyłączony. Pustka, zero myśli, prawie medytacja.
    3. Udział w zawodach typu maraton daje możliwość biegania w miejscach, w których na co dzień nie można nawet stanąć. Inna perspektywa, inne ujęcie rzeczywistości.

  12. Więc moje Te to radość z uwalnianego potencjału innych. Radość z odkrywania pasjonujących rzeczy w sobie i innych. A ile jeszcze przede mną do odkrycia.. uhuhu ;D Jara mnie to :)

  13. a ja odnalazłam swoje Te ;) wykorzystuje swoje talenty, spełniam się i codziennie czuję że zyję ! ;)

  14. z nieustającą nadzieją, że kiedyś znajdę odpowiedź i przy okazji pewność, co jest moim “bez wysiłkowym Tym”, z wdzięcznością za tego bloga i Ktosię, która mi podesłała do niego linka, pozdrawiam piątkowo
    ula;)

  15. Szukam mojego Te……..

  16. Jak wzmocnic Te? Gdzie je poczuc? Jak rozpoznac? Noc bezsenna z tysiacem pytan i bez zadnej odpowiedzi. Dlaczego godzimy sie na wlasna krzywde? Dlaczego inni nas rania? Jak oczyscic z tego wszystkiego umysl? Jak zmienic przekonania? Jak zaczac wierzyc w siebie? Od czego zaczac pierwszy krok? Gdzie schowac lek?

  17. Dziś w nocy śniło mi się, że otwieram bloga Macieja Bennewicza, a tam wpis adresowany jakby ekstra do mnie i zaczynam czytać…ale się budzę. Patrzę na zegarek, kurczę, prawie szósta rano, mam coś waznego przeczytać na blogu “Chińczyka”. Otwieram więc—jest! To dla mnie istotnie. Pomogło w wyborze, z którym nosiłam się od miesiąca. Te. Robić to, co się chce, a nie to, co “po-winnam”. I tak zrobię. Dziekuję :)

Komentarze są wyłączone.