Tao 31. Trickster, trickster, pająk

trickster bóg pająk
trickster bóg pająk

Mama ma 84 lata. Ktoś w nocy spod okna ukradł jej ulubione lilie, w centrum, tuż obok kościoła, 25 metrów od pomnika Jana Pawła II. Mama tego nie rozumie, choć w pewien sposób akceptuje. Opowiadam o tym sąsiadce. Co tam lilie. Sąsiadka zasadziła rząd jałowców przy płocie, weszła do domu żeby obmyć ręce. Pech, że łazienka na piętrze i gdy wyjrzała z okna, żeby podziwiać nowe rośliny, zobaczyła tylko pakę odjeżdżającego samochodu z jej juniperusami na wierzchu. Powyrywali jeden po drugim, w pięć minut. – Co tam jałowce – mówi znajomy. Zostawił samochód na parkingu i jak porządny obywatel przesiadł się na autobus do centrum. Ktoś wybił szybę, skradł ładowarkę, latarkę, gaśnicę i zestaw kosmetyków do auta. Chyba zawiedziony marnym łupem pociął tapicerkę i oddał w środku mocz. A jednak Polska to dobry kraj, wyjątkowo bezpieczny i przyjazny. Potwierdza to sąsiadka i znajomy, przytakuje mama, która choć do współczesności ma wiele zastrzeżeń, to jednak ojczyznę chwali, zwłaszcza teraz, gdy jej zdaniem honor, godność i wiara wróciły na należne miejsce.

Wciąż jeszcze mamy lasy, do których można wejść bez biletu i bez zezwoleń. Ulice i miasta są stosunkowo bezpieczne. Nie ma u nas terroryzmu, sfrustrowanej mniejszości, wykluczonych z powodów rasowych lub religijnych, nie ma totalnej nędzy i żebractwa, masowej narkomanii i gangsterki z bronią maszynową, ulicznych gangów ani mafijnych wymuszeń na masową skalę. Miasta są stosunkowo czyste a śmieci wywożone, wody w kranie ile zechcesz. Wciąż jeszcze gospodarka ma się na tyle dobrze, że bezrobocie jest stosunkowo niskie a kto zdeterminowany lub zaradny może szukać pracy i szczęścia na Wyspach Brytyjskich zanim granica się zatrzaśnie. Rządy to przecież wciąż nie Białoruś, ani nawet Turcja Erdogana. Internet działa a każdy może pisać co chce, zwłaszcza jeśli robi to anonimowo ze starego komputera cioci. Kilka kilometrów od miasta jest łąka i cisza, przyjaźni ludzie, którzy wskażą drogę a na co drugim słupie siedzi gromada bocianów. Jedzenie tanie i w porównaniu do innych miejsc na świecie stosunkowo ekologiczne. Za dwa złote kupisz bochenek chleba a za cztery dziesięć jaj. – Nie jest źle – mówi sąsiad zanim zacznie narzekać. – Piwo za złoty osiemdziesiąt, na promocji – i po chwili dodaje, że – mleko od gospodarza za parę groszy kupisz i ziemniaki. Żyć i nie umierać! – U nas, na wsi nikt się do niczego nie wtrąca – stwierdza sąsiadka. – Ludzie wiedzą, że trzeba żyć w zgodzie, czy sołtys, czy urzędnik z gminy. Do którego sąsiada się nie zwrócisz ten pomoże czy w dzień, czy w nocy.

Niech na całym świecie wojna

Byle polska wieś zaciszna,

Byle polska wieś spokojna

(Stanisław Wyspiański, Wesele, Akt I, scena 1)

Mówi Dziennikarz do Czepca. Omija nas fala agresji. Ominęły nas najgorsze ciosy kryzysu i bałkańskie wojny. Nie możemy mieć sobie za złe, że chcemy ten spokój plebejski pielęgnować, utrzymać. Co tam Warszawka i jej sprawy. Co tam świat. Co prawda lepiej by było z Ruskimi handlować polskim jabłkiem i wieprzowiną ale i bez tego nie najgorzej. Niech nam tylko dadzą spokój, niech się do nas nie pchają. A po co nam te Dni Młodzieży – dodaje sąsiad odważnie – napcha się tu, naprzyjeżdża obcego tałatajstwa i tylko z nimi kłopoty przyjadą i nie daj Boże nieszczęście jakie, jakiś terrorysta.

Słucham uważnie, staram się zrozumieć ten punkt widzenia jednak cały czas myślę o tricksetrze. Czytam jak Agnieszka Zagner wylicza na swoim blogu w artykule „Wszyscy jesteśmy hipokrytami”:

“Początek lipca. Zatłoczona ulica Karada w Bagdadzie, szyickie okolice. Wybucha samochód pułapka. Co najmniej 125 osób nie żyje. 150 osób jest rannych. Tego samego dnia inny samochód wybucha również na szyickich terenach na północy miasta. Ginie 5 osób. Dzieje się to tydzień po tym, jak irackie wojsko odbija Faludżę z rąk tzw. Państwa Islamskiego. Wśród ofiar jest 15 dzieci.

