Tao 30. Trickster. Stary diabeł

stary diabeł
stary diabeł

Co zabiorę się do pisania, to rzeczywistość mnie zaskakuje, co tam zaskakuje szokuje, zdumiewa, przeraża i temat, który właśnie miałem podjąć wydaje się nieaktualny. Choć to niewłaściwe słowo. Mam wrażenie pewnej nieadekwatności podjętych analiz, jednostronności opisu świata i w związku z tym nietrafności recept, rozwiązań, sugestii, które proponują autorzy i publicyści, w tym ja. Cóż tu zresztą analizować, cóż naprawiać, kiedy jednego dnia pojawia się informacja o zbrodni w Dallas, następnego zamach w Nicei a kolejnego próba zamachu stanu w Turcji. W dodatku poziom hejtu, nienawiści podszytej głupotą, uproszczonym poglądem na doświadczane kryzysy, społeczne problemy i masowe zbrodnie jest tak porażający, że przy próbie rekacji palec zastyga nad klawiaturą…i w końcu nie piszę nic. A przecież od 25 lat zajmuję się ludzkim cierpieniem, symptomami, objawami, głupotą emocjonalną i poznawczą, spieprzonym życiem zawodowym i rodzinnym, nieudanymi związkami, pochrzanionymi relacjami z dziećmi, bólem fizycznym i psychicznym, nienawiścią i lekceważeniem, urazą i odrazą lecz również sukcesami i radością, zdrowieniem i nadzieją, bogactwem jako stanem umysłu, miłością jako stanem duszy, szacunkiem i wielkością, poświęceniem i duchową mądrością. Pewnych rzeczy nie da się naprawić, innych nie da się powstrzymać ani uzdrowić. Jeszcze innych przyspieszyć. Czasem drugi człowiek jest jak akuszerka, może pomóc narodzić się temu, co ma się narodzić, temu co już tam w głębi, w brzuchu, jest gotowe, poczęte jako idea, jako ból, jako radość a czasem jako druga istota duchowa.

Tymczasem dokładnie dwa lata temu, dwa lata (!) a jakby wczoraj, napisałem na blogu cykl o tricksterze. A następnie powstała moja książka, chyba jedna z najważniejszych: „Zabić coacha. O miłości i nienawiści do autorytetów w Polsce”. Ów stan toksycznej miłości nie dotyczy zresztą tylko polskiej atmosfery kulturowej. Cykl na blogu nazywał się „znaki”. Tych znaków w przestrzeni społecznej było kilka: wojna, politycy, dzieci. Znaki można uważnie czytać, można odczytywać z nich przestrogi jak z długoterminowej prognozy pogody nad Atlantykiem: nie leć w kierunku tajfunu, nie płyń w kierunku sztormu, omijaj góry lodowe.

I co mi z tego, w kraju w którym nieliczni czytają książki, grupka zaledwie dyskutuje, rozważa, rozmawia, media społecznościowe koncertują uwagę odbiorcy na kilka sekund, lajkuje się streszczenia streszczeń, ponad 50% lajkowanych postów nie jest czytana, w czasach, gdy goni się Pokemony w Auschwitz a bezmyślny hejt stał się sposobem wyrażania osobistej, choć anonimowej opinii. Moja znajoma pyta mnie z pewnym wyrzutem dlaczego nie propaguję psychologii i coachingu transpersonalnego, dlaczego tak mało piszę o kognitywistyce, o tao.

Kogni…czym? – Spytał pewien mój znajomy z uśmieszkiem pobłażania. – To nowa gra, wersja Pokemonów – odpowiadam widząc z satysfakcją, że nie jest pewien, czy go wkręcam, czy rzeczywiście przeoczył jakiś nowy trend. – Transpersonalna… to coś na haju – dziwi się studentka. – Owszem, chodzi o stan zejścia po weekendowym chilloucie – odpowiadam z poważna miną. Dziewczyna przytakuje, żeby nie wyjść na ignorantkę. Nisza, pozostała nam nisza. Nam, czyli komu? Inteligencji? Intelektualistom? Osobom oczytanym, czytającym? Coachom? Psychologom? Nauczycielom? Osobom wrażliwym, refleksyjnym? Nam, czyli komu? W tym sęk. W sieci, w globalistycznymi świecie, w bezklasowej, ludowej Polsce, w której wszyscy są równi, czyli wszyscy chcą mieć wszystko i do wszystkiego aspirują, trudno jest zlokalizować grupę odniesienia. Kim jesteśmy my – skłonni do dyskursu, wymiany myśli, głębszej refleksji, szacunku dla odmienności, uważni na innych, w dystansie a jednak w centrum spraw?

W czasach, w których w Polsce wykładano jeszcze marksizm, profesor Adam Szaff ówczesny guru marksistowskiej epistemologii, został zapytany, ponoć przez młodego Leszka Millera, co się stanie, gdy ktoś, powiedzmy utalentowany muzycznie, będzie potrzebował fortepianu. – Rzecz jasna dostanie taki fortepian od państwa całkowicie za darmo – odpowiedział Szaff i dodał – utalentowany malarz dostanie farby, zaś murarz dobre przygotowanie zawodowe i potrzebne narzędzia. Każdemu według potrzeb, każdemu zgodnie z jego pracą. – A co jeśli ten muzyk zechce mieć dwa fortepiany – spytał chytrze Miller. – Marksistowska sprawiedliwość, na to nie pozwoli, gdyż marksistowska sprawiedliwość będzie wyposażona przede wszystkim w rozsądek. Nikt nie może grać jednocześnie na dwóch fortepianach – odpowiedział profesor.

