samoobserwacja

Tao 48. Duchowość

Niektóre współczesne prądy duchowe obrały sobie za cel jeden aspekt lub wręcz jedną metodę, która reprezentuje aspekt duchowy. I tak np. mindfullnes zajmuje się uważnością i medytacją, ruchy wegańskie i wegeteriańskie zdrowym żywieniem, ekologicznym życiem i przede wszystkim ochroną zwierząt, podejście ericksonowskie hipnozą, proces work ujawnianiem ukrytych procesów psychologicznych. Modele te koncertując się na jednym aspekcie w pewien sposób dokonały specjalizacji. Jednakże specjalizacja dała zawężenie, samoograniczenie i redukcję – co zaowocowało kolejnym paradoksem. Większość współczesnych prądów „duchowych” postuluje odejście od dualizmu (walki przeciwieństw, dobra i zła, ciała i ducha, empiryzmu i ezoteryzmu itd.) i jednocześnie odwołują się do modelu holistycznego. Podejście holistyczne jak wiadomo zakłada całościowy ogląd zjawisk, uwzględnianie złożoności aspektów oraz ich wzajemne przenikania a także interakcje. Tymczasem „specjalizacje” ograniczają pole zainteresowań jednocześnie dążąc do uproszczeń i jednoaspektowości.

Jak z wizytą u masażysty – fizjoterapeuty, który co prawda powołuje się na holistyczny model medycyny lecz „pracuje” tylko z powiezią. Inny, również holista stosuje wyłącznie „mobizację stawów”, jeszcze inny tylko akupresurę i pobudzanie „punktów spustowych”, kolejny bezdotykowe reiki a kolejny „holista” krytykuje wszystkich poprzednich i stosuje wyłącznie chiropraktyki.

Jeśli zatem nie ma naukowego (empirycznego, paradygmatycznego) dowodu na istnienie duszy lub ducha (niektórzy filozofowie sądzą, że nigdy nie powstanie; inni, że jest zbyteczny; jeszcze inni, że samo postawienie pytania o duszę zaciemnia perspektywę poznania) – to skąd w takim razie, obsesyjne wręcz u sapiensów, zainteresowanie duchowością oraz stałe jej przeciwstawianie materializmowi? Jeśli nie ma naukowego dowodu na istnienie duszy lub ducha to być może pozostają nam wyłącznie spekulacje natury ezoterycznej? Jeśli nie ma naukowego dowodu na istnienie duszy lub ducha to być może warto dostrzec błąd w stawianiu pytań o racjonalne dowody na istnienie duchowości?

Z owego błędu wyprowadzają nas na nowe drogi zarówno filozof – kognitywistyka Daniel Dennett, badacz świadomości jak i Ken Wilber również filozof a także psycholog i socjolog oraz jak Dennett badacz świadomości, twórca integralnej teorii (i praktyki) świadomości. Jeśli człowiek stawia przed sobą zagadnienie duchowości choćby jako fantazmat, czyli imaginację, projekcję, twórcze pragnienie, emanację własnych potrzeb, transpersonalny komunikat, transmisję nieuświadomionych treści itd. – to duchowość jest faktem, możliwym do specyfikacji zmysłowej, poddającym się opisowi i naukowej analizie. Jest – a zatem bezzasadne jest dociekanie czy „jest”, podobnie jak bezzasadne byłoby udawadnianie lub negowanie, że Jacek czuje złość, gdy Marian nie zgadza się z jego poglądami politycznymi lub, że Mariola odczuwa radość, gdy Krzysiek się do niej uśmiecha. Niedorzeczne byłoby również dociekanie czy złość Jacka to w istocie złość, czy może inne uczucie, czy Jacek ma prawo czuć złość, czy to uczucie jest adekwatne itd. Niedorzeczne byłyby również próby wystandaryzowania jego odczuć i wrażeń na tle innych sapiensów i ustalenie skali „typowej i uzasadnionej” złości w reakcji na tezy polityczne Mariana. Nie tylko nie potrafimy, ale przede wszystkim nie potrzebujemy, niczego w kwestii odczuć Jacka i Marioli sprawdzać ani udowadniać. Jej i jego subiektywne wrażenia – SĄ. Możne je badać, zapisywać, omawiać i starać się zrozumieć ich siłę, kierunek, mechanizm, przyczyny. Nie możemy ich jednak negować ani wtedy, kiedy uśmiechający się Krzysiek okaże się kotem, próbując udowadniać, że koty nie mogą się uśmiechać, ani wówczas gdy Krzysiek uśmiecha się, zdaniem Marioli, na zdjęciu. Nie zmieni również faktu, że złość Jacka zaistniała – ustalenie, że Marian jest postacią fikcyjną występująca w książce, którą Jacek czyta, ani to, że Marian wypowiada swe poglądy polityczne w kwestii wojny mutantów na wymyślonej planecie Atrapa.

