zerwanie więzów

Tao 42. Trickster oraz inne zjawiska transpersonalne (11)

Jedyną realnością jest dusza zdaniem Hillmana. Podobną tezę powtórzą Mindell i Wilber jedni z największych myślicieli oraz praktyków pracy duchowej w naszych czasach. To dopiero wyzwanie dla naszego sposobu myślenia! Co teraz sądzić o tych wszystkich “stuprocentowych prawdach”, produktach, dokumentach, prawniczych dociekaniach i rzeczach – produkowanych, sprzedawanych, udoskonalanych przez technologię?! Mędrca szkiełko i oko wypada z ręki lub co gorsza „mędrzec” z pogardą wzrusza ramionami zatrzaskując się w klatce swego racjonalizmu i mechanistycznego determinizmu. Skutki tej postawy doskwierają nam aż zanadto.

Nie ma dnia aby nie padła jakaś wieść hiobowa, że np. wirus HIV został sztucznie wyprodukowany i opatentowany w amerykańskim laboratorium a następnie rozprzestrzenił się w sposób niekontrolowany; że chińskie koncerny wycinają rosyjską tajgę a fińskie sadzą w Chinach eukaliptusy, które agresywnie wypierają pozostałą roślinność typową dla Chin. W Nowej Zelandii do 2025 r. mają zostać eksterminowane wszystkie drapieżniki, gdyż niszczą miejscową endemiczną florę i faunę, drapieżniki te przybyły wraz z osadnikami z Europy i Azji, rzecz jasna. Człowiek usilnie stara się naprawiać, to co wcześniej zniszczył, kolejny raz niszcząc to, co już się przystosowało.

Tymczasem świat przejawiony jest imaginacją duszy! Jest jej tworem, wymysłem, kreacją. Im bardziej dusza jest spychana, ukrywana, negowana, tym dramatyczniej w skutkach dobija się swoich praw (współczesny paradygmat nazwie ów „krzyk duszy” patologią, acting outem, objawem). Dzięki personie człowiek nakłada maskę, przyjmuje postawę, dzięki której dokonuje na sobie konformistycznego i oportunistycznego ograniczenia. Staje się akceptowany przez otoczenie, przewidywalny, uspołeczniony. Persona poprzez maskę pośredniczy pomiędzy ego (jaźnią i jeszcze głębiej dajmonem) a światem zewnętrznym. Jednakże im bardziej świat zewnętrzny poprzez swoje dogmaty i paradygmaty unieważnia samą duszę, czyni z ego i jaźni karykaturalny obraz monoteistycznego Boga, tym bardziej stajemy się nieszczęśliwi. Jednolitość bowiem, jednorodność, homogeniczność, monokultura są oszustwem, uproszeniem, kastracją duchowości, która przejawia się w miliardach sposobów, nie zaś w jednym iluzorycznym zestawie!

Ów zestaw (ego-id-superego) zaproponował po raz pierwszy Zygmunt Freud tworząc XX wieczną psychologię. Freud był poddany, rzecz jasna, presji paradygmatu dynamicznie rozwijającej się nowej nauki. Ów zestaw był nieuniknienie monostrukturalny, homogeniczny, zaczerpnięty z judeochrześcijańskiego monoteizmu. Jego centrum było ego w opozycji do id z filtrem (nadkontrolerem) superego. Skąd znamy ten obraz? Owszem, to obraz judeochrześcijańskiej teozofii, kosmologii oraz kultury, która zmiotła dawny pluralizm, politeizm i różnorodność, pogardliwie nazywając je pogaństwem. Owo napięcie pomiędzy akceptowanym i dyskryminowanym, pożądanym i niechcianym, możliwym i koniecznym, to monoteistyczne pokłosie manicheizmu, wiecznej opozycji, walki dobra za złem, kontroli i naporu – zrodziło rozdarcie, którego skutki odczuwamy zarówno w osobistym doświadczeniu jak i w niepokojach społecznych.

Indywidualnym symptomem „krzyku duszy” stłumionego dajmona, skutkiem dopominania się o miejsce w przejawionym świecie, o naturalny rozwój – są osobiste objawy (nazwane patologiami oraz acting outami). Symptom zbiorowy pojawia się wraz trickstrem, o którym była już mowa. Trickster wywraca porządek, przenicowuje świat, ośmiesza system. Jest wszędzie tam gdzie pojawia się zbiorowe przekroczenie granic, gdzie dawny porządek zostaje odrzucony i wyszydzony. Trickster na początku jest jak błazen dworski – szydzi i obśmiewa, rychło jednak zamienia się w kata. Jest zarazem oszustem i ekspertem, rewolucjonistą i mędrcem, wyraża proces społeczny i jest jego katalizatorem. Ludzie przyjmujący na siebie (najczęściej nieświadomie) rolę trickstera doprowadzają osobisty proces do ekstazy, która przekracza granice indywidualne i uruchamia procesy grupowe a nawet makrospołeczne.

Filmowymi i literackim przykładami tricksterów we współczesnej kulturze są Joker w historii Batmana, lord Voldemort z cyklu o Harrym Potterze, Anakin Skywalker, który stanie się lordem Vaderem; jest nim również Tyrion Lannister z cyklu Gra o tron. Historycznymi tricksterami byli poprzez swoje dzieła Stanisław Ignacy Witkiewicz, Samuel Becket, Witold Gombrowicz, Eugen Ionesco, Sławomir Mrożek a także artyści plastycy tacy jak: Zbigniew Libera, Katarzyna Kozyra, Ai Wewei, Jeff Koons by wymienić tylko kilka oczywistych postaci.