Czerwiec. Abu Ghraib, 25 kilometrów od Bagdadu. Ramadan. Poranna modlitwa w meczecie, wybuch. Mężczyzna z pasem naszpikowanym ładunkami wybuchowymi zdetonował się wewnątrz świątyni. 12 zabitych, 32 rannych.

Maj. Bagdad. Cztery ataki bombowe na szyickie części miasta. W wyniku eksplozji na suku giną 34 osoby, 75 zostaje rannych. 8 osób nie żyje, 22 są ranne, gdy wybucha samochód pułapka tego samego dnia. W innej części miasta kobieta zamachowiec wysadza się powietrze na innym bazarze w tłumie. Robi to w momencie, gdy ludzie próbują pomóc ofiarom wybuchu, który zdarzył się przed chwilą. Bombę podłożono pod betonowym ogrodzeniem targowiska. Kolejny atak w mieście Sadr, także na suku, także eksploduje bomba w samochodzie. I kolejny. Samobójca wysadza się w powietrze w restauracji. Ginie 9 osób. W ciągu 24 godzin ginie ponad 100 osób.

Marzec. Lahore, Pakistan. W parku, gdzie ludzie świętowali Wielkanoc, dochodzi do samobójczego zamachu. 72 ofiar śmiertelnych, 300 rannych. Chaos, płaczące dzieci, które zgubiły lub straciły rodziców.

Marzec. Peszawar, Pakistan. W autobusie, którym jadą urzędnicy, eksploduje bomba. 15 osób ginie na miejscu, 30 zostaje rannych, wielu jest w stanie krytycznym.

Marzec. Iskandarija, Irak. Zamachowiec wysadza się w powietrze na stadionie, gdzie kończy się mecz między amatorskimi drużynami. Co najmniej 30 zabitych, 95 rannych. Większość ofiar to ludzie młodzi.

Luty. Syria. W Homsie i w okolicach Damaszku co najmniej 140 ofiar zamachów: w Sajjda Zeinab cztery wybuchy, giną 83 osoby, w Homsie 57 ofiar podwójnej eksplozji. Sajjda Zeinab to mekka szyitów. Uważają, że tu znajduje się grób wnuczki Proroka”. 

Nic nas to nie obchodzi, bo to daleko, bo to obcy. Jacyś „sobie winni” oni. Nie chcemy świata znać ani rozumieć byleby świat się do nas nie pchał, nic od nas nie chciał, no oprócz tych jabłek i wieprzowiny. A Warszawka? Trybunały, sejmy? Niechby sołtys się nas nie czepiał to i my na sołtysa nie doniesiemy – śmieje się sąsiad i dodaje – że pewnie jałowce ukradli Ukraińcy z budowy, bo swoi by tego nie zrobili – i znów dodaje ściszając głos – ale pewnie to ci spod lasu. Bracia, miejscowi, ciule i pijacy, żadnej roboty się nie imają tylko patrzą gdzie by tu coś ukraść i wypić. Ale kto ich za rękę złapie? Bezczelni tacy, że w dzień kradną. Nikt jednak na swojego nie doniesie, bo tu z dziada pradziada wszyscy się znają.

A ja wciąż myślę, że trickster zaciera łapy. Wciąż wraca mi ten szczególny, archetypalny obraz oszusta – afrykańskiego boga Ananasi, słowiańskiego Welesa, nordyckiego Lokiego, szalbierza, który wbrew Najwyższemu stwarza świat a potem naigrywa się tym, co zgotował. Widzę jak snuje swoje pajęczyny także tu w Polsce. Drapie się za uchem i zastanawia z kogo ma więcej uciechy – z ludzi, tych zawistnych szaleńców skłonnych do autodestrukcji w imię własnych iluzji, czy też z Boga Ojca, któremu pozostawił ten bigos.

Tao 31. Trickster, trickster, pająk
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Andrzej S – kto się szykuje i na co ? To wciąż ten sam stan umysłu co u tych którzy chcą walczyć. Lęk. Albo wyjdziemy ponad Ego albo “nic się nie zmieni”.

  2. Sygnały podpowiadają mi, że nasz spokój się skończy. Nie wiem czy będzie to 5 czy 10 lat ale jednak się stanie. Gdzie się nie spojrzy to napięcie sięga zenitu.
    Kiedyś jeden z profesorów na moich studiach wspomniał, że wojna wybucha wtedy kiedy się komuś opłaca. To jedno z narzędzi polityki. Brexit, wojna na Ukrainie, pucz w Turcji, totalny konflikt na bliskim wschodzie. Mordy, ludobójstwa. To sygnały, że czas się szykować. Tylko jak?

  3. Nic nie rozumiem :(

Komentarze są wyłączone.