Wracam tu do myśli wyrażonej we wcześniejszych moich artykułach – paradygmat naukowy XX i XXI wieku uznał za nienaukowe doświadczanie subiektywne. Nauki humanistyczne, w tym psychologia i psychiatria, starają się przy użyciu metod statystycznych ustalać prawidłowości rządzące ludzką psychiką i zachowaniami tworząc standardy „normalności”, poprawności, „dobrego przystosowania”, dewiacji itd. Tym samym to nie żart, że przez psychiatrę zostaniesz uznany za „normalnego” o ile jego dewiacja zgadza się z twoją, o ile jednak znajdzie on dowody na znaczne odstępstwo twoich fantazji, wyobrażeń i doświadczeń od tego, co uznał za normę, już po tobie – stałeś się dewiantem. Wyobraźmy sobie pewne wyznanie intymne i możliwą reakcję.

Panie doktorze wieczorami rozmawiam ze swoim wszechmocnym przyjacielem. Nigdy go nie widziałem ale wiem, że istnieje. Jest filantropem. Jest tak wszechpotężny, że może zrealizować każde moje marzenie, nawet wyleczyć mnie z choroby lub ukarać moich wrogów. Muszę tylko być mu bezkrytycznie posłuszny, gdyż podsłuchuje moje myśli i zna wszystkie moje uczynki. Jego historia jest również cudowna. Urodził się wyniku partenogenezy swojej matki. Zmarł w tragiczny sposób w wyniku spisku uknutego na jego życie ale, może się to wydać doktorowi dziwne, zmartwychwstał. Co tydzień spotykam się z kilkoma osobami, które też z nim rozmawiają i żeby go uczcić zjadamy jego ciało i pijemy jego krew. Proszę się nie martwić. On to lubi. Krew i ciało pojawiają się magicznie, choć to prawdziwe ciało i prawdziwa krew mojego opiekuna. Trzeba tylko odprawić odpowiedni rytuał a wcześniej wyznać wszystkie swoje winy. Mój przyjaciel nazywa się Janek Kowalski ale mówię do niego Pan Janek lub Pan Janek Wszechwładny.

***

Duchowość zatem byłaby w moim rozumieniu subiektywną odpowiedzią na jedno z dwóch głównych pytań nauki, które brzmi: czym jest umysł? W jaki sposób biologiczny organ, system interakcji biochemicznych jakim jest mózg a szerzej układ nerwowy, stwarza umysł?