I niestety wraz z kapitalizmem pojawiło się u nas pragnienie posiadania dziesięciu fortepianów, jeśli taki jest trend, a moda kreuje przecież nieustającą konsumpcję i umacnia mechanizmy wzrostowe w gospodarce (sprzedaż, sprzedaż, sprzedaż liczy się tylko sprzedaż). Po komunie odziedziczyliśmy jednak przekonanie, że sama ludowość, chłopsko-robotnicze pochodzenia, sam status uprawnia do chcenia, a chęć szczera uprawomocnia żądanie. Wszyscy chcą mieć wszystko. Wszyscy mają jednakowe chęci, jednakowe brzuchy i chcą grać w Pokemony na najnowszym smartfonie. W telewizji w najlepszym czasie antenowym pojawia się reklama ekskluzywnego samochodu, który możesz mieć za 890 złotych miesięcznie, zero wpłaty własnej. Super! Reklamodawca jednak nie dodaje, że spłacanie samochodu tej klasy potrwa lekko licząc 21 lat. Mediana, czyli wartość środkowa zarobków w Polsce to 2 400 złotych netto. Wartość środkowa, czyli dokładnie 50% obywateli zarabia mniej, 50 % więcej. Szczyt górki.

Tymczasem bank Goldman Sachs na naszych oczach doprowadza do światowego kryzysu, wiedzie Grecję i Portugalię na krawędź zgłady ekonomicznej a dawny europejski urzędnik Josse Barroso, socjalista (!) ma zostać jednym z jego prezesów. Rzecz podobna jak w przypadku Gercharda Schroedera i ciepłej posadki w rosyjskim Nord Streamie. Ludzie to widzą, ludzie to wiedzą i jak tamci – chcą mieć wszystko. Nikt nie udaje nawet bezstronności, etyczności, przejrzystości ani na szczycie, ani w dolinie. Tak działa bóg zmian, uwydatnia chciwość i głupotę. Spuszcza mgłę na przezorność i roztropność. Pokazuje tylko jedną stronę monety. Uwydatnia blask i krzywdę. Tak działa trickster, bóg-demon, bóg prześmiewca, stary diabeł, archetypowy żartowniś, kat i błazen w jednym i komunikuje, że żarty się skończyły.

Tao 30. Trickster. Stary diabeł
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. A ja uważam, że warto. Warto samemu schodzić w głąb siebie i pokazywać innym ludziom ich schody w głąb ich samych. Nie ma znaczenia cel. To czy świat się zmieni, właściciele banków zmienią politykę, terroryści przestaną się detonować, a głupcy zmądrzeją. To wciąż zapatrzenie w cel. A przecież chodzi o drogę, tu i teraz.

    Poczułem zrozumienie.

  2. Aniula;

    Dni młodzieży to zwykły biznes. Znajomy z pewnego dużego koncernu sprzedającego najbardziej znane słodzone napoje gazowane mówi, że firma oszalała ponieważ może zrobić kosmiczny wynik. Sprzedaż ma wystrzelić pod niebiosa :)

    Maciek;

    Mam taki czas, w którym gdy ktoś z mojego otoczenia podejmuje dyskusję na tematy z gruntu ważne, to chcę się włączyć. Tylko, że żadna dyskusja nie jest merytoryczna. Emocje, uprzedzenia, uproszczenia, generalizacje. Słowem nie sposób się przebić z głębszą myślą.

    Nawiasem mówiąc od ponad dwóch miesięcy nie oglądam wiadomości. Nie czytam newsów politycznych. Rzadziej odwiedzam portale społecznościowe. Odseparowuję się, szkoda mojej energii. Czułem taką potrzebę już od wielu miesięcy. A z drugiej strony wiem, że zło się rozprzestrzenia ponieważ dobrzy ludzie nic nie robią. Jak znaleźć zatem balans?

  3. tak dla porządku…mediana to wartość środkowa, nie średnia arytmetyczna, średnia to jest to iloraz sumy n liczb i n (gdzie n to liczba sumowanych liczb), czyli jeśli uczeń miał oceny 3,3,3,4,5 to sumę 18 dzielimy przez 5 składowych, co da średnią 3,6; mediana to wartość środkowa rozkładu, czyli 50% całego zbioru znajduje się poniżej i 50% powyżej danej wartości, mediana 2400 zł to znacznie gorszy wynik dotycząc naszych płac niż średnia :( bo to oznacza, że jesteśmy bardzo biednym społeczeństwem, gdyż 50% zarabiających zarabia poniżej kwoty 2400 :(

  4. Już wiadomo na co poszło 80 milionów w związku z Dniami Młodzieży. Na gadżety egzorcystyczne…. Tak sobie naiwnie myślałam, że młodzi ludzie przyjeżdżają z radością w sercu, a to się okazuje, że to może być ekipa opętanych…. Taka paranoja, jak ma być dobrze w naszym kraju, skoro nie szuka się w ludziach potencjału, tylko zalewa się ich winą i grzechem… Trickster ma ubaw… co do 2400 netto to jakaś średnia warszawska :)

Komentarze są wyłączone.