Ujawnianie się procesu pneumy (ducha świata, nieświadomości zbiorowej) poprzez akty trickstera ma zazwyczaj charakter kategoryczny, obrazoburczy, agresywny. Sztuka i przekaz artystyczny bulwersują, muzyka łamie kanony (jak big beat, rock & roll, dance), moda promuje podarte ubrania, na ulice wychodzą parady transwestytów, w telewizji promuje się rywalizację w każdej dziedzinie. Świat staje na głowie. Dlatego tricksterzy, który otrzymują władzę rządzenia są tak niebezpieczni. Wraz z ich pojawieniem się narastają akty przemocy, wybuchają wojny i rewolucje. Powstaje chaos. Nic, co reprezentowało poprzedni ład nie może się ostać. Dawny paradygmat ginie. W nowym aż do przesady zostaną wyrażone pragnienia nieświadomości zbiorowej, dotąd tłumione. Dusza przestała krzyczeć. Ona wyje, wrzeszczy, ryczy. Nie jest to dobry czas, czas dobra. To czas konwulsji i wymiotów. Dajmon nie dopuszczany do głosu, tłumiony lub wręcz unieważniany właśnie zerwał łańcuchy.

cdn

Tao 42. Trickster oraz inne zjawiska transpersonalne (11)
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. Czy uważa Pan Siebie za trikstera?:> jeżeli tak to dlaczego?:> jeżeli nie to dlaczego?:>

  2. hmm, czy Pan Panie Bennewicz uważa siebie za trikstera?:> jeżeli tak to dlaczego? jeżeli nie to na jakiej podstawie?:>

  3. Dorzucę coś do inspirującego wywodu i koszyczka ważnych nazwisk dla rozwoju myśli kognitywistycznej od siebie. Psychologia wschodu: Abhidhamma. Co zapewnia dobry stan duszy?

    Pozytywne stany uczuciowe tj czerpanie przyjemności ze szczęścia innych
    – czułe przywiązanie karuna
    -altruistyczna radość mudita
    Wedle niego wszyscy przywiązani do doczesności są obłąkani, ulegamy na skutek różnych naszych momentów i chwil niezdrowym czynnikom. Jest ich według Abhidhammy 7: pycha, ułuda, niepokój, zwątpienie, pożądliwość, fałszywa świadomość, niechęć. One czynią nas zaplątanymi w to co negatywne, niestaranie się o siebie, niedbanie jako nie o siebie – ja “ego, a o dobry samospełniający się proces przepływu zjawisk fizycznych i psychicznych, które ciągle pojawiają się i natychmiast znikają” za Nyananatiloka. Oczywiście będę się upierać, że system polityczno-ekonomiczna, sytuacja finansowa, kraj, kultura w której wybrało się życie – po PRL mamy otwarte granice wpływa na elementy chore w nas. W ogóle u wszystkich ludzi.
    Zygmunt Freud odsłonił adumbration atmosphere of denial and desire: na wschodzie, gdzie biedniej i kultura w sensie sztuki, kultury wyższej bycia i obycia dzieją się tak jak się działy: gwałty zbiorowe – nie można człowieka chyba bardziej upokorzyć, naznaczyć na życie, o ile przeżyje kobietę, mężczyznę? Oglądałam film M.Gabrysy pod spodem ISIL istnieje mocne przeświadczenie udowodnić “europasom” i sobie że “ciapaci, gorsi, brudasy” mogą mieć “ich” kobiety. Moim skromnym zdaniem dostęp do kobiety – obrazujące wciąż braki w wiedzy, wierze mężczyzny w samego siebie, uzmysłowieniu sobie, że kobieta może go pragnąć bez użycia poniżenia wobec niej.
    Abhidhamma pokazuje, że każdemu stanowi w duszy człowieka towarzyszy pożądanie.

    W historii Europy to, co działo się pod koniec wojny w 1945 to nie uśmiechające się wyblakle twarze ocalałych w obozach i naręcza goździków u żołnierzy sowieckiej armii. To fala zemst, odwetów, podobnych obozów dla Niemców, gwałtów, których było pełno i w czasie całej wojny, choć po zwycięstwie jedna, martwa śmiercią najbliższych, dusza potrzebuje wziąć odwet za grającą ambicję i dojmujący ból. Tricksteriada.

  4. Dobry wieczór:> Pytania do Pana Panie Bennewicz:> tak konkretnie to według jakiej zasady Pan uznaje kogoś za trikstera a kogoś innego nie?:> czy to jest bardzo subiektywne u Pana?:> czy jednak dysponuję Pan jakimiś miarodajnymi wskaźnikami?:> – te pytania mi się wzięły stąd iż pomyślałem sb czy z Pańskiej perspektywy Jezus albo Budda też byli Triksterami?:> a co jeżeli to Panu przypadła taka rola?:> pytam gdyż chciałbym wiedzieć czy istnieje jakieś kryterium oceny? intuicja? logika? duchowość? – a dwie z tych trzech są absurdalne dla rozumu.

Komentarze są wyłączone.