Zatem duchowość według mnie to samoświadoma refleksja nad procesem stwarzania umysłu przez układ nerwowy. Owa samoświadoma refleksja obserwatora pozwala doświadczać procesu stwarzania umysłu, rozumie, że jest to proces subiektywny, że jego częścią jest również nieświadomość indywidulana i zbiorowa, która dla innych podmiotów posiadających umysł stwarzany przez układ nerwowy jest najczęściej niewidoczna i zaledwie, niekiedy uświadamiana. Owa samoświadomość spostrzega również, że funkcjonuje w polu relacji i reakcji na inne obiekty lecz również na fantazmaty, imaginaria, czyli treści nieświadomości zbiorowej będących normami społecznymi, wzorcami kultury, nawykami, stereotypami, mechanizmami socjalizacji, wpływem społecznym, manipulacjami, pragnieniami jednostek, złudzeniami percepcji itd. Jest więc duchowość samoświadomością i samoobserwacją wyrażoną poprzez narracje, czyli opowieści, będące pierwotnie subiektywnymi, osobistymi iluzjami a wtórnie reakcjami na iluzje zbiorowe. Jest też do pewnego stopnia przez iluzje zbiorowe formowana. Systematyzuje narracje, porządkuje i porównuje z innymi, poddaje osądowi i krytycznej weryfikacji pod kątem subiektywnych, osobistych imaginacji, które bierze za obraz siebie a następnie stygmatyzuje je jako prawdziwe lub fałszywe. Autoobserwacja sprzyja również pozycji obserwatora wobec zjawisk i podmiotów oraz obiektów zewnętrznych co minimalizuje reakcje (np. uległość, wrogość) na te zjawiska. Podmiot zdolny do samoświadomości i samoobserwacji staje się odporny na ideologie, mody, presję społeczną i wynikające z nich manipulacje. Staje się odporny „duchowo”.

W tym znaczeniu – rozwój duchowy to rozwój samoświadomości i samoobserwacji. Jak łatwo zauważyć inaczej niż koncepty religijne, sekciarskie, ideologiczne czy doktrynerskie, które uznają za „rozwój” ortodoksyjną, bezrefleksyjną wierność doktrynie i jej przedstawicielom. Im jesteś bardziej ortodoksyjnym wyznawcą lub akolitą tym jesteś, zdaniem różnego rodzaju hierarchów lub ideologów, mocniej „rozwinięty” duchowo lub ideologicznie. Łatwo spostrzec z jakiego powodu te dwie koncepcje rozwoju duchowego są sobie zupełnie obce i dlaczego wszelkie ideologie (nawet te w obrębie nauki i tzw. „rozwoju osobistego”) tak usilnie zwalczają dążenie do samoświadomości i samoobserwacji.

cdn.

Tao 48. Duchowość
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Dzięki Magdo za uznanie. Pracują we mnie słowa Autora :)
    ja również byłabym bardzo ciekawa perspektywy, kogoś kto rekrutuje w dzisiejszych czasach. Słyszy się o wrzucanych do śmietnika setkach cv w czasie przesiewu do pracy. Co jest ważne dla pracodawcy i nie odbiega od duchowości, nie jest zaprzedaniem duszy tricksterowi?

  2. Bardzo piękny wpis Dżo-ann. O duchowości właśnie.
    A ja mam pytanie, jak odnieść duchowość do takich prozaicznych czynności jak rozmowy o pracę? W których serii ja właśnie tkwię. Przeszukałam moje ukochane Coaching Tao i vi8edobloga i bloga w poszukiwaniu odpowiednich rad i nie trafiłam na nic. A te rozmowy o pracę wciąż przede mną? Czy jest jakiś klucz do sukcesu na interviews właśnie?

  3. Myślę sobie, Professore, że jeśli tylko moda niesie z sobą coś głębszego to byłabym nawet za. Np. taka moda na odtwarzanie lasów. Zimolubnych. Każdych. Drzew, których z uporem maniaka się pozbywamy jako społeczeństwa. Wycinamy stawiając na parkiety :( i deski zamiast paneli. Wycinamy dla setek kartek do ksera, drukarek, maszyn drukarskich. Wspaniałe dobrodziejstwo, jakim są książki wytwarza się póki co w ten sam sposób od wieków. Może kiedyś ktoś stworzy bezpieczniejsze tworzywo drewnopodobne, które da roślinom odetchnąć i dać nam jak zwykle świetne ilości tlenu?

    Byłam dziś w Muzeum bursztynu na Jana przy Rynku w Krakowie. Na rycinach odtworzono lasy, w których na drzewach osadzały się bursztyny. Żywica zranionych drzew. Niezwykłe widziałam wyroby. Kunsztowne kałamarze, stolik do szachów, korale. Był czas że Kurpie i Kaszubi zawładnęli przemysłem, odeszło się więc od bursztynowych różańców i krzyży w stronę ozdób dla dziwocków czyli po prostu dziewczyn. Druga wojna światowa zburzyła przemysł Gdańsk-Królewiec, porozumienie polsko-niemieckie w dawniej nazywanej Sambii. Wszystko, co ważne i wartościowe mamy dzięki lasom, drzewom. Plemiona musiały karczować lasy by przeżyć dzięki rolnictwu. Dziś jest tyle obszarów na których już można budować, a wciąż szokują nowe domy, w miejscach na które niepowinny nigdy dostać pozwolenia – jak choćby przy lesie wolskim, gdzie teren objęty miał być ochronką w Krakowie. W Krakowie. Może jednak w Krakau? Zabory nie były w końcu wszystkim co najgorsze – to przecież świetne fortyfikacje, system przeciwpowodziowy, dobry wiodący przemysł Podgórze Stadt.
    Kiedy przejdzie się przy ścianie darczyńców pod Wawelem, Duszą tego miasta, ukrytym podobno Czakramem nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to od wieków było miasto i miasta okalające bardzo wielokulturowe. Słowiańscy Blondyni z niebieskimi oczami stanowili pewnie garstkę, wśród rodów królewskich. Pocieszam siebie i oliwkowych plus o ciemniejszych śniadych karnacjach że my też możemy być i czuć się Polakami, prawdziwymi, jeśli tego potrzebujemy. Kosmopolityzm ma swoją otwartość i niesie zaciekawienie poczuciem się w innej tożsamości niż z urodzenia: jak to byłoby urodzić się Niemcem – jakby to rzutowało na życie, na wybory, świadomość a jak Węgrem, Słowakiem, Łotyszem czy Szwedem? Jak może ubogacić wczucie się w tamtą, różną od swojskiej, inną historię z tamtej perspektywy?

    Duchowość jest dla mnie osobiście jak tlen od drzew.

  4. Andrzeju jednak tendencja do „okreslania siebie” w przypadku coachow jest sugerowana przez innych coachow. Wg mnie ktos bez pomyslu na siebie nie bedzie wlasnie mial specjalizacji. Rynek rowniez nie rozumie jak coach dziala i ze zmiana zachodzi wielotorowo. Ludzie oczekuja ze ktos jest od biznesu, ktos inny od zywienia a jeszcze inny od relacji.

    Mi osobiscie bardzo ciezko bylo odnalesc sie w tym schemacie jako mlodemu coachowi, ktory szuka sposobu na zarabianie pieniedzy (w dalszym ciagu po dwoch latach poszukiwan mam z tym problem – chociaz w ostatnich dniach jestem coraz blizej odpowiedzi) Doswiadczeni coachowie mowia znajdz nisze, okresl siebie. A ja zupelnie tego nie czuje. Jestem wszechstronny.

    Dodatkowym problemem jest fakt, ze z klientami trzeba sie jakos komuniomkowac. W przeciwnym razie wychodzi „jestes zwyciezca” i „mozesz wszystko” i nikt sie z tym nie identyfikuje, a w konsekwencji nie ma klientow. Pan Maciej tez szkoli coachow biznesowych.

    No i zeby byc coachem ktory pracuje holistycznie to wypada wiedziec pewne rzeczy, przezyc pewne rzeczy i najlepiej stac sie zywym przykladem.

    Na zakonczenie. Trzeba miec duzo odwagi aby mowic otwarcie, że pomagam ludziom wieść bardziej świadome życie.

  5. Rozwój duchowy jest kluczowy do kluczowej samorealizacji. Myślę, że szkolenia na ten temat byłyby bardzo ciekawe.

  6. Pięknie :-)

  7. W moim odczuciu specjalizacje w rozwoju osobistym (szczególnie w obszarze praktyki) pojawiły się w w wyniku braku pomysłu na siebie, samych coachów. Coś na kształt chwytu marketingowego. Ciężko jest pracować z człowiekiem nad jednym obszarem bez uwzględnia innych. Jeszcze gorzej kiedy coach ustawia się na pracę z klientem przez pryzmat tylko swojej specjalizacji.

Komentarze są wyłączone.